Kategorie artykułu: Biznes Polityka

MEN chce wydać 190 mln zł na e-dziennik. „To gwarancja chaosu w szkołach"

Ministerstwo Edukacji Narodowej chce uruchomić pilotaż państwowego dziennika elektronicznego już w nadchodzącym roku szkolnym. Branża IT przekonuje, że państwo nie powinno jednocześnie ustalać reguł rynku i na nim konkurować. Wskazuje też, że projekt ma rozwiązać problem, który... nie istnieje.

Ministra edukacji Barbara Nowacka
Ministra edukacji Barbara Nowacka chce wprowadzić państwowy e-dziennik, choć w szkołach od lat funkcjonują już podobne rozwiązania. Branża wytyka błędy w projekcie. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak dziś szkoły korzystają z dzienników elektronicznych.
  2. Co zakłada projekt państwowego e-dziennika.
  3. Dlaczego projekt spotkał się z krytyką branży IT.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jeszcze przed końcem roku szkolnego (11 czerwca) Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało projekt ustawy nowelizującej prawo oświatowe i ustawy o systemie informacji oświatowej. Celem jest wprowadzenie do szkół państwowego dziennika elektronicznego, z którego korzystanie byłoby bezpłatne.

Obecnie żadne państwo Unii Europejskiej nie korzysta już wyłącznie z dzienników papierowych. W Polsce dzienniki elektroniczne działają od 2009 r. Ok. 1/3 państw unijnych wprowadziło państwowy bezpłatny dziennik. Większość państw unijnych pozostaje jednak przy modelu mieszanym lub rynkowym.

Państwowy e-dziennik

Ministra edukacji Barbara Nowacka już we wrześniu 2024 r. mówiła, że jej resort analizuje kwestię odpłatności za korzystanie z e-dziennika. W tamtym czasie interpelował do niej w tej sprawie poseł partii Razem Adrian Zandberg. Powoływał się na rozporządzenie MEN z 2017 r. Mówi ono o prawie rodzica do bezpłatnego wglądu do e-dziennika w zakresie dotyczącym jego dzieci.

Zandberg apelował również o utworzenie państwowej platformy, z której korzystanie byłoby bezpłatne. Rzecz w tym, że obecnie dostęp do największych dzienników elektronicznych jest dla rodziców bezpłatny przy korzystaniu z komputera i aplikacji. Płatne są dodatkowe funkcje, z których można korzystać w aplikacji. To choćby powiadomienia push oraz możliwość usprawiedliwienia w aplikacji nieobecności dziecka w szkole.

Koszt rocznego korzystania z takich usług w aplikacji systemu Vulcan wynosi (w zależności od sklepu internetowego) między 32,99 zł a 42,49 zł. W systemie Librus ceny zaczynają się od 37,99 zł. To dwaj najwięksi dostawcy e-dzienników na polskim rynku.

Wątpliwości Adriana Zandberga podzieliła Barbara Nowacka. Zaznaczyła, że funkcjonalność aplikacji jest lepsza. Przyznała także, że rodziców zastanawia, na ile odpłatność takich funkcji spełnia kryteria bezpłatnej edukacji.

Projekt ustawy. Pilotaż od września

W styczniu 2026 r. przy okazji ujawnienia nieuprawnionego dostępu do danych Librusa Barbara Nowacka zapowiedziała utworzenie państwowego e-dziennika. Szczegóły przedstawiono w kolejnych miesiącach. Docelowo państwowy e-dziennik ma być dostępny dla wszystkich szkół wraz z rozpoczęciem roku szkolnego 2027/2028. W najbliższym roku szkolnym (2026/2027) ma się rozpocząć jego pilotaż.

Ma objąć wybrane szkoły podstawowe, a także niektóre artystyczne prowadzące kształcenie ogólne. W każdym województwie kuratorzy oświaty wytypowaliby po dwie podstawówki, a szkoły artystyczne wybrałby minister kultury.

Wybór po stronie dyrektorów

Proponowany system nie ma z miejsca zastąpić obecnie działających, a być dla nich alternatywą. Decyzja o wyborze systemu będzie należeć do dyrektora szkoły. Państwowa platforma ma być zintegrowana z Systemem Informacji Oświatowej (SIO) i aplikacją mObywatel. Przy jej pomocy będzie można korzystać z państwowego e-dziennika.

Przewidziany w proponowanym systemie katalog danych ma być szeroki. Obejmie PESEL ucznia, jego zdjęcie, adres, miejsce urodzenia, klasę, obecności, wszystkie oceny, plany i tematy zajęć, informacje o specjalnych potrzebach i nauczaniu indywidualnym, a także o zawodzie i specjalności w przypadku uczniów szkół branżowych. Niektóre z tych danych, jak choćby informacje o orzeczeniach, to dane wrażliwe. Nowy dziennik gromadziłby także dane nauczycieli (funkcje, liczba godzin lekcyjnych) i rodziców.

Państwowy system gromadziłby więc dane, które w sporym stopniu są już katalogowane przez prywatnych usługodawców. Danymi administrowaliby zarówno dyrektorzy szkół, jak i minister edukacji. Wgląd do całości danych dotyczących danej szkoły miałby dyrektor. Nauczyciele mieliby dostęp do danych dotyczących uczniów, których nauczają. Uczniowie mieliby dostęp do własnych danych, podobnie jak ich rodzice. Pełnoletni uczeń mógłby złożyć sprzeciw wobec dostępu rodziców do swoich danych. Sprzeciw mógłby być jednak wycofany.

Resort edukacji szacuje, że projekt wpłynie na ponad 20,6 tys. szkół, 2,8 tys. samorządów, siedem ministerstw, 2,3 tys. organów prowadzących inne jednostki kształcenia niż samorządy, 17,5 tys. dyrektorów szkół, 4,94 mln uczniów, 0,52 mln nauczycieli, 10 mln rodziców oraz pięciu prywatnych operatorów obecnie funkcjonujących na rynku systemów. Dla tych ostatnich może oznaczać straty.

Koszty państwowego systemu. Braki w wyliczeniach

Ocena skutków regulacji (OSR) projektu ustawy przewiduje, że koszt wprowadzenia państwowego e-dziennika może do 2035 r. wynieść 190,5 mln zł. Budowa systemu i pilotaż, zaplanowane na lata 2026-2027, mają kosztować 57,5 mln zł. Składa się na to 7,2 mln zł, które Centrum Informatyczne Edukacji ma przeznaczyć na analizy, rozwój funkcjonalności, pilotaż i utrzymanie systemu w fazie wdrożenia. W 2026 r. ma to być 2 mln zł, a w przyszłym roku już 5,2 mln zł. 50,3 mln zł na budowę systemu i integrację z mObywatelem oraz testy i wdrożenie miałyby wydać Ministerstwo Cyfryzacji i Centralny Ośrodek Informatyki. Z tego 10,6 mln zł w 2026 r. i 39,7 mln zł w 2027 r.

W dokumencie nie oszacowano jednak wpływu na finanse publiczne w perspektywie dekady. Nie tylko dochody, ale również wydatki są przedstawione jako zerowe. Resort szacuje jednak, że w latach 2028-2035 koszty mogą wynieść ok. 133 mln zł. Bardziej konkretne szacunki mają pojawić się po zakończeniu pilotażu. Ministerstwo szacuje również, że dla rodzica może to oznaczać oszczędność rzędu 30-50 zł rocznie. Nie oszacowano jednak, ile będą mogły na komercyjnych licencjach zaoszczędzić samorządy.

Rada Ministrów ma przyjąć projekt w trzecim kwartale 2026 r. Obecnie trwają konsultacje.

Branża alarmuje. „Chaos za 190 mln”

Do projektu resortu edukacji odniosła się Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT). W oświadczeniu podpisanym przez prezesa PIIT Andrzeja Duklę czytamy, że propozycja resortu edukacji to gwarancja chaosu w szkole za 190 mln zł z budżetu państwa. Prezes zwraca również uwagę na pustą tabelę oceny skutków dla finansów publicznych. Zdaniem PIIT ma to świadczyć o pośpiechu w przygotowywaniu projektu.

PIIT zwraca również uwagę na krytyczne ryzyko dla bezpieczeństwa wynikające z centralizacji danych. Zamiast tworzyć nowy system za ponad 190 mln zł, państwo powinno skupić się na wdrożeniu dwuskładnikowego logowania. Według branży korzysta z niego obecnie mniej niż 19 proc. nauczycieli.

Branża krytykuje też czas na konsultacje, który uważa za skrajnie krótki. To zaledwie 21 dni, licząc od 11 czerwca. Czas upływa więc 2 lipca.

Podwójna rola państwa

Inna teza podnoszona w oświadczeniu PIIT to cofanie szkolnictwa o krok wstecz w procesie cyfryzacji. Miałoby do tego prowadzić podwójne wprowadzanie przez nauczycieli danych w trakcie pilotażu. Izba zwraca również uwagę na podwójną rolę państwa w tym procesie.

„Dysonans polega na tym, że państwo występuje jako regulator i konkurent w jednym. MEN stanowi prawo regulujące rynek edukacyjny i równocześnie buduje na nim własne rozwiązanie. To uderzenie w polskie firmy EdTech, które wspólnie ze szkołami przez 20 lat scyfryzowały polską edukację, dostarczając stabilne i odpowiadające na specyficzne potrzeby szkół systemy” czytamy w oświadczeniu branży podpisanym przez Andrzeja Duklę.

Dysonans polega na tym, że państwo występuje jako regulator i konkurent w jednym. MEN stanowi prawo regulujące rynek edukacyjny i równocześnie buduje na nim własne rozwiązanie.

Jacek Różycki, prezes firmy Vulcan, przyznaje w rozmowie z XYZ, że branża jest gotowa do rozmów z resortem edukacji na temat tańszych rozwiązań. Jego firma działa od 38 lat i specjalizuje się w dostarczaniu systemów informatycznych w obszarze edukacji. Jacek Różycki dodaje, że przedstawiciele PIIT spotkali się kilkukrotnie z urzędnikami MEN, jednak rozmowy nie przyniosły finału satysfakcjonującego obie strony. Zwraca uwagę, że z pozycji przeglądarki rodzice i uczniowie mają dostęp do funkcji, które w aplikacji są płatne. Brak powiadomień push wynika ze specyfiki samych przeglądarek.

Dziura w systemie

Szef Vulcana rozwija branżowy argument o cofaniu w procesie cyfryzacji szkolnictwa. Zwraca uwagę, że obecnie działające e-dzienniki są powiązane z innymi systemami działającymi w szkole dostarczanymi przez prywatnych usługodawców.

Przykład: do systemów płacowych są przekazywane informacje o zastępstwach odnotowane wcześniej w dzienniku. Inny przykład to możliwość zgłoszenia nieobecności dziecka w dzienniku, co zostaje przekazane do systemu obsługującego szkolne stołówki oraz rozliczającego koszty posiłków. Wyjęcie dziennika z tego systemu spowoduje dziurę. Aby ją „załatać”, trzeba będzie albo wszystkie dane wprowadzać ręcznie, co cofnęłoby proces cyfryzacji edukacji o wiele lat, albo będą konieczne integracje rządowego systemu z innymi systemami. Ta integracja nie wydarzy się bezkosztowo i te koszty zapewne poniosą samorządy komentuje Jacek Różycki.

Wyjęcie dziennika z tego systemu spowoduje dziurę. Aby ją „załatać”, trzeba będzie wszystkie dane wprowadzać ręcznie, co cofnęłoby proces cyfryzacji edukacji o wiele lat

Przedstawiciel branży uważa, że projekt powstaje w pośpiechu. Świadczy o tym brak określonych zamierzonych efektów pilotażu.

Jeżeli szkoła ma już elektroniczny dziennik i obok pojawi się rządowy, w pilotażu te same dane będą musiały być wprowadzane dwa razy. Istnieje niemałe prawdopodobieństwo niespójności, ludzkich błędów przy wprowadzaniu danych, a wtedy rodzice będą mieć pretensje do nauczycieli, nie do systemu. Nie wiadomo, z czego ten pośpiech wynika. Podobne sytuacje już były. Wprowadzono darmowy podręcznik, który po paru latach został wycofany. Powrócono do rozmów z branżą wydawniczą o dostarczeniu do szkół darmowego podręcznika bez tworzenia rządowego mówi szef Vulcana.

Możliwe skutki dla branży

Wprowadzenie państwowego e-dziennika może pociągnąć za sobą wzrost kosztów dla wszystkich zainteresowanych stron.

Część szkół zacznie wdrażać rządowy dziennik. Dla samorządów będzie to oznaczało dodatkowe koszty integracji systemów lub dodatkowej pracy. Firmy komercyjne zapewne dostaną dodatkowe wynagrodzenie za dodatkową pracę, ale także stracą część przychodów za rozszerzone funkcje aplikacji mobilnych. Rodzice, a właściwie wszyscy obywatele, zapłacą za dziennik rządowy uważa Jacek Różycki.

Jak mówi, jest zbyt wcześnie na szacowanie ewentualnych strat branży. Nie wiadomo, jakie funkcje będzie mieć państwowy e-dziennik, gdy już we wrześniu 2027 r. stanie się ogólnodostępny.

Główne wnioski

  1. Obecnie korzystanie z dzienników elektronicznych jest bezpłatne przy użyciu komputera oraz częściowo płatne przy użyciu aplikacji. Najwięksi dostawcy takich usług, firmy Librus i Vulcan, oferują płatne korzystanie z dodatkowych funkcjonalności, takich jak powiadomienia push.
  2. Projekt MEN zakłada utworzenie jednolitego systemu, z którego bezpłatnie będą mogły korzystać wszystkie szkoły, uczniowie oraz ich rodzice. Planowany system ma być połączony z mObywatelem. Zakładany koszt wdrożenia nowego systemu przekracza 190 mln zł.
  3. Branża informatyczna krytykuje rząd za krótki czas konsultacji oraz za występowanie w podwójnej roli: regulatora rynku i konkurenta rywalizującego z prywatnymi usługodawcami. Jej zdaniem centralizacja danych może być ryzykowna, a zastąpienie systemu współgrającego z innymi systemami używanymi przez szkołę może spowodować wyrwę. Przedstawiciele sektora informatycznego są gotowi do rozmów z rządem o niższych kosztach usług, które w dostępnych aplikacjach są dodatkowo płatne.