Superpuchar Hiszpanii na Bliskim Wschodzie polaryzuje świat futbolu
W 2026 r. po raz kolejny będziemy świadkami Superpucharu Hiszpanii w formule czterozespołowej. Do rywalizacji przystąpią m.in. dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu LaLiga EA Sports oraz finaliści ostatniego Copa del Rey. Lokalizacja imprezy nie wszystkim się podoba.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego gra w Arabii Saudyjskiej kusi hiszpańskie kluby pod względem finansowym.
- Co sprawiło, że jeden z liderów Athleticu Bilbao, klubu uczestniczącego w tych rozgrywkach, nazwał turniej na Bliskim Wschodzie „g…”.
- Dlaczego Superpuchar Hiszpanii rozgrywany jest nie w stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie – lecz w Dżuddzie.
W tegorocznej edycji Superpucharu Hiszpanii, zaplanowanej między 7 a 11 stycznia, o triumf powalczą: FC Barcelona (obrońca trofeum), Real Madryt, Atlético Madryt oraz Athletic Club. Dwie ostatnie drużyny zajęły trzecie i czwarte miejsce na koniec poprzedniego sezonu, ale obaj giganci oprócz mistrzostwa i wicemistrzostwa zmierzyli się ze sobą również w finale Copa del Rey, dlatego „Los Colchoneros” i „Los Leones” także tym razem wybrali się na Bliski Wschód. Co istotne, uczestnicy rywalizacji należą do najbardziej utytułowanych klubów w historii hiszpańskiego futbolu. W Polsce nadawcą rozgrywek będzie Eleven Sports, a areną zmagań King Abdullah Sports City.
Warto wiedzieć
Superpuchar Hiszpanii 2026 w Eleven Sports
- półfinał: FC Barcelona (Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny) – Athletic Club, środa, 7 stycznia, 20:00
- półfinał: Real Madryt – Atlético Madryt, czwartek, 8 stycznia, 20:00
- finał: niedziela, 11 stycznia, 20:00
– Arabia Saudyjska zmienia podejście do światowego futbolu. To już nie jest robienie szumu wokół jednego turnieju czy transferu. Chodzi o plany na lata, a nie o szybki efekt medialny. Wielki sport stał się dla Saudów narzędziem politycznym i strategicznym – mówi Olivier Jarosz, członek zarządu firmy LTT Sports, współautor książki „Geopolityka sportu”.
Obsceniczny Bask
Iñaki Williams, doświadczony piłkarz Athleticu Bilbao, Bask ghańskiego pochodzenia, nie gryzł się w język, oceniając turniej. W rozmowie z „El Chiringuito” powiedział wprost, co o nim myśli:
– Superpuchar Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej to… g… Mówiłem to już wielokrotnie, bo nie zachowuję powściągliwości w takich tematach. Rozgrywanie krajowych turniejów za granicą nie jest łatwe dla kibiców. Dla nas to jak granie poza domem. Poza tym wkrótce zostanę ojcem i nie będę mógł być z moją żoną – ubolewał na ogół opanowany futbolista.
Athletic Club jest unikalnym klubem w skali Europy – od lat pielęgnuje swoją baskijską tożsamość. Starszy z braci Williamsów (młodszy Nico, również gracz „Los Leones”, uchodzi za zawodnika o jeszcze większym talencie), jako piłkarz z długim stażem w zespole z San Mamés, jest postacią wpływową, z której opiniami kibice tej drużyny się liczą.
Komu nie pasuje arabskie eldorado?
Toni Kroos, nietuzinkowy pomocnik Realu Madryt, który zakończył już karierę, przed rokiem znalazł się pod ostrzałem saudyjskich kibiców podczas meczu z Atlético Madryt, rozgrywanego w ramach Superpucharu Hiszpanii. Miejscowa publiczność miała Niemcowi za złe krytyczne wypowiedzi na temat polityki transferowej klubów Saudi Pro League.
Jeden z ówczesnych kluczowych graczy Realu wszedł na boisko w drugiej połowie derbowego spotkania rozgrywanego na Al-Awwal Park w Rijadzie. Już w chwili pojawienia się na murawie usłyszał gwizdy. Co więcej, każdy kontakt Kroosa z piłką był w ten sposób kwitowany. Gdy 21-letni Gabri Veiga, po którym wiele sobie obiecywano, przeniósł się na Bliski Wschód, Kroos odnosił się do tego transferu sceptycznie.
Zwykło się mówić, że Niemiec był piłkarzem o żelaznych nerwach. I rzeczywiście – nie przejął się nieprzychylną reakcją kibiców, a po meczu pozwolił sobie nawet na ironiczny wpis.
Jakby tego było mało, przed rozpoczęciem wspomnianych derbów Madrytu na Półwyspie Arabskim organizatorzy postanowili uczcić minutą ciszy legendarnego Franza Beckenbauera. Nieprzejednani kibice gwizdali, co wzbudziło niesmak w Europie.
Magia klasyków
Warto podkreślić, że mówimy o transakcjach i inwestycjach, które nie mają charakteru krótkoterminowego.
– Saudowie inwestują w system – stadiony, infrastrukturę oraz współpracę z europejskimi ligami – ponieważ umowa z LaLiga została podpisana do 2029 r. Superpuchar Hiszpanii ma stać się stałym punktem piłkarskiego kalendarza, podobnie jak w czerwcu finał Ligi Mistrzów. Po raz kolejny organizatorzy ułożyli drabinkę turniejową tak, by w finale mogło dojść do El Clásico – mówi Olivier Jarosz.
Starcia hiszpańskich gigantów od lat stanowią crème de la crème klubowego futbolu.
– Szacuje się, że mecze FC Barcelony z Realem Madryt ogląda na świecie około 650 mln osób. Dla porównania finał Ligi Mistrzów przyciąga 400-500 mln widzów, a Super Bowl – około 150 mln. To pokazuje skalę zjawiska. Saudowie zdają sobie sprawę, że aby zbudować markę premium, trzeba inwestować w rywalizacje o globalnym oddziaływaniu. Robią to nie tylko w futbolu – wystarczy przypomnieć walkę Usyk-Joshua czy obecność Formuły 1 – podkreśla rozmówca XYZ.
Ważny polski akcent
W zeszłorocznej edycji kibice FC Barcelony byli zaskoczeni, gdy w wyjściowym składzie na półfinałowe spotkanie z Athletic Club znalazł się Wojciech Szczęsny. Wówczas znacznie wyżej stały notowania innego bramkarza Barçy – Iñakiego Peñi. Szczęsny kilka dni wcześniej zadebiutował w barwach FCB w meczu Copa del Rey z czwartoligowym Barbastro. Jednak wydawało się, że szybko wróci na ławkę rezerwowych, a pozycja jego konkurenta między słupkami pozostanie niezagrożona.
Stało się jednak inaczej. Hiszpan spóźnił się na odprawę przedmeczową, czego nie tolerujący braku dyscypliny trener Hansi Flick nie mógł mu darować. „Duma Katalonii” pewnie pokonała Basków 2:0, a w finale Superpucharu Hiszpanii musiała zmierzyć się z Realem Madryt.
W 54. minucie finałowego spotkania Szczęsny, który w nagrodę za dobry występ przeciw „Los Leones” otrzymał kolejną szansę gry, został ukarany czerwoną kartką za faul na gwiazdorze rywali – Kylianie Mbappé. Mecz zakończył się efektownym zwycięstwem Barcelony 5:2, a „Szczena” sięgnął po pierwsze trofeum w barwach klubu z Camp Nou. Mimo że arbiter w pewnym momencie usunął go z boiska, polski bramkarz w kolejnych miesiącach wzmocnił swoją pozycję w drużynie. Zaskarbił sobie też sympatię katalońskich kibiców.
Konkurencja w regionie
Sport przez duże S na Bliskim Wschodzie stał się normą – czymś, do czego wielu kibiców z Europy już się przyzwyczaiło. Pytanie brzmi, czego możemy spodziewać się w kolejnych latach.
– Arabia Saudyjska kojarzy się dziś z wielkimi eventami. To stanowi także impuls dla innych państw regionu, by włączyć się do sportowej rywalizacji. Niedawno w Dubaju odbyła się „Bitwa Płci” – tenisowy mecz Nicka Kyrgiosa z Aryną Sabalenką. Z kolei dwie najbliższe edycje FIFA Arab Cup zorganizuje Katar – mówi Olivier Jarosz.
Istota działań
Nasz rozmówca podkreśla, że strategia Arabii Saudyjskiej stawia na długofalowe cele, a nie krótkotrwałe przyciąganie piłkarskich gwiazd.
– Trzeba przyznać, że jest to przemyślana, długofalowa strategia. Nie chodzi wyłącznie o sprowadzanie piłkarzy w zaawansowanym wieku, takich jak Cristiano Ronaldo czy – hipotetycznie – Robert Lewandowski, lecz o koncentrację na młodych zawodnikach. Poza tym na Bliskim Wschodzie pojawił się projekt połączonej ligi dla klubów z Kataru, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. To wyraźny kontrast wobec Europy, gdzie idea Superligi została kategorycznie odrzucona. Czekamy na konkrety. Problem może polegać na tym, że Arabia Saudyjska jest zbyt duża dla swoich potencjalnych partnerów – zaznacza Olivier Jarosz.
Kto odpowiada za organizację turnieju?
Arabia Saudyjska, mająca ogromne ambicje, dba o to, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.
– Superpuchar Hiszpanii, a wcześniej Superpuchar Włoch rozgrywany w grudniu 2025 r., nie były organizowane przez prywatne podmioty ani nawet przez federacje. Odpowiadał za nie LOC (Local Organization Committee), który docelowo ma organizować mistrzostwa świata w 2034 r.. Już teraz zbiera doświadczenie przy dużych imprezach. LOC organizuje międzynarodowe wydarzenia. Gromadzi też wiedzę o oczekiwaniach klubów z Europy i o tym, jak spełnić wymagania takich marek jak Real Madryt czy FC Barcelona w kolejnych turniejach – tłumaczy członek zarządu LTT Sports.
Dodajmy, że ten sam zespół nadzorował AFC U-17 Asian Cup, AFC U-23, fazy pucharowe AFC Champions League Elite i ma kontynuować pracę aż do Pucharu Azji 2027, którego gospodarzem będzie Arabia Saudyjska.
Strategiczny podmiot
Public Investment Fund (PIF) pozostaje kluczowym narzędziem władz Arabii Saudyjskiej w realizacji najważniejszych transakcji sportowych.
– PIF wciąż odgrywa istotną rolę w saudyjskiej dyplomacji sportowej. Jego ekspansja obejmuje m.in. golf, Newcastle United, MMA, boks oraz Savvy Games Group, odpowiadającą za turnieje e-sportowe. Fundusz jest także powiązany z tenisem, w tym z turniejami ATP. Coraz większe znaczenie zyskuje sport kobiecy, piłka nożna, sporty walki, a nawet motosport. PIF nie jest inwestycją dla rozrywki – to narzędzie biznesowe i instrument soft power – podkreśla Olivier Jarosz.
Jaki klub uwielbia saudyjska publiczność?
Hiszpańskie kluby to oczywiście globalne marki. FC Barcelona i Real Madryt mają miliony fanów w każdym zakątku świata.
– Na Bliskim Wschodzie są, rzecz jasna, wielcy kibice klubów z LaLiga. W Arabii Saudyjskiej można dostrzec wyraźny boom na Real Madryt. Rijad jest stolicą i to tam rozgrywano Superpuchar Włoch. Dżudda, miasto, w którym rywalizują kluby z Półwyspu Iberyjskiego, ma inną demografię i bogate tradycje piłkarskie. W związku z tym Al-Ittihad i Al-Ahli mają bardzo liczne grono młodych kibiców. Ci znają się na piłce i są głodni wielkiego futbolu. Miasto dysponuje też imponującym stadionem na 60 tys. miejsc – akcentuje rozmówca XYZ.
Dżudda to faktyczna „stolica” saudyjskiej piłki nożnej. Wspomniane Al-Ittihad i Al-Ahli powstały znacznie wcześniej niż większość klubów w lidze saudyjskiej. Miasto ma dłuższą i głębszą tradycję piłkarską niż reszta kraju.
Oczekiwanie na inwestorów?
Prezydent Realu Madryt Florentino Pérez rozważa sprzedaż 5–10 proc. akcji klubu. Jeśli „Królewscy” przyciągną jeszcze więcej kibiców, choćby w Arabii Saudyjskiej, wzrosną ich szanse na znalezienie inwestora. To właśnie tam koncentruje się kapitał z Zatoki Perskiej.
– Real Madryt jest własnością socios (kibiców opłacających składki członkowskie – przyp. red.). Jednak na przestrzeni lat widzieliśmy już przymiarki do oswajania fanów z ewentualną zmianą status quo. Przykładem jest choćby przegłosowana zgoda na ekspozycję logo sponsora na koszulkach w Barcelonie, gdzie również obowiązuje model socios. Qatar Airways swego czasu reklamowały się na trykotach Katalończyków – mówi Olivier Jarosz.
Najgłośniej mówi się nie o Arabach, lecz o możliwym wejściu Bernarda Arnaulta, właściciela LVMH i Paris FC. To jeden z najbogatszych ludzi świata, który być może zaangażuje się finansowo także w projekt piłkarski w Madrycie.
– Kluby stały się własnością państw, co doskonale widać w Paryżu, gdzie PSG jest zasilane katarskim kapitałem poprzez QSI. Europejscy potentaci – Juventus, Barcelona czy Real Madryt – nie są już w stanie rywalizować finansowo z takimi podmiotami. Dlatego wszystkie topowe kluby poszukują dodatkowych źródeł finansowania. Robią to m.in. poprzez współpracę z liniami lotniczymi – Etihad czy Emirates. A w przyszłości także poprzez wejście kapitału z Bliskiego Wschodu. Istotnym elementem strategii „Los Blancos” było również otwarcie w Dubaju Real Madrid World, pierwszego w historii parku rozrywki poświęconego „Królewskim”. To część dywersyfikacji źródeł dochodu i jednocześnie pozycjonowania klubowej marki na tych rynkach – podsumowuje Olivier Jarosz.
Miniwywiad
Integracja i zmiana?
Czy Superpuchar Hiszpanii idealnie wpisuje się w ideę Vision 2030 jako wydarzenie integrujące saudyjską młodzież?
Mieszko Rajkiewicz, współzałozyciel Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej: Superpuchar Hiszpanii współgra z koncepcją Vision 2030 – rządową wizją rozwoju i modernizacji Arabii Saudyjskiej na wielu płaszczyznach (przyp. red.) – ale nie jest jedynym wydarzeniem realizującym założenia tego planu. W szerszym ujęciu chodzi o sportowe i kulturalne imprezy masowe, organizowane w królestwie, w których rozrywka ma stać się istotnym elementem poprawy jakości życia społecznego. Nie jest to oczywiście jedyny filar transformacji, ale z pewnością najbardziej widoczny dla globalnej opinii publicznej.
Trudno jednoznacznie ocenić, czy tego typu wydarzenia faktycznie integrują saudyjską młodzież, jednak można stwierdzić jedno: spośród państw arabskich to Arabia Saudyjska w ostatniej dekadzie w największym stopniu próbuje redefiniować społeczne dogmaty obowiązujące we własnym kraju. I właśnie takim procesom mają służyć m.in. wydarzenia pokroju Superpucharu Hiszpanii.
W ostatnich latach turniej uległ zmianie - pod względem finansowym i marketingowym? Z korzyścią dla klubów LaLiga?
Od sezonu 2019-2020 turniej rozgrywany jest w tej samej formule, a obowiązująca umowa przewiduje jego organizację do 2029 r. Dla Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej to bez wątpienia finansowy sukces – spekuluje się, że sam Superpuchar w 2026 r. przyniesie federacji około 40 mln euro.
Czy jednak zmiany te przełożyły się na nową jakość marketingową? W ostatnich latach trudno dostrzec wyraźną ewolucję w sposobie promocji turnieju. Dla hiszpańskich klubów Superpuchar rozgrywany w Arabii Saudyjskiej pozostaje przede wszystkim kolejnym trofeum do zdobycia, a nie przełomowym narzędziem marketingowym. O jakościowej zmianie w marketingu sportowym mówić tu raczej trudno.
Warto zastanowić się nad tym, czy możemy mówić o wzroście popularności futbolu w całym kraju, inwestycjach w rodzimą piłkę, a może to tylko korzyści wizerunkowe dla władz?
W rzeczywistości wszystkie trzy wątki – popularność futbolu, inwestycje w rodzimą piłkę oraz korzyści wizerunkowe – wzajemnie się przenikają. Piłka nożna już wcześniej była najpopularniejszą dyscypliną sportu w Arabii Saudyjskiej, jednak obecnie – dzięki ogromnym nakładom finansowym – saudyjskie kluby stały się rozpoznawalne na całym świecie.
Władze królestwa, pompując miliardy w ligę, deklarują chęć budowy trwałych fundamentów sportu: od struktur zarządzania, przez szkolenie kadr, po rozwój zaplecza eksperckiego. Inwestycje te obejmują nie tylko transfery znanych piłkarzy, lecz także pozyskiwanie trenerów i specjalistów z innych obszarów funkcjonowania klubów.
Na końcu tego łańcucha skutków znajduje się potencjalna zmiana międzynarodowego wizerunku Arabii Saudyjskiej – zarówno jako państwa, jak i elit sprawujących w nim władzę. Superpuchar Hiszpanii jest jednym z elementów tej strategii: symbolicznym, medialnym i łatwo rozpoznawalnym, choć nie jedynym.
Główne wnioski
- Mimo że LaLiga EA Sports pozostaje jedną z czołowych lig na Starym Kontynencie, 40 mln euro, które otrzyma hiszpańska federacja, trafi do podziału pomiędzy kluby uczestniczące w rozgrywkach na Bliskim Wschodzie i stanowi pokusę, której trudno się oprzeć.
- Iñaki Williams wypowiedział się w sposób obsceniczny na temat tego turnieju, ponieważ uważa, że rozgrywanie krajowych imprez – z udziałem wyłącznie hiszpańskich drużyn – poza granicami kraju odbywa się kosztem kibiców, którzy mogą mieć poważne trudności z dotarciem na takie spotkania. Dodatkowo baskijski piłkarz, w związku z narodzinami dziecka, chciałby spędzić ten czas z żoną.
- Dżuddę uznaje się za piłkarską stolicę Arabii Saudyjskiej. Sprzyjająca demografia oraz silne tradycje futbolowe – kluby takie jak Al-Ittihad i Al-Ahli powstały tam wcześniej niż w innych regionach kraju – sprawiły, że organizatorzy turnieju zdecydowali się właśnie na ten wybór gospodarza, a nie na Rijad.