Spór Sikorskiego i Nawrockiego o ambasadorów. „W hierarchii respektowanych partnerów polecieliśmy bardzo w dół"
Tylko w 41 przypadkach naszymi placówkami kierują ambasadorowie, aż w 54 na ich czele stoją chargé d'affaires ad interim. To realne konsekwencje sporu między prezydentem Karolem Nawrockim a ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim o personalia i kierunek polskiej polityki zagranicznej. Dyplomaci przyznają, że konflikt szkodzi polskim interesom międzynarodowym.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki jest konkretny wymiar sporu prezydenta Karola Nawrockiego i szefa MSZ wicepremiera Radosława Sikorskiego o ambasadorów.
- Jak politycy zapowiadają jego rozwiązanie.
- W jaki sposób spór między małym a dużym pałacem przekłada się na interesy Polski w świecie.
To jedna z niewielu spraw, w których duży i mały pałac mówią jednym głosem: spór o ambasadorów osłabia międzynarodową pozycję Polski. Między KPRM a pałacem prezydenckim nie ma tylko zgody, kto ponosi za niego odpowiedzialność.
Nowa odsłona sporu o ambasadorów
– Od trzech miesięcy leży na stole propozycja MSZ co do kompromisu w sprawie ambasadorów – mówił w ostatni dzień 2025 roku Marcin Bosacki, wiceminister spraw zagranicznych, na antenie Polsat News.
Chwilę wcześniej szef MSZ Radosław Sikorski w wywiadzie dla „Wyborczej” powiedział, że na biurku prezydenta Karola Nawrockiego leży kilkadziesiąt wniosków odwołań osób, które opuściły placówki dyplomatycznych i ok. 40 wniosków o powołanie ambasadorów.
– Niestety nie podpisał żadnego, nawet osobom, na które w Komisji Spraw Zagranicznych głosowali posłowie PiS – stwierdził Radosław Sikorski.
Odpowiedział na to Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta RP, w programie „Gość Wydarzeń" 31 grudnia.
– Mam poczucie, że i panowie wiceministrowie, i pan minister bardzo często wszystkie te wymiany prowadzą [...] na poziomie medialnym. To nie służy załatwieniu tych spraw, polskiej polityce zagranicznej […]. Nie powinno to być realizowane za pomocą mediów – powiedział Paweł Szefernaker.
Zapowiedział, że „pan prezydent na pewno – jak opadnie kurz, związany także z tym wszystkim, co się dzieje w mediach wokół tych spraw – także się spotka z ministrem Sikorskim”.
Te melodie już słyszeliśmy
Tę zapowiedź można byłoby brać za dobrą monetę, gdybyśmy nie słyszeli jej już kolejny raz. Sierpień 2025 rok, wywiad Karola Nawrockiego dla Polsat News w pierwszym tygodniu sprawowania urzędu prezydenta.
– Ja jestem dość dobrze zorientowany w sytuacji w międzynarodowej i myślę, że będziemy rozmawiać o kwestiach choćby polskich ambasadorów z panem ministrem Radosławem Sikorskim. To jest ten zakres zadań, który mnie interesuje, bo tam są konkretne prerogatywy prezydenta – mówił prezydent.
Wrzesień 2025 rok, Radosław Sikorski w „Faktach po Faktach".
– Uzgodniliśmy tryb dojścia do możliwego uzgodnienia. I oby tak się stało. Im mniej o tych sprawach kadrowych będzie w mediach, tym łatwiej będzie się nam porozumieć — mówił szef polskiej dyplomacji.
Trzy dni później, koniec września 2025 roku, Karol Nawrocki w Radiu Zet.
– W październiku dojdzie do takiego spotkania, gdzie będziemy dyskutować o naszych oczekiwaniach względem naprawiania sytuacji w polskiej dyplomacji. Myślę, że to będzie w pierwszej połowie października, bo tą sprawą trzeba się zająć. Przypominam też, że ten kryzys z ambasadorami, wywołany przez rząd jeszcze za czasów prezydenta pana Andrzeja Dudy trwa od marca 2024 roku. […] Ja tę sytuację zastałem i będę z całą pewnością bronił prerogatyw prezydenta w mianowaniu ambasadorów – mówił prezydent Karol Nawrocki.
Spór o ambasadorów się pogłębia
Według aktualnych danych MSZ Polska ma 95 ambasad. Aż dwie znajdują się w Bejrucie, gdzie poza Ambasadą Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Libańskiej czasową siedzibę ma także nasza ambasada w Syryjskiej Republice Arabskiej. Tylko w 41 przypadkach naszymi placówkami kierują ambasadorowie, aż w 54 na czele stoją chargé d'affaires ad interim.
Wraz z objęciem władzy przez prezydenta Karola Nawrockiego kryzys na linii prezydent-MSZ w sprawie ambasadorów się pogłębił. W czerwcu 2024 roku – jak wyliczał wtedy serwis Demagog – na czele polskich placówek dyplomatycznych stało 73 ambasadorów. Po 18 miesiącach jest ich już tylko 41.
Dodatkowo według danych MSZ funkcjonuje osiem stałych przedstawicielstw reprezentujących Polskę przy organizacjach międzynarodowych. Na czele sześciu z nich stoi kierownik w randze ambasadora, w dwóch przypadkach to chargé d'affaires ad interim.
Spór o ambasadorów to konsekwencja kohabitacji
Chargé d'affaires ad interim to tymczasowy szef misji dyplomatycznej, który przejmuje obowiązki w przypadku nieobecności ambasadora. Dlaczego tak wielu z nich stoi na czele naszych placówek dyplomatycznych? To oczywiście wynik konfliktu politycznego w kraju.
Z jednej strony – na gruncie konstytucji – to prezydent mianuje i odwołuje przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych. Z drugiej strony – zgodnie z przepisami o służbie zagranicznej – prezydent dokonuje tego na wniosek ministra spraw zagranicznych. A ambasador podlega ministrowi służbowo.
Już w 2010 roku dr Adrian Chojan zauważył, że „taki stan rzeczy samoczynnie generuje spory poszczególnych instytucji w związku z kreowaniem, realizacją i oceną polskiej polityki zagranicznej”. Spór między dużym i małym pałacem o ambasadorów nie jest nowy, dotyczył także wcześniejszych gabinetów kohabitujących z prezydentami należącymi do innej opcji politycznej. Jednak wcześniej nie przyjął nigdy takich rozmiarów.
„W hierarchii respektowanych partnerów polecieliśmy bardzo w dół”
Czy fakt, że na czele wielu naszych ambasad zamiast ambasadorów stoją chargé d'affaires ad interim, ma realne znaczenie dla realizacji polskich interesów na arenie międzynarodowej?
– Czy to ma znaczenie? To zależy. W małym kraju bez rozwiniętego „poczucia własnej godności” i bez skłonności do formalizmu – niewielkie. W Londynie czy Waszyngtonie – bardzo duże – mówi jeden z dyplomatów proszący o anonimowość.
Eksperci zwracają uwagę, że w świecie dyplomacji, gdzie ogromnie liczy się wrażenie, efekt wizerunkowy polskiego sporu o ambasadorów jest koszmarny.
– W hierarchii respektowanych partnerów polecieliśmy bardzo w dół. Bo do bycia traktowanym poważnie trzeba mieć w domu porządek – mówi jeden z rozmówców.
Z naszych kłótni o ambasadorów cieszą się jedynie konkurenci.
– Nic tak nie raduje w tych gierkach, jak kompromitacja innego kraju w oczach partnerów – mówi polski dyplomata.
Główne wnioski
- Prezydent Karol Nawrocki i szef MSZ Radosław Sikorski są zgodni, że spór o ambasadorów szkodzi interesom Polski. Jednak mały i duży pałac wzajemnie oskarżają się o to, kto ponosi winę za obecną sytuację.
- Wraz z objęciem władzy przez prezydenta Karola Nawrockiego kryzys na linii prezydent–MSZ w sprawie ambasadorów się pogłębił. W czerwcu 2024 roku na czele polskich placówek dyplomatycznych stało 73 ambasadorów. Po 18 miesiącach jest ich już tylko 41. Dziś aż 54 naszymi placówkami dyplomatycznymi kierują chargé d'affaires ad interim.
- Czy to ma znaczenie? – To zależy. W małym kraju bez rozwiniętego „poczucia własnej godności” i bez skłonności do formalizmu – niewielkie. W Londynie czy Waszyngtonie – bardzo duże – mówi jeden z dyplomatów. Jego zdaniem w hierarchii respektowanych partnerów Polska spadła.