The Heart pozyskuje miliony i szykuje własne fundusze. Pierwszy ma zdobyć 20 mln euro
The Heart, jeden z najbardziej znanych polskich venture builderów, pozyskuje miliony od inwestorów i zapowiada tworzenie własnych funduszy inwestycyjnych – ujawnia w rozmowie z XYZ Maciej Marszałek, prezes i współwłaściciel The Heart.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kto wyłożył miliony na The Heart i dlaczego nowi inwestorzy mają dać firmie znacznie więcej niż tylko kapitał.
- Jak The Heart chce zbudować własną rodzinę funduszy i na jakich spółkach zamierza szukać największych zwrotów.
- Dlaczego firma przeczesuje niemal 1 tys. projektów naukowych i które z nich mogą stać się podstawą biznesów wartych setki milionów złotych.
The Heart przez lata specjalizowało się w tzw. venture buildingu. Organizacja od swojego startu w 2016 roku koncentrowała się na tworzeniu startupów przy współpracy z korporacjami. Firmy, tworzone „na zlecenie”, miały od razu przestrzeń na komercjalizację produktów. W 2025 r. The Heart zostało przejęte przez Macieja Marszałka i Jędrzeja Iwaszkiewicza w formie wykupu menedżerskiego.
Jak ujawnia Maciej Marszałek, od początku nowi właściciele zaczęli zmieniać kierunek rozwoju The Heart. Owocem tych działań jest runda finansowa, która właśnie została zamknięta.
– Tuż przed wakacjami zamknęliśmy pierwszą część nowej rundy kapitałowej. Jesienią zamkniemy drugą. Łącznie chcemy zebrać do The Heart około 3 mln euro i zebraliśmy już jedną trzecią tej kwoty. To jest skończone i zamknięte, a teraz zamykamy drugą część – mówi Maciej Marszałek, prezes The Heart.
Jak deklaruje, plan pozyskania pozostałego kapitału jest na obecnym etapie niezagrożony i zakończy się we wrześniu tego roku.
Pieniądze dla The Heart. Co szykuje organizacja
Pieniądze mają zostać przeznaczone przede wszystkim na zwiększenie możliwości operacyjnych organizacji. The Heart zatrudnia obecnie ponad 30 osób, które wspierają rozwijane spółki. Chociażby w obszarach venture buildingu, finansów, marketingu, rekrutacji, wsparcia prawnego i sprzedaży. Firma zapewnia startupom także przestrzeń biurową i długoterminowe wsparcie zespołów pracujących na pełny etat.
Jak zapewnia Maciej Marszałek, pieniądze pójdą nie tylko na rozwój zatrudnienia, ale także przystosowanie organizacji do kolejnego etapu rozwoju.
W gronie nowych inwestorów znaleźli się m.in.: Maciej Noga, współtwórca Pracuj.pl czy przedsiębiorca i inwestor Marian Popinigis, a także szereg innych nazwisk. Grupa ta ulegnie powiększeniu wraz z drugim zamknięciem. Maciej Marszałek podkreśla, że przy doborze inwestorów firma nie kieruje się wyłącznie dostępem do pieniędzy. Nowi wspólnicy mają wnosić doświadczenie w budowaniu przedsiębiorstw, prowadzeniu funduszy, organizowaniu kolejnych rund finansowania oraz ocenie technologii w konkretnych branżach.
– To nie są ludzie, którzy po prostu wkładają pieniądze. Każdy inwestor, który dołącza do The Heart, wnosi określone kompetencje. Są to przedsiębiorcy, którzy budowali duże biznesy, osoby wywodzące się ze świata inwestycyjnego oraz wysokiej klasy eksperci branżowi – mówi prezes firmy.
Zdaniem inwestora
Dlaczego The Heart
W Polsce mamy silne zaplecze naukowe, ale historycznie brakowało instytucji, która systematycznie i profesjonalnie przeprowadzałaby zespoły badawcze przez proces komercjalizacji. Od struktury spółki, przez negocjacje z inwestorami, po przygotowanie do finansowania. The Heart zbudował kompetencje i relacje, których nie da się odtworzyć w krótkim czasie, a to przekłada się na realny, trudny do skopiowania potencjał skalowania w obszarze deep techu.
Kluczowe dla rozwoju firmy będzie systematyczne zwiększanie bazy placówek naukowych, z których pozyskiwane są projekty. To warunek konieczny, by mówić o przewidywalnym, powtarzalnym pipeline'u, a bez takiej dyscypliny trudno budować portfel spółek, na który inwestorzy mogą liczyć w dłuższej perspektywie. Liczę też na to, że następne spółki będą konsekwentnie przechodzić przez kolejne etapy rozwoju, wychodząc poza fazę naukowej walidacji koncepcji w stronę realnej gotowości inwestycyjnej.
Zależy mi na tym, by wśród projektów pojawiało się więcej przedsięwzięć o dużej skali ambicji – takich, które mają potencjał zmienić daną branżę, a nie wyłącznie zapełnić portfolio liczbą. Jeśli w tym czasie The Heart pokaże kilka takich spółek, które wyszły z polskiej nauki i skutecznie konkurują na poziomie międzynarodowym, będę uznawał tę inwestycję za realizowaną zgodnie z założeniami.
Inwestorzy instytucjonalni? Tak, ale w innej formule
The Heart nie planuje natomiast wpuszczać inwestorów instytucjonalnych bezpośrednio do spółki. Maciej Marszałek uzasadnia to potrzebą utrzymania sprawnego procesu decyzyjnego.
– Kluczowym atrybutem The Heart jest prędkość, w tym prędkość decyzyjna. Budowanie startupów oznacza podejmowanie szybkich decyzji – wyjaśnia Maciej Marszałek.
Według niego instytucjonalne procedury mogłyby utrudniać szybkie dokapitalizowanie organizacji lub reagowanie na potrzeby rozwijanych projektów.
Środki publiczne i instytucjonalne mają natomiast trafiać do funduszy tworzonych przy współpracy z The Heart. Firma realizowała projekty m.in. z PFR-em, BGK i innymi instytucjami udzielającymi finansowania oraz wsparcia projektom technologicznym.
Miniwywiad
Jak zarabia się na nauce
Gdzie znajduje się największa luka między polskimi uczelniami a rynkiem?
Luka między polskimi uczelniami a szerszym, globalnym rynkiem jest wielowymiarowa, ale w niektórych obszarach ta różnica jest bardziej widoczna niż w innych. Jeśli chodzi o samą jakość badań w Polsce, to jest na dobrym poziomie i to jest akurat silna strona tego ekosystemu. Prawa do IP – polskie uczelnie często nie mają w tym obszarze gotowych procedur i to utrudnia proces sprzedaży albo licencjonowania IP.
Co z pieniędzmi? To chyba problem.
W przypadku finansowania mamy chyba największą różnicę w stosunku do zagranicznych ekosystemów. Jeśli chodzi o polską biotechnologię, na etapie seedowym i pierwszych rund inwestycyjnych, mamy prawie wyłącznie do czynienia z finansowaniem pochodzącym od inwestorów indywidualnych. W dużych ekosystemach zachodnich, takich jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Szwecja czy Szwajcaria, funkcjonuje silnie rozwinięty rynek funduszy VC, które są dedykowane biotechnologii i life science. I to sporo zmienia, bo to jest duży kapitał, który akceptuje ryzyko tego typu inwestycji.
W jakim kierunku idziemy?
Ekosystem rozwoju i finansowania biotechnologii w Polsce się zmienia i to jest pozytywny trend. Na polskim rynku pojawił się już pierwszy venture builder z silnym ukierunkowaniem na life science, zaczynają się też pojawiać fundusze inwestujące w ten sektor, a kilka kolejnych ukierunkowanych na life science jest w procesie zbierania kapitału.
Co najczęściej blokuje przeniesienie własności intelektualnej z uczelni do spółki i czy proces trwający nawet dwa lata jest w polskich warunkach standardem?
Brak wypracowanych procedur dla tego typu transakcji. W krajach, gdzie silnie rozwinął się rynek biotechnologiczny, uczelnie mają dedykowane osoby zajmujące się licencjonowaniem nauki i z góry ustalone warunki brzegowe takich transakcji. I to bardzo przyspiesza sprzedaż czy wylicencjonowanie IP.
Bardzo ciekawym i pozytywnym przykładem jest Szwecja, gdzie prawa własności są przyznawane bezpośrednio naukowcom realizującym projekty, a nie uczelniom (tzw. professor’s privilege). W rezultacie potencjalni inwestorzy w ogóle nie muszą prowadzić negocjacji z ośrodkami akademickimi, co bardzo ułatwia komercjalizację.
Jakie ryzyka są zwykle niedoszacowane przez inwestorów w projektach biotechnologicznych?
W projektach biotechnologicznych kluczowa jest nauka i jakość wyników przedklinicznych oraz klinicznych – i to jest znacznie ważniejsze niż w przypadku spółek technologicznych, gdzie na wczesnym etapie często inwestujemy bardziej w zespół niż w sam projekt.
W tym kontekście powinniśmy dobrze zrozumieć to, co spółka do tej pory osiągnęła pod względem naukowym, oraz jak jej projekty pozycjonują się wobec innych, konkurencyjnych programów w tych samych wskazaniach i celach terapeutycznych. I te elementy nauki są nie tylko ryzykiem, ale również szansą.
Jak dalece ten obszar może dziś być ciekawy z polskiej perspektywy, biorąc pod uwagę, że pod względem nakładów inwestycyjnych jesteśmy daleko za Zachodem, przy jednocześnie mocno rosnących kosztach rozwoju technologii?
W związku z tym, że mamy niewielki ekosystem, wyedukowany inwestor czy venture builder ma możliwość zaangażowania się w bardzo jakościowe projekty przy relatywnie niewielkiej konkurencji, na warunkach znacznie lepszych niż mógłby to zrobić za granicą. I obecnie dostrzegam polskie startupy z sektora life-science, które pomimo obiecujących projektów wciąż pozostają poniżej radaru większości inwestorów.
Pierwszy fundusz ma mieć około 20 mln euro
Pierwszy z planowanych wehikułów ma być funduszem inwestującym na etapach pre-seed, seed i w rundach następujących po seedzie. Maksymalna wartość pojedynczej inwestycji ma wynosić 5 mln zł.
Fundusz będzie związany strategicznie z The Heart, ale ma działać niezależnie. Tworzy własny zespół zarządzający, który będzie autonomicznie podejmował decyzje inwestycyjne. Dzięki temu będzie mógł finansować zarówno spółki rozwijane przez The Heart, do których będzie miał preferencyjny dostęp, jak i projekty zewnętrzne.
– Fundusz powinien być operacyjny na przełomie pierwszego i drugiego kwartału przyszłego roku. Liczymy na pierwszy kwartał. Powinien mieć kapitalizację około 20 mln euro – zapowiada Maciej Marszałek.
To dopiero pierwszy element planowanej rodziny funduszy. Kolejny wehikuł ma inwestować w bardziej rozwinięte spółki na etapie wzrostu. The Heart rozważa także fundusz pre-IPO, który wspierałby firmy przygotowujące się do wejścia na rynek kapitałowy.
Firma uzależnia realizację ostatniego projektu m.in. od kierunku zmian na NewConnect oraz oferty Giełdy Papierów Wartościowych dla młodych spółek technologicznych. Fundusz miałby nie tylko dostarczać kapitał, ale też przygotowywać przedsiębiorstwa do kolejnych etapów raportowania, profesjonalizacji i debiutu giełdowego.
The Heart ma 17 aktywnych projektów
W portfelu The Heart znajduje się obecnie 17 aktywnych projektów. Są na etapie przygotowania do rundy, prowadzenia fundraisingu albo już po pozyskaniu finansowania. Połowę stanowią projekty biotechnologiczne, a pozostałą część przedsięwzięcia technologiczne tworzone z founderami.
– Mamy obecnie 17 aktywnych projektów, które są albo tuż przed inwestycją, albo w trakcie fundraisingu, albo już po finansowaniu. Średnio mamy w nich około 17 proc. udziałów – mówi prezes The Heart.
Oferta The Heart została podzielona na trzy modele. „Accelerate” jest przeznaczony dla spółek mających gotowy produkt, pierwszych klientów, przychody lub wyraźną trakcję. Współpraca przed rundą trwa zwykle od trzech do sześciu miesięcy. The Heart obejmuje w takich przypadkach od około 4 do 10 proc. udziałów.
W modelu „Incubate” firma pracuje z founderami, którzy zgłaszają się na wcześniejszym etapie, niekiedy jedynie z koncepcją produktu. Przygotowanie projektu do finansowania trwa zazwyczaj od sześciu do dwunastu miesięcy. Udział The Heart może wynosić około 10-15 proc.
Trzeci model, „Spin-off”, jest przeznaczony dla projektów wywodzących się z uczelni. Obejmuje przeniesienie własności intelektualnej do spółki, uporządkowanie praw do technologii, walidację rozwiązania, budowę modelu biznesowego oraz rekrutację kluczowego personelu. W tym zarządu. Proces może trwać nawet dwa lata, a udział The Heart wynosić od około 20 do 30 proc.
Blisko 1 tys. projektów naukowych w bazie
Komercjalizacja nauki stała się jednym z najważniejszych kierunków rozwoju The Heart. Firma deklaruje, że współpracuje z blisko 40 uczelniami i ośrodkami badawczymi w Polsce. W jej bazie znalazło się niemal 1 tys. projektów naukowych.
Projekty są pozyskiwane przez współpracę z naukowcami, uczelniami i centrami transferu technologii. The Heart analizuje również informacje o patentach, grantach i licencjach. Firma stworzyła system, który automatycznie odczytuje materiały, przeprowadza wstępny scoring i wskazuje projekty mogące mieć potencjał biznesowy.
Dopiero po tej selekcji rozpoczyna się pogłębiona analiza, kontakt z zespołem naukowym i walidacja rozwiązania z rynkiem. Część projektów jest następnie przekształcana w spółki.
– W Polsce chęć do komercjalizacji nauki jest relatywnie niska, ale nie dlatego, że jest mało dobrych pomysłów. Tych pomysłów i wartościowych patentów jest wystarczająco dużo. Naukowcy często boją się budowania spółek, bo nie wiedzą, jak to robić, i nikt ich tego nie uczy – ocenia Maciej Marszałek.
Jego zdaniem istotnym problemem jest również niewystarczająca komunikacja między rynkiem a środowiskiem naukowym. Badacze koncentrują się na publikacjach i rozwoju kariery akademickiej. Niestety nie zawsze wiedzą, jakich rozwiązań potrzebują potencjalni klienci lub partnerzy przemysłowi.
The Heart chce wypełnić lukę pomiędzy uczelnianą technologią a kapitałem gotowym do jej sfinansowania.
– Nie ma w co inwestować nie dlatego, że nie ma pomysłów, tylko dlatego, że nie ma wehikułów i produktów gotowych do komercjalizacji. Chcemy tworzyć spółki z przeniesionym i zabezpieczonym IP, zespołem zarządzającym oraz produktem przygotowanym w taki sposób, żeby fundusze miały w co zainwestować – mówi Maciej Marszałek.
Biotech, dual use, robotyka i energetyka
The Heart koncentruje obecnie poszukiwania na czterech obszarach. To: life sciences i biotechnologia, rozwiązania obronne i dual use, robotyka i przemysł 4.0 oraz energetyka. Jednym z projektów rozwijanych w modelu spin-off jest Visiosurf, przygotowywany wspólnie z Uniwersytetem Jagiellońskim przy wsparciu Uniwersytetu Warszawskiego. Projekt dotyczy systemu endoskopowego, którego pierwszym zastosowaniem jest procedura podawania surfaktantu wcześniakom.
Urządzenie ma umożliwić lekarzowi bardziej precyzyjne podanie leku do płuc oraz ograniczyć inwazyjność procedury. The Heart deklaruje, że pozyskał dla projektu zagranicznego partnera korporacyjnego, który wspiera jego rozwój finansowo. W przyszłości będzie natomiast uczestniczyć w dystrybucji rozwiązania.
Drugim dojrzałym aktywem jest VASBOX, który dostarcza bankom i telekomom cyfrowe usługi dodatkowe i oferty lojalnościowe. Spółka ma klientów w Polsce i pierwszych odbiorców zagranicznych. Według The Heart jej wycena wynosi kilkadziesiąt milionów złotych.
Firma pozostaje większościowym właścicielem VASBOXA i nie planuje na razie sprzedaży. Dywidendy wypłacane przez spółkę wspierają bieżące finansowanie działalności The Heart.
Cel: od 5 do 7 nowych spółek rocznie
Do 2030 roku The Heart chce osiągnąć zdolność do tworzenia od pięciu do siedmiu nowych spółek rocznie. Każdy z wybranych projektów ma mieć, według kryteriów firmy, potencjał osiągnięcia wyceny wynoszącej co najmniej 500 mln zł w momencie przyszłego wyjścia The Heart z inwestycji.
Aby regularnie tworzyć taką liczbę spółek, organizacja musiałaby rozpoczynać pracę nad około 20 projektami rocznie. Większość odpadałaby na kolejnych etapach selekcji, walidacji technologicznej i oceny rynkowej.
– Do 2030 roku chcielibyśmy stawiać między 5 a 7 nowych spółek rocznie, które spełniają nasze kryteria i mają potencjał wyceny co najmniej 500 mln zł w momencie wyjścia The Heart – mówi Maciej Marszałek.
W perspektywie 3-5 lat The Heart rozważa także wejście całej grupy na giełdę. Potencjalny debiut miałby objąć zarówno działalność venture buildingową, jak i tworzoną rodzinę funduszy. Nie byłby jednak traktowany jako pełne wyjście obecnych wspólników.
– Jeżeli wejdziemy na giełdę, to na pewno nie po to, żeby wychodzić – zastrzega Maciej Marszałek.
Jak deklaruje, chce pozostać zaangażowany w rozwój The Heart przynajmniej do momentu pierwszych dużych exitów z nowego portfela. Firma spodziewa się ich najwcześniej w perspektywie 5-7 lat.
Główne wnioski
- The Heart po wykupie menedżerskim przez Macieja Marszałka i Jędrzeja Iwaszkiewicza zmienia model rozwoju. Przygotowuje się także do znacznego zwiększenia skali działalności. Organizacja chce pozyskać około 3 mln euro kapitału. Z tego jedna trzecia została już zebrana. Pieniądze mają zwiększyć jej możliwości operacyjne, rozbudować zespół oraz przygotować firmę do kolejnego etapu rozwoju. Do grona inwestorów dołączyli m.in. Maciej Noga i Marian Popinigis. The Heart deklaruje przy tym, że dobiera wspólników nie tylko pod kątem kapitału, ale również doświadczenia biznesowego.
- Kluczowym elementem nowej strategii ma być stworzenie rodziny funduszy inwestycyjnych. Pierwszy wehikuł, o planowanej kapitalizacji około 20 mln euro, ma inwestować w spółki od etapu pre-seed do rund następujących po seedzie. Maksymalna pojedyncza inwestycja ma sięgać 5 mln zł. Fundusz będzie strategicznie związany z The Heart, ale decyzje inwestycyjne ma podejmować niezależny zespół. W dalszej kolejności organizacja rozważa fundusz dla spółek wzrostowych. A także wehikuł pre-IPO. Inwestorzy instytucjonalni i środki publiczne mają trafiać przede wszystkim właśnie do takich funduszy, a nie bezpośrednio do The Heart.
- Kolejnym filarem strategii staje się komercjalizacja polskiej nauki. The Heart współpracuje z blisko 40 uczelniami i ośrodkami badawczymi. W swojej bazie ma niemal 1 tys. projektów naukowych. Organizacja chce wyszukiwać technologie z potencjałem biznesowym, porządkować kwestie własności intelektualnej, budować zespoły i przygotowywać spółki do finansowania. Szczególne znaczenie mają biotechnologia i life sciences. Inne, ciekawe miejsca, to technologie dual use, robotyka, przemysł 4.0 oraz energetyka. Do 2030 roku The Heart chce tworzyć od 5 do 7 nowych spółek rocznie. Każda ma mieć potencjał osiągnięcia co najmniej 500 mln zł wyceny w momencie przyszłego wyjścia z inwestycji.