Kategoria artykułu: Polityka

„Tu nie ma dobrego rozwiązania”. Przykład Czarzastego pokazuje lukę w systemie bezpieczeństwa

Medialna awantura o dostęp marszałka sejmu do informacji niejawnych trwa. Oświadczenie w tej sprawie wydała Kancelaria Sejmu RP. Jak wygląda kwestia przyznawania poświadczenia bezpieczeństwa i jakie poświadczenie powinien mieć Włodzimierz Czarzasty?

Włodzimierz Czarzasty
Przykład marszałka Czarzastego pokazuje lukę w systemie bezpieczeństwa. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Z czego wynika problem Włodzimierza Czarzastego z dostępem do informacji niejawnych.
  2. Jakie wzywania stoją przed systemem bezpieczeństwa państwa i co powinniśmy zrobić, aby system przeciwdziałał realnym zagrożeniom.
  3. Komu Ustawa o ochronie informacji niejawnych gwarantuje dostęp do takich informacji i na jakim poziomie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Od 18 listopada 2025 r. Włodzimierz Czarzasty jest marszałkiem Sejmu RP. Jak barwnie nazwał to prezydent Karol Nawrocki, lider Lewicy „jest o jedno uderzenie serca od prezydentury”. Ale wokół Czarzastego pojawiły się niejasności. Chodzi o kwestie dostępu do informacji niejawnych. Część polityków i mediów zadaje pytanie, czy Czarzasty ma dostępy niezbędne drugiej osobie w państwie. Tę kwestię normuje Ustawa o ochronie informacji niejawnych (OIN).

O co chodzi z poświadczeniem bezpieczeństwa marszałka Sejmu?

Związani z prawicą dziennikarze i komentatorzy podważają dostęp Czarzastego do informacji niejawnych. Czy słusznie? Włodzimierz Czarzasty ma ten dostęp. Wynika to wprost z ustawy. Poświadczenie bezpieczeństwa to – w największym skrócie – dokument, potwierdzający zdolność osoby do zachowania tajemnicy. Bez niego pewnych funkcji, w tym marszałka Sejmu RP, po prostu nie można sprawować. Aby otrzymać poświadczenie bezpieczeństwa, ubiegająca się o nie osoba musi przejść postępowanie sprawdzające. Wykonują je służby specjalne. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dla cywili (oraz przemysłu) i Służba Kontrwywiadu Wojskowego w przypadku żołnierzy i personelu sił zbrojnych.

I tu zaczyna się magia. W Ustawie OIN znajduje się katalog osób, wobec których postępowania się nie wykonuje. One po prostu otrzymują poświadczenie bezpieczeństwa z automatu z racji wykonywanej funkcji. Jedną z nich jest właśnie marszałek sejmu.

Kluczowy artykuł kluczowej ustawy. Wobec kogo nie przeprowadza się postępowania?

Przyjrzyjmy się artykułowi 34 Ustawy OIN. Wyszczególnia listę osób, które poświadczenie bezpieczeństwa otrzymują z racji funkcji. Jest ona dość długa, liczy 15 pozycji. Aby nie wymieniać wszystkich, skupmy się na trzech pierwszych miejscach. „Pudło” otwiera Prezydent RP i osoba wybrana na ten urząd, drugi jest Marszałek Sejmu RP, a trzecie miejsce przypada Marszałkowi Senatu RP.

Z kolei posłowie otrzymują poświadczenie bezpieczeństwa do klauzuli „tajne”. Włodzimierz Czarzasty był członkiem m.in. sejmowej Komisji Służb Specjalnych. Pojawiają się na niej czasem materiały, które noszą klauzulę wyższą – „ściśle tajne”. Czarzasty nie mógł brać udziału w posiedzeniach komisji, podczas których omawiano takie materiały. Wykluczenie posłów bez odpowiedniego poświadczenia leży w gestii przewodniczącego komisji.

Teraz jednak, jako marszałek sejmu, na podstawie przepisów Ustawy OIN ma do takich materiałów dostęp. Czy się to komuś podoba, czy nie – jako osoba nr 2 w państwie jest do tego uprawniony.

Dziwne oświadczenie Kancelarii Sejmu RP

Powinno to de facto zamknąć dyskusję, ale… nie zamyka. Oliwy do ognia dolało za to dość dziwaczne oświadczenie Kancelarii Sejmu RP. Możemy w nim przeczytać, że „Marszałek Sejmu nie wypełnia wspominanych w mediach ankiet”. Dlaczego? Gdyż „są one przeznaczone dla osób o niższym dostępie”. Co więcej, gdyby zwrócił się w tym trybie do ABW o weryfikację, ta musiałaby odmówić (art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych).

– To prawda – mówi XYZ pułkownik Przemysław Leśniak, były dyrektor Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych ABW (DOIN ABW) i były szef Biura Ochrony Agencji Wywiadu.

Oficer dodaje, że Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego (ABO) nie wypełniają cztery osoby w państwie: prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz premier. Natomiast, jak mówi, nieprawdą jest, że ABO są przeznaczone dla „osób o niższym dostępie”.

– Są one przeznaczone dla osób piastujących niższe stanowiska. Dostęp do tych samych klauzul może być równorzędny, lecz po przeprowadzeniu postępowania sprawdzającego. Weźmy pod uwagę osoby pełniące funkcje, o których mowa w ust. 10 pkt 5-15. Jeśli ubiegają się o dostęp do informacji niejawnych organizacji międzynarodowych lub o dostęp, który ma wynikać z umowy międzynarodowej zawartej przez Rzeczpospolitą Polską, służby przeprowadzają postępowanie sprawdzające na podstawie wypełnionych ABO – tłumaczy oficer.

Dlaczego ABW „musiałaby odmówić” wykonania poświadczenia?

Płk Leśniak zgadza się również z fragmentem, w którym Kancelaria podaje, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego musiałaby odmówić sprawdzenia marszałka. Potwierdza, że przeprowadzenie postępowania wobec czterech najwyższych urzędników, w tym Marszałka, byłoby bezprzedmiotowe.

Ma jednak uwagę: weryfikacja służb w trybie innym niż dopuszczenie do informacji niejawnych ważnych osób jest obowiązkiem służb specjalnych, np. w ramach ochrony kontrwywiadowczej. Innymi słowy, służby powinny weryfikować zagrożenia szerzej, niż tylko na kanwie obchodzenia się z informacją niejawną. To bowiem jeden z elementów osłony kontrwywiadowczej. Ochrona informacji niejawnych i posiadanie poświadczenia bezpieczeństwa nie jest lekiem na całe zło. Dodaje, że nikt, w tym również urzędnicy piastujący najwyższe stanowiska, nie składa ABO indywidualnie.

– Wypełnione ABO są załącznikiem do wniosku o przeprowadzenie postępowania. Wniosek ten składa do ABW lub SKW upoważniony do tego Kierownik Jednostki Organizacyjnej. Tej, w której zatrudniona jest osoba ubiegająca się o dostęp do informacji niejawnych. W tym znaczeniu prawdą jest, że ABO złożona indywidualnie przez marszałka pozostałaby nierozpatrzona do chwili uzupełnienia jej o właściwy wniosek szefa Kancelarii Sejmu RP – podsumowuje płk Leśniak.

Zdaniem eksperta

Płk Grzegorz Małecki: To luka systemu. Należałoby wypracować całkowicie nowy model ochrony informacji niejawnych

Marszałek Sejmu RP otrzymuje dostęp do informacji niejawnych o klauzuli ściśle tajne. Jako poseł Włodzimierz Czarzasty nie był zobowiązany do złożenia ABO, ponieważ dostęp do informacji niejawnych miał z mocy Ustawy o ochronie informacji niejawnych. Nie jest to, niestety, optymalnym rozwiązaniem.

Nie jest problemem to, że poseł, senator czy sędzia otrzymuje dostęp, tylko to, że nie można mu takiego dostępu w żaden sposób cofnąć. Dostęp ten jest posłom przyznawany na cały okres pełnienia mandatu. Jest to dość poważną luką w ustawie. Od lat podnoszę postulat, że ustawę należałoby napisać od nowa.

Dziś mamy dużą, uprzywilejowaną grupę osób, którym tego przywileju nie można w żaden sposób odebrać. Należałoby wypracować całkowicie nowy model ochrony informacji niejawnych, a jednym z jego elementów powinno być wyjęcie przeprowadzania postępowań spod władzy służb specjalnych. Służby nie powinny być decydentem w tym zakresie, a jedynie dostarczycielem informacji.

Dziś ABW otrzymuje lewar w przypadku członków sejmowej komisji ds. służb specjalnych, którzy wnioskują o dostęp do informacji ściśle tajnych. Przy okazji warto zauważyć, że jest to dobrowolne. Ustawa dopuszcza sytuacje, kiedy członek komisji nie wnosi o taki dostęp i nie składa ABO. Dopuszcza więc wykonywanie mandatu członka komisji w sposób iluzoryczny, lekceważący swoje zadania. Nie można bowiem nadzorować służb w sposób prawidłowy bez dostępu do ściśle tajnych danych. To kolejna luka systemu. Posłowie powinni mieć obowiązek złożenia ankiety pod groźbą utraty mandatu.

Tu nie ma dobrego rozwiązania. Marszałek Czarzasty przeszłości nie zmieni. To, że będąc posłem, zdecydował, że nie chce wystąpić z ABO, budzi wątpliwości. Skądinąd sama ankieta nie rozstrzyga wszystkich wątpliwości. To nie jest wytrych. Warto zwrócić uwagę na luki w systemie kontroli najwyższych urzędników państwowych. Obecnie mamy inne zagrożenia niż w czasie, kiedy pisano Ustawę OIN.

Dziś system OIN jest ułomny wobec polityków. Powinniśmy badać, czy osoba, która ubiega się o dostęp, realnie może negatywnie oddziaływać na bezpieczeństwo państwa. A my zajmujemy się tym, czy badana osoba będzie umiała we właściwy sposób obchodzić się z informacją niejawną. Nie mamy dziś mechanizmu, który byłby zdolny do realnej weryfikacji kandydatów na wysokie stanowiska państwowe.

Na dziś nie ma drogi, by marszałek Sejmu mógł pozbyć się tego odium. Polecenie sprawdzenia mógłby ewentualnie wydać premier jako organ nadzoru i kontroli wobec służb specjalnych, ale wyniki takiego sprawdzenia mógłby poznać tylko on.

Marszałek „kontrolowany w innych trybach”

Kancelaria dodała także, że „druga osoba w państwie jest kontrolowana w innych trybach, na bieżąco, w czasie rzeczywistym oraz informowana o wszelkich zagrożeniach kontrwywiadowczych. Gdyby istniał jakikolwiek problem, nie byłoby pozytywnego oświadczenia koordynatora służb, a dostęp do tajnych informacji byłby ograniczany”.

Pod tym nieco zagadkowo brzmiącym komunikatem kryje się prosty przekaz. Jak mówi XYZ Lech Sołtys, dyrektor Biura Obsługi Medialnej Sejmu, marszałek Czarzasty jest po prostu objęty pełną ochroną kontrwywiadowczą. Jak można przyjąć – zapewne przez ABW.

Tak czy inaczej, marszałek Czarzasty ma kłopot. A raczej kłopot ma cały system ochrony informacji niejawnych. Będący, jak mówi płk Grzegorz Małecki, jedynie kulawą protezą systemu bezpieczeństwa państwa. I na dziś nikt nie wyraża chęci, by zmienić ten stan rzeczy.

Główne wnioski

  1. Marszałek Włodzimierz Czarzasty ma dostęp do informacji niejawnych o wszystkich możliwych klauzulach tajności pomimo braku Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego. Nie ma bowiem wymogu, by parlamentarzyści składali ankiety do ABW.
  2. – Nie jest problemem to, że poseł, senator czy sędzia otrzymuje dostęp, tylko to, że nie można mu takiego dostępu w żaden sposób cofnąć. Dostęp ten jest posłom przyznawany na cały okres pełnienia mandatu – wskazuje były szef Agencji Wywiadu, płk Grzegorz Małecki.
  3. W systemie bezpieczeństwa narodowego jest luka, którą łatwo wykorzystać. W obecnym kształcie nie można właściwie weryfikować przeszłości osób, które ubiegają się o dopuszczenie do tajemnic państwowych.