Słowacja przegrywa wyścig o inwestycje. Nowe fabryki powstają gdzie indziej
Chiński Hangyu Technology wybrał Maroko, Volkswagen powierzył produkcję taniego elektryka Portugalii, a Stellantis i Leapmotor postawiły na Hiszpanię. Słowacja traci kolejne projekty, a przedsiębiorcy ostrzegają przed skutkami rosnących podatków.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie duże projekty przemysłowe ominęły Słowację w ostatnich latach.
- Jak Słowacja wypada pod względem przyciągania zagranicznego kapitału na tle pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej.
- Dlaczego słowaccy przedsiębiorcy obawiają się, że rosnące podatki jeszcze bardziej osłabią atrakcyjność inwestycyjną kraju.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Chiński koncern Hangyu Technology zrezygnował z budowy fabryki pod Koszycami i wybrał Maroko. O powodach decyzji i jej kulisach pisaliśmy kilka dni temu. To jednak niejedyny projekt, który ominął ostatnio Słowację. Nasz południowy sąsiad ma coraz większe trudności z przyciąganiem zagranicznego kapitału.
Klub 500, słowacka organizacja reprezentująca dużych przedsiębiorców, dostrzega w tym niepokojącą tendencję. W opublikowanej we wtorek 27 października analizie z cyklu Kompas500 ostrzega, że Słowacja wyraźnie traci impet inwestycyjny.
W ogonie Grupy Wyszehradzkiej
Lista nieudanych projektów i utraconych inwestycji przemysłowych jest długa. Oto kilka znaczących przykładów z ostatnich lat.
- Październik 2025 r. – Meta System. Włoska firma planowała zainwestować w Závarze pod Trnawą 126,2 mln euro w zakład produkujący pokładowe ładowarki do samochodów elektrycznych. Projekt miał stworzyć 494 miejsca pracy. W październiku 2025 r. firma wystąpiła o cofnięcie decyzji o przyznaniu jej ulgi podatkowej, zanim zaczęła z niej korzystać. Projekt częściowo uruchomiono, jednak spółka popadła w problemy finansowe i dosłownie kilka dni temu znalazła się w postępowaniu upadłościowym.
- Maj 2025 r. – Volkswagen ID.1. Volkswagen Slovakia starał się o możliwość produkcji nowego samochodu elektrycznego tej marki – modelu ID.1. Przegrał jednak rywalizację o tę produkcję z Portugalią. Władze koncernu zdecydowały, że auto będzie powstawać w portugalskich zakładach. Jak informował serwis „The Slovak Spectator”, decyzję koncernu wiązano m.in. ze spadającą konkurencyjnością Słowacji.
- Maj 2025 r. – Stellantis i Leapmotor B10. Stellantis, właściciel takich marek jak Peugeot, Citroën, Fiat, Opel i Jeep, zdecydował, że elektryczny B10 – model chińskiego Leapmotora produkowany w ramach współpracy z koncernem – będzie powstawał w hiszpańskiej Saragossie, a nie w Trnawie. Kwota 1,5 mld euro odnosi się do inwestycji Stellantisa w Leapmotora, a nie do samej fabryki w Hiszpanii.
- Luty 2024 r. – Bosch. Niemiecki koncern wstrzymał negocjacje dotyczące potencjalnej inwestycji w miejscowości Záborské pod Preszowem we wschodniej Słowacji. Miał tam produkować napędy do rowerów elektrycznych. Firma uzasadniała rezygnację ze zwiększenia produkcji spadkiem popytu i wskazywała, że prognozowany wolumen może obsłużyć jej istniejący zakład w węgierskim Miszkolcu.
- Lipiec 2023 r. – Peugeot 208. Stellantis zdecydował o przeniesieniu produkcji spalinowej wersji Peugeota 208 do Maroka, a elektrycznej – do Hiszpanii. Oznaczało to utratę przez Słowację produkcji tego modelu, ale nie wycofanie się koncernu z kraju. W Trnawie nadal produkowano inne samochody.
Nie wszystkie te decyzje miały te same przyczyny. Część wynikała ze słabnącego popytu, inne z reorganizacji produkcji w międzynarodowych koncernach. Razem pokazują jednak, że Słowacja coraz częściej przegrywa rywalizację o nowe przedsięwzięcia przemysłowe.
Polska i Czechy przyciągają więcej kapitału
Klub 500 przytacza na potwierdzenie swoich obaw dane Banku Światowego dotyczące napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).
W latach 2023–2025 średni roczny napływ netto BIZ na Słowację odpowiadał około 1,8 proc. PKB. W Polsce wskaźnik ten wynosił 2,9 proc., a w Czechach – 3,3 proc. PKB.
Słowacja ustępuje więc obu państwom nawet po uwzględnieniu różnic w wielkości ich gospodarek.
Liczba nowych projektów spadła o ponad połowę
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku inwestycji typu greenfield, czyli przedsięwzięć polegających na budowie nowych zakładów lub tworzeniu nowych mocy produkcyjnych i badawczo-rozwojowych.
Według danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) w 2025 r. liczba zapowiedzianych zagranicznych projektów tego typu spadła we wszystkich państwach Grupy Wyszehradzkiej. Najgłębszy spadek odnotowano jednak na Słowacji – z 45 projektów w 2024 r. do zaledwie 20 rok później. Oznacza to spadek o ponad 55 proc.
Dla porównania w Czechach liczba takich projektów zmniejszyła się o 42 proc., na Węgrzech o 28 proc., a w Polsce o około 20 proc. W 2025 r. na Słowacji zapowiedziano 20 zagranicznych projektów typu greenfield, podczas gdy w Czechach było ich 49, na Węgrzech 89, a w Polsce aż 368.
Niepokojąco wygląda także porównanie ich deklarowanej wartości. Na Słowacji spadła ona o jedną trzecią, a w Czechach o prawie 54 proc. Tymczasem na Węgrzech wzrosła o niemal 5 proc., a w Polsce – o ponad 9 proc.
Rosnące podatki pogłębią problem?
Autorzy analizy podkreślają, że o lokalizacji inwestycji decyduje wiele czynników. Liczą się m.in. dostępność i koszty pracy, ceny energii, infrastruktura, wielkość rynku, stabilność przepisów oraz wsparcie udzielane inwestorom przez władze państwowe i samorządowe.
Nie można więc automatycznie uznać, że za słabszym napływem zagranicznego kapitału stoją wyższe podatki. Klub 500 zwraca jednak uwagę, że Słowacja zwiększa obciążenia fiskalne właśnie wtedy, gdy jej konkurencyjność inwestycyjna słabnie.
Nie jest to zresztą nowy problem. O tym, że Słowacja traci przewagę konkurencyjną, zwłaszcza w przemyśle motoryzacyjnym, pisaliśmy już na początku 2026 r. Tamtejszy „Denník N”, powołując się na ekspertów, ostrzegał nawet przed scenariuszem przypominającym upadek przemysłowego Detroit i amerykańskiego Rust Belt. Innymi słowy, Słowacja może stać się europejskim „pasem rdzy”.
Budżet może zyskać, gospodarka – stracić
Zdaniem Klubu 500 Słowacja nie może sobie pozwolić na poprawę finansów publicznych kosztem atrakcyjności dla inwestorów. Zamiast kolejnych podwyżek podatków potrzebuje stabilnego i przewidywalnego otoczenia biznesowego, konkurencyjnego systemu podatkowego oraz efektywniejszego wydawania publicznych pieniędzy.
Organizacja zwraca uwagę na problem, którego skutki mogą ujawnić się dopiero po latach. Podniesienie stawki podatkowej może już w następnym roku zwiększyć dochody budżetu. Jednak kondycja finansów publicznych w dłuższej perspektywie zależy również od tego, ile opłacalnych inwestycji powstanie w kraju, ilu ludzi znajdzie dzięki nim zatrudnienie i jakie wpływy podatkowe przyniosą w przyszłości.
W ocenie słowackich przedsiębiorców poprawa bieżącego bilansu budżetowego nie powinna więc odbywać się kosztem inwestycji, które mogłyby zapewnić gospodarce rozwój w kolejnych latach.
Główne wnioski
- Słowacja przegrywa rywalizację o część inwestycji przemysłowych. W ostatnich latach ominęło ją kilka znaczących projektów, m.in. fabryka Hangyu Technology, produkcja Volkswagena ID.1 oraz Leapmotora B10. Inwestorzy wybrali odpowiednio Maroko, Portugalię i Hiszpanię.
- Słowacja odstaje od pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej. W latach 2023–2025 średni roczny napływ netto BIZ odpowiadał 1,8 proc. słowackiego PKB, wobec 2,9 proc. w Polsce i 3,3 proc. w Czechach. W 2025 r. liczba zapowiedzianych zagranicznych projektów typu greenfield na Słowacji spadła o ponad 55 proc., do zaledwie 20.
- Rosnące podatki mogą dodatkowo osłabić atrakcyjność kraju. Organizacja Klub 500 ostrzega, że zwiększanie obciążeń fiskalnych w okresie spadającej konkurencyjności może zniechęcać inwestorów. Przedsiębiorcy apelują o stabilne warunki prowadzenia działalności, konkurencyjne podatki i efektywniejsze wydatki publiczne.