Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak ogromna jest finansowa przewaga klubów Premier League na rynku transferowym.
- Czym wyróżniają się kluby z Niemiec i Francji.
- Dlaczego tureckie kluby coraz odważniej rywalizują o znanych piłkarzy z największych europejskich lig.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Takiego lata jeszcze nie było. Według raportu FIFA kluby na całym świecie wydały w letnim oknie transferowym ponad 9,89 mld dolarów (ok. 8,5 mld euro) na międzynarodowe transfery. Między 1 czerwca a 2 września doszło do ponad 12,5 tys. takich operacji. Ponad 260 piłkarzy uczestniczących w mundialu zmieniło kluby, a wartość ich transferów przekroczyła 3,3 mld dolarów (2,8 mld euro).
Największe transakcje, rzecz jasna, kolejny raz przeprowadzano w Europie. Szczególnie mocno od reszty kontynentu odjechała finansowo Premier League, ale również Serie A, Bundesliga, LaLiga i Ligue 1 zanotowały wysokie wydatki. Z kolei Turcja coraz wyraźniej zaznacza swoją pozycję na piłkarskiej mapie świata. Dodajmy, że wszystkie kwoty podajemy w euro, opierając się na danych portalu Transfermarkt.
Premier League – finansowa potęga
Angielska ekstraklasa wydała tego lata ponad 4,1 mld euro, zdecydowanie więcej niż druga w zestawieniu Serie A – około 1,16 mld euro. Premier League nie tylko kupuje najdrożej. Coraz częściej gigantyczne pieniądze krążą także między samymi angielskimi klubami.
Manchester City po odejściu lidera pomocy, Rodriego, do Barcelony radykalnie przebudował środek pola. Za Enzo Fernándeza, Elliota Andersona i Ayyouba Bouaddiego zapłacił łącznie około 375 mln euro. Łączne wydatki City sięgnęły około 526 mln euro, a wpływy ze sprzedaży zawodników – blisko 337 mln euro. Co ciekawe, ogromne pieniądze wydają już nie tylko giganci. Wysoko w zestawieniu znalazły się także beniaminki z Hull i Ipswich. To pokazuje skalę finansowej przewagi angielskiego futbolu nad resztą Europy.
Serie A – Milan inwestuje, Roma zaskakuje
Kluby Serie A wydały około 1,16 mld euro, czyli niemal czterokrotnie mniej niż w przypadku Premier League. Najwięcej uwagi przyciągnął jednak AC Milan, który przeprowadził dwa najdroższe transfery całego włoskiego okna.
Niespodziewanie wysoko znalazła się także AS Roma. Stołeczny klub wydał na wzmocnienia aż 124,5 mln euro. Wykupienie z Aston Villi Doneya Mallena za 25 mln euro okazało się znakomitym posunięciem, bo Holender regularnie trafia do siatki w Serie A. ACF Fiorentina wydała latem br. aż 150 mln euro, ale wysokie wydatki nie przyniosły jej natychmiastowych efektów – drużyna zaliczyła ligowy falstart.
Mamy też kolejne polskie akcenty bramkarskie we Włoszech. Kamil Grabara z VfL Wolfsburg trafił na wypożyczenie do Juventusu z opcją wykupu za 12 mln euro, jeśli spełni oczekiwania klubu. Udinese Calcio natomiast niespodziewanie wykupiło z Lecha Poznań Bartosza Mrozka za 1,4 mln euro. Bramkarz był w tym sezonie rezerwowym w zespole mistrza Polski.
Bundesliga – młodzież na sprzedaż, Bayern kupuje
Kluby Bundesligi sprzedały 293 zawodników za nieco ponad 826 mln euro, natomiast na 298 nowych piłkarzy wydały około 780 mln euro. Oznacza to dodatni bilans na poziomie około 46 mln euro.
Niemieckie kluby nadal potrafią bardzo drogo sprzedawać młodych zawodników. Trzech graczy w wieku 20 lat lub mniej opuściło RB Lipsk, SC Freiburg i TSG 1899 Hoffenheim za łączną kwotę około 235 mln euro. Yan Diomandé przeszedł z Lipska do Realu Madryt za 125 mln euro, Johan Manzambi z Freiburga do Aston Villi za 60 mln euro, a Bazoumana Touré z Hoffenheim trafił do Newcastle United za 50 mln euro.
Najciekawszym ruchem wewnętrznym był transfer Nathaniela Browna z Eintrachtu Frankfurt do Bayernu. 23-letni lewy obrońca kosztował 50 mln euro. Jego atutem jest uniwersalność – może występować także w drugiej linii.
Duże zmiany zaszły również w Bayerze Leverkusen. Klub sprowadził m.in. Miguela Gutiérreza z Napoli za około 26 mln euro. Hiszpan ma zastąpić na lewej stronie defensywy swojego rodaka, Alejandro Grimaldo. Moussa Diaby z Al-Ittihad kosztował 28 mln euro i wrócił tym samym na BayArenę. Za Afonso Moreirę i Guelę Doué, brata Désiré Doué, gwiazdy Paris SG, trzeba było zapłacić odpowiednio 29,5 i 30 mln euro. Leverkusen zdecydowanie postawiło więc na szeroką przebudowę kadry.
Na uwagę zasługuje też grecki zaciąg Borussii Dortmund. Konstantinos Karetsas przybył z Genku za 30 mln euro, a Giannis Konstantelias z PAOK za 26 mln euro.
LaLiga – spore wydatki, ale z hamulcem
Hiszpańskie kluby wydały około 756 mln euro, czyli najwięcej od kilku lat. To jednak nadal znacznie mniej niż w Anglii. Jednym z powodów jest polityka władz LaLiga, która ogranicza możliwości wydatkowe klubów i wymusza większą dyscyplinę finansową.
– W LaLiga obowiązuje masa salarial, czyli limit związany z budżetem na kontrakty zawodników. Należy zmieścić się w określonej kwocie przeznaczonej na wynagrodzenia piłkarzy. Ta kwota jest określonym procentem rocznego budżetu danego klubu. Nie jest więc tak, że transfer każdego gracza jest zablokowany. Chodzi po prostu o to, by każdy racjonalnie podchodził do swojego budżetu i by nie dochodziło do sytuacji, które miały miejsce w przeszłości. Wówczas kluby mocno przeszacowywały swoje możliwości i okazywało się, że 99 proc. budżetu pochłaniają gaże piłkarzy. Teraz jest już inaczej – mówił w rozmowie z XYZ Cezary Wilk, były piłkarz Deportivo.
Najgłośniej było w LaLiga o sadze transferowej z udziałem Juliana Alvareza. Mimo że Argentyńczyk chciał dołączyć do Barcelony, władze Atlético Madryt nie zgodziły się na transfer.
Wychowanek FC Barcelony, Marc Cucurella, jedno z objawień mundialu, przed laty nie został doceniony w Katalonii. Teraz ma pewne miejsce na lewej obronie największego rywala Barcelony. Futbol bywa przewrotny. Abstrahując od gigantów hiszpańskiej piłki, ciekawym przypadkiem jest Deportivo, które po powrocie do LaLiga wypożyczyło kilku interesujących zawodników: Adamę Traoré z West Ham United, Marca Casadó z Barcelony oraz wychowanka klubu Angeliño z Romy. To ruchy, które mają dać beniaminkowi doświadczenie i większą głębię kadry.
W Deportivo od początku sezonu prym wiedzie Pierre-Emerick Aubameyang. Mimo 37 lat Gabończyk jest zmorą bramkarzy w Hiszpanii. LaLiga wyraźnie mu służy – wcześniej, także w barwach Barcelony potrafił regularnie trafiać do siatki. Deportivo sprowadziło go z Olympique Marsylia za zaledwie 1,5 mln euro. 6 mln euro kosztował natomiast polski obrońca Bright Ede, którego poprzednim klubem był Motor Lublin. Warto zwrócić uwagę także na Real Betis. Klub z Sewilli sprowadził z AZ Alkmaar Troya Parrotta za 16 mln euro. Irlandczyk ma za sobą świetny sezon, w którym zdobył 31 bramek dla swojego klubu.
Ligue 1 – PSG kupuje, Francja zarabia
Kluby Ligue 1 wydały około 600 mln euro, ale jeszcze ciekawiej wygląda bilans całego okna. Francuskie kluby od lat są znane z kupowania młodych piłkarzy, rozwijania ich i późniejszej sprzedaży z dużym zyskiem. Dowód? Tego lata uzyskały ze sprzedaży aż 1,33 mld euro. Paris SG sprowadziło m.in. Ferrana Torresa z FC Barcelony za 48,5 mln euro, Maghnesa Akliouche'a z AS Monaco za 50 mln euro oraz Mikę Godtsa z Ajaksu za 45 mln euro.
Jednocześnie Paryżanie sprzedali Bradleya Barcolę do Liverpoolu za ponad 125 mln euro, co świetnie pokazuje skalę możliwości finansowych angielskich klubów. Jeszcze kilka lat temu transfer za 100 mln euro był wydarzeniem na skalę całego futbolu. Dziś w Premier League takie kwoty przestają szokować. Nadal nie został jednak pobity rekord Neymara. W 2017 r. Brazylijczyk opuścił Camp Nou i przeniósł się do Parku Książąt za zawrotne 222 mln euro. Z polskiej perspektywy ciekawe są również transfery Polaków do RC Lens. Michał Skóraś, do niedawna skrzydłowy belgijskiego KAA Gent, kosztował 6 mln euro, a Maik Nawrocki, w poprzednim sezonie broniący barw Celticu Glasgow, 2,5 mln euro.
Turcja coraz bliżej europejskiej czołówki
Niespodziewanie w tym oknie transferowym tureckie kluby wydały więcej niż zespoły Saudi Pro League. A przecież w ostatnich latach to właśnie saudyjskie kluby nie szczędziły milionów na gwiazdy światowego formatu. Turcja coraz odważniej buduje swoją pozycję na rynku transferowym. Do ligi trafili m.in. Leandro Trossard, Mason Greenwood, Mohamed Salah, Romelu Lukaku, Dušan Vlahović i Rafael Leão.
Greenwood i Leão kosztowali odpowiednio 39 i 38 mln euro. Beşiktaş zapłacił natomiast około 18 mln euro za Leandro Trossarda, rozkładając płatność na sześć rat. Süper Lig nie jest już wyłącznie miejscem dla zawodników u schyłku kariery. Tureckie kluby coraz częściej potrafią ściągać z czołowych europejskich lig piłkarzy, którzy wciąż znajdują się w najlepszym okresie kariery, i płacić za nich dziesiątki milionów euro.
Lato 2026 r. pokazało przede wszystkim jedno: finansowa różnica między Premier League a resztą Europy wciąż się powiększa. Anglicy wydali około 4,12 mld euro. Bundesliga nadal zarabia na młodych piłkarzach, Ligue 1 pozostaje fabryką talentów, LaLiga musi funkcjonować w ramach finansowych ograniczeń, a Serie A próbuje wrócić do ścisłej europejskiej czołówki. Premier League działa jednak w coraz większym stopniu według własnych reguł finansowych. Tego lata po raz kolejny pokazała, że 100 mln euro za jednego zawodnika przestaje być sensacją, a staje się elementem transferowej codzienności.
Główne wnioski
- Rozmach Premier League najlepiej pokazuje skala wydatków – angielskie kluby przeznaczyły tego lata na transfery ponad 4,1 mld euro, zdecydowanie więcej niż jakakolwiek inna liga. Co szczególnie istotne, aż cztery z pięciu najdroższych transferów do Premier League przypadły właśnie na to okno: Enzo Fernández przeszedł z Chelsea do Manchesteru City za 145 mln euro, Alexander Isak z Newcastle do Liverpoolu za 145 mln euro, Morgan Rogers z Aston Villi do Chelsea za 138 mln euro, a Elliot Anderson z Newcastle do Manchesteru City za około 135 mln euro. Próg 100 mln euro przestał być w Anglii zarezerwowany wyłącznie dla absolutnie największych gwiazd – tego lata został przekroczony aż czterokrotnie.
- Kluby Bundesligi wyróżniają się przede wszystkim umiejętnością wyszukiwania młodych zawodników, rozwijania ich i sprzedawania ich za ogromne kwoty. Tego lata dobrze pokazują to transfery trzech piłkarzy w wieku 20 lat lub młodszych: Yan Diomandé przeszedł z RB Lipsk do Realu Madryt za 125 mln euro, Johan Manzambi z Freiburga do Aston Villi za 60 mln euro, a Bazoumana Touré z Hoffenheim do Newcastle za 50 mln euro. Łącznie to około 235 mln euro. Francja działa według podobnego modelu: kluby Ligue 1 wydały około 600 mln euro, ale zarobiły aż 1,33 mld euro. Pokazuje to, że tamtejszy model transferowy w dużej mierze opiera się na pozyskiwaniu młodych zawodników, ich rozwijaniu i późniejszej sprzedaży z wysokim zyskiem.
- Tureckie kluby coraz odważniej wchodzą do rywalizacji o zawodników, których jeszcze niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić w Süper Lig. Tego lata do Turcji trafili m.in. Rafael Leão, Mason Greenwood, Mohamed Salah, Romelu Lukaku, Dušan Vlahović i Leandro Trossard, a transfery Greenwooda i Leão kosztowały odpowiednio około 39 i 38 mln euro. Szczególnie wymowny jest przykład Trossarda – Beşiktaş zapłacił za Belga około 18 mln euro, rozkładając płatność na sześć rat. Pokazuje to, że tureckie kluby nie tylko przyciągają wielkie nazwiska, ale są też gotowe elastycznie konstruować transakcje, by sprowadzać zawodników pozostających w pełni sportowej wartości.
'