Kategoria artykułu: Sport

Tyson Fury wraca na ring. „Życie jest kruche. Trzeba korzystać, robić to, co się kocha”

Na początku ubiegłego roku Tyson Fury po raz piąty w karierze ogłaszał sportową emeryturę – było więc jasne, że wróci. Wraca w sobotę, jego walkę pokaże Netflix. Obejrzą ją miliony ludzi, Brytyjczyk bardzo przewrotnie podkręca atmosferę. – Może okaże się, że jestem już cieniem samego siebie? – zagaił ostatnio.

Tyson Fury, brytyjski pięściarz wagi ciężkiej
Tyson Fury, brytyjski pięściarz wagi ciężkiej. Mistrzostwo świata stracił w walkach z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem. Zarobił na nich ponad 100 mln dol. Fot. Bradley Collyer/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaką popularnością cieszy się boks na Netflixie.
  2. Jak Tyson Fury tłumaczył swoją wpadkę dopingową wiele lat temu.
  3. Z jakimi problemami psychicznymi zmagał się w przeszłości Tyson Fury.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wątpliwości dopadły go kilka dni temu, gdy oglądał walkę swoich byłych rywali z wagi ciężkiej – Dereka Chisory i Deontaya Wildera. Mówił, że aż trudno było mu rozpoznać obydwu pięściarzy – wcześniej dynamicznych, dziś ociężałych.

Może teraz kolej na mnie? Może okaże się, że też jestem cieniem samego siebie? Powiedziałem do swoich synów, że jeśli tak będzie, to muszą mnie wyprowadzić z domu i zastrzelić – zastanawiał się w swoim stylu Tyson Fury.

Dlaczego wraca Tyson Fury

Za kilka miesięcy skończy 38 lat, ostatni raz boksował w grudniu 2024 r. Przegrał po raz drugi z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem, po raz drugi poczuł się niesprawiedliwie potraktowany przez sędziów oceniających walkę (po raz drugi nie miał racji, przegrywał słusznie). Po paru tygodniach ogłosił zakończenie kariery, ale nikt już mu nie uwierzył – zbyt często ogłaszał takie rzeczy w przeszłości. Kibice dodawali ironicznie, iż zbyt wiele jest jeszcze pieniędzy na bokserskim rynku, by Fury spokojnie osiadł na emeryturze. Wszak nie walczył dotąd z Anthonym Joshuą, innym brytyjskim gwiazdorem wagi ciężkiej.

Tyson Fury przyznaje, że bardzo lubi pieniądze, ale też trudno nie odnieść wrażenia, że po prostu uwielbia boks. Najlepiej czuje się wtedy, gdy trenuje – jego życie nie wypada z kolein. W przeszłości zmagał się z bardzo poważną depresją, którą w dodatku próbował leczyć narkotykami i alkoholem. Opowiadał o tym, jak koszmarne są dotykające go ruminacje – czyli stany, w których bezsensownie przeżuwa jakieś kwestie i nie może się od tego uwolnić.

Wdzięk Tysona Fury'ego

– Jednym z tych momentów, które przekonały mnie do kolejnego powrotu na ring, był wypadek samochodowy Anthony’ego Joshui, mojego wielkiego rywala [Joshua miał wiele szczęścia, wyszedł bez szwanku; zginęło jego dwóch przyjaciół – red.]. Przypomniał mi o czymś, o czym kiedyś już mówiłem. Życie jest kruche. Nie ma gwarancji jutra. Należy żyć tak, jakby każdy dzień był twoim ostatnim. Dlatego trzeba robić to, co się kocha – mówił w czwartek Tyson Fury.

Wyszło dość pokrętnie – z faktu, iż życie jest kruche, niełatwo wyciągnąć wniosek, że trzeba wracać na ring. Ale na tym polega wdzięk Tysona Fury’ego. Ów wdzięk sprawia, że na sucho – względnie rzecz biorąc – uchodziły mu w przeszłości różne wyskoki.

Nie wypomina się mu zbyt często wpadki dopingowej, którą zresztą wyjaśniał niebanalnie. Mówił niemal dekadę temu, że nandrolon znaleziono w jego organizmie tylko dlatego, iż nieopatrznie jadł mięso z niewykastrowanego dzika (a ono może zawierać tę zakazaną w sporcie substancję).

Kontrowersji w jego życiu jest sporo, ale bywa też ujmujący. Często na treningach pokazowych przed walkami występował w kolorowych bokserkach, a nie spodenkach – wszystko po tym, jak jego przyjaciel zmarł na raka jąder. Fury chciał swoim strojem przypominać o badaniach. W sobotę wyjdzie na ring w specjalnych butach na cześć swojego przyjaciela Ricky’ego Hattona, byłego wspaniałego pięściarza, który zmagał się z depresją i kilka miesięcy temu popełnił samobójstwo.

Netflix promuje boks

Za walki z Ołeksandrem Usykiem Tyson Fury zarobił ponad 100 mln dolarów, w sobotę ma zgarnąć podobno 25 mln dolarów. Mimo że jego rywal jest dla szerszego grona kibiców zupełnie anonimowy – jest nim Rosjanin Arslanbek Machmudow, pięściarz solidny, ale nie tej klasy co Fury. Przynajmniej w teorii.

Szefowie Netflixa zaczęli mocno stawiać na boks i na razie z pewnością nie żałują. Walkę Anthony Joshua – Jake Paul obejrzało na tej platformie pod koniec ubiegłego roku ponad 30 mln ludzi. Kilka miesięcy wcześniej pojedynek Terence’a Crawforda z Canelo Alvarezem oglądało ponad 40 mln kibiców. Pomijamy tu walkę niemal 60-letniego Mike’a Tysona z końca roku 2024, gdyż Amerykanin to zjawisko medialne osobnej kategorii – pod koniec 2024 r. zgromadził na Netflixie, według szacunków tej platformy, nawet ponad 100 mln widzów na całym świecie.

Pojedynek Fury – Joshua także z pewnością „wykręci” wyśmienity wynik. Jeśli oczywiście Tyson Fury wygra sobotnią walkę. Jeśli nie będzie cieniem samego siebie. Bywał w przeszłości na deskach, przyjął sporo bardzo mocnych ciosów. A Rosjanin Machmudow to potężny kawał chłopa – mierzy niemal dwa metry wzrostu i waży ok. 120 kg. Sobotnie starcie wielkoludów (Fury ma 206 cm wzrostu) ma się rozpocząć po godzinie 23 polskiego czasu. Odbędzie się w Londynie na stadionie Tottenhamu. Obejrzeć może je każdy subskrybent Netflixa, nie będzie wymagana żadna dodatkowa opłata.

Tyson Fury i Arslanbek Makhmudov, pięściarze wagi ciężkiej, którzy w sobotę staną razem w ringu
Tyson Fury (z lewej) i Arslanbek Machmudow. Ich walka ma się zacząć w sobotę przed północą polskiego czasu.
Fot. Bradley Collyer/Getty Images

Główne wnioski

  1. Tyson Fury, były mistrz świata wagi ciężkiej, wraca na ring. W sobotę zmierzy się z Rosjaninem Arslanbekiem Machmudowem. Jeśli wygra, w następnej walce jego rywalem może być już Anthony Joshua, drugi wielki gwiazdor brytyjskiego boksu. Jeśli do takiego pojedynku dojdzie, mówić będziemy z pewnością o rozbiciu banku.
  2. Wielkie pieniądze pięściarzom zaczyna oferować Netflix, platforma streamingowa coraz mocniej zainteresowana boksem. Inwestuje w tę dyscyplinę sportu, ponieważ już wie, że transmitowane walki przyciągają przed ekrany kilkadziesiąt milionów ludzi.
  3. Za najbliższą walkę Tyson Fury ma podobno otrzymać 25 mln dolarów. Sporo, ale nie tak dużo, jeśli porównamy jego wypłaty za dwie poprzednie walki z Ołeksandrem Usykiem. Miał na nich zarobić ponad 100 mln dol. Dlaczego więc jeszcze chce boksować? Odpowiada przewrotnie. Mówi, iż życie jest tak kruche, że każdy dzień trzeba poświęcać na to, co naprawdę się kocha.