Siłaczki, harowaczki czy dziewczynki? Artystki i kuratorki o sytuacji kobiet w sztuce
Wystawy w Krakowie i Warszawie przybliżają sylwetki kobiet i herstorie – te większe i mniejsze, lokalne i te w kontekście Polski, postacie z przeszłości i te aktywne dziś. Przypominają o wciąż obecnych nierównościach i stereotypach. Są też okazją do rozmowy o sytuacji samych artystek w Polsce.


Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie wystawy o warto odwiedzić i to nie tylko z okazji Dnia Kobiet.
- Jak wygląda sytuacja ekonomiczna polskich artystek i artystów.
- Z jakimi wyzwaniami, mitami i stereotypami zmagają się kobiety w Polsce.
Dzień Kobiet to od wielu lat manify, konferencje i inne wydarzenia poświęcone sytuacji Polek i problemom, które spotykają na co dzień. W świecie sztuki głos w dyskusji zabierają wtedy głównie artystki i kuratorki.
8 marca w Domu Norymberskim w Krakowie otwiera się wystawa „Harowaczki”.

Odpoczynek to (nie lada) sztuka
W tym roku kuratorki, Iwona Demko i Renata Kopyto, zwracają uwagę na nieodpłatną pracę kobiet, odwołując się w tytule do formalnie nieistniejącego terminu „harowaczka”, który pojawia się m.in. u Joanny Kuciel-Frydryszak w jej książce „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” i u Anny Świrszczyńskiej w wierszu „Chłopka”.
Mini wywiad
Jestem totalną harowaczką
XYZ: Iwono, Dom Norymberski to chyba dla ciebie szczególne miejsce, ponieważ wasza współpraca trwa już wiele lat. Były już liczne wystawy i jest też cykl „HERstoria Sztuki”. Dlaczego akurat tam? Bo wygląda na to, że zakładka Kobiety na stronie Domu Norymberskiego to w dużej mierze twoje działania.
Iwona Demko: W tym roku mija dokładnie 10 lat od pierwszej wystawy z udziałem samych kobiet artystek, jakie organizujemy w teamie kuratorskim, ja i Renata Kopyto, kierowniczka Domu Norymberskiego. W 2015 r. otworzyłyśmy wystawę „Krzątaczki”, która poza przestrzenią galerii angażowała liczne punkty na krakowskim Kazimierzu. Zależało mi, aby wyjść ze sztuką „do zwykłych ludzi”. Prace były np. prezentowane w barze mlecznym czy w sklepie z tkaninami. Przez ten czas co roku otwierałyśmy wystawę na 8 marca w Dzień Kobiet. W tej małej przestrzeni galeryjnej pokazałyśmy prace ponad 100 kobiet. Zanim zaczęłam współpracować z Renatą Kopyto jako kuratorka, przez dwa lata brałam udział w Domu Norymberskim w wystawach na 8 marca jako artystka. Wtedy poznałyśmy się i postanowiłyśmy przygotować wystawę wspólnie, były to wspomniane przeze mnie „Krzątaczki”. Razem w sumie przygotowałyśmy do tej pory 13 wystaw, w tym „Gastronomki” (2017), „Decydentki” (2018), „Ciałaczki” (2020), „BlasfemINistki” (2022), „Herbalistki” (2023).
Cykl HERstoria sztuki natomiast jest wydarzeniem, który kuratoruję sama i zapraszam studentki z pracowni, którą prowadzę w ASP. W tych wystawach mogą uczestniczyć mężczyźni studenci, ale… muszą przybierać kobiecy pseudonim.
W tym roku zaprosiłyście do udziału w wystawie artystki, które chciałyście też uhonorować za ich pracę społeczną i działania na rzecz innych. Są to Pamela Bożek, Lila Kalinowska, Anna Krenz, Anna Pilszak, Aleka Polis, Marta Romankiv, Nadine Zenker. Z jakimi wyzwaniami mierzą się artystki w Polsce? Wg badania „Policzone i Policzeni” Uniwersytetu SWPS z 2024 r. 58 proc. badanych osób zajmujących się działaniami twórczymi nie przekracza poziomu wynagrodzenia minimalnego. Jak to wygląda z twojej perspektywy?
Wiele osób artystycznych żyje na skraju ubóstwa. Nie mają ubezpieczeń zdrowotnych, nie mają widoków na emeryturę, często nie otrzymują wynagrodzeń za udział w wystawach bądź wynagrodzenie to jest bardzo niskie. Bez wsparcia finansowego płynącego z innego źródła nie byłyby w stanie egzystować. Problem ten jest poruszany przez Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, w którym działają osoby artystyczne, ale i kuratorki, historycy sztuki. Starają się o waloryzację wynagrodzeń za udział w wystawach. Za granicą, np. w Niemczech, są pensje dla artystów i artystek płacone przez państwo.
W artykule Moniki Nawrockiej, która zachęca kobiety do sprawczości w sprawach finansów i inwestowania, jest zdanie o tym, jak ważna jest świadomość własnej wartości i docenianie swoich zasług, kompetencji. Z kolei Sabina Jakubowska w artykule „Matki chłopki są w nas”, na który też się powołujecie, mówi o inwestowaniu uważności w siebie i pozwalaniu sobie na odpoczynek tu i teraz – nie w trumnie. Dlatego zapytam: czy ty jesteś harowaczką? Za jakie działania chciałabyś podziękować sobie samej? I czy umiesz odpoczywać?
Jestem totalną harowaczką. Kiedy nic nie robię, wydaje mi się, że marnuję czas. Cały czas mam wrażenie, że muszę zasłużyć sobie na to, że jestem. Nie potrafię odpoczywać i mam wyrzuty sumienia, kiedy to robię. Jestem z pokolenia niedoboru, kiedy dorastałam nie było niczego. (…) Teraz, kiedy wkroczyłam w okres menopauzalny, czuję również, że jestem tym wieloletnim harowaniem zmęczona. Mój organizm już się tak szybko nie regeneruje. Chciałabym odpocząć. A może bardziej, chciałabym robić wszystko wolniej – to by mi wystarczyło, bo bardzo lubię, to co robię. Jednocześnie mając jakiś kapitał symboliczny, ciągle nie mam tego ekonomicznego. Czy jako artystka, czy jako nauczycielka akademicka. Gdybym była tylko artystką, nie utrzymałabym się. Teraz, kiedy zaczynamy inaczej widzieć sztukę feministyczną, zdarza mi się sprzedaż prac. Jednak nie jest to sprzedaż regularna, trudno byłoby się z niej utrzymać. Będąc nauczycielką, mam zapewnione podstawowe potrzeby, ale mimo tego ciągle nie mam własnego mieszkania, od dwudziestu lat mieszkam w wynajętym. Jest to wynikiem tego, że postawiłam na działalność artystyczną czy społeczną i budowanie kapitału symbolicznego.

Tematem kobiet zajęło się też Muzeum Krakowa. Jeszcze do 16 marca można odwiedzić wystawę „Siłaczki”, której kuratorem jest Michał Hankus. To niepowtarzalna okazja na spotkanie nietuzinkowych krakowianek, działających w różnych dziedzinach i epokach. Oprócz wielu prac poświęconych emancypantkom, działaczkom i aktywistkom można też zobaczyć ślady po działalności kobiet aktywnych na polu ekonomicznym i to w dalekiej przeszłości, kiedy to źródłem dużej swobody bywał… status wdowieństwa umożliwiający prowadzenie działalności po zmarłym małżonku. Na wystawie znalazł się XVI-wieczny wydruk z imieniem i nazwiskiem Heleny Florianowej, która po śmierci męża stała się właścicielką drukarni. Jest też portret Elżbiety Toriani, która w XVIII w. z dużym sukcesem prowadziła odziedziczony sklep z tekstyliami. W związku z tą niezależnością niektóre wdowy były niechętne kolejnemu zamążpójściu, ponieważ oznaczałoby to utratę przywileju kontroli nad majątkiem. Kolejne przedsiębiorcze siłaczki upamiętnione są dzięki reklamom punktów prowadzonych w Krakowie przez kobiety na początku XX w.

Na wystawie jest też trochę kontrastów: portrety silnych osobowości, jak Helena Modrzejewska, Kazimiera Bujwidowa, są zestawione z obrazami kobiet bez twarzy, bez głosu, co skłania do refleksji nad normami społecznymi i kiedyś, i dziś. Nie wszystkie schematy odeszły do lamusa. Co jeszcze trzeba zrobić, żeby wyrównać szanse i wzmocnić pozycję kobiet w społeczeństwie?

Bądź miła i grzeczna dla innych jak dla siebie samej
Na konsekwencjach wychowywania cichych, posłusznych dziewczynek skupia się warszawska wystawa, która również otwiera się w Dzień Kobiet. Kuratorka to Kinga Szafrankowska, według której „dziewczynka” w patriarchalnej narracji ma ultra pejoratywny wydźwięk. Pogardliwe, wypowiadane z uśmieszkiem ma nas umniejszyć, zinfantylizować, zdyskredytować, pokazać nam „nasze miejsce”.

Dlatego zaprosiła 12 artystek do pokazania nowego porządku i harmonii wbrew historii, która zatacza koła, wciąż wykluczając kobiety lub wtłaczając je w pozornie przebrzmiałe schematy. A prezentowane prace świadczą, że coś nadal nas uwiera, że świat nie jest przychylnym miejscem dla kobiet, że nie zgadzamy się na to i chcemy o tym głośno mówić.
Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Na pewno warto skorzystać z podpowiedzi artystek widocznych na ilustracjach, żeby nie dać się włożyć w nie swoje buty i… zainwestować w świadome wychowanie, dobrostan i edukację dzieci oraz młodych osób, niezależnie od płci, bo to wkład w naszą wspólną przyszłość.


Główne wnioski
- Z okazji 8 marca aktualne wystawy zwracają szczególną uwagę na kwestie praw kobiet i codziennych wyzwań, w tym ich nieodpłatnej pracy, ale pokazują też inspirujące przykłady z przeszłości, przywracając pamięć o Polkach przedsiębiorczych, twórczych i aktywnych na polach sztuki, sportu, emancypacji czy działalności gospodarczej. Herstorie mocy, ale i przemocy systemowej, indywidualnej i społecznej.
- Badanie „Policzone i Policzeni” Uniwersytetu SWPS i rozmowa z Iwoną Demko potwierdzają wciąż trudną sytuację materialną osób, które zajmują się w Polsce sztuką: wielozawodowość, brak adekwatnego wynagrodzenia, opieki społecznej i zdrowotnej.
- Głosy polskich artystek i kuratorek to ważny element dyskusji na temat obecnej sytuacji kobiet oraz zmian, które są niezbędne do tego, aby równość i równouprawnienie były faktem, a nie sloganem. Wystawy takie jak „Harowaczki”, „Siłaczki” i „Dziewczynki” pokazują, co wyniszcza kobiety, a przez to i naszą równowagę jako społeczeństwa, oraz podają propozycje rozwiązań. Widzialność, edukacja, empatia, sprawczość i współpraca to tylko kilka z nich.