Starożytnym się udawało, dziś już nie wychodzi. Czy pokój olimpijski ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?
Pokój olimpijski to jedna z piękniejszych idei związanych z igrzyskami. Problem w tym, że dziś funkcjonuje niemal wyłącznie w sferze deklaracji. O ile w starożytności wojujące strony rzeczywiście zawierały rozejm na czas igrzysk, we współczesnej historii częściej dochodziło do inicjowania konfliktów w okresie okołoolimpijskim niż do ich wstrzymywania. W dodatku jeden z najbardziej rozpoznawalnych członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego mówi wprost, że jego zdaniem nakładanie na prowadzącą wojnę Rosję sportowych sankcji wywołuje jedynie niepotrzebną nienawiść.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak działał pokój olimpijski w starożytności.
- Które państwo w XXI wieku najczęściej naruszało pokój olimpijski .
- Kiedy Korea Północna i Południowa wystawiły na igrzyskach wspólną reprezentację.
W trakcie ceremonii otwarcia letnich igrzysk olimpijskich w Antwerpii w 1920 r. w powietrze wypuszczono gołębie pokoju. Było to o tyle symboliczne, że mowa o pierwszych igrzyskach po zakończeniu I wojny światowej. Gest ten szybko przerodził się w tradycję, kultywowaną przez kilka dziesięcioleci. Choć niekiedy z wyraźnymi turbulencjami: na igrzyskach w Berlinie wypuszczeniu gołębi towarzyszyła armatnia salwa. Huk przepłoszył około 25 tys. ptaków, które zaczęły defekować na publiczność. Z perspektywy kolejnych lat w wystrzale dział towarzyszącym symbolowi pokoju można dostrzec znaczenie podwójne.
Ostatni raz gołębie „uczestniczyły” w ceremonii otwarcia w Seulu w 1988 r. Kilka z nich zamiast odlecieć ze stadionu przykucnęło na zniczu olimpijskim. W transmisji telewizyjnej widać było, jak płomienie obejmują co najmniej jednego ptaka.
I znów trudno nie dostrzec w tym symbolu – tego, ile we współczesnym świecie warte jest hasło „pokoju olimpijskiego”.
W starożytności działało
Idea pokoju olimpijskiego wywodzi się ze starożytności. Ekechejria – „pokój boży” – traktowana była wówczas bardzo poważnie. Nie oznaczała zakończenia trwających wojen, lecz zobowiązywała walczące strony do zawarcia rozejmu. Miało to charakter przede wszystkim praktyczny – chodziło o to, by sportowcy i kibice mogli bezpiecznie dotrzeć na igrzyska i spokojnie wrócić do domów.
Nieprzestrzeganie pokoju oznaczało infamię, ponieważ igrzyska były świętem religijnym ku czci Zeusa. Poza tym mogło wiązać się z sankcjami – włącznie z wykluczeniem z rywalizacji. Co zresztą spotkało niegdyś Spartę.
Gdy po napaści Rosji na Ukrainę Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował o wprowadzeniu sankcji, uniemożliwiających Rosjanom start na igrzyskach pod własną flagą, również powoływał się na złamanie pokoju olimpijskiego. Choć w tym przypadku faktyczna podstawa zawieszenia Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego była inna.
„Naruszenie integralności terytorialnej Ukraińskiego Komitetu Olimpijskiego to naruszenie Karty Olimpijskiej” – tłumaczył rzecznik MKOl Mark Adams.
Od lat 90. pokój olimpijski to nie tylko odwołujące się do tradycji hasło, ale konkretna rezolucja ONZ, przyjmowana przed każdymi igrzyskami. Wzywa się w niej do zaprzestania działań zbrojnych w okresie od siedmiu dni przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich do siedmiu dni po zakończeniu igrzysk paralimpijskich.
Rezolucja jest de facto jedynie apelem. Ale przed igrzyskami w Paryżu Rosjanie nawet w sferze deklaratywnej nie zechcieli dołączyć do państw popierających jej przyjęcie. Rosja i Syria były jedynymi krajami, które wstrzymały się od głosu.
Inna sprawa, że 70 kolejnych państw w ogóle nie wzięło udziału w głosowaniu.
Konfliktów więcej, a nie mniej
Rosjanie wyspecjalizowali się w wykorzystywaniu igrzysk jako zasłony dymnej dla własnych działań zbrojnych. W efekcie liczba konfliktów toczonych w okresie pokoju olimpijskiego zaczęła rosnąć.
Atak na Gruzję w 2008 r. rozpoczął się dzień przed inauguracją igrzysk w Pekinie. Pierwszy akt prowadzący do aneksji Krymu nastąpił w czasie trwania igrzysk w Soczi. Wówczas jednak Rosja nie poniosła żadnych sportowych konsekwencji. W obawie przed zarzutami stronniczości i zajmowania politycznego stanowiska MKOl unika sięgania po sankcje, dopóki nie pojawi się wystarczająco silna presja.
Można domniemywać, że takiej presji – paradoksalnie politycznej – zabrakło w przypadku działań zbrojnych prowadzonych przez Izrael w Strefie Gazy. Mimo licznych apeli nie ustały one w trakcie igrzysk olimpijskich w Paryżu. Choć Palestyńczycy – i nie tylko oni – wskazywali, że izraelscy sportowcy powinni podzielić los rosyjskich, nie wprowadzono wobec nich żadnych ograniczeń startowych.
Na pewno neutralni?
W Mediolanie i Cortinie rosyjscy sportowcy wystartują na podobnych warunkach jak w Paryżu. Czyli – bez flagi narodowej, bez hymnu i bez barw identyfikujących ich z Rosją. Te same reguły dotyczą Białorusinów.
Do rywalizacji dopuszczono wyłącznie tych, którzy przeszli weryfikację neutralności. Oznacza ona brak powiązań z klubami wojska i innych służb oraz brak udokumentowanego popierania wojny – rozumiany m.in. jako nieuczestniczenie w prowojennych wydarzeniach czy brak reakcji na prowojenne treści w sieci. To sito, w połączeniu z kwalifikacjami sportowymi, przeszło 13 Rosjan i 7 Białorusinów. Dla porównania cztery lata wcześniej w Pekinie Białorusinów było 26, a Rosjan 212. Choć ci drudzy wówczas również nie startowali pod własną flagą – pokutując za skandal dopingowy.
Według ukraińskiego Instytutu Wywiadu Molfar ta kadłubowa i odarta z narodowych symboli grupa powinna być jeszcze mniejsza. Analitycy wskazują, że biegacz narciarski Sawelij Korostelev i panczenistka Ksenia Korżowa lajkowali w sieci treści prowojenne i proputinowskie, łyżwiarz figurowy Petr Gumiennik przygotowywał się do igrzysk pod okiem trenera objętego ukraińskimi sankcjami, a biegaczka Daria Niepriajewa już po pełnoskalowej agresji uczestniczyła w obozie przygotowawczym na anektowanym Krymie. Zdaniem Molfaru powinno to wykluczać całą czwórkę z udziału w igrzyskach.
Tymczasem zaledwie kilka dni przed startem igrzysk Gianni Infantino, przewodniczący FIFA i jednocześnie członek MKOl, powiedział w wywiadzie dla Sky News, że opowiada się za powrotem rosyjskich klubów i reprezentacji do międzynarodowej rywalizacji. Jego zdaniem obowiązujące sankcje „nic nie dały”, a dodatkowo „potęgują frustrację i nienawiść”.
Pod jedną flagą
Do realnych – choć wciąż symbolicznych – sukcesów pokojowych wysiłków MKOl można zaliczyć wspólny przemarsz sportowców z Korei Północnej i Korei Południowej pod flagą zjednoczenia, przedstawiającą cały Półwysep Koreański, podczas ceremonii otwarcia igrzysk Sydney 2000, Ateny 2004, Turyn 2006 oraz Pjongczang 2018. W tym ostatnim przypadku obie Koree wystawiły również wspólną reprezentację w turnieju hokeja kobiet.
Gdy igrzyska poprzednio gościły w Korei Południowej – Seul 1988 – gospodarze obawiali się, że budowana przez północnokoreańskich sąsiadów wielka tama na rzece Pukhan-gang może posłużyć do zalania olimpijskich obiektów. Wspólne wystąpienie jednej delegacji podczas ceremonii otwarcia 30 lat później nie było więc błahym osiągnięciem.
W Mediolanie, podobnie jak w kilku poprzednich miastach-gospodarzach stanął „mur pokoju olimpijskiego”. Swoje podpisy i wiadomości z przesłaniem do świata mogą na nim składać wszyscy uczestnicy igrzysk. Czynią to od poprzednich włoskich igrzysk - w Turynie w 2006 roku. Być może narażając się przy tym na zarzuty o naiwność i infantylizm.
Trudno jednak wymagać od MKOl-u roli wykraczającej poza promowanie idei pokoju. Choć to organizacja prężna i wpływowa, pozostaje instytucją sportową, pozbawioną realnych narzędzi politycznych. Nie sposób oczekiwać od niej wymiernych efektów, skoro z ich osiąganiem nie radzi sobie nawet Organizacja Narodów Zjednoczonych, powołana właśnie w tym celu.
Główne wnioski
- W starożytności pokój olimpijski był realnie respektowany i najczęściej prowadził do zawierania rozejmów na czas trwania igrzysk.
- Od 1993 r. ONZ przyjmuje przed każdymi igrzyskami rezolucję w sprawie ustanowienia pokoju olimpijskiego, obowiązującego od 7 dni przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich do 7 dni po zakończeniu igrzysk paralimpijskich.
- W XXI w. Rosja trzykrotnie złamała pokój olimpijski: atakując Gruzję w 2008 r., rozpoczynając działania zbrojne prowadzące do aneksji Krymu w 2014 r. oraz napadając na Ukrainę w 2022 r.