Rekordowe plony i... fala upadłości. Oto paradoksy rumuńskiego rolnictwa
Zbiory pszenicy, kukurydzy i słonecznika w Rumunii były w 2025 r. o ponad jedną trzecią wyższe niż rok wcześniej. Mimo to liczba upadłości w tamtejszym rolnictwie bije rekordy. Za tym paradoksem stoją m.in. zmiany klimatu i geopolityka.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego rekordowe zbiory zbóż w Rumunii nie uchroniły tamtejszych rolników przed upadłościami.
- Jakie czynniki doprowadziły do obecnego, najcięższego od dekad, kryzysu rumuńskiego rolnictwa.
- Dlaczego eksperci ostrzegają, że problemy mogą się pogłębiać i zagrozić całej rumuńskiej gospodarce.
Rumuńskie rolnictwo ma za sobą wyjątkowo udany sezon. Zbiory pszenicy były rekordowe – najwyższe od 1997 r. Rumunia potwierdziła więc, że jest jednym z największych – po Francji, Niemczech i Polsce – producentów tego zboża w Unii Europejskiej. Wyraźnie wzrosły również zbiory kukurydzy i słonecznika. Łącznie rumuńscy rolnicy zebrali w ubiegłym roku 22,5 mln ton tych trzech upraw – informuje portal infoferma.ro. To o ponad jedną trzecią więcej niż w poprzednim sezonie, który uznano wprost za katastrofalny. Rumunia zmagała się wtedy z wyjątkowo silną suszą i upałami.
Wydawałoby się więc, że w tej sytuacji Rumuni mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość. Niestety. Mimo rekordowych plonów przyszła rekordowa fala upadłości. Jak to możliwe?
Ten paradoks próbowała wyjaśnić specjalizująca się w restrukturyzacji przedsiębiorstw firma Infinexa. Z jej analizy wynika, że tylko w pierwszym kwartale liczba niewypłacalności w rumuńskim rolnictwie wzrosła o 181,8 proc. w porównaniu z okresem styczeń-marzec ubiegłego roku. Wprawdzie sytuacja pogorszyła się w całej tamtejszej gospodarce, ale w znacznie mniejszym stopniu. Liczba postępowań upadłościowych wzrosła bowiem „tylko” o 31,6 proc. Oznacza to, że już co piąty tego typu przypadek dotyczy przedsiębiorstwa z sektora rolnego. Rok wcześniej ten odsetek wynosił tylko 9,6 proc. – pisze dziennik „Ziarul Financiar”.
Najtrudniejsza sytuacja od 30 lat
Kolejne miesiące tylko potwierdziły, że mamy do czynienia z wyraźną tendencją. Już w połowie kwietnia liczba upadłości w rolnictwie w Rumunii zrównała się z wynikiem osiągniętym w całym pierwszym półroczu 2025 r. Ostatecznie w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 r. ogłoszono 226 takich postępowań, podczas gdy rok wcześniej było ich 127 – wynika z analizy firmy CITR. Według cytowanych przez państwową agencję Agerpres ekspertów z firmy Infinexa sektor rolny znajduje się teraz w „najpoważniejszej nierównowadze strukturalnej od 30 lat”.
„Problemy mają charakter strukturalny, a nie cykliczny” – mówi Mircea Șomlea z Infineksy.
To dlatego zeszłoroczne rekordowe zbiory nie wystarczyły, aby zapobiec obecnym kłopotom. Nie były w stanie zrekompensować strat i zadłużenia, które narastały przez poprzednie trzy lata. Ich spłata była wprawdzie odraczana, ale oznaczało to jedynie przesunięcie problemów w czasie. Jak zauważa ekspert, kryzys wybuchł, gdy zobowiązania stały się wymagalne w sierpniu 2025 r.
Ocieplenie klimatu i efekt domina
Jeszcze kilka lat temu problemy finansowe dotyczyły przede wszystkim mniejszych rumuńskich gospodarstw. Obecnie obejmują także duże przedsiębiorstwa rolne. Z tego powodu mamy do czynienia z efektem domina. Problemy największych producentów szybko przenoszą się bowiem na mniejszych dostawców, odbiorców, a także instytucje finansowe współpracujące z rolnikami.
Wspomniane już – wynikające z ocieplenia klimatu – susze nie były jednorazowym zjawiskiem. Owszem, ich apogeum przypadło na 2024 r., jednak już wcześniej kolejne okresy znacznie ograniczały produkcję, a tym samym dochody gospodarstw. Rolnicy, aby utrzymać produkcję, musieli sięgać po kredyty.
„Problemem są zbyt długie – w stosunku do zmienności cen – cykle inwestycyjne oraz niewystarczający kapitał obrotowy, który miałby finansować produkcję od siewu do sprzedaży” – mówi Adrian Lotrean, założyciel Infineksy.
Wyższe koszty, niższe marże
To nie wszystko. Jednocześnie – m.in. w związku z wojną w Ukrainie i zawirowaniami geopolitycznymi – rosły koszty produkcji. Chodzi przede wszystkim o ceny energii oraz nawozów sztucznych, których wytwarzanie opiera się głównie na gazie ziemnym.
Sytuację pogarszały również spadające ceny zbóż i malejące marże handlowe. Jedną z przyczyn presji na ceny był zwiększony import zbóż z Ukrainy, z czym borykali się przecież także polscy rolnicy.
Warto również zauważyć, że kryzys ma charakter ogólnokrajowy. Dotyka zarówno gospodarstw działających na zachodzie kraju, w regionach zdominowanych przez wielkoobszarowe, nowoczesne rolnictwo, jak i tych z południowego wschodu – tradycyjnego rumuńskiego zagłębia zbożowego.
Strefa wysokiego ryzyka finansowego
O tym, że zjawisko może się w najbliższym czasie jeszcze nasilić, świadczą badania firmy CITR. Objęły one 3,7 tys. przedsiębiorstw posiadających aktywa o wartości co najmniej 1 mln euro. Analiza wykazała, że aż 40 proc. z nich znajduje się w strefie wysokiego ryzyka finansowego.
Według CITR 631 badanych przedsiębiorstw znajduje się już w stanie nieuchronnej niewypłacalności. Kolejne 855 uznano za wymagające pilnej restrukturyzacji operacyjnej i finansowej.
Dodajmy, że ponieważ rolnictwo odpowiada za prawie 5 proc. rumuńskiego PKB, kryzys sektora może mieć odczuwalne konsekwencje dla całej gospodarki.
Główne wnioski
- Rumuńskie rolnictwo znalazło się w paradoksalnej sytuacji. W 2025 r. zbiory pszenicy były najwyższe od 1997 r., a produkcja kluczowych kultur wzrosła o ponad jedną trzecią w porównaniu z poprzednim. Mimo rekordowych zbiorów sektor, zamiast rozkwitać, zaczął notować rekordową falę upadłości.
- Eksperci podkreślają, że przyczyną kryzysu nie są słabe plony, lecz narastające od kilku lat problemy strukturalne. Na kondycję gospodarstw złożyło się kilka zjawisk. To skutki kolejnych susz, rosnące koszty energii i nawozów, spadek cen zbóż, zwiększony import z Ukrainy oraz zadłużenie, które po zakończeniu okresów odroczenia zaczęło obciążać rolników.
- Skala problemu może jeszcze wzrosnąć. Już dziś aż 40 proc. największych rumuńskich przedsiębiorstw rolnych znajduje się w strefie wysokiego ryzyka finansowego. A ponieważ rolnictwo odpowiada za blisko 5 proc. PKB Rumunii, pogłębiający się kryzys może odbić się na kondycji całej gospodarki kraju.