Twórca Dino nie kupi Starki. Przetarg na producenta „polskiej whisky” do powtórki
Wśród potencjalnych nabywców upadłej fabryki kultowego alkoholu premium – ikony Szczecina – był wymieniany jeden z najbogatszych Polaków. Choć zainteresowani są, żaden nie złożył oferty przy cenie 106 mln zł. Syndyk chce szybko ogłosić nowy przetarg z niższą kwotą, ale może natrafić na opór.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W czym tkwi unikatowa wartość Starki.
- Dlaczego żaden z zainteresowanych nie złożył oferty w przetargu.
- Co dalej czeka szczecińską fabrykę i co doprowadziło ją do upadłości.
Jedna z najgłośniejszych w Polsce upadłości ostatnich lat nie znalazła szczęśliwego końca. Szczecińska Fabryka Wódek Starka – będąca od dekad symbolem regionu i produkująca od 1947 r. żytnią wódkę premium znaną od wieków – nie zmieni jeszcze właściciela.
12 czerwca sąd w Szczecinie miał otworzyć oferty w przetargu z ceną minimalną 106,3 mln zł i przeprowadzić ewentualną ustną dogrywkę. Jednak nikt się nie zgłosił.
– Uważam, że przyczyna jest jednoznaczna: zbyt wysoka cena, która nie spotkała się z odzewem rynku. Niestety stało się to, czego się spodziewałem. Kilka podmiotów wyrażało zainteresowanie, ale żaden z nich nie zdecydował się na udział w przetargu przy takiej cenie. Mowa o firmach i przedsiębiorcach działających w Polsce – mówi Maciej Kasprzyk, syndyk masy upadłości Szczecińskiej Fabryki Wódek Starka.
Wśród potencjalnych zainteresowanych był wymieniany w mediach do tej pory Tomasz Biernacki. To założyciel i główny akcjonariusz Dino Polska, jeden z kilku najbogatszych Polaków. Oficjalnie nie potwierdził tej informacji, niemniej generalnie nie wypowiada się publicznie, a jego firma ogranicza kontakt z dziennikarzami do minimum.
Kultowa marka, atrakcyjna nieruchomość i unikatowe zapasy
Historia szczecińskiej fabryki wytwarzającej m.in. starkę – żytnią wódkę premium nazywaną „polską whisky” – sięga 1863 r. Od 1946 r. była częścią państwowego przedsiębiorstwa, którego upadłość sąd ogłosił w 2010 r. Prywatnemu właścicielowi nie udało się wznowić działalności na szeroką skalę, a w 2023 r. ponownie sędzia przesądził o upadłości spółki. Od tego czasu syndyk w porozumieniu z wierzycielami próbował doprowadzić do sprzedaży w całości majątku.
Największą wartość w przygotowanym operacie (48 mln zł) ma prawo do dwóch znaków towarowych: Starka i Starka Prestige. Kolejną pozycją są położone w atrakcyjnej lokalizacji nieruchomości przy ul. Jagiellońskiej w Szczecinie. Część produkcyjną ekspert wycenił na 20,2 mln zł, a inwestycyjną (deweloperską) na 18,3 mln zł (łącznie 38,6 mln zł).
Bardzo ważnym elementem majątku, o przyjętej wartości 15,3 mln zł, są zapasy postarzałej surówki żytniej. Znaczącą wartość mają jeszcze zgromadzone produkty i półprodukty w zbiornikach (3 mln zł) oraz liczne ruchomości (1,3 mln zł).
– Mimo upływu lat nic się w kwestii ochrony aktywów nie zmieniło. Cały majątek – w tym zapasy alkoholu czy nieruchomość – są cały czas należycie zabezpieczone. Obiekt jest całodobowo dozorowany zarówno przez monitoring, jak i ochronę fizyczną – deklaruje Maciej Kasprzyk.
Zdaniem eksperta
Zaskoczenia nie ma, sektor ma pod górkę
A większe od pierwotnie zakładanych wzrosty akcyzy to tylko jeden problem. Trzeba wspomnieć też o nieuregulowanej kwestii sprzedaży alkoholu w internecie, kolejnych zmianach wokół tzw. „małpek” oraz ograniczeniu promowaniu mocnych trunków. W takich warunkach nowy właściciel Starki miałby bardzo trudno zbudować wśród konsumentów świadomość marki.
Starka to jedna z nielicznych rozpoznawalnych szeroko marek alkoholu. W pewnych kręgach to jeszcze Belvedere i Chopin. Kiedyś wyjątkowo popularna na świecie była Wyborowa. Mówiło się o trzech „W” kojarzonych z Polską: Wojtyła, Wałęsa i właśnie Wyborowa. Jednak od czasu przejęcia przez globalny koncern Pernod Ricard jest systematycznie zastępowana Absolutem i dziś jest już bardzo słaba.
Jako polskiego przedsiębiorcy boli mnie brak zrozumienia na poziomie rządowym, że wszystkie działania są wprowadzane tak, że „uderzają” w produkcję mocnych trunków, a sprzyjają browarom. I wygląda to na celowe.
W przypadku browarów mówimy o globalnych koncernach skutecznie radzących sobie z lobbingiem. Trzy największe firmy browarnicze w Polsce odpowiadające za ponad 80 proc. rynku nie są w polskich rękach. Tymczasem działania legislacyjne idą w taką stronę, jakby były one polskie. Dyskryminując przy tym branże wyrobów spirytusowych czy winiarską, w których jest polski kapitał. Moja firma działa w ponad 30 krajach, a z największymi problemami legislacyjnymi musi radzić sobie na rodzimym rynku.
Nowy przetarg z niższą ceną wkrótce?
Syndyk zamierza działać bardzo szybko. Już na początku przyszłego tygodnia złoży wniosek do sędziego-komisarza o zatwierdzenie warunków kolejnego przetargu.
– Tym razem – zgodnie z przyjętą w takich sytuacjach praktyką – już z obniżoną ceną. Nie zdecydowałem jeszcze, o ile procent. Chcę wierzyć, że zgodę decyzję sędziego-komisarza uzyskam szybko, tak by jeszcze w najbliższych tygodniach powtórzyć przetarg – mówi Maciej Kasprzyk.
W poprzednich latach dochodziło do sporów między nim a przedstawicielem upadłego (spółki w upadłości) i niektórymi członkami rady wierzycieli. Dotyczyły m.in. wartości oszacowania przedsiębiorstwa oraz trybu jego likwidacji.
– Kwestie te zostały rozstrzygnięte. Mam nadzieję, że również kolejne działania mające na celu sprawne kontynuowanie sprzedaży nie będą wzbudzały żadnych zastrzeżeń – mówi Maciej Kasprzyk.
Przekonaniu o niedowartościowaniu Starki
Rozbieżność stanowisk jednak istnieje i dotyczy zamiaru obniżenia ceny w kolejnym postępowaniu. Reprezentująca upadłego kancelaria Groele i Wspólnicy zabiega o utrzymanie nie tylko 90-dniowego terminu składania ofert, ale też dotychczasowej ceny, „odpowiadającej rzeczywistej wartości aktywa”.
Prawnicy przekonują, że możliwa do uzyskania w przyszłości wartość przedsiębiorstwa przewyższa cenę minimalną. Według nich przekracza ją także szacowany potencjał przychodowy zapasów Starki. Ponadto uważają, że wartość nieruchomości jest niedoceniona.
Z opinii firmy doradczej Zarzecki i Wspólnicy wynika, że zysk z realizacji komercyjnego projektu może wynieść 83,9 mln zł. Jak to się ma do braku wpływu choćby jednej oferty w przetargu?
– Nie jest to równoznaczne z brakiem zainteresowania Starką. Ono jest realne i znaczące zarówno wśród inwestorów krajowych, jak i zagranicznych. Specyfika aktywów polega na łączeniu trzech odrębnych filarów wartości: działającego biznesu alkoholowego (marka, receptura, zapasy surówki i wyrobów), historycznej marki premium oraz atrakcyjnej nieruchomości inwestycyjnej o powierzchni ok. 2,68 ha w centrum Szczecina – wyjaśnia Bartosz Groele z kancelarii Groele i Wspólnicy.
Dwie różne grupy potencjalnych inwestorów
Za zasadnicze wyzwanie mecenas uznaje pogodzenie interesów dwóch różnych grup inwestorów. Jedną interesuje przede wszystkim projekt deweloperski. Drugą – zasoby fabryki, w tym unikatowe zapasy starzonego alkoholu. Dla porównania: w jednym ze sklepów internetowych butelka trzyletniej Starki kosztuje 99 zł, dziewięcioletniej 179 zł, a czterdziestoletniej… 3,4 tys. zł.
– Dopięcie struktury transakcyjnej łączącej oba kierunki – model joint venture – jest warunkiem złożenia wiążącej oferty. Właściciele upadłego podejmują działania promocyjne i informacyjne zmierzające do szerszego dotarcia do potencjalnych inwestorów, w tym międzynarodowych, m.in. przez przygotowanie materiałów prezentacyjnych, raportu z wycen, zatrudnienia międzynarodowych specjalistów z zakresu PR oraz publikacji – mówi Bartosz Groele.
Nieudane przywrócenie świetności historycznej fabryce
Szczecińska Fabryka Wódek Starka ma bogatą historię, jednak współcześnie pełną zawirowań. W 2012 r. kupił ją za ponad 29 mln zł zagraniczny inwestor: spółka Yasmia. Kontroluje ją polsko-kanadyjskie małżeństwo Katarzyna i David L., którym dekadę później prokuratury postawiły zarzuty działania na szkodę własnej firmy. Chodziło m.in. o korzystanie z usług po cenie zawyżonej, a sprzedaż produktów po zaniżonej. Sprawa jest w toku.
Yasmię wspierał finansowo fundusz Starnberg Investment Group. Dzięki kilkumilionowej inwestycji wznowiła produkcję, a już w 2016 r. znalazła kupca. Jacek W., Szczepan B. i Adam P. (oskarżeni o oszustwo po późniejszym zawiadomieniu przedstawicieli Starki o kradzieży jej majątku) zaoferowali przez spółkę Polmosy 75 mln zł. Nie zapłacili jednak ani złotówki, a spór o prawo do udziałów trwał do marca 2020 r.
Po odzyskaniu kontroli Yasmia zaplanowała restrukturyzację przewidującą m.in. wzrostu zysku EBITDA w latach 2023-27 z 9,8 do 29,5 mln zł. Dogadała się z większością wierzycieli w sprawie pełnej spłaty – łączna wartość wierzytelności wynosiła 65,2 mln zł. Wniosek o zatwierdzenie układu złożyła w marcu 2022 r. I pojawił się problem.
Lata opóźnienia przez poważne rozbieżności
Mimo trzykrotnej prośby o przyspieszenie wydania decyzji zapadła ona dopiero po roku. Okazała się niepomyślna dla wnioskodawcy. Sąd podważył wiarygodność porozumienia się spółki z potencjalnym inwestorem na kwotę do 15 mln euro i uznał, że przyjęcie nakreślonego planu restrukturyzacji byłoby zbyt ryzykowne dla wierzycieli. Ogłosił więc upadłość.
Syndyk zakładał, że zdoła ogłosić konkurs na sprzedaż całego przedsiębiorstwa jesienią 2023 r. Jednak między nim a dotychczasowym właścicielem Starki i reprezentującą go kancelarią szybko doszło do spięć. Dotyczyły wielu kwestii, przede wszystkim ustalenia rzeczywistych wierzycieli oraz wyceny.
Kilka miesięcy później Maciej Kasprzyk zawnioskował do sądu o zgodę na sprzedaż przedsiębiorstwa za 106,3 mln zł. Główny wierzyciel, reprezentowany przez Davida L., przekonywał, że ta wartość nijak ma się do rzeczywistości. Obstawał, że firma warta jest 350 mln zł (290 mln zł zapasy i 60 mln zł nieruchomości), nie uwzględniając istotnej wartości marki oraz własności intelektualnej.
Liczne rozbieżności doprowadziły do tego, że do przetargu na Starkę doszło prawie trzy lata później, niż można było to zakładać. O oficjalne potwierdzenie zainteresowanych nią podmiotów trudno. W 2024 r. przyglądała się jej kontrolowana przez Skarb Państwa Krajowa Grupa Spożywcza. Jej ówczesny prezes, Marek Zagórski, uznawał aktywa szczecińskiego producenta za wartościowe. Pomysł jednak przepadł.
Zdaniem eksperta
Starka ma wartość, ale inwestorzy oczekują więcej
Aktywa Starki na papierze wyglądają interesująco, ale inwestorzy patrzą szerzej. Ile trzeba zainwestować w odbudowę sprzedaży, marketing, dystrybucję, kapitał obrotowy i zgodność regulacyjną? I kiedy odblokowany potencjał zacznie pracować?
Europejski rynek alkoholi nie zamarł, ale mocno zmienił charakter. To już nie jest wyścig po hektolitry, tylko chirurgia portfeli. Duzi gracze kupują segment premium, silną markę, potencjał eksportu albo wejście w nowe okazje konsumenckie. Sprzedają aktywa, które do strategii już nie pasują.
Dobrym przykładem jest zakup Courvoisier przez Campari. Grupa weszła dzięki temu mocno w koniak premium, czyniąc z niego nowy filar portfela obok aperitifów, bourbona i tequili. Z drugiej strony Pernod Ricard sprzedał dużą część międzynarodowego portfela win m.in. Jacob's Creek i Campo Viejo, aby skoncentrować się na alkoholach mocnych premium i szampanie. Constellation Brands sprzedało z kolei Svedka Vodka do Sazerac, wychodząc z kategorii wódki w logice porządkowania portfela i przesunięcia akcentu w stronę bardziej aktywów z wyższej półki cenowej.
Konsolidatorami w branży alkoholi pozostają przede wszystkim gracze strategiczni, bo to oni uzyskują największe synergie: produkcję, dystrybucję, relacje z sieciami handlowymi, eksport i kompetencje marketingowe. Fundusze private equity są obecne najczęściej przy tzw. transakcjach carve-out – wydzielania aktywów wymagających uporządkowania – albo platform do dalszej konsolidacji. Alkohol jest jednak trudniejszy niż klasyczne FMCG [żywność, napoje, kosmetyki itd. – red]. O sukcesie decydują regulacje, akcyza, kanały sprzedaży, marka i bardzo konkretna zdolność do budowania popytu.
W Polsce widać podobną zmianę. Rynek przesuwa się od prostego myślenia o wolumenie mocnych alkoholi do myślenia o okazjach konsumenckich: winie, produktach „ready to drink”, lżejszych formatach, asortymencie smakowym, segmencie no- i low-alcohol oraz premium. Mocne alkohole nadal mają znaczenie, ale inwestorzy patrzą na nie bardziej selektywnie. Sama fabryka albo marka z historią to za mało. Potrzebny jest pomysł, jak ją wprowadzić do nowoczesnej dystrybucji, opowiedzieć o niej młodszemu konsumentowi i zbudować na niej marżę.
Maspex udowodnił, że polskie firmy mogą być aktywnymi konsolidatorami w alkoholu, a nie tylko celami przejęć. Przejęcie CEDC z markami takimi jak Żubrówka, Soplica, Absolwent czy Bols było przykładem budowania skali, dystrybucji i silnej platformy w kategorii mocnych alkoholi. Z kolei gracze tacy jak JNT Group pokazują drugi kierunek – rozwój w lżejszych kategoriach, szczególnie winnych, gdzie coraz większe znaczenie mają portfel marek, import, dystrybucja i potencjał regionalny.
Przypadek Starki pokazuje granicę między wartością historyczną a wartością transakcyjną. Dziedzictwo marki może otworzyć rozmowę, ale nie finalizuje transakcji. Może to zrobić dopiero policzalny plan odbudowy wartości. W obecnym otoczeniu kapitał nie mówi „nie" branży alkoholi. Oczekuje jednak strategii, dystrybucji, marży i realnej ścieżki zwrotu.
Główne wnioski
- Nieudany przetarg, kolejny z obniżoną ceną. Oferty chętnych na zakup Szczecińskiej Fabryki Wódek Starka sąd miał otworzyć 12 czerwca i ewentualnie przeprowadzić dogrywkę. Cena minimalna w przetargu wynosiła 106,3 mln zł. Syndyk przekonuje, że zainteresowanych nie brakuje, ale widocznie nie za taką kwotę. W przyszłym tygodniu zawnioskuje o zatwierdzenie warunków kolejnego postępowania, z niższą ceną wywoławczą. Ma nadzieję, że uda mu się ogłosić drugi przetarg w najbliższych tygodniach.
- Rozbieżności co do wyceny i różne grupy inwestorów. Kancelaria reprezentująca upadłą spółkę zabiega o utrzymanie 90-dniowego terminu składania ofert oraz ceny. Przekonuje, że fabryka, jej zapasy i nieruchomości są niedowartościowane. Przytacza opinię, zgodnie z którą realizacja komercyjnego projektu na części działek należących do spółki może przynieść 83,9 mln zł zysku. Prawnicy wyjaśniają, że największym problemem jest doprowadzenie do porozumienia dwóch różnych grup inwestorów. Jednych interesują nieruchomości, a drugich kultowa marka, unikatowe zapasy alkoholu itd.
- Bogate dziedzictwo, problematyczna przeszłość. Historia szczecińskiej fabryki wytwarzającej m.in. starkę – żytnią wódkę premium nazywaną „polską whisky” – sięga 1863 r. Od 1946 r. była częścią państwowego przedsiębiorstwa, którego upadłość sąd ogłosił w 2010 r. Dwa lata później kupił je za ponad 29 mln zł zagraniczny inwestor: spółka Yasmia. Wznowił produkcję i chciał sprzedać zakład, ale został oszukany. Spór własnościowy doprowadził do potrzeby restrukturyzacji, a sąd – mimo zgody większości wierzycieli na układ – zdecydował o upadłości. Pierwotnie syndyk planował ogłosić przetarg jesienią 2023 r., jednak licznie rozbieżności opóźniły proces o lata.

