Rekord wet i dekonstrukcja prawicy. Rok prezydentury Karola Nawrockiego
Pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego obfitował w napięcia z rządem premiera Donalda Tuska. Najistotniejszym politycznym skutkiem nie jest jednak blokowanie działań rządu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym przejawiała się konfrontacyjna polityka prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządu Donalda Tuska.
- W jaki sposób prezydent próbował pokazać swoją polityczną sprawczość.
- Jaki jest najistotniejszy polityczny skutek pierwszego roku prezydentury.
W sejmowym przemówieniu inaugurującym prezydenturę Karol Nawrocki zarysował wizję aktywnej, ale także konfrontacyjnej wobec rządu prezydentury. Zapowiedział, że będzie dążyć do reform, z których najważniejszą ma być nowa konstytucja. Krytycznie zwracał się do premiera Donalda Tuska i jego ministrów.
Rok prezydentury Karola Nawrockiego
Start Karola Nawrockiego zwiastował też inny typ prezydentury niż ta w wykonaniu jego poprzednika, również z obozu Prawa i Sprawiedliwości. Według prof. Sławomira Sowińskiego, politologa z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ostatni rok pokazał tę różnicę.
– To prezydentura czasu wielkich niepokojów, przywództwa politycznego ocierającego się o populizm i powrotu do twardych reguł dziewiętnastowiecznej realpolitik. Prezydent Nawrocki wyraźniej niż prezydent Andrzej Duda odpowiada na wielkie niepokoje naszych czasów związane ze schyłkiem paradygmatu liberalno-globalnego, powrotem silnego państwa narodowego oraz niepokojami wokół migracji i wojny. To typ prezydentury „trybuna ludowego”, który lubi demonstrować swą sprawczość polityczną – ocenia prof. Sławomir Sowiński.
Druga istotna różnica to większa podmiotowość i niezależność wobec Jarosława Kaczyńskiego.
– Ze spokojem obserwuje, jak słabnie autorytet jego niegdysiejszego promotora po to, by móc wkroczyć w odpowiednim momencie na scenę, jako odnowiciel prawej strony sceny politycznej – dodaje prof. Sowiński.
Do Pałacu Prezydenckiego Karol Nawrocki trafił dzięki szerokiemu poparciu wyborców prawicy. Nie tylko z PiS. Ważne były głosy wyborców Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Prof. Arkadiusz Modrzejewski, dyrektor Instytutu Politologii Uniwersytetu Gdańskiego, przypomina, że Karol Nawrocki był przez polityków PiS określany jako kandydat obywatelski.
– Wiedzieliśmy, że ta obywatelskość jest na wyrost i że jest to kandydat partyjny. Miniony rok pokazał, że nic się w tym zakresie nie zmieniło. To człowiek o silnym charakterze, choć może się nie podobać, jak krzyczał na dziennikarzy lub jak występował w sejmie na inauguracji prezydentury. Może jednak się zmienić, ma na to potencjał, ale do tego trzeba dobrej woli – uważa prof. Arkadiusz Modrzejewski.
Rekordowa liczba zawetowanych ustaw
Politolog z UG zwraca uwagę na inną różnicę w porównaniu z poprzednikiem. Krytycy prezydenta Andrzeja Dudy prześmiewczo komentowali podpisywanie przez niego niemal wszystkich ustaw rządu PiS. Karol Nawrocki zaczął jednak urzędowanie w trakcie kohabitacji z rządem Donalda Tuska. Charakterystyczne stało się więc dla niego wetowanie ustaw.
Z tego instrumentu skorzystał w ciągu roku aż 41 razy. Rządząca większość prześmiewczo nazwała prezydenta „wetomatem”. Stał się tym samym absolutnym rekordzistą na tle innych prezydentów RP. Do tej pory rekord należał do Aleksandra Kwaśniewskiego. Zawetowanie 35 ustaw zajęło mu jednak 10 lat.
– I to jest smutne, bo nie taka jest rola prezydenta. Widać tu grzech pierworodny naszej konstytucji, jakim są powszechne wybory prezydenckie. Prezydencki mandat czasami wykracza poza ducha zapisanego w konstytucji przez legitymację bezpośrednią. Widać też niezrozumienie roli głowy państwa jako osoby, która integruje naród. Polskie społeczeństwo jest bardzo spolaryzowane, a w obecnej rzeczywistości geopolitycznej potrzeba nam zjednoczenia. Prezydent jest jednak stroną w politycznych przepychankach – komentuje prof. Modrzejewski.
Pierwsze weto dotyczyło ustawy wiatrakowej. Kolejne m.in. ustawy o pomocy Ukraińcom, łańcuchowej, o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o usługach cyfrowych (DSA). Kilkukrotnie wetował rządowe ustawy dotyczące rynku kryptoaktywów.
Szerokim echem obiło się weto do ustawy o funduszu SAFE. Pod wpływem niechęci PiS do unijnego funduszu obronnościowego prezydent zaproponował własne rozwiązanie z prezesem Narodowego Banku Polskiego. Wbrew deklaracjom obozu prezydenckiego SAFE 0 proc. nie byłoby planem bezkosztowym. Później prezydent chwalił publicznie plany inwestycyjne rządu związane z SAFE. Do tej pory jednak między małym a dużym Pałacem panowała względna zgoda w sprawach związanych z bezpieczeństwem.
Zaskakujący efekt przyniosło weto do ustawy ograniczającej areszt tymczasowy. Po tej decyzji na wielu stadionach piłkarskich zawisły krytyczne wobec prezydenta transparenty, choć stadiony i środowisko kibicowskie zazwyczaj mu sprzyjają.
„Brak wyjścia poza partyjne interesy”
W ostatnim czasie głośnym wetem odbiło się weto do ustawy o statusie osoby najbliższej (mającej być substytutem ustawy o związkach partnerskich), choć w kampanii prezydent deklarował, że byłby gotów poprzeć takie rozwiązanie.
– Największą wadą tej prezydentury jest brak wyjścia poza partyjne interesy. Dla każdego obywatela powinno to być ważne w kontekście przywracania praworządności. Prezydent nie poczuwa się do odpowiedzialności za naprawę tego, co za rządów PiS zostało zrujnowane – uważa prof. Arkadiusz Modrzejewski.
Wetowanie ustaw to niejedyna forma działań, którymi prezydent blokuje plany koalicji rządzącej. To także zmiany w kluczowych dla praworządności instytucjach. W ostatnich miesiącach jest to szczególnie widoczne w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent uznaniowo wybiera, od których z nowych sędziów odbierze ślubowanie, a od których nie.
Poza sędziowskimi wstrzymywał także nominacje oficerskie. Przez 12 miesięcy nie podpisał żadnej z nominacji ambasadorskich.
– Jest to niechlubny spadek po prezydencie Andrzeju Dudzie. Prezydent nie podpisuje nominacji ambasadorskich, ale też profesorskich, czego najbardziej znanym przykładem jest prof. Michał Bilewicz. Tego nie można usprawiedliwić – mówi prof. Arkadiusz Modrzejewski.
Prof. Sławomir Sowiński zwraca z kolei uwagę, że prezydent na fali sukcesu wyborczego „próbuje rozpychać się w dość ograniczonych prerogatywach, które daje mu konstytucja”.
– Nasza Ustawa Zasadnicza, jak wiadomo, dając prezydentowi silny mandat, daje mu jednocześnie ograniczone prerogatywy, sprowadzające się – zwłaszcza w procesie ustawodawczym – do roli swego rodzaju recenzenta, rewidenta, trochę notariusza. Podobnie jak kiedyś Lech Wałęsa, prezydent czuje się polityczne silny i próbuje wychodzić poza te ramy. Sygnalizuje gotowość wpływu na proces legislacyjny, co nie jest zgodne z logiką naszej konstytucji. Wetami testuje polityczną cierpliwość Koalicji i jej wyborców. To jest zapewne jakiś pomysł na budowanie się na prawicy. Niekoniecznie jednak na sięganie po polityczne centrum – uważa politolog z UKSW.
Podobnie jak kiedyś Lech Wałęsa, prezydent czuje się polityczne silny i próbuje wychodzić poza te ramy.
Nierealne plany reformatorskie
Z reformatorskich zapowiedzi wyszło 25 inicjatyw ustawodawczych, choć nie zawsze tak, jak wcześniej to zapowiadano. Przykładem jest projekt ustawy obniżającej ceny prądu. Miał wejść w życie w ciągu 100 dni od rozpoczęcia prezydentury. W praktyce w tym czasie został jedynie złożony w Sejmie.
Pierwszym projektem złożonym przez prezydenta Nawrockiego był projekt ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Kolejne dotyczyły m.in. przemysłu stoczniowego, emerytur, ulg podatkowych dla rodzin, rozwoju technologii, górnictwa i rolnictwa. Przygotował też projekt ustawy o sądownictwie, która szła w represjach dalej niż plany Zbigniewa Ziobry za rządów PiS.
Często składał projekty ustaw w miejsce wetowanych, bez zapisów budzących jego sprzeciw. Tak było choćby z ustawą wiatrakową, która miała mrozić również ceny energii elektrycznej, ale prezydent nie godził się na ułatwienia w budowie wiatraków. Rząd zazwyczaj przygotowywał tożsame projekty, które przechodziły przez parlament i które prezydent finalnie podpisywał. Prezydenckie projekty wciąż leżą w sejmie.
Zdaniem prof. Sławomira Sowińskiego błędem prezydenta było deklarowanie nadmiernych i nierealnych oczekiwań wobec ofensywy w zakresie reform.
– Nie mógł ich zrealizować, bo w Polsce za kształt zmian w państwie odpowiada rząd i większość sejmowa. Nie wiemy też wiele na temat kompetencji gabinetowych Karola Nawrockiego. Jest politykiem wiecowym, ale nie wiemy, czy jest wystarczająco zręczny w grach kuluarowych, w czym celował kiedyś Jarosław Kaczyński – uważa ekspert.
Prezydent zapowiadał też prace nad nową konstytucją. W maju powołał do konstytucyjnego zespołu ekspertów. Wśród nich był prof. Ryszard Piotrowski, który publicznie mówił, że Polska nie potrzebuje nowej konstytucji.
Prezydent próbował też doprowadzić do referendum nad unijną polityką klimatyczną. Chciał jednak zadać pytanie z tezą, które sugeruje głosującym, że prowadzi ona do rosnących kosztów życia. Senat się na to nie zgodził, jednak prezydent chce ponownie spróbować.
Niewykorzystana szansa
Prezydenckie grupy doradców to osobna sprawa. Należą do nich głównie osoby z prawicowej orbity światopoglądowej. Do rady parlamentarzystów przy prezydencie należały przez pewien czas dwie posłanki PSL-u. Odeszły jednak po zawetowaniu ustawy o statusie osoby najbliższej. Choć są w nich także eksperci, to nie brak nominacji kontrowersyjnych, jak choćby członek rady ds. nowych mediów, który publikował w sieci treści prorosyjskie.
Prof. Sławomir Sowiński uważa, że Karol Nawrocki nie wykorzystał szansy na zbudowanie relacji z PSL-em, co pozwoliłoby mu wpływać także na sytuację w koalicji.
– Mam na myśli okres, w którym dość dobrze układała się jego współpraca z wicepremierem i ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Gdyby Karol Nawrocki zadbał o utrzymanie tych relacji, to mógłby wpływać nie tylko na prawą stronę sceny politycznej, ale także na jej centrum. I być może wracalibyśmy dziś do pomysłu Koalicji Polskich Spraw – uważa ekspert z UKSW.
Nieudaną dla prezydenta próbą sporu z rządem było posiedzenie Rady Gabinetowej na samym początku jego kadencji. Chciał publicznie dyscyplinować ministrów, jednak to premier Donald Tusk był oceniany jako zwycięzca tego starcia.
– Po szermierce słownej z premierem Tuskiem potem tego zaniechał. A te kwalifikacje prezydenta Karola Nawrockiego lub ich brak, będą kluczowe jesienią, gdy przyjdzie stanąć do pojedynku o to, kto będzie układał prawicowe szyki na wybory w 2027 r. Prezes, czy prezydent? Nie ma ciągle pewności czy Karol Nawrocki ma wystarczająco dużo doświadczenia i zręczności, by w takiej grze sobie poradzić – mówi prof. Sowiński.
Dobre relacje z Trumpem, gorsze z Zełenskim
Prezydent Karol Nawrocki aktywnie działał też w polityce międzynarodowej. Już w pierwszych tygodniach prezydentury to on został wskazany na faworyta Białego Domu w relacjach z Donaldem Trumpem. Prof. Arkadiusz Modrzejewski mówi w tym kontekście o pozytywnym zaskoczeniu.
– W porównaniu z poprzednikiem widać, że w relacjach z Donaldem Trumpem nie występuje w pozycji wasala, co rzucało się w oczy w przypadku Andrzeja Dudy. Prezydent Nawrocki potrafi rozmawiać z Trumpem jak z partnerem – mówi politolog z UG.
W ciągu roku prezydent odbył 28 wizyt zagranicznych. Kilkukrotnie był w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech, w krajach bałtyckich, a także krajach Grupy Wyszehradzkiej. Tutaj trudno nie wspomnieć o przedwyborczym poparciu udzielonym Viktorowi Orbanowi. Wieloletni węgierski premier wybory przegrał, a Pałac Prezydencki odcinał się od tego poparcia. Prezydent nerwowo reagował na pytania dziennikarza TVN24 o poparcie dla sympatyzującego z Putinem Orbana.
Karol Nawrocki nie ma też takiej sympatii wobec ogarniętej wojną Ukrainy jak jego poprzednik. Wielokrotnie zarzucał ukraińskim władzom niewdzięczność za polską pomoc. Z Wołodymyrem Zełenskim poróżniły go kwestie historyczne. Po tym, jak Zełenski nazwał jednostkę wojskową imieniem UPA, prezydent Nawrocki zainicjował działania na rzecz odebrania mu Orderu Orła Białego. Zełenski odznaczenie odesłał do Polski i odwołał swój udział w gdańskiej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy.
W lipcu w Ankarze doszło do spotkania Nawrocki-Zełenski, które może być krokiem w kierunku załagodzenia napięć. Prezydent Nawrocki przyznał jednak, że w sprawie podejścia do UPA nie osiągnięto porozumienia.
Przed prezydentem rok przedwyborczy
Karol Nawrocki stale przoduje w rankingach politycznego zaufania. Z najnowszego badania IBRiS dla Onetu wynika, że po pierwszym roku prezydentury ufa mu ponad połowa Polaków.
Najbliższy rok postawi prezydenta przed nowym wyzwaniem w polityce krajowej. Prezydent ma szansę odegrać istotną rolę w przedwyborczych układankach na prawicy. Konfederacja widzi w nim patrona ewentualnego paktu senackiego. Sprzyjającą politycznej roli prezydenta okolicznością będzie słabnięcie PiS-u, w którym niedawno doszło do rozłamu.
Zdaniem prof. Arkadiusza Modrzejewskiego, prezydent czuje misję „zbudowania szerokiego frontu prawicowego o obliczu nacjonalistyczno-populistycznym”.
– Osłabione PiS będzie potrzebować wsparcia, a prawica będzie spoglądać w stronę Karola Nawrockiego, licząc, że będzie zjednoczycielem. Podkreślam jednak, że rolą prezydenta nie jest bycie zbawcą prawej strony sceny politycznej, ale ma łączyć wspólnotę, jaką jest naród. W naszym systemie konstytucyjnym rolą prezydenta nie jest bycie zaangażowanym w spory polityczne. Prezydent powinien je łagodzić – uważa prof. Modrzejewski.
Osłabione PiS będzie potrzebować wsparcia, a prawica będzie spoglądać w stronę Karola Nawrockiego, licząc, że będzie jednoczycielem.
Słabnące PiS. Nowa dynamika na prawicy
Prof. Sławomir Sowiński twierdzi z kolei, że największym politycznym osiągnięciem pierwszego roku prezydentury jest uruchomienie nowej dynamiki po prawej stronie sceny politycznej. Doprowadziła ona do dekonstrukcji prawicy.
Ta dynamika przygotowała grunt pod rekonstrukcję na prawicy, która może dokonać się jesienią, być może – jak uważa politolog z UKSW – pod patronatem prezydenta.
– Pierwszy rok jego prezydentury to pogłębiający się schyłek polaryzacji PiS-PO, czy też tego, co nazywamy konfliktem „postsolidarnościowym”, w którym na scenie politycznej dominują Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Choć jest to prezydentura z poręki PiS, to zarazem burzy ona układ polityczny, którego PiS było jednym z dwóch filarów – uważa prof. Sławomir Sowiński.
Ekspert dodaje, że choć to Jarosław Kaczyński wskazał Karola Nawrockiego jako kandydata na prezydenta, to jednak „wpędził się w duże polityczne tarapaty”.
– Mimo woli pokazał wyborcom, że po prawej stronie może być lider młodszy, bardziej dynamiczny i nieobciążony mankamentami polityków PiS. Stworzył sobie konkurenta. Osłabienie pozycji Jarosława Kaczyńskiego doprowadziło do napięć w PiS i do rozłamu. Prawica dziś jest zupełnie mniej pisowska niż przed wyborami prezydenckimi. To największe bodaj osiągnięcie prezydenta Nawrockiego – ocenia prof. Sławomir Sowiński.
Główne wnioski
- Prezydentura Karola Nawrockiego jest od początku konfrontacyjna wobec rządu Donalda Tuska. Prezydent zawetował 41 ustaw, co jest rekordowym wynikiem. Ponadto odwlekał awanse oficerskie, wybiórczo zaprzysięgał nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i blokuje nominacje ambasadorskie. Prof. Arkadiusz Modrzejewski uważa, że prezydent nie próbuje działać ponad partyjnymi interesami. Prof. Sławomir Sowiński uważa z kolei, że prezydent próbuje poszerzać wpływy w ograniczonych przez konstytucję ramach.
- Prezydent złożył 25 projektów ustaw, jednak żaden nie przeszedł przez parlament. Początkowo sam fakt złożenia projektu ustawy traktował jak ceremonię. Nie znalazł jednak w Sejmie większości dla swoich projektów. Zdaniem prof. Sowińskiego błędem było zapowiadanie przed wyborami nierealnych reform, takich jak tańszy prąd w 100 dni od rozpoczęcia prezydentury. Prezydent był też aktywny w polityce międzynarodowej. Szczególnie dobre relacje zbudował z Donaldem Trumpem. Gorsze z Wołodymyrem Zełenskim.
- Najistotniejszym politycznym skutkiem pierwszego roku prezydentury jest zmiana układu sił na prawicy. PiS słabnie, a Karol Nawrocki zyskuje na znaczeniu. Ma potencjał, by być patronem szerszego porozumienia prawicy przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.