Trwa giełdowy szał na złoto, ropę i miedź. Czy ceny nadal będą rosnąć?
Notowania złota i miedzi wyznaczają nowe historyczne maksima, a kurs ropy odbija od wieloletnich minimów. Rynek surowców dawno nie był tak rozgrzany, choć wciąż pozostaje przestrzeń do dalszych wzrostów. Wyjaśniamy, dlaczego inwestorzy coraz częściej sięgają po surowce oraz analizujemy, jakie są perspektywy cenowe na kolejne kwartały.
Fot. Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego surowce mogą stanowić skuteczną ochronę portfela przed inflacją i ryzykiem geopolitycznym.
- Jakie czynniki stoją za rekordowym wzrostem cen złota w ostatnich latach.
- Czy rosnące zapasy miedzi oznaczają koniec obaw o globalny niedobór tego surowca.
Istnieje wiele argumentów przemawiających za inwestycją w surowce. Kluczowym z nich pozostaje dywersyfikacja portfela. Zazwyczaj korelacja cen surowców z tradycyjnymi klasami aktywów jest niska, co oznacza, że spadki cen akcji i obligacji nie zawsze przekładają się na notowania złota czy ropy. Dzięki temu surowce mogą pełnić rolę stabilizatora portfela, ograniczając jego zmienność.
Surowce mogą również chronić wartość kapitału w warunkach inflacji i wzmożonego ryzyka geopolitycznego. Ceny surowców zazwyczaj rosną wraz z inflacją, a niekiedy same ją napędzają, dlatego inwestycje w tę klasę aktywów mogą częściowo kompensować spadek siły nabywczej pieniądza. Dodatkowo surowce drożeją w okresach napięć politycznych i konfliktów międzynarodowych.
Ropa i miedź reagują na zawirowania geopolityczne głównie z powodu ryzyka ograniczenia podaży, natomiast złoto zyskuje, ponieważ postrzegane jest jako bezpieczna przystań. Inwestorzy cenią jego fizyczny charakter i ograniczoną podaż, co w pewnym stopniu dotyczy również pozostałych surowców. Są to dobra materialne, łatwiejsze do wyceny i zrozumienia niż wiele instrumentów finansowych.
Rekordowe ceny złota – co napędza notowania i jakie są perspektywy?
Część czynników wspierających ceny złota ma charakter strukturalny i pozostaje aktualna niezależnie od koniunktury. Obecnie dochodzą jednak dodatkowe impulsy rynkowe, które wzmacniają zainteresowanie inwestorów tym metalem. Złoto znajduje się w centrum uwagi nie bez powodu – jego cena ustanawia kolejne rekordy.
Jeszcze dwa lata temu uncja złota oscylowała w okolicach 2 tys. dolarów, dziś natomiast utrzymuje się powyżej 5 tys. dolarów – poziomu, który przez lata uchodził za czysto teoretyczny. Skala tego ruchu pokazuje, jak silnie zmieniły się percepcja ryzyka oraz rola złota w globalnych portfelach inwestycyjnych.
Do takiego rajdu nie wystarczają same czynniki fundamentalne, takie jak wartość fizyczna złota. Silny popyt inwestycyjny, generowany głównie przez inwestorów indywidualnych za pośrednictwem funduszy, ma kilka konkretnych uwarunkowań rynkowych. Wojna celna prowadzona przez Donalda Trumpa oraz jego spór z szefem Fedu istotnie wpłynęły na sentyment rynkowy. Dodatkowym wsparciem dla notowań złota były napięcia geopolityczne, obawy o narastający dług publiczny USA oraz systematyczne zakupy złota przez banki centralne.
Na wykresach widać, że na przełomie października i listopada pojawiło się krótkotrwałe zawahanie, wynikające z obaw, że rajd mógł wyprzedzić fundamenty. Oczekiwania dotyczące dalszych obniżek stóp procentowych Fedu szybko jednak przywróciły popyt. Obecnie kluczowe pytanie brzmi, czy – podobnie jak kilka miesięcy temu – pojawią się nowe impulsy, które skłonią inwestorów do dalszych zakupów.
Komentarz partnera cyklu
Złoto szuka limitu
Nie oznacza to jednak, że ceny nie mogą dalej rosnąć. Kluczowe pozostaje pytanie o skalę i horyzont czasowy dalszych wzrostów. Złoto drożeje bowiem nieprzerwanie od około trzech lat. Część dużych banków inwestycyjnych zakłada nawet potencjał dalszej, około 20-procentowej zwyżki. Warunkiem jest jednak pojawienie się nowych argumentów popytowych. Samo spekulacyjne zainteresowanie może okazać się niewystarczające, a przy wyższych poziomach cenowych będzie sprzyjać wzrostowi zmienności.
Ceny ropy w 2026 r., czyli odbicie notowań i wpływ napięć geopolitycznych
W przeciwieństwie do złota ropa w minionym roku pozostawała pod silną presją, co wynikało z dominującego przekonania inwestorów, że na rynku utrzymuje się strukturalna nadpodaż tego surowca. Ta narracja uległa jednak gwałtownej zmianie wraz z początkiem nowego roku. Od początku 2026 r. ropa wyraźnie drożeje, a sentyment rynkowy uległ istotnemu odwróceniu. Jeszcze zaledwie dwa miesiące temu cena baryłki ropy Brent spadała poniżej 60 dolarów, podczas gdy obecnie oscyluje w okolicach 70 dolarów.
To wypadkowa kilku czynników. Rosną napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, a wraz z nimi ryzyko eskalacji konfliktu zbrojnego w regionie kluczowym z punktu widzenia globalnej produkcji i dostaw ropy. Ten wątek pozostaje rozwojowy, natomiast faktem są już realne zakłócenia podaży. W USA produkcję ograniczyła sroga zima, natomiast w Kazachstanie doszło do pożaru na polu naftowym Tengiz, jednym z największych na świecie. Istotnym czynnikiem pozostają również ograniczenia nałożone przez USA na zakup rosyjskiej ropy, które przekierowują popyt w stronę surowca z USA oraz innych regionów niepowiązanych z Rosją.
Komentarz partnera cyklu
Ropa czarnym koniem
Moim zdaniem dominująca przez długi czas teza o trwałej nadpodaży ropy nie potwierdziła się. Popyt pozostaje relatywnie silny, a dodatkowo wspierają go napięcia geopolityczne oraz amerykańskie sankcje. Znaczenie ma także obserwowana w styczniu rotacja aktywów, czyli przepływ kapitału ze spółek technologicznych do surowców oraz firm opartych na aktywach materialnych.
Notowania miedzi i zapasy na giełdach – czy grozi nam nadpodaż surowca?
Po dynamicznym wzroście kursu miedzi, trwającym od września minionego roku, rynek wszedł w fazę wyhamowania. Pojawiły się obawy, że skala niedoboru podaży może być mniejsza niż wcześniej zakładano. Po raz pierwszy od 2003 r. zapasy metalu na trzech największych światowych giełdach przekroczyły 1,1 mln ton. Od początku roku wzrosły o około 300 tys. ton.
Z perspektywy inwestorów istotne jest to, że za wzrost łącznych zapasów nie odpowiadają już wyłącznie dane z USA. Przez długi czas, w związku z ryzykiem wprowadzenia ceł na import miedzi do USA, amerykańskie podmioty akumulowały znaczne ilości surowca. Obecnie jednak, jak podaje Reuters, zapasy rosną nie tylko w USA, lecz także w Wielkiej Brytanii i w Chinach – na giełdach w Londynie i w Szanghaju. Inwestorzy analizują więc, czy wzrost zapasów podważa scenariusz globalnego deficytu miedzi, wynikającego z rosnącego zapotrzebowania ze strony sektorów powiązanych z boomem na AI oraz nienadążającej produkcji.
Komentarz partnera cyklu
Warto obserwować miedź
Technologia pozostaje dla rynku miedzi kluczowym czynnikiem popytowym. Z punktu widzenia USA istotne jest, aby miedź była sprzedawana i wykorzystywana na rynku krajowym. Władze będą dążyły do tego, aby surowiec pozostawał w kraju, zwłaszcza w kontekście planowanego wzrostu infrastruktury centrów danych o około 40 proc. w tym roku. Obiekty te opierają się na rozwiązaniach silnie zależnych od miedzi, co może istotnie zwiększyć popyt. W przypadku wprowadzenia wyższych ceł cena rynkowa miedzi może wzrosnąć. Podobny efekt może przynieść nowy impuls popytowy z Chin, które również uczestniczą w globalnym wyścigu technologicznym. W rezultacie należy liczyć się z podwyższoną zmiennością cen miedzi.
Główne wnioski
- Rynek ropy po okresie słabości wszedł w fazę odbicia, po tym, jak surowiec zakończył miniony rok w pobliżu wieloletnich minimów. W ostatnich tygodniach ceny zaczęły rosnąć, a jako główne uzasadnienie wskazywane są relatywnie silny popyt, napięcia geopolityczne oraz amerykańskie sankcje. Znaczenie ma także rotacja kapitału z sektora technologicznego w stronę surowców i spółek opartych na aktywach materialnych. W tym kontekście wzrosty notowań odnotowały również koncerny takie jak Exxon Mobil oraz Chevron, których wyceny pozostają na relatywnie niskich poziomach wskaźnikowych.
- Na rynku złota utrzymuje się silne przekonanie o jego fundamentalnej wartości. W cenach zdyskontowano już wiele czynników wspierających, w tym zakupy banków centralnych oraz napięcia geopolityczne. Kontynuowane są również zakupy ze strony inwestorów indywidualnych, choć brakuje jednoznacznych przesłanek, jak długo ten trend się utrzyma. Złoto rośnie nieprzerwanie od trzech lat, a część dużych banków inwestycyjnych dopuszcza możliwość dalszej zwyżki nawet o 20 proc. Jednocześnie wskazywana jest potrzeba nowych impulsów popytowych, ponieważ samo zainteresowanie spekulacyjne może zwiększać zmienność notowań.
- Rynek miedzi pozostaje silnie uzależniony od decyzji geopolitycznych, zwłaszcza w obszarze polityki handlowej Stanów Zjednoczonych. Oczekiwane jest ogłoszenie wysokości ceł na import miedzi oraz rozstrzygnięcie, czy obejmą one także miedź przetworzoną. Od decyzji prezydenta Donalda Trumpa może zależeć kierunek dalszego handlu oraz relacje cenowe między rynkami. Istotnym czynnikiem jest również zapowiadany 40-procentowy wzrost infrastruktury centrów danych w USA w tym roku, co może zwiększyć popyt na miedź. Dodatkowym elementem pozostaje potencjalny wzrost zapotrzebowania ze strony Chin w związku z rywalizacją technologiczną. W efekcie należy liczyć się z podwyższoną zmiennością cen tego surowca.

