Kategorie artykułu: Newsy Polityka

Rząd sprawdza, jak Prawo i Sprawiedliwość wydawało pieniądze. „Nieprawidłowości na kwotę 120 mld zł”

Festyny przed wyborami, dotacja dla zaprzyjaźnionej spółki czy tworzenie regulacji pod „konkretną sprawę”. Resort finansów przyjrzał się wydatkom publicznym w latach 2020-2023. Nieprawidłowości dotyczą 120 mld zł wydanych środków.

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański
Resort finansów przyjrzał się wydatkom publicznym w latach 2020-2023. Nieprawidłowości dotyczą 120 mld zł wydanych środków. Audytem objęto 166 urzędów, państwowych spółek i instytucji. Na zdjęciu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Fot. PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie są wyniki kontroli wydatkowania środków publicznych w latach 2020-2023.
  2. Jaka była skala nieprawidłowości wykrytych w audytach.
  3. Jak KAS uzasadnia potrzebę przeprowadzenia takich kontroli.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Działanie bez podstawy prawnej i tworzenie regulacji pod konkretne potrzeby, naruszanie zasad przyznawania dotacji, wykorzystywanie ich niezgodnie z przeznaczeniem, niegospodarność, wydawanie środków z rezerwy celowej na inne cele oraz brak odpowiedniego zabezpieczenia interesu Skarbu Państwa – to główne zarzuty wynikające z audytów działalności podmiotów publicznych w latach 2020-2023.

Audytem objęto 166 urzędów, państwowych spółek i instytucji. Rozpoczęto 177 spraw, z czego 135 już zakończono. Efekt to 250 zawiadomień do prokuratury. Łączna wartość wykrytych nieprawidłowości wynosi 120 mld zł, czyli równowartość 3 proc. PKB.

Wyniki kontroli rząd przedstawił na konferencji prasowej z udziałem ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego oraz Zbigniewa Stawickiego, przedstawiciela Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Audyt objął największe spółki Skarbu Państwa

Sprawy dotyczą m.in. takich podmiotów jak Orlen, PKO BP, Fundacja Lux Veritatis oraz Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej. Na celowniku był m.in resort sportu i turystyki, który miał być zamieszany w wyprowadzanie pieniędzy. Inne sprawy dotyczyły hojnych dotacji dla "przychylnych" mediów, w tym Telewizji Republika.

Podczas konferencji Zbigniew Stawicki podał, że równolegle toczą się kontrole celno-skarbowe związane z wynikami audytu. Mowa łącznie o 214 kontrolach prowadzonych u beneficjentów środków publicznych. Spośród nich 174 już zakończono, a w przypadku 64 spraw o dalszych losach będzie rozstrzygać prokuratura. Nieprawidłowości podatkowe oszacowano na 800 mln zł, a dotyczące środków publicznych – na 380 mln zł.

– Audyt to pokłosie obowiązujących przepisów, które zobowiązują KAS do przeprowadzania tego typu kontroli. To procedura administracyjna, a nie śledztwo polityczne. Najczęstsze naruszenia dotyczą łamania zasad przyznawania dotacji, działania bez podstawy prawnej oraz niegospodarności. Zwykle mowa o zdarzeniach, które nie są wynikiem pomyłki, lecz o celowym działaniu z zamiarem wyprowadzenia środków publicznych – podsumował Zbigniew Stawicki.

W jaki sposób wyprowadzano pieniądze?

Podmioty, które otrzymały dotacje, kupowały nieruchomości niezwiązane z ich działalnością. Dotacje – jak wskazał resort finansów – były przyznawane w sposób uznaniowy. Podmioty otrzymywały je pomijając opinię komisji konkursowej lub wbrew jej stanowisku.

Zdarzało się, że to pracownicy resortu „uzupełniali” wnioski o dotację tak, aby nie budziły zastrzeżeń formalnych. Przy nazwach podmiotów ubiegających się o środki publiczne miał być dopisywany symbol dolara, wskazujący, kto powinien otrzymać pieniądze.

Jak wyjaśnił podczas konferencji przedstawiciel KAS, zdarzało się, że to pracownicy resortu „uzupełniali” wnioski o dotację tak, aby nie budziły zastrzeżeń formalnych. Przy nazwach podmiotów ubiegających się o środki publiczne miał być dopisywany symbol dolara, wskazujący, kto powinien otrzymać pieniądze.

Pieniądze, które trafiły w prywatne ręce

Jak wskazywali przedstawiciele administracji, 120 mld zł wydanych nieprawidłowo to środki, które nie trafiły na cele publiczne.

– Tych pieniędzy zabrakło na edukację czy inne cele społeczne związane z interesami państwa. Ktoś musiał ponownie uzupełnić tę kwotę w budżecie. Nie można tego lekceważyć. Mamy świat formalny i rzeczywisty. Te światy się różniły, a to wszystko kosztem utraty zaufania do sektora publicznego – podsumował Zbigniew Stawicki.

Zdaniem eksperta

Obywatele muszą wiedzieć, jak wykorzystywane są ich pieniądze

Audyt ten jest naprawdę łatwy do politycznego ogrania. Zdawaliśmy sobie sprawę z naruszenia prawa przez polityków PiS. Jak zaznaczono, wiele spraw było następstwem złej woli. Mieliśmy do czynienia ze zdalnym sterowaniem działaniami. Nie powinniśmy się zdziwić, jeśli za parę lat to rząd PiS będzie prowadził podobną konferencję. Już wcześniej widoczne były skandale związane z kampaniami profrekwencyjnymi finansowanymi także przez spółki państwowe.

Znajdujemy się w nieciekawej sytuacji. Administracja publiczna oraz własność państwowa wykorzystywane są do gier politycznych. PiS był w tej niechlubnej kategorii świetny, ale obecna koalicja też nie próżnuje. Kto na tym traci, a kto zyskuje? Zyskują politycy u władzy, a tracimy my wszyscy jako obywatele.

Potrzebujemy poprawy służby publicznej. Urzędnicy nie powinni być tak zależni od zachcianek polityków. Co więcej, prywatyzacja ograniczy problemy z wykorzystywaniem spółek skarbu państwa. Innym możliwym rozwiązaniem jest zwiększenie jawności właścicielskiej oraz życia publicznego. Obywatele muszą wiedzieć, jak wykorzystywane są ich pieniądze i buntować się w przypadku naruszeń prawnych i moralnych.

Główne wnioski

  1. Resort finansów przyjrzał się wydatkom publicznym w latach 2020-2023. Wartość wykrytych nieprawidłowości wynosi 120 mld zł. To kwota odpowiadająca 3 proc. PKB Polski.
  2. Audytem objęto 166 urzędów, państwowych spółek i instytucji. Rozpoczęto 177 spraw, z czego 135 już zakończono. Efektem audytów jest 250 zawiadomień do prokuratury.
  3. Przeprowadzanie takich kontroli należy do obowiązków Krajowej Administracji Skarbowej. Sprawdzanie, jak wydawano publiczne pieniądze, jest procedurą administracyjną, a nie politycznym śledztwem – podkreślają przedstawiciele KAS.