Ustawa metropolitalna. Pomorze czeka na decyzję w sprawie milionów dla regionu
Prezydent Karol Nawrocki ma coraz mniej czasu na decyzję w sprawie ustawy metropolitalnej dla województwa pomorskiego. Na jego ruch czeka 61 samorządów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest ustawa metropolitalna.
- Dlaczego pomorscy samorządowcy o nią zabiegają.
- Jakie działania podejmują politycy opozycji.
Samorządowcy z województwa pomorskiego od kilkunastu lat zabiegają u utworzenie związku metropolitalnego na wzór Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W 2020 r. senat przyjął wtedy nawet pierwszą ustawę. Przez kolejne trzy lata drugiej kadencji rządów Prawa i Sprawiedliwości nie trafiła ona jednak do sejmu.
Po zmianie władzy temat wrócił, jednak tym razem na poziomie rządowym. Pomorskim aspiracjom metropolitalnym sprzyjały zarówno rząd, jak i większość parlamentarna. Na ruchy legislacyjne trzeba było jednak poczekać. Rząd przyjął ustawę dopiero wiosną 2026 r., a w kolejnych miesiącach przeszła przez parlament.
Ustawa metropolitalna dla Pomorza
Rządową ustawę przygotowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wprowadza ona podstawę prawną do utworzenia związku metropolitalnego w województwie pomorskim. Powołanie do życia metropolii nie oznacza tworzenia nowego szczebla samorządu ani zmian granic gmin czy powiatów. Związek metropolitalny ma być nową strukturą zarządczo-koordynacyjną we współpracy między samorządami.
Metropolia ma ułatwić pomorskim samorządom wspólne działania w sferach transportu publicznego, planowania przestrzennego, adaptacji do zmian klimatu oraz polityki rozwoju.
Podstawową korzyścią finansową z przyjęcia ustawy ma być pozostawienie w regionie ok. 0,5 proc. podatku PIT wypracowanego w gminach należących do związku metropolitalnego. Pieniądze te mają być przeznaczone na wspólne zadania.
Ustawa zakłada, że w pierwszym roku funkcjonowania związku metropolitalnego region otrzyma 150 mln zł, w drugim 250 mln zł, a w trzecim już 500 mln zł. W kolejnych latach dochód ma być wyliczany na podstawie algorytmu, jednak ma być nie mniejszy niż 550 mln zł. Co najmniej 40 proc. środków na zadania własne ma trafić do gmin, które nie są miastami na prawach powiatu.
Równe głosy członków metropolii
A takich gmin jest sporo. O status metropolii stara się grupa aż 61 samorządów. Obecnie są zrzeszone w ramach stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk Gdynia Sopot. Mieszka w nich ok. 1,5 mln mieszkańców.
To nie tylko miasta współtworzące Trójmiasto. Stowarzyszenie tworzą również miasta i gminy wiejskie należące do powiatów gdańskiego, tczewskiego, malborskiego, nowodworskiego, kartuskiego, kościerskiego, starogardzkiego, wejherowskiego, puckiego, lęborskiego.
W planowanej metropolii każdy samorząd miałby równy głos. Niezależnie od tego, że na wójta gminy wiejskiej zagłosowało kilkuset wyborców, a na prezydenta dużego miasta zagłosowało ponad 100 tys. Oznacza to, że samorządy tworzące powiat wejherowski miałyby łącznie 11 głosów, podczas gdy Gdynia z podobną liczbą mieszkańców miałaby 1. Analogicznie samorządy z powiatów kartuskiego, puckiego, gdańskiego i tczewskiego przy mniejszej łącznej liczbie mieszkańców od Gdańska mają ponad 30 głosów, a Gdańsk 1.
Wśród zakładanych celów jest likwidacja białych plam komunikacyjnych w regionie, wspólna taryfa i zsynchronizowane rozkłady jazdy, a także wspólne inwestowanie w drogi i infrastrukturę społeczną i rekreacyjną. Przykładem wspólnej inwestycji kilku samorządów jest szkoła metropolitalna w Kowalach. Zrealizowały ją wspólnie samorządy Gdańska, Kolbud i Pruszcza Gdańskiego.
11 czerwca sejm przyjął 15 z 16 senackich poprawek do ustawy metropolitalnej. Wśród poprawek jest m.in. pięcioletnia kadencja zarządu metropolii oraz maksymalne wydatki na administracyjną działalność związku na poziomie 5 proc. budżetu. Inna z poprawek zakłada przeznaczanie co najmniej 5 proc. budżetu związku na badania naukowe i prace rozwojowe na potrzeby wspólnych zadań i współpracę z lokalnymi publicznymi uczelniami.
Co zrobi prezydent?
Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 6 lipca na podpis pod ustawą lub jej zawetowanie. Podpis pochodzącego z Pomorza prezydenta nie jest jednak oczywisty. Przeciwko ustawie byli posłowie PiS i Konfederacji, także ci pomorscy.
Przyznawali oni, że popierają ideę współpracy samorządów, jednak mają liczne zastrzeżenia. Gdyński poseł Konfederacji Krzysztof Szymański sugerował, że metropolia może faworyzować większe miasta ze względu na demografię. Sprzeciwiał się także włączeniu do ustawy spraw związanych z kulturą i projektami miękkimi.
Tezy o faworyzowaniu większych samorządów stawiali także pomorscy politycy PiS. Za ograniczeniem kompetencji metropolii w trakcie prac w sejmowej komisji opowiadał się poseł Kazimierz Smoliński z PiS. Domagał się m.in., aby dotyczyły one wspólnych inwestycji w zakresie gospodarki komunalnej i rozwoju źródeł energii, by nie dublowały kompetencji samorządów. Jego zdaniem metropolia nie powinna obejmować terenów, na których mieszka więcej niż połowa mieszkańców województwa.
Pomorscy samorządowcy i politycy koalicji parokrotnie spotykali się z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta, by rozmawiać o ustawie. W jednym ze spotkań brał udział szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. W nieoficjalnych rozmowach po tych spotkaniach samorządowcy i politycy koalicji byli nastawieni optymistycznie.
Po zakończeniu prac parlamentarnych rady pomorskich gmin kierowały do prezydenta apele o podpis pod ustawą. Apelowali o to także samorządowcy, którzy należą do szerokiego grona prezydenckich doradców. To choćby burmistrz Skarszew Jacek Pauli, członek Rady Klimatu i Środowiska, który w przeszłości był też doradcą prezydenta Andrzeja Dudy. Własny apel do Karola Nawrockiego skierował także prezydent Wejherowa Krzysztof Hildebrant, członek Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP. Do tej rady należy także Maciej Czarnecki, burmistrz Gniewu, który również jest wśród 61 samorządów mających tworzyć metropolię.
Krótko po przeprocedowaniu ustawy w parlamencie z własnym apelem wyszli też radni PiS z Sopotu. Oni jednak zwrócili się do prezydenta o zawetowanie ustawy. Ich zdaniem może ona przemodelować samorządność w regionie. Obawiają się także przeniesienia decyzyjności z gmin na poziom metropolitalny. Ponadto uważają, że ustawa nie daje mieszkańcom narzędzi kontrolnych nad związkiem metropolitalnym.
W ubiegłym tygodniu z podobnym apelem wyszła grupa radnych z powiatu wejherowskiego. Wspierali ich w tym pomorscy posłowie PiS.
Główne wnioski
- Ustawa metropolitalna ma na celu utworzenie związku metropolitalnego w województwie pomorskim. Ma do niego należeć 61 gmin. Pomorscy samorządowcy zabiegają o utworzenie metropolii od kilkunastu lat.
- Współpraca w ramach związku metropolitalnego ma usprawnić współpracę w obszarach m.in. transportu publicznego oraz planowania przestrzennego. Ustawa zakłada, że w pierwszym roku funkcjonowania metropolia będzie dysponować budżetem w wysokości 150 mln zł, a w ciągu trzech lat ma on osiągnąć poziom 500 mln zł.
- O podpis do prezydenta Karola Nawrockiego apelują nie tylko włodarze gmin i politycy związani z obecną większością parlamentarną. Chcą tego również samorządowcy należący do grona prezydenckich doradców. Już po skierowaniu ustawy z parlamentu do Pałacu Prezydenckiego, kilka grup radnych PiS z Pomorza zaapelowało do prezydenta o jej zawetowanie.