Fundusz testuje technologię niemal na froncie, czyli startupy wykuwane w boju. Jeden z nich to polski biznes
Fundusz Darkstar nie tylko szuka startupów skoncentrowanych na technologiach wojskowych. Testuje je dosłownie w boju, wraz z ukraińskimi wojskowymi. Swoją technologię przetestował już polski Sentinel Eagle. Będą kolejni.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda proces testowania startupów technologicznych bezpośrednio na polu walki i dlaczego tradycyjne prezentacje inwestorskie przestają mieć znaczenie w sektorze obronnym
- Dlaczego współczesne technologie wojskowe nie są już „gotowymi produktami” i co decyduje o ich przetrwaniu w realiach szybko zmieniającego się konfliktu
- Jakie szanse ma Polska, by stać się centrum innowacji obronnych w regionie i jakie bariery wciąż utrudniają wykorzystanie tego potencjału
Na współczesnym polu walki technologia decyduje nie tylko o wygranej, ale często też o przeżyciu. Konflikt w Ukrainie pokazuje to szczególnie wyraźnie. Dynamika zmian sprawia, że konkretne rozwiązanie może stać się przestarzałe w ciągu kilku miesięcy od wdrożenia. To idealny scenariusz dla… rozwoju startupów.
Właśnie w tym środowisku działa Darkstar. To europejski fundusz venture capital, który zamiast szukać „potencjału” w prezentacjach, sprawdza technologie tam, gdzie ich skuteczność ma bezpośrednie konsekwencje.
– Jeśli inwestujemy, musimy mieć pewność, że to rozwiązanie jest już używane w walce albo trafi tam w ciągu kilku miesięcy – mówi Ragnar Sass, twórca i szef funduszu Darkstar.
Jako jeden z nielicznych testuje interesujące startupy w Ukrainie – na poligonach, ale we współpracy z dowódcami jednostek walczących na froncie. Część tych rozwiązań jest już wykorzystywana bojowo.
Wojna jako punkt odniesienia
Darkstar działa od połowy 2025 r. i jest jednym z pierwszych funduszy w Europie w pełni skoncentrowanych na technologiach obronnych. Do tej pory zainwestował w siedem spółek i chce zbudować portfel liczący 17–20 firm. Nie ogranicza się do popularnych w ostatnich latach rozwiązań dual-use. Interesują go również systemy projektowane wyłącznie dla wojska – od oprogramowania po komponenty uzbrojenia.
To efekt zmiany, która – zdaniem jego twórców – ma charakter trwały. Wojna w Ukrainie stała się realnym laboratorium rozwoju technologii.
– To najszybciej zmieniający się technologicznie konflikt. Doszliśmy do momentu, w którym wojna robotyczna już się dzieje – tłumaczy Ragnar Sass.
Dla funduszu nie wystarczy, że startup buduje „coś do dronów” albo „coś z AI”. Kluczowe jest to, czy dana technologia rozwiązuje konkretny problem armii i czy można ją szybko adaptować do zmieniających się warunków.
Bootcamp zamiast sali konferencyjnej
Dlatego Darkstar buduje własny model pracy ze startupami. Jego centralnym elementem są organizowane w Ukrainie bootcampy. To zamknięte programy, w których uczestniczy kilkanaście wybranych zespołów technologicznych. Do tej pory odbyło się już sześć takich spotkań.
Firmy trafiające na poligon nie są przypadkowe. To wyselekcjonowane projekty z listy kilkuset zgłoszeń z całej Europy. Oprócz technologii, którą można niemal od razu wykorzystać na froncie, liczy się także gotowość założycieli do pracy w realiach wojennych – fizycznie na miejscu. Fundamentem inwestycji jest bowiem testowanie rozwiązań przez żołnierzy, którzy na co dzień walczą na linii frontu.
Nie ma tu miejsca na klasyczne prezentacje w stylu pitch decka. Produkty są pokazywane, testowane i oceniane w warunkach możliwie zbliżonych do bojowych.
– Podczas naszego ostatniego bootcampu jeden z founderów nawiązał osobiste kontakty z 35 ukraińskimi jednostkami wojskowymi – mówi Ragnar Sass.
Ukraińcy już testują
Szef funduszu pokazuje w trakcie rozmowy kilkadziesiąt naszywek i emblematów ukraińskich batalionów oraz brygad. Zanim zaangażował się w wyszukiwanie startupów, wspierał Ukrainę logistycznie – przekazywał samochody terenowe i sprzęt. To wtedy zbudował sieć kontaktów, która dziś przekłada się także na działalność inwestycyjną.
Efekty bywają natychmiastowe.
– Mieliśmy przypadek, w którym rozwiązanie zostało wdrożone w ciągu trzech tygodni od bootcampu – podkreśla Ragnar Sass.
Szczegóły projektu pozostają niejawne.
Dla porównania, w standardowym modelu wdrożenie technologii trwa od dwóch do czterech miesięcy. To już tempo nieosiągalne dla tradycyjnych systemów zamówień obronnych. W Ukrainie jest to możliwe m.in. dzięki dużej autonomii dowódców jednostek. Nie muszą oni czekać na długotrwałe procedury kontraktowe na poziomie ministerstwa obrony.
Inwestorzy szukają okazji
Zdaniem eksperta
Kto wygra biznesowo
Są to rozwiązania, które naturalnie przenikają się z rynkiem cywilnym. Autonomia, analiza obrazu, robotyka, technologie kosmiczne czy monitoring infrastruktury znajdują zastosowanie zarówno w obronności, jak i w energetyce, przemyśle, logistyce czy sektorze morskim. To właśnie dlatego segment dual-use będzie jednym z najsilniejszych trendów w najbliższych latach. Firmy mogą rozwijać produkty dla dużych rynków cywilnych, jednocześnie budując ich zastosowania wojskowe. Z perspektywy inwestorów to również forma zabezpieczenia – jeśli rynki obronne spowolnią, spółki nadal mogą skalować się w sektorze cywilnym.
W Stanach Zjednoczonych widać dodatkowy mechanizm wzmacniający ten trend. Tysiące inżynierów, którzy dzięki programom ESOP w dużych firmach technologicznych – jak SpaceX – zbudowali kapitał, dziś zakłada własne startupy i bootstrapuje nowe projekty, również w obszarze obronności. To oni często tworzą kolejną falę innowacji.
W Polsce wciąż brakuje podobnej dynamiki, szczególnie w zakresie przechodzenia weteranów wojennych do sektora VC, private equity i startupów – zjawiska, które w USA wzmacnia cały ekosystem. Jeśli jednak uda się połączyć kapitał, wsparcie państwa i potencjał przemysłowy, Polska ma realną szansę stać się regionalnym liderem innowacji obronnych.
Produkt gotowy tylko „na teraz”
Jednym z kluczowych wniosków płynących z doświadczeń Darkstara jest to, że w sektorze obronnym nie istnieje coś takiego jak produkt ostatecznie gotowy.
– Produkt jest gotowy tylko na dany moment. Za dwa miesiące przeciwnik może mieć już kontrśrodki – podkreśla Ragnar Sass.
Przykładowo, GPS na obszarach objętych walkami nie daje dziś stabilnej podstawy nawigacji. Firmy muszą więc szukać alternatyw, opartych choćby na systemach wizualnych lub innych metodach określania położenia. W takich warunkach nie istnieje stan pełnej gotowości – jest jedynie ciągła adaptacja.
Dlatego, zdaniem Darkstara, kluczowa jest nie tylko technologia „na dziś”, ale przede wszystkim zdolność zespołu do nieustannego iterowania produktu. Czyli jego szybkiego modyfikowania, testowania i dostosowywania do zmieniających się warunków pola walki. Startup, który nie potrafi dostosowywać się do tempa zmian na froncie, szybko traci znaczenie.
Ekosystem zamiast pojedynczego produktu
Darkstar inwestuje zarówno w hardware, jak i w software, ale nie patrzy na rynek przez pryzmat pojedynczych kategorii. W centrum jego zainteresowania znajduje się cały system. Od fizycznych urządzeń (np. dronów), przez systemy nawigacyjne i analizy obrazu, po autonomicznych operatorów.
– Najlepszy dron to cały ekosystem – mówi przedstawiciel funduszu, przywołując opinię ukraińskiego wojskowego.
Przykładem jest jedna ze spółek portfelowych rozwijająca system analizy danych z dronów oparty na sztucznej inteligencji. Jego zadaniem jest automatyczne przetwarzanie obrazu i wskazywanie kluczowych informacji dowódcom. Dziś wiele takich analiz wykonywanych jest ręcznie, co ogranicza tempo podejmowania decyzji.
System ma dodatkową zaletę – umożliwia wymianę danych między różnymi platformami, w tym dronami powietrznymi i naziemnymi. W efekcie powstaje swego rodzaju wirtualne pole walki, które wspiera proces decyzyjny na poziomie dowództwa.
Inna spółka z portfela Darkstara koncentruje się na analizie warunków pogodowych dla operacji bezzałogowych. Choć mniej spektakularna, technologia ta ma bezpośredni wpływ na skuteczność działań.
– Operacje dronowe są w ogromnym stopniu zależne od pogody – zauważa Ragnar Sass.
Znaczenie mają m.in. pokrywa chmurowa i wysokość chmur, temperatura powietrza czy wilgotność.
W portfelu Darkstara znajdują się również projekty związane z systemami laserowymi, szkoleniowymi oraz komponentami rakietowymi. Łączy je jedno – wszystkie muszą integrować się z większym systemem i odpowiadać na realne potrzeby operacyjne.
Polska na radarze
Choć fundusz nie zainwestował jeszcze w polską spółkę, Polska znajduje się w centrum jego zainteresowania. Powód jest prosty – państwa położone najbliżej Rosji najszybciej dostosowują się do nowej rzeczywistości bezpieczeństwa.
– Polska jest dla nas strategicznym miejscem, gdzie powinniśmy szukać firm i pomagać im się rozwijać – komentuje Ragnar Sass.
Jednocześnie przyznaje on, że współpraca z polskimi instytucjami mogłaby być bardziej zaawansowana. W porównaniu z Ukrainą czy krajami bałtyckimi tempo zmian bywa wolniejsze, choć świadomość potrzeby modernizacji wyraźnie rośnie.
Polskie firmy zaczynają jednak pojawiać się w ekosystemie budowanym przez Darkstara. Jednym z przykładów jest Sentinel Eagle – startup rozwijający technologie dronowe.
– To bardzo dobry zespół ze świetnym produktem i jasnym zastosowaniem – dodaje przedstawiciel Darkstara.
Polski startup zyskał uznanie
Według jego relacji spółka otrzymała bardzo pozytywne opinie podczas bootcampu. Jej rozwiązania wpisują się w jeden z kluczowych trendów – rozwój tanich, skalowalnych systemów rozpoznawczych.
Zdaniem eksperta
Sentinel Eagle już lata
Testy miały charakter praktyczny. Wzięło w nich udział kilka jednostek wojskowych, które wspólnie z zespołem Sentinel Eagle wykonywały loty i weryfikowały możliwości systemu w scenariuszach zbliżonych do bojowych. Kluczową różnicą względem wcześniejszych etapów rozwoju był bezpośredni kontakt z żołnierzami operującymi na froncie – wcześniej startup współpracował głównie z weteranami, integratorami i firmami z branży.
Po zakończeniu testów poligonowych część jednostek otrzymała prototypy do dalszego użytkowania. Do tej pory sprzęt trafił do dwóch brygad, a kolejne cztery są w kolejce – przekazanie wymaga jednak ponownych wizyt zespołu i przeprowadzenia szkoleń, ponieważ system nie jest rozwiązaniem typu „plug and play”. Na tym etapie mówimy wciąż o prototypach przekazywanych do testów, a nie o komercyjnej sprzedaży.
Z perspektywy rozwoju technologii Sentinel Eagle znajduje się w fazie przejściowej między prototypem a produktem. Ostateczna weryfikacja ma nastąpić w realnych działaniach bojowych, czyli w ciągu najbliższych tygodni.
Równolegle startup przechodzi proces formalny: jego rozwiązania są obecnie klasyfikowane jako towary podwójnego przeznaczenia (z zakończoną certyfikacją), a spółka przygotowuje się do uzyskania koncesji na wytwarzanie i obrót sprzętem o charakterze militarnym. To element konieczny, by przejść od fazy testów do pełnej komercjalizacji.
Spółka rozwija się przy wsparciu inwestorów. Pracujemy nad pozyskaniem dodatkowego finansowania. Aktywnie budujemy też sprzedaż zagraniczną. Choć Ukraina pozostaje kluczowym miejscem testów i najszybszej walidacji technologii, aktywnie budujemy relacje także w innych krajach. Przykładem jest Estonia, gdzie zostaliśmy zaproszeni na ćwiczenia wojskowe. Rynki znajdujące się bliżej realnego zagrożenia – jak państwa bałtyckie – wykazują większą dynamikę decyzyjną niż kraje funkcjonujące w warunkach pokoju. Staramy się też zbudować pozycję w Polsce.
Nowa logika wojskowej innowacji
Z perspektywy Darkstara najbardziej poszukiwane są dziś technologie zwiększające autonomię systemów. Chodzi nie tylko o same platformy, lecz także o elementy wspierające ich działanie. Przykłady? Komunikacja odporna na zakłócenia, analiza danych, systemy nawigacyjne czy rozwiązania szkoleniowe.
– Szukamy wszystkiego, co pomaga przygotować się na wojnę robotyczną – mówi przedstawiciel funduszu.
W praktyce oznacza to przesunięcie uwagi z dużych, kosztownych systemów na mniejsze, bardziej elastyczne komponenty. Wojna w Ukrainie pokazała również rosnącą rolę taniej robotyki, w tym bezzałogowych pojazdów wykorzystywanych do logistyki.
– Wiele zadań logistycznych na froncie przejmują dziś tanie systemy bezzałogowe – dodaje Ragnar Sass.
Zmienia się więc sposób myślenia o efektywności. Liczy się nie tylko zaawansowanie technologiczne, ale także koszt, skalowalność i zdolność do szybkiego wdrożenia.
Inwestor jako współtwórca
Darkstar chce wykraczać poza klasyczne inwestowanie. Fundusz angażuje się w rozwój spółek operacyjnie – wyznacza cele, pomaga w nawiązywaniu relacji i budowaniu partnerstw.
Standardowa inwestycja w startup wynosi około miliona euro i ma zapewnić finansowanie na kilkanaście miesięcy. Równie ważne jak kapitał są jednak kontakty – zarówno z wojskowymi, jak i z administracją czy innymi inwestorami.
Ragnar Sass nie obawia się, że firmy z portfela stracą znaczenie np. w przypadku wstrzymania ognia w Ukrainie. Nawet jeśli konflikt wejdzie w mniej intensywną fazę, presja na innowacje pozostanie. Systemy autonomiczne, sztuczna inteligencja i tania robotyka będą rozwijane dalej – zarówno przez państwa, jak i przez sektor prywatny.
Zdaniem eksperta
Armie NATO zmieniają taktykę
Kluczowym wnioskiem z obecnego konfliktu jest dążenie do standaryzacji technologii. Umożliwia ona planowanie długofalowej produkcji i zwiększa niezależność technologiczną państw.
Obecnie wojsko oczekuje kontraktów obejmujących pełny cykl życia produktu – od testów, przez wdrożenia seryjne, po serwis i utylizację. Zmieniły się także potrzeby szkoleniowe: statyczne cele ustępują miejsca rozwiązaniom typu force-on-force, które symulują dynamiczne zachowanie przeciwnika.
Modernizacja armii przesuwa się w stronę wyspecjalizowanej robotyki i analityki danych, dostarczając żołnierzom nową jakość rozpoznania. W efekcie firmy muszą wykazywać się dużą elastycznością inżynieryjną i zdolnością do szybkiego dostosowywania technologii do zmieniających się potrzeb.
Środek ciężkości zbrojeń przesuwa się w stronę oprogramowania, które cyfryzuje pole walki i redefiniuje skuteczność żołnierza. W takiej rzeczywistości innowacyjne firmy prywatne stają się kluczowymi partnerami dla państw w budowie potencjału obronnego.
Co się dzieje w technologiach wojskowych
Miniwywiad
Jak powinny rozwijać się startupy
Które technologie będą miały największy wpływ na pole walki w perspektywie 3–5 lat?
W mojej ocenie największe znaczenie będzie miał rozwój technologii związanych z autonomią i automatyzacją. Już dziś widać wyraźny trend: na polu walki pojawia się coraz więcej robotów oraz rozwiązań autonomicznych i półautonomicznych. Sztuczna inteligencja jest wdrażana w coraz większej liczbie systemów – od dronów, gdzie wykorzystuje się m.in. systemy naprowadzania końcowego, po zaawansowane systemy zarządzania polem walki (BMS).
Jak to działa w praktyce?
Systemy zarządzania polem walki umożliwiają dowódcom znacznie szybsze podejmowanie decyzji w oparciu o dane z wielu źródeł jednocześnie – coś, co jeszcze niedawno było bardzo trudne. Postęp w tym obszarze będzie najprawdopodobniej wykładniczy.
AI wchodzi też do mniej oczywistych obszarów: usprawnia komunikację w zespołach dowodzenia, optymalizuje logistykę wojskową czy wspiera planowanie produkcji krytycznych komponentów wykorzystywanych na froncie.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak szybko tego typu technologie dojrzewają w warunkach bojowych – od zautomatyzowanego rozpoznania po koordynację uderzeń rojem dronów. Można oczekiwać, że AI odegra rolę krytyczną. Nie tylko napędza autonomię nowych platform, ale też rozszerza możliwości istniejących systemów uzbrojenia, np. dzięki algorytmom fuzji danych czy predykcyjnemu utrzymaniu sprzętu. Dodatkowo obniża koszty, czyniąc technologie bardziej dostępne i skalowalne.
Czy da się je połączyć z technologiami cywilnymi?
Zdecydowanie tak. Wiele z tych rozwiązań ma charakter dual-use. Dobrym przykładem jest logistyka. Problemy rozwiązywane na co dzień przez firmy spedycyjne i platformy e-commerce – takie jak planowanie tras, zarządzanie zapasami czy prognozowanie popytu – są w wielu aspektach analogiczne do wyzwań na polu walki: od dystrybucji zaopatrzenia medycznego i amunicji po zarządzanie dostawami na rozciągniętych liniach zaplecza.
Hitem stają się drony...
Systemy AI wykorzystywane w bezzałogowcach wojskowych często bazują na tych samych komponentach co ich cywilne odpowiedniki – korzystają z podobnych kamer, procesorów wizyjnych, algorytmów nawigacji i unikania przeszkód, a czasem nawet z tych samych platform sprzętowych. Technologie takie jak widzenie komputerowe, przetwarzanie brzegowe (edge computing) czy łączność 5G (w tym fale milimetrowe) rozwijane na rynku komercyjnym znajdują dziś naturalne zastosowanie w systemach obronnych. W efekcie bariera wejścia do sektora zbrojeniowego jest niższa niż kiedykolwiek wcześniej.
Czy Polska ma dziś realną szansę stać się ośrodkiem technologii obronnych i dual-use w regionie?
Polska ma realną szansę stać się regionalnym hubem technologii obronnych i dual-use, ale wymaga to podejścia systemowego. Kluczowe jest wsparcie polskich firm technologicznych w wejściu do łańcucha dostaw sektora obronnego. Oznacza to zarówno tworzenie nowych spółek, jak i usprawnienie dialogu z wojskiem, tak aby mogły one współpracować z dużymi integratorami, a docelowo także dostarczać rozwiązania bezpośrednio dla Sił Zbrojnych RP.
A czego nam brakuje?
W mojej ocenie w Polsce wciąż brakuje formuły, która dawałaby polskim firmom technologicznym konkretne zlecenia na opracowanie produktów i rozwiązań adresujących realne potrzeby armii – na wzór np. amerykańskich mechanizmów. To ogromne wyzwanie, obejmujące wiele wymiarów: od wypracowania bezpiecznych sposobów prowadzenia dialogu między startupami (i większymi polskimi firmami spoza sektora obronnego) a wojskiem (Sztabem Generalnym, Agencją Uzbrojenia czy MON), po kwestie ochrony danych wrażliwych i informacji niejawnych. Jako kraj musimy się na tym aspekcie mocno skoncentrować. Uważam, że stworzenie sprawnego mechanizmu zamawiania innowacji jest najlepszym sposobem na przyspieszenie rozwoju polskiego ekosystemu defence tech. Powinien to być dla nas absolutny priorytet.
Główne wnioski
- Wojna w Ukrainie stała się katalizatorem przyspieszonego rozwoju technologii obronnych. Konflikt przekształcił się w dynamiczne środowisko testowe, w którym nowe rozwiązania są weryfikowane w czasie rzeczywistym, a ich przydatność może wygasnąć w ciągu kilku miesięcy. Fundusz Darkstar wykorzystuje tę specyfikę, inwestując wyłącznie w technologie gotowe do natychmiastowego wdrożenia lub szybkiego przetestowania na froncie. Oznacza to odejście od tradycyjnego modelu oceny startupów na rzecz praktycznej walidacji w warunkach bojowych.
- Zmienia się logika tworzenia i wdrażania technologii wojskowych. Nie istnieją już produkty „skończone”, ponieważ przeciwnik stale rozwija środki przeciwdziałania. Kluczowe znaczenie ma zdolność do ciągłej adaptacji oraz integracji rozwiązań w większe systemy operacyjne. W centrum uwagi znajdują się technologie związane z autonomią, sztuczną inteligencją, analizą danych i komunikacją, które razem tworzą spójne ekosystemy zwiększające przewagę operacyjną na polu walki.
- Rośnie znaczenie współpracy między sektorem prywatnym a wojskiem oraz potencjał technologii dual-use. Startupy działające na styku rynku cywilnego i obronnego mogą szybciej skalować swoje rozwiązania i uniezależniać się od koniunktury militarnej. Polska ma szansę stać się regionalnym hubem w tym obszarze, jednak wymaga to usprawnienia mechanizmów zamówień, lepszej współpracy instytucjonalnej oraz wsparcia dla firm technologicznych w przechodzeniu od fazy innowacji do wdrożeń.

