Renata Wanat-Szelenbaum, wiceprezeska PKO TFI: „Uruchomiliśmy nowe subfundusze walutowe”
Osoby posiadające oszczędności w euro lub dolarach w PKO Banku Polskim zyskały właśnie nowe możliwości inwestowania. PKO TFI wprowadziło cztery subfundusze oparte na obligacjach i akcjach rynków strefy euro oraz USA.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak będą działały nowe subfundusze walutowe PKO TFI i czym różnią się subfundusze obligacyjne od akcyjnych.
- Kto może skorzystać na inwestowaniu bezpośrednio w euro i dolarach bez konieczności przewalutowania środków.
- Jakie kolejne produkty inwestycyjne przygotowuje PKO TFI, w tym planowany fundusz dywidendowy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Coraz więcej Polaków część swoich oszczędności trzyma w euro i dolarach albo dostaje wynagrodzenie w tych walutach. Wielu z nich chce dopasowywać sposób lokowania oszczędności do waluty, w której gromadzą majątek lub planują przyszłe wydatki. Dla części euro czy dolar stają się nie tylko środkiem płatniczym, ale również elementem budowania bardziej zróżnicowanego portfela inwestycyjnego. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się także europejskie i amerykańskie rynki akcji oraz obligacji.
Dla części Polaków euro czy dolar stają się nie tylko środkiem płatniczym, ale również elementem budowania bardziej zróżnicowanego portfela inwestycyjnego
To właśnie z myślą o nich PKO TFI, największe na polskim rynku towarzystwo funduszy inwestycyjnych, rozszerza ofertę o nowe subfundusze walutowe denominowane w euro i dolarach. Pozwolą one inwestować pieniądze bez konieczności przewalutowania, a jednocześnie dają dostęp do rynków akcji i obligacji w Europie oraz Stanach Zjednoczonych.
Dodatkowe źródło korzyści
Skąd pomysł rozszerzenia oferty? Renata Wanat-Szelenbaum, wiceprezeska PKO TFI, zwraca uwagę, że rachunek walutowy, lokata i fundusz inwestycyjny pełnią różne funkcje. Rachunek służy przede wszystkim do przechowywania waluty i bieżących płatności. Lokata zapewnia z góry określone oprocentowanie, zwykle w zamian za czasowe zamrożenie środków. Tymczasem fundusz pozwala faktycznie zainwestować posiadane euro czy dolary na rynku obligacji albo akcji i w ten sposób dodać drugie potencjalne źródło korzyści – obok zmiany kursu waluty wobec złotego.
Fundusz pozwala zainwestować posiadane euro czy dolary na rynku obligacji albo akcji i w ten sposób dodać drugie potencjalne źródło korzyści
– Klient nie musi przy tym sprzedawać euro lub dolarów, aby kupić złote. Wpłaca walutę bezpośrednio, w niej wyceniane są jednostki uczestnictwa i w niej otrzymuje środki po odkupieniu. Fundusz daje także dostęp do profesjonalnie zarządzanego portfela bez konieczności samodzielnego wybierania obligacji lub akcji – tłumaczy nasza rozmówczyni.
Cztery fundusze, dwie waluty
Co dokładnie obejmuje oferta PKO TFI? Chodzi o cztery subfundusze: dwa obligacyjne i dwa akcyjne. PKO Obligacji Strefy Euro (EUR) inwestuje przede wszystkim w krótkoterminowe instrumenty dłużne denominowane w euro i emitowane przez rządy krajów należących do strefy euro. Fundusz PKO Obligacji Amerykańskich (USD) inwestuje głównie w krótkoterminowe instrumenty dłużne denominowane w dolarach i emitowane przez rząd USA. Z kolei subfundusze akcyjne są zarządzane pasywnie i służą uzyskaniu ekspozycji na najważniejsze rynki akcji w danej walucie. Fundusz PKO Akcji Strefy Euro (EUR) umożliwia inwestowanie w największe spółki notowane w krajach strefy euro. Natomiast fundusz PKO Akcji Rynku Amerykańskiego (USD) koncentruje się na szerszym rynku amerykańskich spółek giełdowych.
– Te cztery subfundusze dają wybór pomiędzy rynkiem obligacji a rynkiem akcji oraz pomiędzy ekspozycją europejską i amerykańską. Nie jest to więc jeden uniwersalny produkt, ale zestaw rozwiązań odpowiadających różnym celom, horyzontom i poziomom akceptowanego ryzyka – mówi Renata Wanat-Szelenbaum.
Cztery subfundusze stanowią zestaw rozwiązań odpowiadających różnym celom, horyzontom i poziomom akceptowanego ryzyka
Fundusze walutowe są dostępne w sprzedaży w PKO Banku Polskim oraz dla aktualnych klientów PKO TFI w serwisie i-fundusze.
Waluta pracuje w naszym portfelu
Wycena funduszy prowadzona jest odpowiednio w euro lub dolarach. Wszystkie operacje związane z nabywaniem i umarzaniem jednostek uczestnictwa także odbywają się w walucie danego funduszu. Dzięki temu klienci posiadający oszczędności w euro lub dolarach mogą inwestować zgromadzone środki bez konieczności wcześniejszego przewalutowania ich na złote.
Co to dla nich oznacza?
– Przede wszystkim upraszcza cały proces – odpowiada Renata Wanat-Szelenbaum z PKO TFI.
Klient wpłaca euro do subfunduszu denominowanego w euro albo dolary do subfunduszu denominowanego w dolarach. W tej samej walucie subfundusze inwestują wpłacone środki, wyceniane są jednostki uczestnictwa oraz realizowana jest wypłata z tytułu ich odkupienia. Można zatem powiedzieć, że waluta, którą klient już posiada, może zacząć pracować w jego portfelu.
Waluta, którą klient już posiada, może zacząć pracować w jego portfelu
Renata Wanat-Szelenbaum wskazuje, że utrzymywanie części aktywów w walucie, w której inwestor uzyskuje dochody lub planuje ponosić przyszłe wydatki, może sprzyjać lepszemu dopasowaniu struktury majątku do indywidualnych potrzeb oraz ograniczać konieczność dokonywania przewalutowań. Dotyczy to m.in. osób finansujących edukację za granicą, planujących zakup nieruchomości lub regularnie podróżujących. Dla części klientów euro i dolar mogą być również elementem szerszej dywersyfikacji oszczędności.
– Nie należy jednak traktować samej waluty jako gwarancji bezpieczeństwa ani zakładać, że jej kurs zawsze będzie się poruszał na korzyść inwestora. Kluczowe jest dopasowanie struktury portfela do przyszłych zobowiązań, źródeł dochodu, horyzontu inwestycji i indywidualnej tolerancji ryzyka – mówi nasza rozmówczyni.
Dodaje jednak, że w przypadku polskiego rezydenta podatkowego dochód do rozliczenia z fiskusem jest ustalany w złotych z zastosowaniem odpowiednich kursów NBP.
– Kurs waluty może więc wpływać na wysokość wyniku wykazywanego dla celów podatkowych, nawet jeśli sama inwestycja jest prowadzona w euro lub dolarach – wyjaśnia Renata Wanat-Szelenbaum.
Od strefy euro po amerykańską giełdę
Wiceprezeska PKO TFI zauważa, że subfundusze nie gwarantują zysku ani ochrony kapitału.
– Nie chodzi więc o przekonywanie każdego klienta do rezygnacji z depozytu. Chodzi o pokazanie, że obok rachunku i lokaty istnieje również możliwość inwestowania części posiadanej waluty – odpowiednio do celu, horyzontu i akceptowanego ryzyka – podkreśla.
– Dlatego środki potrzebne na bieżące wydatki lub rezerwę bezpieczeństwa powinny pozostać łatwo dostępne. Fundusz warto rozważyć dla tej części oszczędności, której inwestor nie potrzebuje natychmiast i w przypadku której akceptuje wahania wartości. Nie chodzi więc o zastępowanie rachunku lub lokaty, lecz ich uzupełnienie, umożliwiające części zgromadzonej waluty długoterminową pracę w portfelu – dodaje.
Tworząc ofertę, PKO TFI w pierwszej kolejności myślało o osobach, które już posiadają oszczędności w euro lub dolarach i poszukują bardziej efektywnych sposobów ich pomnażania.
Warto pamiętać, że inwestowanie w fundusze wiąże się z ryzykiem, a wartość jednostek uczestnictwa może zarówno wzrastać, jak i spadać. Subfundusze obligacyjne wiążą się więc z pewnymi wahaniami wartości inwestycji. W zamian dają szansę na osiągnięcie potencjalnie wyższych stóp zwrotu niż w przypadku tradycyjnych lokat. Subfundusze akcyjne kierowane są natomiast do inwestorów gotowych na większą zmienność oraz nastawionych na długoterminowe inwestowanie.
Nabycie jednostek uczestnictwa nowych subfunduszy możliwe jest już od 100 euro lub 100 dolarów – w zależności od waluty danego subfunduszu. Dzięki temu rozwiązania te są dostępne również dla osób, które chcą rozpocząć od relatywnie niewielkiej kwoty. Opłaty za nabycie i odkupienie nie są pobierane, natomiast do końca 2026 r. stawka opłaty za zarządzanie wynosi 0 proc. Od początku 2027 roku opłata stała za zarządzanie będzie wynosiła 0,50 proc. rocznie w subfunduszach obligacyjnych oraz 0,70 proc. rocznie w subfunduszach akcyjnych. W subfunduszach obligacyjnych może być dodatkowo pobierana opłata zmienna, czyli wynagrodzenie za wynik w wysokości 20 proc. nadwyżki w relacji do wyniku wskaźnika referencyjnego, zgodnie z zasadami opisanymi w prospekcie.
Zainteresowanie nowymi funduszami może być duże, zwłaszcza wśród osób posiadających oszczędności w euro i dolarach. Dlaczego? Oprocentowanie depozytów walutowych pozostaje obecnie na stosunkowo niskim poziomie. Jednocześnie możliwości lokowania pieniędzy bezpośrednio w dolarach czy euro są ograniczone.
Zainteresowanie nowymi funduszami może być duże, zwłaszcza wśród osób posiadających oszczędności w euro i dolarach
– Uznaliśmy, że to dobry moment, aby uzupełnić ofertę o rozwiązania pozwalające inwestować euro i dolary bez konieczności wcześniejszej zamiany na złote – tłumaczy Renata Wanat-Szelenbaum z PKO TFI.
Nie tylko fundusze walutowe. Będą kolejne nowości
Równocześnie towarzystwo pracuje nad funduszem dywidendowym. Zgodnie z założeniami, przychody uzyskiwane z lokat funduszu, po pomniejszeniu o koszty, będą regularnie i okresowo przekazywane inwestorom. Rozwiązanie ma być skierowane do klientów, którzy z jednej strony myślą o długoterminowym pomnażaniu kapitału, z drugiej natomiast oczekują dostępu do części środków na bieżące wydatki.
– Pracujemy nad rozwiązaniem typu „income & growth”, którego celem będzie połączenie dwóch potrzeb: długoterminowego wzrostu wartości kapitału oraz regularnego dochodu z inwestycji – mówi Renata Wanat-Szelenbaum, wiceprezeska PKO TFI.
Portfel będzie się składał z akcji spółek dywidendowych ze strefy euro, a jednym z jego wyróżników mają być regularne kwartalne wypłaty dochodu.
– Chcemy zainteresować tym rozwiązaniem inwestorów, którzy zgromadzili już kapitał i oczekują, że będzie on nie tylko inwestowany, ale również może zapewniać regularny strumień środków. Mogą to być na przykład osoby uzupełniające bieżące dochody, budujące prywatny kapitał emerytalny albo preferujące wypłatę części wypracowanego wyniku zamiast jego pełnej reinwestycji. Trzeba przy tym wyraźnie zaznaczyć, że planowana wypłata nie będzie odpowiednikiem gwarantowanych odsetek. Jej wysokość będzie zależeć od kwot dywidend wypłacanych przez spółki z portfela, a sama inwestycja nadal będzie wiązać się z ryzykiem rynkowym – podkreśla Renata Wanat-Szelenbaum z PKO TFI.
Chcemy zainteresować inwestorów, którzy zgromadzili już kapitał i oczekują, że będzie on nie tylko inwestowany, ale również może zapewniać regularny strumień środków.
Warto dodać, że podobnych produktów na polskim rynku jest niewiele. Nowy fundusz ma się koncentrować na akcjach spółek, które oferują relatywnie wysoką stopę dywidendy. Będzie to więc rozwiązanie akcyjne nastawione nie tylko na wzrost wartości inwestycji, ale również na generowanie regularnego dochodu dla uczestników.
Główne wnioski
- PKO TFI uruchomiło cztery nowe fundusze walutowe denominowane w euro i dolarach, dające dostęp do rynków obligacji oraz akcji w strefie euro i Stanach Zjednoczonych bez konieczności wymiany waluty na złote.
- Nowa oferta jest skierowana przede wszystkim do osób posiadających oszczędności lub dochody w euro i dolarach, które chcą efektywniej wykorzystywać zgromadzony kapitał, zachowując zgodność inwestycji z walutą przyszłych wydatków.
- Towarzystwo pracuje także nad funduszem dywidendowym typu „income & growth”, który ma łączyć potencjał wzrostu wartości inwestycji z regularnymi wypłatami dochodu opartymi na dywidendach spółek ze strefy euro.
Artykuł powstał na zlecenie PKO TFI.
Jest to informacja reklamowa. Inwestowanie w fundusze wiąże się z ryzykiem. Przed podjęciem ostatecznych decyzji inwestycyjnych należy zapoznać się z prospektem informacyjnym danego funduszu oraz z Dokumentem zawierającym kluczowe informacje (KID). Pełna treść noty prawnej znajduje się na stronie PKO TFI
www.pkotfi.pl/nota-prawna/.