Kategoria artykułu: Sport

Siłowanie na rękę. Polacy błyszczą na MŚ, a film ze Stallonem wciąż żyje

Na mistrzostwach świata w siłowaniu na rękę więcej medali od Polaków zdobyli tylko Japończycy i Amerykanie. – Rozwijamy się. Na zawody na Śląsku sprowadzam taką ciężarówkę, jaką jeździł Sylvester Stallone w słynnym filmie o naszym sporcie – mówi armwrestler Mariusz Grochowski.

Grzegorz Nowotarski, polski armwrestler
Grzegorz Nowotarski (z lewej) zdobył w Japonii złoty medal w kategorii 86 kg. Fot. Grzegorz Nowotarski/archiwum własne

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ilu armwrestlerów wystartowało w mistrzostwach świata.
  2. Jak bardzo poważnym problemem w armwrestlingu jest nielegalny doping.
  3. Jakie pokazy siłowe organizuje jeden z polskich zawodników.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Mistrzostwa świata w armwrestlingu, czyli siłowaniu na rękę, zakończyły się w weekend w Japonii. Część polskiej reprezentacji postanowiła jednak zostać w kraju gospodarzy jeszcze przez kilka dni.

Kiedy rozmawiam ze złotym medalistą Grzegorzem Nowotarskim i połączenie zaczyna się rwać, słyszę, że mój rozmówca właśnie ogląda słynne Shibuya Crossing w Tokio, znane m.in. z filmu „Między słowami” ze Scarlett Johansson i Billem Murrayem. To jedno z najbardziej zatłoczonych skrzyżowań świata – podczas jednej zmiany świateł w godzinach szczytu może przez nie przejść kilka tysięcy osób.

Sylvester Stallone, patron armwrestlingu

Ale nawet gdyby Grzegorz Nowotarski nie stał akurat przy Shibuya Crossing, nasza rozmowa i tak zaczęłaby się od kina. Przyznaję bowiem, że niemal całą swoją wiedzę o siłowaniu na rękę zawdzięczam filmowi „Over the Top” z Sylvestrem Stallonem w roli głównej.

Film powstał w 1987 r., a w Polsce funkcjonował pod tytułami „Ponad szczytem” i „Więcej niż wszystko”. Stallone gra kierowcę ciężarówki, który bierze udział w turniejach armwrestlingowych. W kabinie swojego tira ma zamontowane specjalne urządzenie – linkę z uchwytem – pozwalające mu trenować rękę w trasie. Sportowa rywalizacja splata się z próbą odbudowania relacji z synem, a zwycięstwo w turnieju staje się dla bohatera czymś więcej niż tylko kwestią sportowej ambicji.

– No pewnie, że oglądałem. Ale to nie film stał się impulsem do rozpoczęcia kariery w armwrestlingu. Zaczęło się przypadkowo. Jakieś 25 lat temu wybrałem się z kolegą na zawody w siłowaniu na rękę, właściwie z czystej ciekawości. Zająłem drugie miejsce, choć rywalizowałem z ludźmi, którzy już trenowali. Pomyślałem wtedy: może ja też powinienem spróbować, skoro bez żadnego specjalnego przygotowania poszło mi tak dobrze? – mówi Grzegorz Nowotarski.

W Japonii Nowotarski zdobył złoty medal w kategorii do 86 kg (filmik poniżej). Łącznie Polacy wywalczyli 32 medale, w tym 11 złotych. Sukcesy odnosili zarówno mężczyźni, jak i kobiety, juniorzy oraz zawodnicy z niepełnosprawnościami.

W mistrzostwach wystartowało ponad 500 armwrestlerów z przeszło 30 krajów. W klasyfikacji medalowej reprezentację Polski wyprzedzili jedynie gospodarze – Japończycy – oraz Amerykanie.

Drugie miejsce Amerykanów w klasyfikacji medalowej prowokuje do postawienia tezy, że Stallone wykonał dobrą robotę: pomógł spopularyzować armwrestling w Stanach Zjednoczonych. Legendarny polski armwrestler Mariusz Grochowski przekonuje jednak, że wpływ „Over the Top” sięga znacznie dalej.

– To kultowy film dla naszego świata. Organizuję na Śląsku duże zawody w siłowaniu na rękę i w tym roku sprowadzam na nie taką ciężarówkę, jaką miał Stallone w filmie – mówi Mariusz Grochowski.

Armwrestling w Polsce

Grochowski prowadzi klub w Jaworznie, a Grzegorz Nowotarski – kluby w Rymanowie na Podkarpaciu oraz w Warszawie. W całej Polsce działa około 50 klubów armwrestlingowych.

– Juniorów przybywa, więc mogę powiedzieć, że armwrestling w Polsce się rozwija. W moim rodzinnym Rymanowie co roku organizuję zawody, na które przyjeżdża około 500 osób – mówi Grzegorz Nowotarski.

Armwrestling pozostaje jednak sportem, z którego trudno się utrzymać, nawet prowadząc dwa kluby. Nowotarski zarabia przede wszystkim dzięki własnej firmie produkującej drzwi.

– Pomagają sponsorzy, wspiera mnie też moje miasto. Na mistrzostwach świata nie ma nagród finansowych, ale dla nas to trochę jak igrzyska olimpijskie, więc ich brak nie umniejsza radości. Czuję ogromną satysfakcję, tym bardziej że w ostatnich latach miałem problemy zdrowotne. W naszym sporcie nietrudno choćby zerwać biceps. Pierwsze złoto mistrzostw świata zdobyłem cztery lata temu. Wtedy walczyłem lewą ręką. Teraz lewa się kuruje, więc wygrałem prawą – mówi Grzegorz Nowotarski.

Na jednych mistrzostwach świata można zresztą zdobyć dwa złote medale, ponieważ rywalizacja na prawą i lewą rękę odbywa się osobno. Mariusz Grochowski przywiózł z Japonii dwa srebrne medale.

Siłowanie się z tirem

Mariusz Grochowski jako armwrestler buduje też markę osobistą „siłacza” – działa w internecie, gdzie można zobaczyć jego specjalne pokazy siły (które wspierają też akcje charytatywne). Ot, niedawno jedną ręką, ciągnąc za pas i zapierając się na stoliku do armwrestlingu, poruszył 8,5-tonowego tira.

Grochowski wykonywał przy tym właściwie taki sam ruch, jaki wykonuje podczas walki z rywalem. Powstaje więc pytanie: jak silny musi być zawodnik, który potrafi z nim wygrać? Zwłaszcza że Polak zakończył mistrzostwa świata z dwoma srebrnymi medalami.

– Liczy się nie tylko siła, ale też technika. U nas jest niezwykle ważna. Na przykład przed swoim finałem zauważyłem, że mój rywal bardziej próbuje „wyłamać” palce niż „wkręcać” się w nadgarstek. I tak, to jest legalne – mówi Grzegorz Nowotarski.

Pozwalam sobie więc dopytać: czy poza siłą i techniką jest jeszcze coś?

– No tak… Działam w światowych strukturach armwrestlingu jako dyrektor odpowiedzialny za walkę z dopingiem. Z moich danych wynika, że około 20 proc. ludzi z naszego środowiska czymś się wspomaga. Nie wszystko jesteśmy w stanie wykryć, ale robimy postępy – mówi Grzegorz Nowotarski.

Główne wnioski

  1. Ostatnie mistrzostwa świata pokazały, że Polska należy do najmocniejszych krajów w armwrestlingu. W klasyfikacji medalowej wyprzedzili nas tylko Japończycy i Amerykanie, a w zawodach wystartowali reprezentanci ponad 30 państw.
  2. Ogromną rolę w popularyzacji armwrestlingu odegrał film „Więcej niż wszystko” z 1987 r. z Sylvestrem Stallonem w roli głównej. Mariusz Grochowski, organizujący zawody na Śląsku, zamierza sprowadzić na nie ciężarówkę przypominającą tę, którą jeździł bohater filmu.
  3. Armwrestling opiera się nie tylko na sile, ale również na technice. Jednocześnie, jak w wielu dyscyplinach siłowych, problemem pozostaje doping. Grzegorz Nowotarski, który w światowych strukturach armwrestlingu zajmuje się jego zwalczaniem, ocenia, że około 20 proc. zawodników może korzystać z niedozwolonego wspomagania.