Sankcje w sporcie dotkliwe nie tylko wizerunkowo. Ile pieniędzy rosyjski sport stracił przez wojnę?
Wykluczenie Rosjan z międzynarodowej rywalizacji ma znaczenie nie tylko wizerunkowe i polityczne. Także finansowo odbiło się na tamtejszych klubach i sportowcach. Rosjanie próbują sami rekompensować sobie te straty i nieustannie domagają się zniesienia sankcji.
Z tego odcinka dowiesz się…
- W jakich obszarach rosyjski sport stracił najwięcej na wprowadzeniu sankcji.
- Na jakie pensje mogą dziś liczyć najlepiej zarabiający piłkarze, występujący w rosyjskich drużynach.
- Jak Rosjanie próbują rekompensować sobie powstałe straty.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Rosyjskie kluby - piłkarskie, siatkarskie czy hokejowe - straciły możliwość gry w europejskich rozgrywkach oraz kontrakty ze sponsorami z Zachodu. Zagraniczne firmy wycofywały się z rynku praktycznie z dnia na dzień, a sportowcy i trenerzy masowo opuszczali rosyjskie ligi. Dla wielu dyscyplin był to szok, którego skali w Moskwie początkowo nie przewidywano.
– Rosyjski sport nie spodziewał się aż takiego tąpnięcia finansowego. Pierwszy rok był naprawdę ciężki. Odeszło sporo gwiazd, a kluby nie zarobiły na nich pieniędzy, bo zawodnicy mogli odejść za darmo. Jeśli spojrzymy na wydatki transferowe czy poziom wynagrodzeń, to widać wyraźny spadek – mówi Bartłomiej Banasiewicz, analityk Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej i Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską.
Najmocniej odczuły to kluby piłkarskie i hokejowe, które jeszcze przed 2022 rokiem przyciągały zawodników wysokimi kontraktami. Dziś Rosja nie jest już tak mocno przyciągającym finansowo kierunkiem.
Bez kontraktów, sponsorów i sprzętu
Po ataku na Ukrainę wiele zachodnich firm wycofywało się z robienia biznesu w Rosji. Niektóre zrobiły to od razu, inne dopiero pod presją. Odczuły to rosyjskie kluby - umowy zerwały z nimi m.in. firmy dostarczające ubrania i sprzęt. Adidas zaprzestał współpracy z Rosyjską Unią Piłkarską, a Nike ze Spartakiem Moskwa.
W miejsce zachodnich sponsorów pojawiły się firmy krajowe, często kontrolowane przez państwo lub powiązane z rosyjskim aparatem władzy. Sport został włączony w logikę gospodarki wojennej: pieniądze miały pozostać w kraju, a państwo zaczęło pełnić rolę głównego gwaranta stabilności systemu.
– Zastępowano zachodnie marki podmiotami rosyjskimi – bankami, firmami bukmacherskimi czy spółkami z różnych sektorów gospodarki. Sponsorem sportu została między innymi firma Mir zajmująca się płatnościami wewnątrzkrajowymi – tłumaczy Bartłomiej Banasiewicz.
Zachodnie firmy w znikomym stopniu zastąpiły przedsiębiorstwa z państw politycznie przyjaznych Moskwie. Chiny czy Zjednoczone Emiraty Arabskie pomagały głównie w omijaniu problemów związanych z płatnościami i transferami zawodników, ale nie stały się znaczącymi sponsorami rosyjskiego sportu.
Dużym problemem okazał się dostęp do nowoczesnego sprzętu sportowego. W wielu dyscyplinach Rosja była na tym polu uzależniona od zachodnich producentów, a krajowe firmy nie były przygotowane do samodzielnej produkcji specjalistycznego wyposażenia.
– Wielu rosyjskich zawodników narzekało na problemy sprzętowe. Widziałem materiały pokazujące skoczków narciarskich korzystających z tego samego sprzętu od pięciu lat. Dopiero w ostatnich dwóch latach rosyjskie firmy zaczęły częściowo nadrabiać zaległości, a część brakującego sprzętu trafiała do Rosji przez Chiny - mówi Bartłomiej Banasiewicz.
Pieniędzy mniej, ale nie mało
Mimo trwających sankcji rosyjskie ligi nadal starają się oferować wysokie wynagrodzenia. Ich realna wartość spadła wraz z osłabieniem rubla. Największe kontrakty nie dorównują już najlepszym finansowo czasom.
Jeszcze dekadę temu Zenit Petersburg płacił gwiazdom pokroju Hulka czy Axela Witsela ponad 10 mln euro za sezon. Dziś maksymalne kontrakty w rosyjskiej piłce wynoszą około 4–5 mln euro.
– W hokeju spadki wynagrodzeń wyniosły około 10–15 proc., ale nadal mówimy o milionach euro. Rosyjskie kluby zaczęły mocniej uzależniać wypłaty od wyników sportowych. Podstawy kontraktów są niższe, a zawodnicy mają zarabiać więcej dzięki premiom za sukcesy – wyjaśnia Bartłomiej Banasiewicz.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w mniej popularnych dyscyplinach olimpijskich. Tam wielu sportowców utraciło nie tylko możliwość startu w międzynarodowych zawodach, ale również kontrakty sponsorskie. Państwo próbuje częściowo rekompensować te straty, zwiększając premie za sukcesy krajowe.
Mistrz Rosji w mniej popularnej dyscyplinie może dziś liczyć na równowartość kilkunastu tysięcy złotych. W bardziej medialnych sportach, jak łyżwiarstwo figurowe, premie są wielokrotnie wyższe.
Kreml konsekwentnie zwiększa wydatki na sport powszechny. Rosyjskie władze traktują to jako element przygotowania społeczeństwa do funkcjonowania w warunkach długotrwałego konfliktu.
– Finansowanie sportu regularnie rośnie. Władimir Putin wielokrotnie mówił, że trzeba popularyzować aktywność fizyczną, bo zdrowe społeczeństwo będzie potrzebne także armii. Sport ma budować sprawność fizyczną przyszłych żołnierzy – zauważa Bartłomiej Banasiewicz.
Z frontu na zawody
Rosja coraz mocniej inwestuje także w sport paralimpijski. To efekt gwałtownie rosnącej liczby weteranów wojny wymagających rehabilitacji. Władze rozwijają ośrodki treningowe i programy sportowe dla rannych żołnierzy, a sukcesy paralimpijczyków mają dodatkową wartość propagandową.
– Rosyjski Komitet Paralimpijski dostał polecenie tworzenia specjalnych ośrodków szkoleniowych dla weteranów wojny. Chodzi nie tylko o rehabilitację, ale też przygotowanie ich do reprezentowania Rosji na zawodach międzynarodowych. Według ukraińskich analiz około 500 weteranów znajduje się już w strukturach rosyjskich klubów paralimpijskich – mówi Bartłomiej Banasiewicz.
Rosyjskie władze obawiają się jednak, że przedłużająca się izolacja doprowadzi do utraty całego pokolenia sportowców. Bez regularnej rywalizacji z najlepszymi i bez dostępu do nowoczesnych technologii szkoleniowych rosyjski sport może stopniowo tracić konkurencyjność.
– W rosyjskich mediach regularnie pojawiają się teksty ostrzegające, że im dłużej potrwa izolacja, tym trudniejszy będzie powrót. Problem dotyczy szczególnie młodych sportowców. Świat sportu rozwija się błyskawicznie: zmieniają się metody treningowe, technologie i sprzęt. Rosjanie boją się, że całe pokolenie zostanie w tyle – wskazuje Bartłomiej Banasiewicz.
Rosyjscy działacze wierzą, że proces powrotu do międzynarodowego sportu już się rozpoczął. Coraz więcej federacji dopuszcza rosyjskich zawodników do rywalizacji jako neutralnych, a także pod narodową flagą.