Rosatom rozpycha się w Azji. Jak Moskwa powiększa energetyczne imperium
Rosyjskie reaktory atomowe rosną w Azji od Turcji aż po Chiny. Moskiewski państwowy gigant wykorzystuje głód energii w krajach rozwijających się do budowy sieci długotrwałych rosyjskich wpływów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Rosatom systematycznie buduje sieć zależności w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej.
- Dlaczego kraje Globalnego Południa chętnie wchodzą w rosyjskie objęcia i jaką cenę są gotowe za to zapłacić.
- Co oznacza uruchomienie pierwszej bangladeskiej elektrowni jądrowej i podpisanie umowy z Wietnamem. Jakie inne przedsięwzięcia nuklearne realizuje w Azji rosyjski gigant.
Lada dzień Rosatom ma uruchomić pierwszą elektrownię jądrową w historii Bangladeszu. Dla leżącego w Azji Południowej kraju to prawdziwy skok rozwojowy. Władze i biznes liczą, że stabilne źródło energii skończy z plagą przerw w dostawach prądu i pomóc miejscowemu przemysłowi odzieżowemu, który odpowiada za 80 proc. eksportu. Częste blackouty zmuszają dziś wiele fabryk tekstylnych do ograniczania produkcji. Rozpoczęcie załadunku paliwa jądrowego do pierwszego bloku zaplanowano na 7 kwietnia. Prąd do krajowej sieci energetycznej ma zacząć trafiać wczesnym latem.
Azjatycka ekspansja
Obiekt w Ruppur, powstający nad brzegiem rzeki Padma na zachodzie Bangladeszu, ma pokrywać blisko 10 proc. krajowego zapotrzebowania na elektryczność. Składa się z dwóch reaktorów typu WWER-1000 o łącznej mocy 2400 MW.
Do 2035 r. Rosatom ma uruchomić ponad 20 bloków atomowych w co najmniej jedenastu azjatyckich elektrowniach.
Przedsięwzięcie realizuje Atomstroyexport – spółka zależna Rosatomu. Choć w przeszłości Banglijczycy prowadzili rozmowy o współpracy nuklearnej również z Chinami, jednak to Rosjanie wygrali przetarg dzięki pakietowi finansowania, technologii i wieloletniego serwisu. W 2016 r. borykający się z chronicznymi niedoborami prądu kraj uzyskał na budowę preferencyjny kredyt z Moskwy. Opiewa on na kwotę prawie 11,4 mld dolarów. To około 90 proc. szacowanych kosztów całego przedsięwzięcia.
Mimo swojej skali ta inwestycja nie jest ani najdroższa, ani największa wśród prowadzonych przez rosyjskiego giganta. Do 2035 r. Rosatom ma uruchomić ponad 20 bloków atomowych w co najmniej 11 azjatyckich elektrowniach. Na liście krajów, w których mają powstać, są Chiny, Indie, Birma, Wietnam, Kazachstan, Uzbekistan, Turcja oraz Iran.
40 projektów
Rosyjski państwowy holding jądrowy wyraźnie dominuje na azjatyckim rynku budowy elektrowni atomowych i nie zwalnia tempa. W drugiej połowie marca Rosjanie podpisali umowę na budowę pierwszej elektrowni jądrowej w Wietnamie. W ubiegłym roku Rosatom został wybrany na lidera konsorcjum stawiającego pierwszy zakład jądrowy w Kazachstanie i rozszerzył kontrakt na wzniesienie liczącego cztery reaktory obiektu energetycznego w Uzbekistanie.
To tylko fragment rosnącej puli kontraktów rosyjskiego atomowego giganta na całym Globalnym Południu. Amerykański think tank Jamestown Foundation na początku 2025 r. szacował wartość 10-letniego portfela kontraktów rosyjskiej spółki na 200 mld dolarów. Rosatom prowadził wówczas 40 zagranicznych projektów. Według rządowej rosyjskiej agencji informacyjnej TASS w 2024 r. przychody zagraniczne Rosatomu wyniosły niemal 18 mld dolarów.
Putinowski atom na Globalnym Południu
Rosja sukcesywnie poszerza swoje atomowe koneksje nie tylko w Azji, ale także w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Ekspansja Rosatomu do krajów rozwijających się nabrała tempa po 2014 r. Zachodnie sankcje po zajęciu Krymu skłoniły reżim Władimira Putina do intensywniejszego szukania partnerów poza Europą i Stanami Zjednoczonymi. Trend pogłębił się po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Moskwa traktuje zagraniczne projekty energetyczne jako narzędzie budowania swoich geopolitycznych i gospodarczych wpływów. Dlatego oferuje partnerom nie tylko budowę reaktorów, ale również szkolenia dla kadry naukowej i technicznej i budowę zaplecza infrastrukturalnego. Co więcej, Rosjanie finansują przedsięwzięcia na preferencyjnych warunkach.
Operatorzy elektrowni jądrowych w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej będą uzależnieni od rosyjskiego uranu, techników i części zamiennych przez kilkadziesiąt lat.
Rosatom buduje zagraniczne elektrownie w modelu EPC (Engineering, Procurement, Construction). Oznacza to, że generalny wykonawca po ukończeniu budowy przekazuje obiekt krajowym operatorom. Nie zmienia to faktu, że klienci pozostają zdani na dostawy rosyjskiego paliwa jądrowego, serwis techniczny i części zamienne znad Wołgi przez dziesiątki lat.
Rosyjski uran zasili azjatyckie gospodarki
Niezależnie od intencji Rosja okazała się wygodnym partnerem dla szybko rozwijających się azjatyckich gospodarek, konsumujących coraz większe ilości prądu. Projekt w Bangladeszu jest dodatkowo finalizowany w czasie, gdy na Bliskim Wschodzie trwają walki, ograniczające dostawy gazu ziemnego, który odpowiada za blisko połowę miksu energetycznego tego kraju. Braki są na tyle odczuwalne, że w poniedziałek rząd w Dhace wprowadził w urzędach ograniczenia w korzystaniu ze światła, klimatyzacji i sprzętu elektrycznego.
23 marca szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow podpisał w Moskwie z szefem biura rządu Wietnamu porozumienie o wzniesieniu pierwszej wietnamskiej elektrowni jądrowej. Chodzi o budowę dwóch bloków energetycznych z reaktorami WWER-1200 w elektrowni Ninh Thuan 1 na południu kraju. Ich łączna moc ma wynieść 2400 MW.

Jak pisze portal The Diplomat, Wietnam od lat zmaga się z rosnącym deficytem energetycznym, a obecny kryzys w Zatoce Perskiej drastycznie podniósł koszty importowanego paliwa. To właśnie narastająca presja energetyczna nadała ostateczny impuls do przyspieszenia negocjacji nuklearnych z Moskwą.
Wietnam planuje uruchomienie elektrowni przed końcem 2031 r. Później zamierza też zlecić budowę drugiej. Miałaby ona powstać między 2036 a 2040 rokiem. Jej wykonawcy na razie nie wybrano.
Indie, Chiny i Azja Centralna
Swój największy zagraniczny projekt Rosatom rozbudowuje właśnie w Indiach. Chodzi o elektrownię jądrową Kudankulam o docelowej mocy 6000 MW. Dwa z sześciu zaplanowanych bloków energetycznych są już podłączone do sieci przesyłowej. Dostarczają prąd dla ok. 50 mln gospodarstw domowych w stanach Kerala i Tamil Nadu. Cztery kolejne są w trakcie budowy. W związku z budową indyjskiego obiektu Rosatom podpisał też największy długoterminowy kontrakt na dostawy uranu. Opiewa na 1,25 mld dolarów.
Decyzje o stawianiu reaktorów jądrowych przyspiesza wojna w Zatoce Perskiej.
Najludniejszy kraj świata to także najszybciej rozwijająca się duża gospodarka świata – indyjski PKB rośnie w tempie ok. 8 proc. rocznie. Rząd w Delhi dąży do czerpania z atomu 100 GW energii rocznie do połowy wieku, a Rosatom zamierza być kluczowym partnerem w tej transformacji.
W Chinach do końca 2028 r. Rosjanie mają dokończyć budowę czterech bloków w dwóch elektrowniach. Będzie to oznaczało dodanie do chińskiej sieci łącznej mocy 4800 MW.
W maju 2024 r. złożono pierwsze w zagraniczne zamówienie na rosyjskie małe reaktory modułowe (SMR). Mają trafić do przyszłej elektrowni jądrowej w Uzbekistanie, o mocy 330 MW. Niespełna rok później projekt rozszerzono w dodatku o dwa duże reaktory. Jeśli plan zostanie zrealizowany, moc całego kompleksu przekroczy 2100 MW. Po ukończeniu w 2035 r. elektrownia ma pokrywać ok. 14 proc. zapotrzebowania Uzbekistanu na energię elektryczną. W tym samym roku do użytku w Kazachstanie ma zostać oddany obiekt o mocy 2400 MW.
Warto wiedzieć
Relacje Moskwy z krajami Globalnego Południa
Rosja opiera swoje relacje z krajami rozwijającymi się na trzech filarach. Pierwszym jest sowieckie dziedzictwo – w czasach ZSRR Moskwa budowała szpitale, szkoły, tamy i zakłady przemysłowe w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie. Reżim Putina politycznie eksploatuje pamięć o tym. Drugim filarem jest postkolonialny resentyment: Rosja pozycjonuje się jako kraj, który nigdy nie prowadził ekspansji kolonialnej. Biorąc pod uwagę podboje carskie i sowiecką dominację nad Azją Środkową i Europą Środkowo-Wschodnią jest to twierdzenie fałszywe historycznie. Mimo to rosyjska opowieść jest skuteczna w krajach, które doświadczyły zachodniego kolonializmu. Trzeci filar to aktywna krytyka światowego porządku opartego na zachodnich wartościach. Moskwa przedstawia zachodnie sankcje i uzależnienie pomocy od demokratycznych reform jako nowe wcielenie imperializmu. W zamian stara się zaprezentować własną ofertę jako rzekomo „wolną od polityki”.
Konszachty z ajatollahami i generałami
Problematycznym aspektem ekspansji rosyjskiego atomu jest współpraca z birmańską juntą i reżimem w Iranie. Pierwsza elektrownia jądrowa na Bliskim Wschodzie, o mocy 1000 MW, leży w portowym irańskim mieście Buszehr nad Zatoką Perską. Zbudowany przez Rosjan zakład został włączony do sieci energetycznej w 2011 r. W budowie są kolejne dwa irańskie reaktory. Oprócz tego zakontraktowano też budowę czterech bloków w elektrowni Iran-Hormoz na południu kraju. Przed atakiem USA i Izraela deklarowano, że będą otwierane w latach 2029-2031. Ale w trakcie konfliktu w okolice obiektu w Buszehr trafił pocisk, a Rosatom ewakuował stamtąd część swojego personelu.
Przed rokiem porozumienie w sprawie budowy SMR Rosjanie podpisali także z władzami Mjanmy. Mowa o małym reaktorze o mocy 110 MW. USA i Unia Europejska wyraziły zaniepokojenie rozszerzaniem rosyjskiej współpracy jądrowej z nieuznawanym międzynarodowo birmańskim reżimem, który w 2021 r. obalił legalny rząd. Opozycja demokratyczna i analitycy wojskowi malują scenariusze, w których generałowie mogliby wykorzystać technologie jądrowe do celów militarnych. Dużo bliżej jest do tego Teheranowi. W 2025 r. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej alarmowała, że perskie zapasy wysoko wzbogaconego uranu osiągnęły niepokojący poziom.
Główne wnioski
- Ekspansja nuklearna Rosatomu na Globalnym Południu to nie tylko biznes – to celowa strategia budowania długotrwałych relacji zależności. Kraje, które budują elektrownie z rosyjskimi reaktorami, przez kilkadziesiąt lat będą uzależnione od rosyjskiego paliwa, technologii i serwisu. Portfel kontraktów o wartości 200 mld dolarów zapewnia Moskwie dekady wpływów geopolitycznych. W Azji dotyczy to m.in. Indii, Wietnamu, Bangladeszu, Uzbekistanu i Kazachstanu. Dodatkowym argumentem dla wielu krajów jest wojna na Bliskim Wschodzie, ograniczająca dostawy ropy i gazu z tego regionu.
- Kraje takie jak USA, Francja i Korea Południowa konkurują z Rosją o rynki jądrowe, ale ich oferta jest często droższa i obwarowana warunkami politycznymi. Ogranicza je też czasem brak narzędzi finansowania eksportowego. Rosatom oferuje pakiety „pod klucz” z kredytem eksportowym, szkoleniami personelu i budową infrastruktury towarzyszącej. W krajach, które nie mogą albo nie chcą spełniać zachodnich warunków, rosyjska oferta jest często jedyną dostępną.
- Choć Rosatom deklaruje, że wszystkie projekty realizowane są pod nadzorem MAEA i w ramach Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, to eksperci wskazują, że każdy transfer zaawansowanej technologii nuklearnej niesie ze sobą ryzyko rozpowszechnienia narzędzi, które w przyszłości mogą znaleźć zastosowania wojskowe.