Tropiki gotują się żywcem. Azjatyckie metropolie adaptują się do upałów
Rosnące spiekoty sprawiają, że w ciągu jednego pokolenia wiele azjatyckich metropolii może nie nadawać się do życia. Co miasta robią, aby przystosować się do fal żaru i czego uczy ich transformacja?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które miasta Azji Południowej i Południowo-Wschodniej staną się do 2050 r. najgorętszymi metropoliami świata. Jakie to może mieć konsekwencje dla ich gospodarek i mieszkańców.
- Jakie strategie adaptacji do permanentnych upałów wdrażają Singapur, Bangkok, Kuala Lumpur, Delhi oraz inne regionalne metropolie.
- Które technologie są najskuteczniejsze w schładzaniu tropikalnych miast i jaką rolę pełni administracja.
Na przełomie tegorocznego lata i pory deszczowej mieszkańcy Bangkoku wyjątkowo skrzętnie unikali wychodzenia z domów. Stolica Tajlandii co roku doświadcza upałów, ale tym razem pogoda przeszła samą siebie. Fala gorąca trwa już od lutego, a pod koniec czerwca temperatura odczuwalna sięgnęła 52 stopni Celsjusza.
Meteorolodzy ostrzegają przed „skrajnym zagrożeniem”, a służby wydały alert dla osób z grup podwyższonego ryzyka, ostrzegając osoby starsze, rodziców dzieci i ludzi pracujących na wolnym powietrzu przed udarem cieplnym.
Władze tropikalnego miasta uruchomiły też kilkaset publicznych punktów schładzania. Klimatyzowane schronienia zaaranżowano w urzędach, bibliotekach, szkołach i ośrodkach sportowych. Od rana do późnego popołudnia każdy może w nich usiąść i za darmo napić się wody, a w razie potrzeby także skorzystać z pierwszej pomocy. To pierwsza taka inicjatywa ratusza, ale władze miasta zapowiadają, że stanie się normą. Podobnie jak rekordowe temperatury, które jeszcze kilka lat temu uważano za anomalię.
Z najwyższymi temperaturami w historii pomiarów boryka się nie tylko Bangkok. Ich ofiarami są dziesiątki miast, od Karaczi aż po Tokio.
Trzy razy więcej żaru
Według kwietniowego raportu opracowanego przez ASEAN Centre for Energy, do połowy stulecia liczba „ekstremalnie gorących” dni w Bangkoku ma wzrosnąć ponad dwuipółkrotnie: z obecnych 45 do 120. Mowa tu o dniach, w których temperatura przekracza 35 stopni. Średnia dzienna temperatura maksymalna ma wzrosnąć do ponad 38 stopni. Sytuuje to stolicę Tajlandii na samym szczycie rankingu w tej części kontynentu.
Indeks ciepła, czyli wskaźnik odczuwalnej temperatury uwzględniający wilgotność, pod koniec czerwca sięgnął w Bangkoku 52 stopni Celsjusza.

Stały, gwałtowny wzrost globalnych temperatur trwa nieprzerwanie od lat 70. XX wieku. Każda z ostatnich czterech dekad była cieplejsza od poprzedzającej ją dekady od 1850 r. Ponadto zmiany klimatu wydają się przyspieszać. Według World Meteorological Organisation okres od 2015 do 2025 r. to jedenaście najcieplejszych lat w historii pomiarów. O ile w miejscach o klimacie umiarkowanym nie budzi to paniki, to w wielu częściach Azji odbija się to na jakości życia, zdrowiu publicznym i gospodarce.
Spodziewane jest, że liczba ekstremalnych dni w Singapurze powiększy się z obecnych 27 do 85 rocznie. To ponad trzykrotny wzrost w ciągu życia jednego pokolenia.
Reszta regionu nie wygląda w tych prognozach znacznie lepiej. Za Bangkokiem plasują się Sajgon – z prognozowaną temperaturą maksymalną 37,7 stopnia C, Manila (37,2 stopnia), Kuala Lumpur (36,9 stopnia), Singapur oraz Dżakarta (po 36,1 stopnia). W stolicy Indonezji piekielnie gorących dni ma być ponad trzykrotnie więcej niż obecnie.
Rekordowy subkontynent
Prognozy dla leżącego dwa tysiące kilometrów na zachód subkontynentu indyjskiego są jeszcze bardziej alarmujące. Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB) podaje, że w nadmorskim Kolombo, stolicy Sri Lanki, skrajnie upalnych dni będzie ponad sto. Delhi ma ich notować 150, a Karaczi w Pakistanie pobije nawet ten rekord.
AIIB podkreśla, że cały region Azji Południowej i Południowo-Wschodniej coraz częściej jest niebezpiecznie gorący. Fale żaru są w ostatnich latach dłuższe i intensywniejsze niż dawniej. Rekordowy skwar w Indiach i Pakistanie w 2015 r. kosztował życie prawie 3,5 tys. osób. W 2024 r. w indyjskiej stolicy padł rekord ciepła 49 stopni, a w części Pakistanu zanotowano ponad 52 stopnie.
Wysoka wilgotność sprawia, że indeks ciepła, czyli temperatura odczuwalna, może być nawet o kilkanaście stopni wyższa niż wartość wskazywana przez słupek rtęci.
Betonowe wyspy
Skalę problemu wzmaga tzw. efekt miejskich wysp ciepła. W ciągu dnia beton i asfalt pochłaniają ogromne ilości energii słonecznej. Uwalniają ją nocą, utrzymując wysoką temperaturę otoczenia. W tropikalnym klimacie różnice nocnych temperatur między centrami kilkunastomilionowych aglomeracji a terenami podmiejskimi przekraczają 4 stopnie.
Efekt ponadto pogłębia paradoks klimatyzacji. Urządzenia chłodnicze co prawda obniżają temperaturę wewnątrz budynków, ale ciepło wyprowadzają na ulice. Rośnie gorąco, a przy tym rachunki za prąd i emisje dwutlenku węgla. W Bangkoku 90 proc. ankietowanych mieszkańców deklaruje, że w czasie upałów ich rachunki za energię rosną nawet o połowę. Osoby o niskich dochodach, żyjące w słabo wentylowanych budynkach i w gęsto zaludnionych dzielnicach, ponoszą nieproporcjonalnie wysokie koszty.
Ucieczka do galerii handlowych
Miasta Azji Południowo-Wschodniej w ciągu ostatnich dwóch dekad zbudowały imponującą infrastrukturę chłodzenia. To setki klimatyzowanych centrów handlowych i kilometry zadaszonych kładek oraz chodników dla pieszych, czasami dodatkowo chłodzonych. Takie odizolowane tunele chronią przechodniów zarówno przed słońcem, jak i monsunowymi deszczami. Klimatyzowane są także pociągi metra, a w najcieplejszym sezonie władze udostępniają mieszkańcom publiczne punkty chłodzenia. W Delhi w upalnym sezonie działają nawet specjalne kliniki służące do ekspresowego chłodzenia pacjentów po udarze cieplnym.
Standardowym sposobem na ucieczkę od gorąca jest spędzanie czasu w półpublicznych przestrzeniach wspólnych. To głównie sieciowe kawiarnie i centra zakupowe.
Chłodzenie pasywne i tradycyjna architektura
Mieszkańcy najgorętszych części Azji aktywność poza domem koncentrują o wczesnym poranku i po zachodzie słońca. Unikają chodzenia na duże odległości w ciągu dnia. Przed nadmiarem promieni UV chronią się dzięki stałemu używaniu kremów z filtrem, szczelnie zakrywających ciało ubrań i parasoli. To nie przypadek, że motocykliści w Bangkoku i robotnicy budowlani w Mumbaju zwykle są szczelnie ubrani mimo gorąca. Hitem sprzedażowym miejskich targowisk są wiatraki kieszonkowe na baterie, doskonale nadające się do chłodzenia twarzy.
Na subkontynencie indyjskim tradycyjna architektura przez stulecia opierała się na chłodzeniu pasywnym. Budowano kilkukondygnacyjne podziemne pałace i studnie schodkowe. Różnica temperatur między gorącą powierzchnią a chłodnym dołem tworzyła naturalną cyrkulację, a woda dzięki parowaniu obniżała temperaturę o kilkanaście stopni. Stałymi elementami pałaców oraz najzamożniejszych domów były systemy basenów, fontann, kanałów wodnych i ażurowych przesłon, wywołujących ciąg powietrza.
Najbardziej zagrożone ośrodki miejskie dziś wracają do części tradycyjnych rozwiązań wspieranych technologią i odpornym na klimat planowaniem. Nie mają zresztą wyjścia, bo coraz dłuższe okresy spiekoty odbijają się na nich w wymierny sposób.
Miliardowe straty
W 2025 r. władze Bangkoku i Bank Światowy opublikowały raport, z którego wynika, że rosnące temperatury mogą doprowadzić do dużych strat. Wzrost średniej temperatury o zaledwie jeden stopień Celsjusza może podnieść roczne koszty elektryczności o 17 mld bahtów (512 mln dolarów). Szacuje się też, że spowodowałby 44 mld bahtów (1,3 mld dolarów) strat wywołanych zmniejszeniem produktywności i naraziło na śmierć 2300 osób. Bez właściwej adaptacji straty ekonomiczne wynikające z upałów mogą sięgnąć 6 proc. miejskiego produktu brutto do połowy stulecia.
Bank Światowy wskazuje, że ekstremalne upały kosztują Azję Południowo-Wschodnią równowartość 13 mln miejsc pracy na etat rocznie – najwięcej w Indonezji i Wietnamie. W Azji Południowej utrata wydajności odpowiadałaby stracie 31 mln etatów rocznie.
Progi nierówności
Naukowcy mówią o progu fizjologicznym, powyżej którego ludzkie ciało nie jest w stanie ochłodzić się nawet w cieniu. Określa się go tzw. temperaturą mokrego termometru wynoszącą 35 stopni Celsjusza. To wskaźnik zależny nie tylko od ciepła, ale także od wilgotności powietrza. W praktyce oznacza to temperatury od 35 do 54 stopni Celsjusza. Symulacje pokazują, że do połowy stulecia miasta takie jak Delhi, Karaczi, Kalkuta i Dubaj przestaną się nadawać do zamieszkania bez stałego dostępu do klimatyzacji. Uniemożliwi to prowadzenie w godzinach dziennych prac budowlanych, transportowych i aktywności rolniczej.
Dr Minal Pathak, naukowiec badająca skutki zmian klimatu na uniwersytecie w Ahmedabadzie w Indiach mówi XYZ, że w niektórych miejscach bariera fizjologiczna została już przekroczona.
– Miliony osób w Azji już teraz żyją w temperaturach wyższych niż te, przed którymi ostrzegają lekarze i klimatolodzy. Tego lata temperatura w wielu indyjskich miastach przekroczyła 42 stopnie. W niektórych przypadkach nawet 48. Skutki zdążyliśmy znormalizować, bo najbardziej dotknięte są osoby najbiedniejsze. W jednym z naszych badań odkryliśmy, że w nieformalnych osiedlach w Ahmedabadzie, stolicy stanu Gudźarat, odczuwalna temperatura wewnątrz pomieszczeń była o 3-4 stopnie wyższa niż na zewnątrz budynków. Przyczynia się do tego stosowanie blaszanych dachów i brak wentylacji. Drobni przedsiębiorcy, w tym właściciele osiedlowych sklepów i ulicznych stoisk z jedzeniem, spędzają w prażącym słońcu wiele godzin dziennie – podkreśla dr Pathak.
Do połowy stulecia miasta takie jak Delhi, Karaczi, Kalkuta i Dubaj przestaną się nadawać do zamieszkania bez stałego dostępu do klimatyzacji.
W grupie najwyższego ryzyka są ludzie przebywający na placach budowy, targowiskach, w parkach i na postojach taksówek. Najbiedniejszych nie stać na klimatyzację w mieszkaniach, zwykle nie mają też dostępu do komfortowych centrów handlowych.

Bogaci chłodzą się lepiej
Dr Marek Kozłowski, urbanista i wykładowca w Universiti Putra Malaysia w Kuala Lumpur podkreśla, że adaptacja klimatyczna jest przede wszystkim projektem klasy średniej i osób zamożnych.
– Projektowanie urbanistyczne odporne na ekstremalną pogodę najlepiej sprawdza się w krajach rozwiniętych. Ludzie zaczynają myśleć o klimacie, jakości wody i powietrza dopiero wtedy, gdy dorobią się wystarczająco wysokiego statusu. To uniwersalny mechanizm, który widać też w Polsce – zauważa ekspert.
To między innymi dlatego azjatyckim liderem w dziedzinie adaptacji do rosnących temperatur jest Singapur. Miasto Lwa od dekad systemowo wdraża zieloną politykę. Jej częścią są regulacje wymuszające na deweloperach zazielenianie dachów i standardy budowlane, które obniżają zużycie energii chłodniczej o kilkadziesiąt procent.
Singapur „zielony” od dekad
Singapurska wizja miasta-ogrodu sięga lat 60. ubiegłego wieku, gdy premier Lee Kuan Yew ogłosił plan integracji przyrody z planowaniem przestrzennym, budownictwem i infrastrukturą. Regulacje wymagają od deweloperów zastąpienia zieleni usuniętej w trakcie budowy, zwykle przez budowę ogrodów na dachach i instalację roślinności wertykalnej na fasadach. Od 2006 r. w azjatyckim mieście-państwie obowiązuje zasada, że dach każdego nowo wybudowanego wielopoziomowego parkingu w publicznych osiedlach HDB musi zostać przekształcony w ogród.
Realizowany od 2020 r. rządowy program OneMillionTrees zakłada posadzenie do końca tej dekady miliona drzew. Dotąd posadzono ich blisko 300 tys., głównie na najgęściej zaludnionych osiedlach i w dzielnicach przemysłowych.
Marek Kozłowski podkreśla, że zieleń jest traktowana jak infrastruktura klimatyczna. Korony drzew obniżają temperaturę powierzchni o 4 do 6 stopni Celsjusza, bezpośrednio redukując zużycie energii na chłodzenie.
– Mimo gorącego klimatu drzewa wytworzyły w Singapurze mikroklimat, dzięki któremu po mieście da się chodzić nawet w ciągu bardzo upalnego dnia. Tym bardziej że wiele tras przelotowych wpuszczono w podziemne tunele – mówi urbanista.
Nowe technologie
Singapurczycy inwestują także w innowacyjne materiały. Laminowane membrany ETFE, stosowane do budowy zadaszeń, zmniejszają pochłanianie ciepła słonecznego o ponad 60 proc. w stosunku do tradycyjnych materiałów. Przyjmują formę gigantycznych „parasoli” nad deptakami, zadaszeń nad parkami rozrywki i w kampusach uniwersyteckich. Widuje się je też w centrach handlowych i obiektach sportowych. ETFE to bardzo wytrzymała, lekka i przezroczysta folia fluoropolimerowa.
Azjatyckim liderem w dziedzinie adaptacji do rosnących temperatur jest Singapur.
Powłoki z farby odblaskowej na ścianach budynków sprawiają, że pochłaniają one mniej energii słonecznej. Przeprowadzony w 2024 r. eksperyment pokazał, że może to obniżać temperaturę otoczenia o 2 stopnie. Do 2030 r. takimi farbami mają być pokryte wszystkie singapurskie apartamentowce komunalne. Zmieniają się też zasady projektowania nowych hoteli i biurowców.
– Elewacje wieżowców nie mogą być jak do tej pory, szklanymi kurtynami. Powinny być transparentne, częściowo pokryte zielenią. W Singapurze najnowsze budynki wcale nie są już szklane, a w najnowszych projektach fragmenty elewacji wgłębiają się. Ostatecznie zmniejsza to koszty eksploatacji, choć ogrody na dachach i roślinność wertykalna są drogie w utrzymaniu – mówi Marek Kozłowski.
Ale nie każde miasto ma takie możliwości, jak Singapur, którego PKB na głowę mieszkańca jest porównywalny z Norwegią, Liechtensteinem i Irlandią.
Warto wiedzieć
Nietypowe bryły
Wgłębienia w elewacjach wieżowców (często projektowane jako tzw. podniebne tarasy albo parki kieszonkowe) to celowy zabieg inżynieryjny. Wycięcia w bryle budynku działają jak naturalne tunele aerodynamiczne: wymuszają szybszy przepływ powietrza, tworząc stały ciąg wentylacyjny, który naturalnie chłodzi wnętrze. Tworzą też naturalne strefy cienia i osłonięte przed wiatrem przestrzenie, w których mogą rosnąć drzewa i krzewy.
Skopiować Singapur?
Model Singapuru jest trudny do skopiowania ze względu na wysokie koszty. Gdzie indziej zielone tarasy i ogrody na dachach budynków są raczej symbolem drogich hoteli i ekskluzywnych centrów handlowych niż masowym wdrożeniem.
Śladem Singapuru częściowo idzie jednak Bangkok. Tajlandzka ustawa klimatyczna, zatwierdzona przez rząd w grudniu 2025 r., nakłada obowiązek adaptacji na każdym szczeblu – od krajowego po lokalny. Na administrację nałożono wymóg wdrożenia konkretnych mechanizmów wyceny dwutlenku węgla, w tym podatku węglowego oraz systemu handlu emisjami. Ponadto powołano fundusz klimatyczny, który ma finansować projekty związane z czystą energią i dostosowaniem infrastruktury do zmian klimatu.
Uniwersalne i tanie rozwiązania
Zdaniem dr Pathak fundamentalne podstawy strategii adaptacyjnych wszędzie są te same. Kluczowe są systemy wczesnego ostrzegania i ochrona najbardziej zagrożonych grup, odporne na zmiany klimatu projekty architektoniczne, efektywne wykorzystanie zasobów i połączenie „szarej” oraz „zielonej” infrastruktury.
– Dobrze znanym rozwiązaniem jest naturalna wentylacja. Nie widzę powodu, dla którego miasta nie miałyby wdrażać tanich rozwiązań, takich jak powłoki odblaskowe. Membrany EFTE i podobne rozwiązania są wciąż dość drogie i mogą się nie sprawdzić w skali dużego miasta. Ale często nie doceniamy szybkości, z jaką technologie się skalują. Historia rozwoju energii słonecznej w ciągu zaledwie kilkunastu lat pokazuje, że zwiększenie skali innowacji jest możliwe. Coraz więcej jest centrów chłodzenia, które nie wymagają klimatyzacji. Przykładem jest choćby zeroemisyjny projekt w Dźodhpurze. Wyzwaniem jest skalowanie tych pilotaży – mówi naukowiec.
Także ASEAN Centre for Energy rekomenduje pasywne chłodzenie budynków przez naturalną wentylację, zacienianie roślinnością i montaż refleksyjnych powłok dachów. Modernizacje budynków i wysokowydajne przeszklenia mogą, według raportu tej instytucji, zmniejszyć zapotrzebowanie na energię chłodniczą o 35-70 proc.
Warto wiedzieć
Indyjski „patent” na tanie chłodzenie
Centrum chłodzenia w Dźodpurze, leżącym w pustynnym Radżastanie na północy Indii to skuteczne rozwiązanie niskokosztowe. Zaprojektowano je dla kurierów, ulicznych sprzedawców i najuboższych. Do wypychania gorącego powietrza na zewnątrz wykorzystuje wieże wiatrowe i naturalną cyrkulację. Wilgotne zasłony schładzają napływający wiatr. Elektryczność z paneli słonecznych zasila wentylatory, oświetlenie i system zraszaczy. Izolację termiczną zapewniają panele z drewna, betonu i korzeni jednego z gatunków traw oraz dach pomalowany farbą odbijającą promienie słoneczne. W efekcie temperatura w schronisku jest nawet o 8 stopni niższa niż na zewnątrz. Ośrodek zaopatrzono w wodę pitną, roztwory nawadniające i apteczki pierwszej pomocy.
Administracja przyszłości
Eksperci podkreślają, że o ile nowe technologie mogą pomóc, to budowę miasta odpornego na zmiany klimatyczne zaczyna się od administracji i świadomości społecznej.
– Potrzebne są plany zabudowy przestrzennej i przepisy obejmujące całe miasta, a następnie dzielnice. Kluczowe są rygorystyczne przepisy dla nowych obiektów i projektowanie przechodzących przez miasto zielonych korytarzy, wprowadzających chłodniejsze masy powietrza w głąb metropolii. W każdym wypadku najlepsza jest zieleń. Na drzewa i parki stać każdego – podsumowuje urbanista dr Marek Kozłowski.
Główne wnioski
- Na liście azjatyckich miast, które do połowy stulecia najbardziej odczują ocieplenie klimatu, są Delhi w Indiach, Karaczi w Pakistanie, Bangkok w Tajlandii, Sajgon w Wietnamie, Manila na Filipinach oraz Singapur. Liczące dziesiątki milionów mieszkańców aglomeracje w Indiach, Pakistanie i w Zatoce Perskiej do 2050 r. mogą się nie nadawać do życia bez stałego dostępu do klimatyzacji.
- Wzmagający się kryzys termiczny przekłada się na realne straty gospodarcze: m.in. spadającą produktywność i rosnące rachunki za energię. Szczególnie silnie odbija się na najuboższych, a także innych grupach ryzyka, w tym osobach pracujących pod gołym niebem, dzieciach i seniorach.
- Tropikalne metropolie inwestują w przebudowę tkanki miejskiej: więcej zieleni, lepszą wentylację i pasywne chłodzenie budynków. Klimatyzowany transport publiczny i centra handlowe są uzupełniane o bezpłatne miejskie ośrodki chłodzenia i zadaszone chodniki dla pieszych. Dobre rezultaty w przeciwdziałaniu upałom daje sadzenie dużej liczby drzew, budowa ogrodów na dachach budynków i instalacja roślinności wertykalnej. Doświadczenia najbardziej zaawansowanego w transformacji klimatycznej Singapuru pokazują, że pomocne są nowe technologie, w tym zastępujące szkłomembrany ETFE i powłoki z farby odblaskowej, które zmniejszają pochłanianie ciepła słonecznego. Architekci doradzają też zmianę sposobu projektowania wieżowców. Budynki muszą być częściowo pokryte zielenią, a ich bryły powinny posiadać wcięcia tworzące ciągi wentylacyjne i przestrzenie na roślinność. Konieczne jest też planowanie przechodzących przez miasta zielonych korytarzy, restrykcyjne ustawy klimatyczne i fundusze publiczne ułatwiające transformację.

