Kategorie artykułu: Biznes Sport Świat

Z Serie D na europejskie salony. Como inwestuje bez kompleksów

Jeszcze kilka lat temu Como 1907 grało w czwartej lidze, a wkrótce zadebiutuje w Lidze Mistrzów. W ciągu siedmiu lat klub przeszedł drogę z Serie D do europejskiej elity, stając się jednocześnie drużyną, marką i atrakcją turystyczną.

Nico Paz
Nico Paz, lider drużyny Como, celebruje zdobycie bramki w meczu Serie A z Cremonese. Fot. Image Photo Agency/ Getty Images Europe

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Z jakim rozmachem Como 1907 działa na rynku transferowym.
  2. Kto stoi za rozwojem piłkarskiego projektu w Como.
  3. Jaką rolę w klubie odgrywa Cesc Fàbregas.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Skalę przemiany najlepiej pokazują liczby. Od sezonu 2024/25, czyli od pierwszego roku Como w Serie A, klub wydał na transfery około 342 mln euro. W tym okresie więcej przeznaczyły na wzmocnienia tylko Juventus, Milan i Napoli. Kwota ta nie obejmuje pensji piłkarzy, około 5 mln euro przeznaczonych na modernizację centrum treningowego w Mozzate ani kosztów dostosowania stadionu Sinigaglia do wymogów UEFA. Na modernizację obiektu klub zamierza przeznaczyć około 64 mln euro.

Ojcem sukcesu jest Cesc Fàbregas. Hiszpan trafił do Como latem 2022 r. jako zawodnik, ale niemal od początku jego rola wykraczała poza boisko. 13 listopada 2023 r. po raz pierwszy tymczasowo objął drużynę. 19 lipca 2024 r., po uzyskaniu odpowiedniej licencji, został jej oficjalnym trenerem. Od tego momentu jego wpływ na projekt systematycznie rósł. Dziś nie jest w Como wyłącznie szkoleniowcem, lecz także mniejszościowym udziałowcem i członkiem Football Board. To szersze gremium współdecydujące o kierunku rozwoju klubu. Mirwan Suwarso mówi wręcz, że Fàbregas powinien mieć wpływ na wybór swojego następcy, jeśli pewnego dnia zdecyduje się odejść.

Indonezyjski rozmach

Rosnącej pozycji Como we włoskim futbolu nie byłoby bez kapitału i działań Roberta Budiego Hartono oraz zmarłego 19 marca 2026 r. Michaela Bambanga Hartono – indonezyjskich miliarderów, którzy zbudowali swoje imperium przede wszystkim na tytoniu, bankowości i elektronice. Ich rodzinna grupa Djarum należy do największych producentów papierosów goździkowych w Indonezji. Hartonowie posiadają również znaczący udział w Bank Central Asia oraz markę elektroniczną Polytron. „Forbes” wyceniał majątek obu braci na 40-45 mld dolarów.

W Como zainwestowali siedem lat temu, gdy klub występował jeszcze w Serie D. Zapłacili około 850 tys. euro, a dodatkowo przeznaczyli około 150 tys. euro na spłatę zadłużenia. Nie był to więc zakup wielkiego klubu, lecz przejęcie projektu znajdującego się na futbolowych peryferiach. W kolejnych latach Como awansowało do Serie C, następnie do Serie B, a w sezonie 2023/24 wywalczyło promocję do Serie A. Dwa lata później znalazło się już w Lidze Mistrzów.

Como kupuje gwiazdy, ale ma problem z Włochami

Największym hitem obecnego okna transferowego jest Nico Paz. Argentyński wychowanek Realu Madryt kosztował 60 mln euro i zajmuje pierwsze miejsce na liście tegorocznych wydatków klubu. W 2024 r. Como zapłaciło za niego Realowi około 6 mln euro, ale hiszpański gigant zachował prawo odkupu oraz 50 proc. kwoty kolejnego transferu. Tego lata klub znad jeziora zdecydował się jednak na transfer definitywny. Real Madryt zagwarantował sobie przy tym możliwość odkupienia piłkarza za 80 mln euro w 2027 r.

To jednak dopiero początek. Como sięgnęło także po Trevoha Chalobaha z Chelsea za 30 mln euro plus potencjalne 6 mln euro bonusów. Angielski obrońca ma zapewnić zespołowi doświadczenie na poziomie Ligi Mistrzów.

Na liście nowych graczy znaleźli się również:

  • Álvaro Morata – napastnik sprowadzony z AC Milan za około 12 mln euro;
  • Mattia Liberali – 19-letni włoski ofensywny pomocnik z Milanu za 6 mln euro;
  • Luis Milla – 31-letni hiszpański pomocnik z Getafe za 6 mln euro;
  • Yan Couto – prawy obrońca wypożyczony z Borussii Dortmund za około 3 mln euro, z opcją wykupu;
  • Andrés Cuenca – 19-letni środkowy obrońca z Barcelona Atlètic za około 500 tys. euro.

Kadra klubu jest niezwykle międzynarodowa, ale jednocześnie brakuje w niej piłkarzy spełniających wymogi dotyczące wychowanków oraz zawodników wyszkolonych we Włoszech. W Lidze Mistrzów nie wystarczy bowiem zgłosić 25 najlepszych graczy. UEFA wymaga odpowiedniej liczby zawodników wychowanych w klubie oraz w innych zespołach z tego samego kraju. W przypadku Como jest to szczególnie kłopotliwe. Dlaczego? Bo błyskawiczny rozwój sportowy nie szedł w parze z równie szybkim rozwojem akademii i całego zaplecza szkoleniowego. Klub dopiero nadrabia zaległości w tym obszarze.

342 mln euro i pytanie o Financial Fair Play

Problem z UEFA jest więc realny. Analiza „La Gazzetta dello Sport” wskazuje, że klub może przekroczyć dopuszczalne limity dotyczące strat i kosztów kadry, a od sezonu 2026/27 Como będzie już objęte pełnym nadzorem europejskiej federacji. Klub może zostać zmuszony do zawarcia z UEFA tzw. settlement agreement, czyli kilkuletniego planu naprawczego.

Mirwan Suwarso nie zamierza jednak udawać, że problemu nie ma. Jego stanowisko jest kategoryczne: „UEFA nie musi mi o tym mówić. Mogą nas ukarać finansowo. To część przeszkód, które musimy pokonać, i normalna konsekwencja naszej pracy”.

Tutaj kończy się najbardziej romantyczna część tej historii. Trudno mówić o spontanicznej „bajce” małego klubu, skoro w ciągu trzech lat wydaje on krocie na piłkarzy.

Henry, Fàbregas i narodziny nowego Como

W sierpniu 2022 r. udziałowcem Como został Thierry Henry. Legendarny napastnik Arsenalu i Barcelony dołączył do projektu w tym samym czasie, gdy na Półwysep Apeniński trafił jego były kolega z Arsenalu, Cesc Fàbregas.

Como leży nad jednym z najbardziej rozpoznawalnych jezior Europy. Efektowne krajobrazy, zabytkowe wille i ogrody sprawiają, że miasto od dawna jest celem turystycznym samym w sobie. Klub chce wykorzystać tę popularność i połączyć ją z futbolem. Nie chodzi więc wyłącznie o sprzedaż biletu na 90-minutowy mecz, lecz o stworzenie całego doświadczenia związanego z wizytą nad jeziorem.

Na oficjalnej stronie klubu znajduje się rozbudowana oferta Matchday Experience. W zależności od pakietu kibic może rozpocząć wizytę około 3,5 godziny przed pierwszym gwizdkiem, wejść do szatni, tunelu czy sali konferencyjnej, a następnie obserwować rozgrzewkę z poziomu murawy. Do tego dochodzą premium hospitality, posiłek w historycznej Villa Carminati, kolacja z widokiem na jezioro, a nawet rejs łodzią po Lago di Como przed meczem. Ceny pakietów zaczynają się od kilkuset euro, a najbardziej ekskluzywna Pitch Experience kosztuje od 1,2 tys. euro za osobę.

– Właściciele dostrzegli ogromny potencjał marketingowy wynikający z położenia miasta nad jeziorem. Chcą więc, by przyjście na mecz było czymś więcej niż wydarzeniem sportowym – doświadczeniem łączącym wypoczynek w pięknym miejscu z odrobiną prestiżu. Już teraz przyciągają na stadion wiele znanych osób, mimo że obiekt jest przestarzały. Nie dorasta do ambicji klubu, choć ma swój klimat – mówił dla XYZ Marcin Długosz, dziennikarz Weszło i SportMarketing.pl, współpracujący przy meczach włoskiej Serie A z Eleven Sports.

Miniwywiad

Klub przyszłości czy… klub bez korzeni?

Mamy do czynienia z klubem, który chce zdywersyfikować swój potencjał?

Como z pewnością wniosło powiew świeżości do włoskiej piłki. Mam na myśli nowy sposób prowadzenia klubu, łączący futbol z lokalnym otoczeniem i jego walorami. Podobną drogą podąża Venezia, która nie może się jednak jeszcze pochwalić równie znaczącymi wynikami. Nowi właściciele zajmują się zarówno kwestiami sportowymi, jak i komercyjnymi. Niektórym się to podoba, innym nie. Świat się jednak zmienił i tradycjonaliści muszą się z tym pogodzić albo wybrać inny rodzaj futbolu.

We Włoszech, jeśli chodzi o odbiór projektu piłkarskiego w Como, zdania są podzielone?

Pod tym względem włoskie środowisko piłkarskie rzeczywiście dzieli się na dwa obozy. Są tacy, którzy patrzą na Como z podziwem i szacunkiem, ponieważ dostrzegają projekt oparty na nowych, bardzo mało „włoskich” pomysłach. Chodzi przede wszystkim o pozyskiwanie i rozwój młodych piłkarzy oraz poszukiwanie atrakcyjnego stylu gry. Są też tacy, którzy – jeśli można tak powiedzieć – nie przepadają za Como, ponieważ są bardziej skłonni oceniać klub wyłącznie przez pryzmat wyników, nie zwracając uwagi na prezentowany styl gry. A także dlatego – to już moja opinia – że postrzegają Como jako miejsce bez szczególnie bogatej historii piłkarskiej.

Jaka jest zatem puenta?

„Bajki” takie jak Como podobają się wszystkim, dopóki tak małe kluby nie zaczynają zbyt mocno przeszkadzać wielkim. Wtedy zaczynają irytować. Wystarczy spojrzeć na Atalantę i Sampdorię pod koniec lat 80. i w latach 90.

Główne wnioski

  1. Como 1907 działa na rynku transferowym bez kompleksów. W ciągu trzech lat klub wydał około 342 mln euro, a więcej we Włoszech przeznaczyły na wzmocnienia tylko Juventus, Milan i Napoli. Tego lata wydatki sięgnęły już około 130 mln euro. Najdroższy był Nico Paz – kosztował 60 mln euro. Trevoh Chalobah kosztował 30 mln euro, Álvaro Morata 12 mln, Mattia Liberali i Luis Milla po 6 mln, a Yan Couto około 3 mln euro za wypożyczenie. Como łączy kosztowne transfery gotowych zawodników z inwestowaniem w młode talenty i wypożyczenia z opcją wykupu.
  2. Za błyskawicznym rozwojem Como stoją przede wszystkim Robert Budi Hartono oraz zmarły w marcu 2026 r. Michael Bambang Hartono – indonezyjscy miliarderzy, którzy przejęli klub w 2019 r., gdy ten występował jeszcze w Serie D. Bracia zbudowali fortunę m.in. na tytoniu, bankowości i elektronice. Za Como zapłacili około 850 tys. euro, a kolejne około 150 tys. euro przeznaczyli na spłatę zadłużenia. Od tego czasu klub przeszedł drogę z Serie D przez Serie C i Serie B do Serie A, a następnie wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Kapitał Hartonów stworzył finansowe fundamenty projektu, który w ciągu kilku lat wyrósł na jedno z najbardziej ambitnych przedsięwzięć we włoskim futbolu.
  3. Centralną postacią sportowego projektu jest Cesc Fàbregas, którego rola dawno wykroczyła poza obowiązki trenera pierwszego zespołu. Hiszpan jest jednocześnie szkoleniowcem, mniejszościowym udziałowcem i członkiem Football Board, dzięki czemu współdecyduje o kierunku rozwoju klubu. Ma wpływ nie tylko na skład i taktykę, lecz także na transfery, budowę kadry i długoterminową strategię sportową. Mirwan Suwarso zapowiadał nawet, że jeśli Fàbregas kiedyś zdecyduje się odejść, będzie uczestniczył w wyborze swojego następcy. Hiszpan nie jest więc po prostu trenerem Como – jest jednym z głównych architektów całego projektu.