Skarbówka bierze się za handel w sieci. Sprzedawcy na Vinted i Facebooku dostają wezwania
Sprzedajesz na Vinted, a może prowadzisz butikowe transmisje na Facebooku? Fiskus już zapewne o tym wie. Za sprawą dyrektywy DAC7 platformy internetowe przekazują skarbówce dane o sprzedawcach, a pierwsze wezwania do wyjaśnień trafiły już do podatników.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak działa dyrektywa DAC7 i jakie dane platformy internetowe przekazują fiskusowi.
- Kiedy sprzedaż na Vinted, OLX czy Facebooku może zostać uznana za działalność gospodarczą.
- Jakie konsekwencje podatkowe mogą grozić osobom zarabiającym na sprzedaży internetowej bez odpowiedniego rozliczenia.
Dyrektywa DAC7 weszła do polskiego porządku prawnego 1 lipca 2024 roku z mocą wsteczną. Akt zobligował platformy sprzedażowe do raportowania danych podatkowych skarbówce za lata 2023 i 2024. Pierwsze sprawdzania trafiły do fiskusa w 2025 roku. Teraz – jak potwierdzają eksperci – przedsiębiorcy otrzymują wezwania do złożenia wyjaśnień czy opłacenia zaległych podatków.
Co, kto i dlaczego musi raportować skarbówce
Dyrektywa Rady (UE) 2021/514 z dnia 22 marca 2021 r. znalazła odzwierciedlenie w noweli ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw. Cel? Niedopuszczenie do tego, by handel za pośrednictwem platform takich jak Facebook, TikTok, Instagram, Vinted, OLX czy Allegro, przeszedł do szarej strefy. Ustawa nakłada na operatorów platform obowiązek gromadzenia i przekazywania informacji dotyczących sprzedawców dokonujących za pośrednictwem platform sprzedaży towarów lub usług. Na celowniku urzędników są zatem takie strony jak Booking czy Booksy. Choć tu – jak wynika z relacji ekspertów – rzadziej dochodzi do przekrętów.
Mec. Julia Karcz z kancelarii Litigato reprezentuje m.in. przedstawicieli branży e-commerce w sporach przed skarbówką, których – jak wyjaśnia – w ostatnim czasie zaczęło przybywać także z uwagi na wspomnianą dyrektywę.
– Za sprawą DAC7 tysiące przedsiębiorców znalazło się pod lupą. Mowa m.in. o sprzedawcach internetowych, których dane są w zasięgu fiskusa. Wystarczy, że sprzedawca, nawet nieprowadzący działalności gospodarczej, wykona rocznie 30 transakcji lub odnotuje ze sprzedaży równowartość co najmniej 2000 euro na danej platformie – wyjaśnia Julia Karcz.
Czy to oznacza, że okazjonalna sprzedaż na Vinted może wiązać się z obowiązkiem zapłaty podatku?
Warto wiedzieć
Czyje dane trafiają do skarbówki?
Prawo mówi o danych aktywnych sprzedawców, jednak tu w grę wchodzą także inni usługodawcy, specjalizujący się w:
- sprzedaży towarów,
- udostępnieniu nieruchomości, ich części, w tym pomieszczeń przynależnych lub udziału w nieruchomościach,
- usługach świadczone osobiście obejmujące pracę wykonywaną w trybie zadaniowym lub czasowym przez osobę fizyczną działającą niezależnie albo na rzecz lub w imieniu podmiotu, wykonywaną na żądanie użytkownika online lub fizycznie offline po umożliwieniu jej wykonania za pośrednictwem platformy,
- udostępnieniu środka transportu.
Jak wyjaśnia resort finansów, dane, które są przekazywane do KAS, pozwalają m.in. ustalić wynagrodzenie otrzymane przez sprzedawcę, który w danym roku dokonywał transakcji z pomocą konkretnej platformy. Zapewnia to organom podatkowym niezbędne informacje, które umożliwiają określenie prawidłowej wysokości należnych podatków. Raportowane informacje obejmują także liczbę dokonanych w okresie sprawozdawczym stosownych czynności.
Podatek od sprzedaży na Vinted?
Resort finansów wyjaśnia, że dyrektywa DAC7 zasadniczo nie zmieniła przepisów, jeśli chodzi o przedmiot opodatkowania. Nadal jednak mamy do czynienia z płynną definicją sprzedaży okazjonalnej. Sama platforma Vinted zapewnia, że w przypadku braku zysków ze sprzedaży (sprzedaż w cenach niższych niż cena zakupu), w przypadku odsprzedaży rzeczy będących własnością prywatną sprzedawcy przez co najmniej pół roku i nieprzekroczeniu kwoty wolnej od podatku (30 tys. zł rocznie), podatku nie zapłacimy. Sprawa może być jednak bardziej skomplikowana z uwagi na fakt, że wiele osób fizycznych ze sprzedaży na Vinted uczyniło dochodowy biznes.
– Jest płynna granica między handlem okazjonalnym, a profesjonalną działalnością na Vinted. Dla niektórych – w większości kobiet – 30 transakcji to miesiąc pracy lub nawet mniej. Wówczas, nawet jeśli wyprzedajemy majątek prywatny, co z pozoru nie nosi znamion działalności gospodarczej, to skarbówka może uznać taką sprzedaż na podstawie wpływów za zorganizowaną działalność – wyjaśnia Julia Karcz.
Jak dodaje, po analizie wpływów na konto skarbówka może upomnieć się o zaległy PIT, a w niektórych przypadkach nawet VAT (limit zwolnienia wynosi 240 tys. zł w skali roku).
E-commerce pod presją
Izba Gospodarki Elektronicznej zwraca uwagę, że polski sektor e-commerce z uwagi na możliwe przeciążenie regulacyjne traci w porównaniu z azjatycką konkurencją. Nowe obowiązki sprawozdawcze dla platform i nadążanie za zmianami regulacyjnymi nie jest bowiem priorytetem, co odzwierciedlają statystyki. Z ubiegłorocznych badań e-izby wynika, że jedynie 38 proc. badanych e-firm w minionym roku było gotowych na DAC7.
„Dość duży odsetek menedżerów wskazał, że postanowienia Dyrektywy DAC7 nie dotyczą ich ze względu na to, że nie są platformą. Wydaje się jednak to niezrozumieniem przepisów, ponieważ Dyrektywa nie dotyczy platform sprzedażowych nakierowanych wyłącznie na sprzedaż B2B lub sprzedaż prywatną (…) Być może nietrafione jest określenie platforma, które kojarzy się z dużym podmiotem. Tak naprawdę może obejmować każdą stronę www czy aplikację mobilną umożliwiającą sprzedaż” – czytamy w raporcie.
Z drugiej strony mamy sprzedawców, często tym bardziej nieświadomych zmian w prawie. Przedstawicielka Spyrosoft eCommerce Magdalena Gawrońska współtworzyła moduły ułatwiające platformom raportowanie danych. Jak wyjaśnia, wielu przedsiębiorców nadal nie zdaje sobie sprawy z faktu, że handel za pośrednictwem platform, to transparenty rynek.
– Sprzedaż w modelu marketplace wiąże się ze specyficznymi obowiązkami. Z naszych obserwacji wynika, że wiedza o DAC7 wśród kupujących i sprzedających jest niewielka. Nadal dziwimy się, kiedy platforma prosi nas o dowód, a weryfikacja sprzedawcy jest jej obowiązkiem. Na forach czytamy także, że do sprzedawców zgłasza się już skarbówka – najczęściej w celu złożenia wyjaśnień lub korekty zeznania podatkowego. Myślę, że mali przedsiębiorcy nie zdają sobie z tego sprawy. To zadziwiające, że przy zakupie domu czy samochodu z drugiej ręki nie mamy problemu z tym, by zapłacić podatek. Przy handlu np. na Facebooku nie ma takiej refleksji. Za sprawą DAC7 platformy przestają być szarą strefą – wyjaśnia ekspertka.
Butiki na celowniku. Jak rozliczyć się z live-ów?
W czasach, kiedy live shopping przybiera na sile, coraz trudniej o transparentność podatkową sprzedaży. Według raportu DHL „E-commerce Trends Report 2025” dwóch na trzech globalnych konsumentów chętnie bierze udział w takich transmisjach. Streamingi i sprzedaż „na żywo” nie są w handlu zaskoczeniem.
– Streamingi sprzedażowe prowadzą zwykle butiki, ale także osoby fizyczne. Ten segment rynku stale rośnie. Nasi klienci są zdziwieni, że mają wezwanie do zapłaty podatku, i że dotąd nikt nie interesował się ich działalnością w sieci. Wszystko zaczyna się od czynności sprawdzających. Urząd nie ma problemu, by sprawdzić wpływy na konto danego sprzedawcy. Często to seria płatności BLIK, przez które organy podatkowe nabierają podejrzeń. Kiedyś mogło się wydawać, że taka płatność jest anonimowa i czyni transakcję nieuchwytną. Dziś skarbówka jest wyspecjalizowana i ma dostęp do wielu danych. W konsekwencji sprzedawcy grozi zapłata podatku z odsetkami – mówi Julia Karcz.
Jak dodaje, w najgorszym przypadku taki sprzedawca będzie musiał zapłacić tzw. podatek sankcyjny, czyli 75 proc. daninę od nieujawnionych przychodów.
– Wielu sprzedawców na streamach to osoby fizyczne, działające niejako w szarej strefie. To często bardzo dochodowa działalność na szeroką skalę. Widzimy na przykładzie naszych klientów, ile można na takiej sprzedaży zarobić. Widzimy też, jaka część z tych zarobków powinna trafić do skarbówki. Czasem jedyne, co możemy zrobić jako reprezentanci strony w sporze z fiskusem, to minimalizować straty i nie dopuścić do nałożenia podatku sankcyjnego. Złożenie deklaracji podatkowej lub jej korekty i zapłata podatku to często jedyne rozwiązanie – wyjaśnia ekspertka.
Kto może spodziewać się wezwania do złożenia wyjaśnień?
Resort finansów w odpowiedzi na nasze pytania wyjaśnia, że na podstawie raportowanych danych KAS prowadzi czynności analityczne. Te ukierunkowane przede wszystkim na wykrywanie rozbieżności pomiędzy zadeklarowanymi dochodami a raportami przesłanymi przez platformy.
„Wszelkie czynności weryfikacyjne są podejmowane jedynie względem tych osób i podmiotów, których sposób działania wzbudza wątpliwości, co do rzetelności wypełniania obowiązków podatkowych i rozliczeń w zderzeniu z dostępnymi dla KAS informacjami. Podkreślenia wymaga, że działania KAS i dobór środków uzależniony jest od skali zidentyfikowanego ryzyka. KAS dysponuje szerokim wachlarzem oddziaływania na podatników w celu prawidłowego wywiązywania się z obowiązków podatkowych, w tym m.in. w ramach czynności sprawdzających" - czytamy w odpowiedzi.
Skarbówka? Proszę przyjechać na Facebooka
Z obserwacji ekspertki z kancelarii Litigato wynika, że organy skarbowe, podobnie jak np. urzędnicy ZUS-u, materiał dowodowy zbierają w social mediach.
– To nowe „trendy”, jeśli chodzi o kontrolę. Urzędnicy są w stanie zweryfikować profile podatników w social mediach. Użytkownicy niejednokrotnie sami tam dostarczają im dowodów. Zdarza się, że screeny postów są załącznikami do akt sprawy. Co więcej, ocenie skarbówki podlegać może także deklarowany styl życia. Jeśli ten znacząco odbiega od kwot deklarowanych przez podatnika, urząd może nabrać podejrzeń – wyjaśnia mec. Julia Karcz.
Na koniec warto zaznaczyć, że dyrektywa obejmuje także innych usługodawców, nie tylko Facebooka czy TikToka, gdzie odbywa się sprzedaż. Jak już pisaliśmy na łamach XYZ, obowiązek raportowania danych obejmuje także słynną niebieską platformę. Nie tylko świadczenie usług kosmetycznych, czy najem krótkoterminowy musi być działalnością podatkowo transparentną. Wszelkie inne usługi, w tym nawet erotyczne, także.
Główne wnioski
- DAC7 nie wprowadza nowych podatków, lecz daje fiskusowi dane o transakcjach w sieci na tacy. Platformy sprzedażowe stały się źródłem informacji pozwalających organom podatkowym automatycznie identyfikować osoby osiągające regularne przychody w sieci, a tym samym – upomnieć się o zaległe podatki.
- Kontrole, wezwania do złożenia wyjaśnień i zapłaty podatku świadczą o tym, że internetowy marketplace czy live shopping uwieńczony „BLIKIEM” nie jest już szarą strefą. Organy podatkowe częściej niż okazjonalnym sprzedawcom używanych rzeczy przyglądają się tym, którzy z takiej sprzedaży uczynili regularny, profesjonalny i dochodowy biznes. Tyle że bez rejestracji działalności i bez podatków.
- Przedstawiciele branży e-commerce zaznaczają jednocześnie, iż obowiązki sprawozdawcze i zmieniające się otoczenie regulacyjne stawia polski biznes w gorszej pozycji niż np. azjatycką konkurencję. Jak wynika z badań, w szczególności najmniejszym firmom coraz trudniej jest nadążyć za legislacją.
