TOP 10 Warsaw Gallery Week 2026. Tych wystaw nie możecie przegapić!
Warsaw Gallery Weekend to prawdziwy artystyczny maraton. W ciągu trzech dni — od 18 do 20 września 2026 roku — zobaczymy kilkadziesiąt wystaw i prace ponad 130 artystek oraz artystów. Nie ma chyba fizycznych możliwości, by obejrzeć wszystko.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Gdzie zobaczymy największą gwiazdę tegorocznego Warsaw Gallery Weekend.
- Gdzie zobaczymy prace zupełnie zapomnianej artystki, która marzyła o spełnieniu „amerykańskiego snu”.
- Co o rynku galerii sztuki współczesnej mówi tegoroczna impreza.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Już 18 września rusza Warsaw Gallery Week (WGW). Przez trzy dni, do 20 września, będzie można wybierać spośród kilkudziesięciu wystaw i prac ponad 130 artystek i artystów. Nie sposób zobaczyć wszystkie. Dlatego wybieram dziesięć propozycji.
Nie jest to ranking nazwisk ani galeryjnych wpływów. To lista wystaw, które zapowiadają się (to ważne zastrzeżenie!) na najbardziej wyraziste przedsięwzięcia. Podejmują ważny temat, pozwalają na nowo przeczytać znaną twórczość albo zestawiają artystów w sposób, który może wywołać coś więcej niż tylko uprzejmą wymianę spojrzeń.
1. Laurie Simmons, „1998: Uncanny Valley”
Galeria Import Export, al. Szucha 16/7
To jedno z najmocniejszych nazwisk tegorocznego WGW. Laurie Simmons należy do najważniejszych przedstawicielek amerykańskiej Pictures Generation. Od końca lat 70. fotografuje lalki, manekiny, miniaturowe wnętrza i ludzi przemienionych w przedmioty. Demaskuje sposób, w jaki kultura wizualna produkuje role społeczne, kobiecość i marzenia o idealnym życiu. W Warszawie fotografie z 1998 roku zostaną zestawione z najnowszymi filmami tworzonymi przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Spotkają się więc dwie odmiany sztuczności: analogowy domek dla lalek i cyfrowa fabryka obrazów. „Dolina niesamowitości” może się tu okazać nie technologicznym wyjątkiem, lecz naszym stałym adresem zamieszkania.

2. Aneta Grzeszykowska, „Córka”
Raster, ul. Wspólna 63
Aneta Grzeszykowska od lat traktuje własne ciało jak laboratorium tożsamości. Potrafi je powielać, usuwać, postarzać, zamieniać w cyfrowy fantom. Jej sztuka jest autobiograficzna, ale osobiste doświadczenie zostaje w niej poddane chłodnej, niemal chirurgicznej obróbce. I tak w cyklu „Córka” artystka nakłada maskę przedstawiającą jej własną twarz w wieku czternastu lat. Staje się zatem rówieśnicą swojej córki, córką własnego męża i wnuczką swoich rodziców. Rodzinne drzewo wypuszcza nowe gałęzie, które zapętlają się niczym wadliwy algorytm.
3. Paulina Ołowska, „Trzy kolory”
Fundacja Galerii Foksal, ul. Górskiego 1A
Paulina Ołowska od dawna swobodnie porusza się pomiędzy malarstwem, designem, scenografią i archeologią kultury wizualnej. Wyciąga z magazynów zapomniane ilustratorki, modelki i projektantki, a później daje im drugie życie. To artystka, która urządza w archiwum niemal seans spirytystyczny.
Tym razem punktem wyjścia staje się filmowa trylogia Krzysztofa Kieślowskiego. Ołowska z właściwym sobie sposobem pracy potraktuje „Trzy kolory” jako zbiór znaków, emocji i wspomnień, z których można zbudować własną, nielinearną opowieść.

4. Maria Anto, „Odważna leniwa”
lokal_30, ul. Wilcza 29a/12
Wystawa przygotowana na 90. rocznicę urodzin Marii Anto ma przypomnieć, że tzw. polski surrealizm posiadał także kobiecą, osobną i niepokorną genealogię. Centralnym punktem będzie „Odważna leniwa” z 1966 roku, czyli nagi autoportret, który można czytać jako manifest samostanowienia. To również okazja, by spojrzeć na „malarstwo fantastyczne” jako to, które w odpowiednich rękach staje się narzędziem emancypacji.

5. Zofia Kulik, „Praktyka ironii”
Common Arts Foundation, ul. Sienna 83/802
Zofia Kulik bierze na warsztat władzę, a swoje prace składa z ornamentu, symetrii i estetyki nadmiaru. Z politycznych, militarnych oraz religijnych znaków buduje monumentalne kompozycje, które początkowo imponują porządkiem, a po chwili zaczynają przypominać wizualną pułapkę, która osacza i przytłacza. Co ważne, wystawa pozwoli więc prześledzić drogę od efemerycznych działań i krytyki systemu PRL po późniejsze fotomontaże, w których artystka umieściła samą siebie w centrum historii.

6. Teresa Pągowska i Martyna Pinkowska, „Wolna składanka”
Galeria Monopol, ul. Marszałkowska 34/50
To jedno z najciekawszych międzypokoleniowych zestawień WGW. Kolaże Teresy Pągowskiej z lat 90. spotkają się z najnowszymi obrazami Martyny Pinkowskiej. W obu przypadkach pojawiają się kobiece figury pozbawione indywidualnych rysów. To tylko sylwetki, cienie i powidoki ciał.

7. Sana Shahmuradova Tanska, „Kto obiecywał, że wszystko będzie dobrze? Na pewno nie my (Historia nie zna «jeśli»)”
Gunia Nowik Gallery, ul. Bracka 20A
Urodzona w Odessie Sana Shahmuradova Tanska łączy doświadczenie rosyjskiej agresji z ukraińską mitologią, ale też z pamięcią Podola oraz opowieściami przodków. Postaci przypominające zjawy, biblijne i ludowe symbole oraz pejzaże naznaczone traumą tworzą świat, w którym przeszłość przestała być tylko przeszłością. Wystawa zapowiada się jak gorzka odpowiedź na kulturę łatwego pocieszenia.

8. Koji Kamoji, „Drzewo i wiatr”
Galeria Szydłowski, ul. Nowolipie 13/15
Sztuka Kojiego Kamojiego, Japończyka, który na swoją ojczyznę wybrał Polskę, działa na widza przez redukcję, ciszę i skupienie. Jest jak haiku albo medytacja rozpisane na przestrzeń. Najnowszy cykl powstał z surowych drewnianych listew zawieszonych w niewielkiej odległości od ściany. Materiał, cień i pusta przestrzeń tworzą kompozycję, w której powietrze staje się równoprawnym tworzywem. Wystawa upamiętnia trzydziestolecie Galerii Szydłowski, która w 1996 roku rozpoczęła działalność właśnie pokazem Kamojiego. Historia zatacza więc koło.

9. „Co się tyczy ciał astralnych”
BWA Warszawa, ul. Marszałkowska 34/50
Wystawa zbiorowa z udziałem Karola Radziszewskiego, Agnieszki Brzeżańskiej, Olgi Mokrzyckiej, Małgorzaty Mycek, Bożeny Grzyb-Jarodzkiej, Ewy Ciepielewskiej i Konstantego Laszczki dotyczyć ma napięcia między racjonalnością a magią, snem, astrologią i kontaktem ze światem przodków. To temat niezwykle aktualny. Nowoczesność nie zlikwidowała przesądów, czego dowodem jest popularność spiskowych teorii, wiary w nadprzyrodzone i czytania z kart tarota. Funkcjonują one bardzo sprawnie na tle wciąż przecież rozwijającej się wiedzy o świecie i ciągłego kwestionowania – na gruncie naukowym – tego, co dotychczas uchodziło za oczywistość. Na marginesie warto dodać, że najciekawsze może się okazać spotkanie współczesnych praktyk artystycznych z twórczością Konstantego Laszczki.

10. Wanda Marzec, „American Dream”
Galeria LETO, ul. Dzielna 5
To może być jedno z odkryć tegorocznego Warsaw Gallery Weekend. „American Dream” będzie pierwszą próbą monograficznego przedstawienia twórczości Wandy Marzec, zapomnianej dziś malarki z Krakowa, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych i przez dwie dekady próbowała odnaleźć swoje miejsce na nowojorskim rynku sztuki. Jej działalność została niespodziewanie przerwana pod koniec lat 80., a dorobek niemal zniknął z tomów historii polskiego malarstwa. Teraz dzięki temu, co lubię nazywać artarcheologią, czyli odkrywaniem ciekawych, a zapomnianych osobowości artystycznych lub nieznanych szerzej form w twórczości nawet uznanych artystów, jest szansa, by to zmienić.
Wczesne, dekoracyjne i intensywne kolorystycznie kompozycje stopniowo ustępowały obrazom monochromatycznym, zdominowanym przez szarości, samotność i poczucie wyobcowania. Surrealistyczne fantazje sąsiadują w nich z doświadczeniem emigracji oraz rozczarowaniem Ameryką. Sen o artystycznej karierze przemienia się w malarstwo niespełnienia. Wystawa w LETO może więc pokazać nie tylko zapomnianą artystkę, ale również rewers mitu amerykańskiego sukcesu.

Główne wnioski
- Program Warsaw Gallery Weekend pokazuje, że polski rynek sztuki współczesnej stopniowo dojrzewa i stabilizuje się. Galerie coraz śmielej zapraszają zagraniczne nazwiska, a ich programy nie wyglądają już jak działalność prowadzona wyłącznie od jednego wydarzenia do następnego, obliczone na sprzedaż i „przeżycie”. Warszawska scena zaczyna funkcjonować jako część międzynarodowego obiegu, a nie tylko jego lokalny dopisek.
- Coraz wyraźniejszym zjawiskiem jest poszukiwanie artystek i artystów wypchniętych poza główny nurt historii sztuki. Nazywam ten proces „artarcheologią”, wydobywaniem z archiwów zapomnianych biografii, prac i zjawisk oraz ponownym wprowadzaniem do obiegu mniej oczywistych elementów twórczości nawet artystów stosunkowo znanych. W tegorocznym programie dobrym przykładem są wystawy Marii Anto i Wandy Marzec, ale także próby nowych odczytań twórczości Aleksandra Kobzdeja, Teresy Pągowskiej czy Zofii Kulik.
- WGW coraz częściej stawia na zestawienia, które nie wynikają wyłącznie z podobieństwa stylu, medium czy pokolenia. Kolaże Teresy Pągowskiej spotykają się z nowymi obrazami Martyny Pinkowskiej, a prace z kolekcji Artura Żmijewskiego – z twórczością Aliny Szapocznikow. Dzięki takim dialogom historia sztuki przestaje przypominać uporządkowany magazyn, a staje się żywą przestrzenią sporów, napięć i nowych dyskusji i odczytań.