Kategorie artykułu: Polityka Świat

Siedem wniosków dla polskich polityków po węgierskich wyborach

Wybory parlamentarne na Węgrzech budziły spore emocje wśród polskich polityków. Zarówno tych z koalicji rządzącej, jak i tych z prawicowej opozycji. Dla tych drugich przegrana Orbána może być bardziej kosztowna politycznie. Nie tylko przez nadchodzący koniec azylu politycznego Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego.

Ustępujący premier Węgier Viktor Orbán, kandydat na premiera Węgier Péter Magyar, prezydent Polski Karol Nawrocki i premier Polski Donald Tusk
Po szesnastu latach Węgrzy zdecydowali o zmianę władzy. Jakie płyną z tego wnioski dla świata polskiej polityki? Na zdjęciu Viktor Orbán, Péter Magyar, Karol Nawrocki i Donald Tusk. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak polscy politycy angażowali się we wspieranie głównych graczy w węgierskich wyborach.
  2. Co zmiana władzy na Węgrzech oznacza dla relacji z Polską.
  3. Jakie wnioski z przegranej Viktora Orbána płyną dla polskiej prawicy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Po przegranych wyborach parlamentarnych w 2011 r. Jarosław Kaczyński zapowiadał Budapeszt w Warszawie. Rok wcześniej Viktor Orbán wrócił na fotel premiera Węgier i był inspiracją dla prawicy w Polsce.

Tuż przed niedzielnymi węgierskimi wyborami premier Donald Tusk nawiązując do tego hasła prognozował, że to Warszawa będzie w Budapeszcie. Po zamknięciu lokali wyborczych na Węgrzech szybko stało się jasne, że po szesnastu latach Fidesz traci władzę. Z węgierskich wyborów dla Polski płynie kilka wniosków.

1. Reset w relacjach polsko-węgierskich

Po przegranej Fideszu może dojść do ocieplenia w relacjach między rządami Polski i Węgier. Technicznego resetu w międzyrządowych relacjach spodziewa się Artur Lorek, specjalizujący się w sprawach Węgier politolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

– Obaj liderzy są wobec siebie życzliwi, a Donald Tusk wspierał Pétera Magyara. Potencjał do współpracy może być wartością dodaną po pewnej stagnacji, z którą mieliśmy do czynienia ostatnio. Występowała również za rządów Zjednoczonej Prawicy. Osią pewnego utajonego konfliktu było podejście Orbana do wojny w Ukrainie – mówi Artur Lorek.

Péter Magyar zapowiedział, że jako węgierski premier w pierwszą zagraniczną podróż uda się do Warszawy. W powyborczy poniedziałek oznajmił, że chce odwiedzić Polskę z początkiem maja. Artur Lorek zwraca uwagę na prounijne nastawienie przyszłego premiera Węgier.

– Istotną kwestią będzie odmrożenie potencjału, jaki daje Unia Europejska. Peter Magyar – choć zachowuje umiarkowane stanowisko wobec Ukrainy i deklaruje gotowość do pragmatycznych relacji z Rosją przy zachowaniu suwerenności Węgier – jest politykiem proeuropejskim z Europejskiej Partii Ludowej. Możemy spodziewać się, że Węgry przestaną być hamulcowym dla unijnych polityk – uważa politolog.

Zdaniem eksperta niewiadomą pozostaje, czy przyszły węgierski premier będzie w stanie zapewnić tlen europejskiej chadecji i liberalnym demokratom. Ów tlen miałby pomóc pokazać im, że europejska liberalna demokracja może obronić się przed antyliberalnymi zapędami.

2. Koniec azylu politycznego

Péter Magyar deklarował w kampanii wyborczej, że zwycięstwo Tiszy będzie oznaczać koniec azylu politycznego dla polskich polityków. Viktor Orbán przyznał go Zbigniewowi Ziobrze i Marcinowi Romanowskiemu. Prokuratura chce postawić im zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Żeby wydalić ich z Węgier, konieczne mogą być zmiany na poziomie ustawowym.

– Węgrzy niedawno przyjęli prawo, na mocy którego nie można wydalić z kraju osoby objętej Europejskim Nakazem Aresztowania, jeżeli ma status uchodźcy politycznego – zwraca uwagę Artur Lorek.

3. Pomoc Trumpa nie gwarantuje wygranej

Viktor Orbán na ostatniej prostej otrzymał kampanijne wsparcie od Donalda Trumpa i amerykańskich republikanów. Podobnie jak przed drugą turą polskich wyborów prezydenckich, Amerykanie zorganizowali na Węgrzech konferencję CPAC (Conservative Political Action Conference, czyli Konferencja Konserwatywnej Akcji Politycznej). Przybyli na nią m.in. Mateusz Morawiecki i Krzysztof Bosak.

Kilka dni przed wyborami do Budapesztu przybył wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance, który publicznie wspierał Orbána. Sam Donald Trump popierał Orbána z dystansu, w mediach społecznościowych oraz przekazując słowa wsparcia, gdy J.D. Vance zadzwonił do niego podczas wiecu w Budapeszcie.

Wsparcie Trumpa i MAGA nie wystarczyło, by wygrać wybory. Obecnie waga takiego wsparcia jest inna niż w maju 2025 r. Inna jest sytuacja samego Trumpa. Ostatnie miesiące w jego wykonaniu w polityce międzynarodowej to m.in. grożenie przejęciem Grenlandii, obalenie władzy w Wenezueli oraz wspólny z Izraelem atak na Iran.

To ostrzeżenie dla polskiej prawicy, która po wsparcie zza Atlantyku może próbować sięgać przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r.

4. Przegrana konserwatyzmu w wydaniu Orbána

W narracji MAGA Orbán był uosobieniem konserwatywnej władzy w Europie. Jego porażkę Przemysław Czarnek komentował w poniedziałek w sejmie mówiąc, że Pétera Magyara wybrało węgierskie lewactwo. Sam Péter Magyar jest konserwatystą i przez lata był związany z Fideszem, z którym jego drogi rozeszły się dopiero w 2024 r. Z Orbánem różni go stosunek do Rosji i Unii Europejskiej.

Jak mówi z XYZ prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, do czasu niedzielnego głosowania były w Europie dwa dominujące modele konserwatyzmu.

– Pierwszy to model premier Włoch Giorgi Meloni, czyli konserwatywny salon w rdzeniu Unii Europejskiej. Drugi to model promowany przez MAGA polegający na byciu hamulcowym Unii Europejskiej i tworzeniu alternatywnej rzeczywistości. Ten drugi model poniósł w niedzielę głęboką porażkę. Pytanie, czy polska prawica wyciągnie z tego wnioski i pójdzie drogą Giorgii Meloni, czy drogą obozu politycznego na peryferiach Unii, który jest na rękę Moskwie czy Mińskowi. Orbána zgubiło poczucie politycznej bezkarności, które przychodzi z długoletnią władzą. Każda władza demoralizuje, ale tak długotrwała demoralizuje szczególnie. Orbán dziś za to płaci – ocenia prof. Sławomir Sowiński.

Drugi to model promowany przez MAGA polegający na byciu hamulcowym Unii Europejskiej i tworzeniu alternatywnej rzeczywistości. Ten model poniósł w niedzielę głęboką porażkę.

O klęsce Orbána świadczy również nadzwyczaj wysoka frekwencja. Wyniosła 79,55 proc. Dla porównania w Polsce rekord frekwencji wyniósł 74,38 proc. Było to w 2023 r. w wyborach parlamentarnych. Przeciwko Orbánowi wyszli zagłosować nawet ci, którzy zazwyczaj na wybory nie chodzą.

– Nie można lekceważyć milczącej partii apatii, czyli ludzi, którzy w wyborach nie uczestniczą. Jeżeli poziom frustracji w tej grupie osiąga poziom krytyczny, okazuje się, że może ona wywrócić dotychczasowy porządek. Nawet po 16 latach jego betonowania – komentuje Artur Lorek.

Jeżeli poziom frustracji w tej grupie osiąga poziom krytyczny, okazuje się, że może ona wywrócić dotychczasowy porządek.

5. Węgry i Rosja. Szpagat polskiej prawicy

Przegrana Viktora Orbána stawia w trudnej sytuacji polską prawicę, która wizerunkowo zainwestowała w jego kampanię. Pod koniec marca ustępującego premiera Węgier odwiedził prezydent Karol Nawrocki, który jednocześnie odżegnywał się od popierania jego ciepłych relacji z Władimirem Putinem. Polska prawica brnęła w zaparte, wspierając Orbána nawet po doniesieniach o bliskich kontaktach jego administracji z Kremlem. Wspieranie ustępującego premiera mimo jego stosunku do Rosji przyniosło więcej szkód niż korzyści.

– Klęska Viktora Orbána to bardzo głęboka czara goryczy dla polskiej prawicy. Polska prawica uprawiała polityczny szpagat. Z jednej strony krytykowała Władimira Putina, a z drugiej ostentacyjnie wspierała jego największego wasala. To się dziś mści i polska prawica płaci za to sporą cenę. Ostentacyjne wspieranie Orbána i żyrowanie jego wyborczej klęski było nieroztropne. Do tego dochodzą zachowania prezydenta Donalda Trumpa, który ostatnio krytykuje papieża i publikuje obrazoburcze grafiki. Wszystko to stawia prawicę w trudnej sytuacji, co nie oznacza, że Peter Magyar jest w stanie wygrać przyszłoroczne wybory w Polsce za koalicję rządzącą – zwraca uwagę prof. Sławomir Sowiński.

Polska prawica uprawiała polityczny szpagat. Z jednej strony krytykowała Władimira Putina, a z drugiej ostentacyjnie wspierała jego największego wasala. To się dziś mści i polska prawica płaci za to sporą cenę.

Artur Lorek uważa z kolei, że entuzjazm w międzynarodowej współpracy partii prawicowych może chwilowo opaść. Może pojawić się również syndrom oblężonej twierdzy.

– Spodziewam się krótkiego okresu żałoby. Równolegle oczekuję zwiększenia przekazu opartego na narracjach o zagrożeniu dla demokracji i wolności. Ugrupowania konserwatywne często odnoszą się do kwestii wolności jako atrybutu zagrożonego przez partie chadeckie pozycjonowane przez konserwatystów jako lewica – ocenia Artur Lorek.

Równolegle spodziewam się zwiększenia przekazu opartego na narracjach o zagrożeniu dla demokracji i wolności.

Jak mówi ekspert, niewiadomą pozostaje, co zrobi Orbán w najbliższych miesiącach oraz czy jego działania będą rezonować w środowiskach prawicy w krajach, w których w najbliższym czasie również odbędą się wybory.

6. Fidesz to nie PiS

Wyborcza przegrana prawicy w jednym kraju nie oznacza, że jej zagraniczni sojusznicy przegrają w kolejnym roku. Politycy polskiej koalicji rządzącej na wynik węgierskich wyborów zareagowali entuzjastycznie. Przegrana Orbána może oznaczać poprawę relacji polsko-węgierskich, choćby na płaszczyźnie współpracy w ramach Unii Europejskiej. Węgry mogą przestać być hamulcowym w wspólnych działaniach unijnych oraz w pomocy Ukrainie. Klęski Orbána nie można jednak traktować jako zapowiedzi przegranej prawicy w przyszłorocznych wyborach w Polsce.

– Koalicja rządząca w Polsce ma godzinę radości i schadenfreude, widząc błędy oponentów. Za rok to Polacy będą wybierać przyszły polski rząd i parlament. Nikt politycznych lekcji nie odrobi za rządzącą koalicję – komentuje prof. Sławomir Sowiński.

Lekcję dla polskich rządzących widzi tu Artur Lorek. W Polsce prawica – podobnie jak Fidesz na Węgrzech – sięga po narrację negatywną wobec Unii Europejskiej. Lider Tiszy prezentował narrację bardziej prounijną.

– Jeżeli koalicja chciałaby wykorzystać ten sukces, to powinna pokazywać, jakie z tego zwycięstwa płyną benefity dla Polski. Warto się zastanowić, czy nie wykorzystać narzędzi, którymi grał Orbán. Chodzi o historię, tradycję i tego typu sentymenty. Polska ma z Węgrami intensywną i długoletnią współpracę akademicką, która została zablokowana w znacznej mierze wskutek zakazu uczestnictwa węgierskich uczelni w europejskich programach – uważa Artur Lorek.

7. Praca w terenie

Polityczną lekcją dla całej polskiej klasy politycznej może być praca w terenie. Péter Magyar objechał węgierską prowincję i dotarł w miejsca, w których od dawna nie było polityków. W Polsce w ubiegłorocznej kampanii intensywna praca w terenie przyniosła wymierny efekt w postaci trzeciego miejsca Sławomira Mentzena przed pierwszą turą. Lider Tiszy zszedł jeszcze niżej niż lider Konfederacji, który skupiał się na miastach powiatowych i miasteczkach. Magyar docierał do wiosek. Nie przeszkodził fakt, że jego konkurent miał w ręku aparat państwa, a przez kilkanaście lat rządów zabetonował tradycyjne media.

– Przejście kraju wzdłuż i wszerz przez Magyara to praca kolosalna. To praca komunikacyjna, retoryczna i empatyczna. Bezpośredni kontakt pokazuje, że sedno demokracji, czyli bycie reprezentantem wyborców, jest kluczowe. Nawet rozbudowany system medialny będący w rękach państwa nie daje gwarancji zwycięstwa w takich miejscach, jak węgierskie wsie, gdzie bywa problem z dostępem do internetu. Nie należy lekceważyć bezpośredniego kontaktu z wyborcami i tego, czego jako społeczeństwo w Polsce nie doceniamy, czyli uczestnictwa w debatach wyborczych. Viktor Orbán nie uczestniczył w żadnej debacie z Magyarem i jego kontakt z wyborcami był szczątkowy – komentuje Artur Lorek.

Nawet rozbudowany system medialny będący w rękach państwa nie daje gwarancji zwycięstwa w takich miejscach, jak węgierskie wsie, gdzie bywa problem z dostępem do internetu.

Główne wnioski

  1. Premier Donald Tusk wspierał liderza Tiszy Pétera Magyara, który podobnie jak Tusk należy do Europejskiej Partii Ludowej. Fidesz Viktora Orbána mógł liczyć na wsparcie polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. W Budapeszcie odwiedzali go prezydent Karol Nawrocki, były premier Mateusz Morawiecki oraz wicemarszałek sejmu Krzysztof Bosak.
  2. W relacjach między rządami Polski a Węgier może nastąpić techniczny reset. Péter Magyar w pierwszą zagraniczną delegację jako premier chce udać się do Polski. Pod jego rządami Węgry mogą przestać być czynnikiem blokującym unijne polityki.
  3. Po przegranej Orbána w międzynarodowej prawicy spod znaku MAGA może nastąpić chwilowy okres żałoby i radykalizacji narracji o zagrożeniu dla wolności ze strony lewicy i liberałów. Polska prawica wspierała Orbána do ostatniej chwili. Nawet mimo jego dobrych relacji z Putinem. Dla polityków PiS zgubne może okazać się pokładanie nadziei we wsparciu z Ameryki.