Kategorie artykułu: Polityka Świat

Bułgaria: partia eksprezydenta wygrała w cuglach

Zgodnie z przewidywaniami analityków zdecydowanym zwycięzcą niedzielnych wyborów parlamentarnych okazało się ugrupowanie Postępowa Bułgaria. Jednak aby stworzyć większościową koalicję rządową, będzie potrzebować partnera.

Rumen Radew, były prezydent Bułgarii i obecny lider Postępowej Partii Bułgarii, oddaje głos w lokalu wyborczym podczas przedterminowych wyborów parlamentarnych w Sofii.
Rumen Radew, były prezydent Bułgarii i obecny lider Postępowej Partii Bułgarii, oddaje głos w lokalu wyborczym podczas przedterminowych wyborów parlamentarnych w Sofii. Fot. Hristo Vladev/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie wyniki uzyskały – wg badań exit poll – poszczególne ugrupowania startujące w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Bułgarii.
  2. Dlaczego zwycięska Postępowa Bułgaria nie może rządzić samodzielnie i z kim mogłaby stworzyć koalicję.
  3. Z czego wynika sukces ugrupowania Rumena Radewa i jakie wątpliwości budzi jego przyszły kurs polityczny.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Według wszystkich pracowni, które przeprowadziły badania exit poll podczas niedzielnych wyborów parlamentarnych, najwięcej głosów otrzymała Postępowa Bułgaria (PB). Na ugrupowanie byłego prezydenta Rumena Radewa oddano od 37,5 proc. (sondaż Alpha Research) do 39,2 proc. głosów (badanie Trend). To oznacza, że w liczącym 240 miejsc jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym zasiądzie od 105 do 111 przedstawicieli Postępowej Bułgarii.

Na drugim miejscu znalazła się koalicja współrządzących dotychczas: partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) oraz Związku Sił Demokratycznych (SDS). Otrzymała od 14,8 proc. (sondaż pracowni Miara) do 16,2 proc. głosów (Alpha Research). Gdyby te wyniki się potwierdziły, GERB–SDS miałaby od 42 do 46 posłów.

Sześć partii w parlamencie

Numerem trzy okazała się będąca dotychczas w opozycji konserwatywno-liberalna koalicja Kontynuujemy Zmiany – Demokratyczna Bułgaria (PP–DB). 13,1–14,3 proc. głosów może się przełożyć na 37–40 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym.

4-procentowy próg przekroczyły jeszcze trzy komitety wyborcze. Reprezentujący mniejszość turecką Ruch na rzecz Praw i Wolności (DPS) otrzymał 7,5–9,2 proc. głosów (21–26 mandatów). Na prorosyjskie Odrodzenie zagłosowało 4,9–5,3 proc. Bułgarów (14–15 miejsc w parlamencie), a na centrolewicową, postkomunistyczną Bułgarskiej Partii Socjalistycznej – Zjednoczonej Lewicy (BSP–OL) – 4–4,2 proc. wyborców (11–12 mandatów).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Kilka koalicyjnych wariantów

Można przypuszczać, że zwycięskie ugrupowanie będzie poszukiwać koalicjanta, aby utworzyć większościowy rząd. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest porozumienie z konserwatywnymi liberałami z PP–DB. W każdym wariancie exit poll opisanym przez sondażownie te dwa ugrupowania będą miały ponad połowę mandatów w parlamencie (od 145 do 149 miejsc). Analitycy nazywają taki potencjalny układ antykorupcyjną koalicją (oba ugrupowania szły do wyborów pod takimi właśnie hasłami).

W grę wchodzi również trzyczłonowa koalicja, w skład której – oprócz Postępowej Bułgarii – weszłyby także partie Odrodzenie oraz BSP–OL. Nie można też wykluczyć, że zwycięskie ugrupowanie porozumie się z GERB–SDS.

Rumen Radew, jako doświadczony polityk, kompletując listy, sięgnął więc przede wszystkim po ludzi ze swojego świata. Oparł się przy tym na środowiskach, które wcześniej poparły jego kandydaturę na urząd prezydenta. Dlatego o mandaty z ramienia PB ubiegają się m.in. byli działacze BSP–OL. Na listach znaleźli się także przedstawiciele nacjonalistycznej Wewnętrznej Macedońskiej Organizacji Rewolucyjnej – Bułgarskiego Ruchu Narodowego (WMRO–BND).

Program walki z oligarchią i korupcją

Jednak na listach kandydatów PB – podobnie, jak było w przypadku węgierskiej partii TISZA – znaleźli się również ludzie spoza świata polityki. Do parlamentu wystartowała m.in. Ivet Goranova, mistrzyni olimpijska w karate sprzed sześciu lat.

Ugrupowanie byłego bułgarskiego prezydenta jako nowa siła na scenie politycznej dla wielu wyborców może być pewną niewiadomą. Zwłaszcza, że ogłoszony zaledwie miesiąc temu program partii pozostawia szerokie pole do interpretacji. Stawia jednak na zdecydowaną walkę z lokalnym układem oligarchiczno-korupcyjnym. Warto dodać, że według Transparency International percepcja korupcji w Bułgarii należy do najwyższych w Unii Europejskiej.

Nie jest to przypadek, ponieważ właśnie pod takimi hasłami pod koniec ubiegłego roku Bułgarzy masowo wyszli na ulice. Jednym z kluczowych punktów programu PB jest więc demontaż obecnego modelu opartego na wszechobecnych, nieformalnych sieciach wpływów w dostępie do zasobów państwa.

Dążenie do wysokiej wartości dodanej

Drugim filarem jest przyspieszenie rozwoju gospodarczego opartego na „wysokiej wartości dodanej”. W praktyce oznacza to odejście od modelu bazującego na niskich kosztach pracy i eksporcie surowców na rzecz gospodarki opartej na technologiach, wiedzy i innowacjach. W programie pojawiają się zapowiedzi zwiększenia nakładów na badania i rozwój oraz tworzenia zachęt podatkowych dla firm reinwestujących zyski w kraju.

Kolejnym istotnym elementem propozycji PB jest utrzymanie dyscypliny budżetowej. Ugrupowanie zapowiada ostrożne podejście do wydatków publicznych i unikanie nadmiernego deficytu. W tym kontekście szczególnie wyróżnia się jeden z bardziej innowacyjnych punktów programu – wykorzystanie sztucznej inteligencji do nadzoru nad zamówieniami publicznymi oraz analizy przepływów finansowych w sektorze państwowym.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Część propozycji PB – zwłaszcza dotyczących skali redystrybucji – była konsultowana m.in. z przedstawicielami związków zawodowych. Ustalono, że docelowy poziom wydatków socjalnych ma wynieść 17 proc. PKB, a nakładów na ochronę zdrowia – 6 proc. PKB. Problem polega jednak na tym, że realizacja tych założeń uzależniona jest od kondycji finansów publicznych.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Zdaniem Romana Ziruka, starszego analityka z firmy Ebury Partners Belgium, sekretem sondażowego (i być może także wyborczego) sukcesu PB jest szeroki i dość niejednoznaczny profil programowy – w kilku momentach wewnętrznie niespójny. Z jednej strony pozwala to partii przyciągać bardzo różnych wyborców, z drugiej jednak stanowi także minus. Nie wiadomo bowiem, jaki polityczny kierunek obierze ugrupowanie, gdy dojdzie do władzy.

Zwrot w kierunku lekkiego eurosceptycyzmu

Ekspert ocenia, że PB może obrać kurs na łagodny eurosceptycyzm, a nawet częściowe ocieplenie relacji z Rosją. Tak bowiem można interpretować wcześniejsze wypowiedzi Rumena Radewa. I to pomimo tego, że około 60 proc. Bułgarów popiera członkostwo w Unii Europejskiej.

Kolejny potencjalny problem polega na tym, że Bułgaria jest jednym z najmniej stabilnych politycznie krajów UE. Wystarczy wspomnieć, że nadchodzące głosowanie to już ósme wybory do Zgromadzenia Narodowego w ciągu ostatnich pięciu lat, a w tym stuleciu Bułgarzy aż 13 razy wyłaniali swoich posłów.

– Na bułgarskim rynku finansowym nie widać, aby zbliżające się wybory wywoływały panikę. Inwestorzy są najwyraźniej przyzwyczajeni do politycznych wahań w kraju. Ponadto wynik wydaje się przesądzony, a ryzyka związane z wyborami nie są na tyle duże, aby można się było spodziewać radykalnej zmiany w postrzeganiu Bułgarii – podsumowuje Roman Ziruk.

Główne wnioski

  1. Wyraźne zwycięstwo, ale bez samodzielnej większości. Koalicja Postępowa Bułgaria kierowana przez Rumena Radewa zdecydowanie wygrała wybory (37,5–39,2 proc.) – wynika z badania exit poll. Jednak nie zdobyła większości w parlamencie. To oznacza konieczność budowy koalicji. Możliwości jest kilka.
  2. Koalicje – najbardziej prawdopodobne sojusze. Najbardziej realnym scenariuszem jest sojusz Postępowej Bułgarii z inną partią o antykorupcyjnym programie – PP–DB, który dawałby stabilną większość (145–149 mandatów). Alternatywne układy są możliwe, ale politycznie trudniejsze lub mniej spójne. W grę wchodzi nawet sojusz z dotychczas rządzącymi, czyli GERB–SDS.
  3. Sukces dzięki szerokiemu, antykorupcyjnemu przekazowi. Partia byłego prezydenta poszła do wyborów pod hasłami antykorupcyjnymi. Przyciąga wyborców również zapowiedzią walki z oligarchią. Jednak zaprezentowany program był bardzo elastyczny, co w praktyce oznacza niejednoznaczność. To rodzi pytania o przyszły kurs – zwłaszcza w kontekście możliwego lekkiego eurosceptycyzmu i relacji z Rosją.