Kategoria artykułu: Sport

Tyson Fury wrócił na ring. „Życie jest kruche. Trzeba korzystać, robić to, co się kocha”

Na początku ubiegłego roku Tyson Fury po raz piąty w karierze ogłaszał sportową emeryturę – było więc jasne, że wróci. Wrócił w sobotę i wygrał niemal wszystkie rundy. W kolejnej walce chce się zmierzyć z Anthonym Joshuą, drugim wielkim brytyjskim gwiazdorem wagi ciężkiej. Szefowie Netflixa zacierają ręce.

Tyson Fury, brytyjski pięściarz wagi ciężkiej
Tyson Fury, brytyjski pięściarz wagi ciężkiej. Mistrzostwo świata stracił w walkach z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem. Zarobił na nich ponad 100 mln dol. Fot. Bradley Collyer/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaką popularnością cieszy się boks na Netflixie.
  2. Jak Tyson Fury tłumaczył swoją wpadkę dopingową wiele lat temu.
  3. Z jakimi problemami psychicznymi zmagał się w przeszłości Tyson Fury.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wątpliwości – a może tylko się zgrywał? – dopadły Tysona Fury'ego kilka dni temu, gdy oglądał walkę swoich byłych rywali z wagi ciężkiej – Dereka Chisory i Deontaya Wildera. Mówił, że aż trudno było mu rozpoznać obydwu pięściarzy – wcześniej dynamicznych, dziś ociężałych.

Może teraz kolej na mnie? Może okaże się, że też jestem cieniem samego siebie? Powiedziałem do swoich synów, że jeśli tak będzie, to muszą mnie wyprowadzić z domu i zastrzelić – zastanawiał się w swoim stylu Tyson Fury.

Nie był cieniem samego siebie, wygrał bardzo wyraźnie. Przyjął kilka mocnych ciosów, ale nie zrobiły one na nim wrażenia.

Dlaczego Tyson Fury po raz kolejny wrócił na ring

Za kilka miesięcy skończy 38 lat, poprzednio boksował w grudniu 2024 r. Przegrał wtedy po raz drugi z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem, po raz drugi poczuł się niesprawiedliwie potraktowany przez sędziów oceniających walkę (po raz drugi nie miał racji, przegrywał słusznie). Po paru tygodniach ogłosił zakończenie kariery, ale nikt już mu nie uwierzył – zbyt często ogłaszał takie rzeczy w przeszłości. Kibice dodawali ironicznie, iż zbyt wiele jest jeszcze pieniędzy na bokserskim rynku, by Fury spokojnie osiadł na emeryturze. Wszak nie walczył dotąd z Anthonym Joshuą, innym brytyjskim gwiazdorem wagi ciężkiej.

Tyson Fury przyznaje, że bardzo lubi pieniądze, ale też trudno nie odnieść wrażenia, że po prostu uwielbia boks. Najlepiej czuje się wtedy, gdy trenuje – jego życie nie wypada z kolein. W przeszłości zmagał się z bardzo poważną depresją, którą w dodatku próbował leczyć narkotykami i alkoholem. Opowiadał o tym, jak koszmarne są dotykające go ruminacje – czyli stany, w których bezsensownie przeżuwa jakieś kwestie i nie może się od tego uwolnić.

Wdzięk Tysona Fury'ego

– Jednym z tych momentów, które przekonały mnie do kolejnego powrotu na ring, był wypadek samochodowy Anthony’ego Joshui, mojego wielkiego rywala [Joshua miał wiele szczęścia, wyszedł bez szwanku; zginęło jego dwóch przyjaciół – red.]. Przypomniał mi o czymś, o czym kiedyś już mówiłem. Życie jest kruche. Nie ma gwarancji jutra. Należy żyć tak, jakby każdy dzień był twoim ostatnim. Dlatego trzeba robić to, co się kocha – mówił w czwartek Tyson Fury.

Wyszło dość pokrętnie – z faktu, iż życie jest kruche, niełatwo wyciągnąć wniosek, że trzeba wracać na ring. Ale na tym polega wdzięk Tysona Fury’ego. Ów wdzięk sprawia, że na sucho – względnie rzecz biorąc – uchodziły mu w przeszłości różne wyskoki.

Nie wypomina się mu zbyt często wpadki dopingowej, którą zresztą wyjaśniał niebanalnie. Mówił niemal dekadę temu, że nandrolon znaleziono w jego organizmie tylko dlatego, iż nieopatrznie jadł mięso z niewykastrowanego dzika (a ono może zawierać tę zakazaną w sporcie substancję).

Kontrowersji w jego życiu jest sporo, ale bywa też ujmujący. Często na treningach pokazowych przed walkami występował w kolorowych bokserkach, a nie spodenkach – wszystko po tym, jak jego przyjaciel zmarł na raka jąder. Fury chciał swoim strojem przypominać o badaniach. W sobotę, wychodząc na ring, uhonorował swojego przyjaciela Ricky’ego Hattona, byłego wspaniałego pięściarza, który zmagał się z depresją i kilka miesięcy temu popełnił samobójstwo.

Netflix promuje boks

Za walki z Ołeksandrem Usykiem Tyson Fury zarobił ponad 100 mln dolarów, w sobotę zgarnął podobno 25 mln dolarów. Mimo że jego rywal był dla szerszego grona kibiców niemal anonimowy – był nim Rosjanin Arslanbek Machmudow, pięściarz solidny, ale nie tej klasy co Fury. Przegrał z na punkty bardzo wyraźnie (aczkolwiek kilka razy mocno trafił Brytyjczyka). Dwóch sędziów oceniło, iż był gorszy w każdej z 12 rund, a trzeci orzekł, iż jedną z nich jednak wygrał.

Fury mógł zarobić tak dużo, ponieważ walkę pokazywał Netflix. A szefowie tej platformy zaczęli mocno stawiać na boks i na razie z pewnością nie żałują. Pojedynek Anthony Joshua – Jake Paul obejrzało na tej platformie pod koniec ubiegłego roku ponad 30 mln ludzi. Kilka miesięcy wcześniej walkę Terence’a Crawforda z Canelo Alvarezem oglądało ponad 40 mln kibiców. Pomijamy tu występ niemal 60-letniego Mike’a Tysona z końca roku 2024, gdyż Amerykanin to zjawisko medialne osobnej kategorii – pod koniec 2024 r. zgromadził na Netflixie, według szacunków tej platformy, nawet ponad 100 mln widzów na całym świecie.

Pojedynek Fury – Joshua, jeśli do niego dojdzie, także z pewnością „wykręci” wyśmienity wynik. Anthony Joshua w sobotę był przy ringu, Tyson Fury po zwycięstwie oczywiście rzucił mu wyzwanie. I od razu zrobiło się interesująco, gdyż Joshua zareagował nieszablonowo.

Złóż ofertę, będziemy negocjować. To ja tu jestem szefem – powiedział z uśmiechem.

I „pierwszą” rundę chyba wygrał.

Tyson Fury i Arslanbek Makhmudov, pięściarze wagi ciężkiej, którzy w sobotę staną razem w ringu
Tyson Fury (z lewej) i Arslanbek Machmudow.
Fot. Bradley Collyer/Getty Images

Główne wnioski

  1. Tyson Fury, były mistrz świata wagi ciężkiej, wrócił na ring. W sobotę zmierzył się z Rosjaninem Arslanbekiem Machmudowem i wygrał prawie wszystkie rundy. W następnej walce jego rywalem może być już Anthony Joshua, drugi wielki gwiazdor brytyjskiego boksu. Jeśli do takiego pojedynku dojdzie, mówić będziemy zapewne o rozbiciu banku.
  2. Wielkie pieniądze pięściarzom zaczyna oferować Netflix, platforma streamingowa coraz mocniej zainteresowana boksem. Inwestuje w tę dyscyplinę sportu, ponieważ już wie, że transmitowane walki przyciągają przed ekrany kilkadziesiąt milionów ludzi.
  3. Za sobotnią walkę Tyson Fury otrzymał podobno 25 mln dolarów. Sporo, ale nie tak dużo, jeśli porównamy jego wypłaty za dwie poprzednie walki z Ołeksandrem Usykiem. Miał na nich zarobić ponad 100 mln dol. Dlaczego więc jeszcze chce boksować? Odpowiada przewrotnie. Mówi, iż życie jest kruche i każdy dzień trzeba poświęcać na to, co naprawdę się kocha.