Kategorie artykułu: Społeczeństwo Świat

W Izraelu wraca kara śmierci. Ale tylko dla Palestyńczyków

Po ponad sześciu dekadach nieformalnego moratorium Izrael przywraca karę śmierci. Kneset przegłosował prawo, które nie tylko ułatwia wysyłanie skazanych na szubienicę, ale też drastycznie pogłębia podwójne standardy wobec Palestyńczyków i izraelskich osadników. Choć skrajna prawica triumfuje, uzasadniając ten krok walką z terroryzmem, ustawa budzi ostry sprzeciw Zachodu i samego izraelskiego aparatu bezpieczeństwa. Teraz los kontrowersyjnych przepisów leży w rękach Sądu Najwyższego.

Protest przeciwko proponowanemu prawu wprowadzającemu karę śmierci wobec palestyńskich więźniów w Izraelu, który odbył się 8 kwietnia 2026 roku w Berlinie, w Niemczech. Dziesiątki demonstrantów zgromadziły się na Alexanderplatz, aby zaprotestować przeciwko zamknięciu meczetu Al-Aksa oraz kontrowersyjnej ustawie. Podczas demonstracji uczestnicy odegrali symboliczną scenę przedstawiającą palestyńskich więźniów prowadzonych na szubienicę.
Protest przeciwko proponowanemu prawu wprowadzającemu karę śmierci wobec palestyńskich więźniów w Izraelu, który odbył się 8 kwietnia 2026 roku w Berlinie, w Niemczech. Dziesiątki demonstrantów zgromadziły się na Alexanderplatz, aby zaprotestować przeciwko zamknięciu meczetu Al-Aksa oraz kontrowersyjnej ustawie. Podczas demonstracji uczestnicy odegrali symboliczną scenę przedstawiającą palestyńskich więźniów prowadzonych na szubienicę. Fot: Halil Sagirkaya/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Izrael po dekadach przerwy powraca do kary śmierci przez powieszenie.
  2. W jaki sposób ustawa pogłębia podwójne standardy w izraelskim wymiarze sprawiedliwości.
  3. Dlaczego sam izraelski aparat bezpieczeństwa mocno sprzeciwia się nowemu prawu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na wstępie warto uściślić jedną kwestię: mówienie o „przywróceniu” kary śmierci to w tym przypadku pewien skrót myślowy. Izrael w rzeczywistości zrywa z obowiązującym od dekad moratorium na jej wykonywanie. Najwyższy wymiar kary za zabójstwo zniesiono w tym kraju już w 1954 roku i zachowano go jedynie dla absolutnie wyjątkowych przestępstw takich jak ludobójstwo czy szpiegostwo. W całej historii państwa wyrok ten wykonano zresztą zaledwie dwukrotnie.

Nie przywrócenie a koniec moratorium

Ostatnią egzekucję przeprowadzono w 1962 roku na Adolfie Eichmannie, głównym architekcie „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Po spektakularnej operacji Mossadu został on schwytany w Argentynie i sprowadzony do Izraela, by odpowiedzieć przed sądem za zbrodnie wojenne przeciwko narodowi żydowskiemu.

Pierwszym straconym był natomiast Meir Tobianski, oficer izraelskiego wojska. W 1948 roku sąd polowy pospiesznie skazał go za rzekomą zdradę, po czym mężczyzna został rozstrzelany. Zaledwie rok później pośmiertnie go uniewinniono. Ta pomyłka ówczesnego wymiaru sprawiedliwości do dziś pozostaje w Izraelu jednym z najsilniejszych argumentów przypominających o nieodwracalności kary śmierci.

Stryczek w klapie marynarki ministra

Ustawa ta nie jest nagłą, emocjonalną reakcją na pojedynczy incydent. To konsekwentnie forsowana agenda izraelskiej prawicy, która w traumie po ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku i wywołanej nim wojnie po prostu znalazła dogodny moment na jej przepchnięcie.

Wstępne zielone światło dla projektu ułatwiającego orzekanie kary śmierci wobec sprawców zamachów terrorystycznych Kneset dał już w styczniu 2018 roku. Temat wrócił pod obrady w listopadzie 2025 roku, gdy projekt przeszedł przez pierwsze czytanie (stosunkiem głosów 39 do 16). Kropkę nad „i” postawiono 30 marca 2026 roku: prawo zostało ostatecznie uchwalone w drugim i trzecim czytaniu większością 62 do 48 głosów.

Zanim jednak ustawa ostatecznie wyszła z Knesetu, jej główny orędownik, minister bezpieczeństwa narodowego i lider ultranacjonalistycznej Żydowskiej Siły Itamar Ben-Gwir, zdążył zamienić cały proces w polityczny spektakl. Przez tygodnie prowokacyjnie nosił w klapie marynarki przypinkę w kształcie stryczka, by tuż po wygranym głosowaniu ogłosić wielki triumf z butelką szampana w ręku.

Dlaczego akurat szubienica?

Warto zatrzymać się na moment przy jeszcze jednym, pozornie pobocznym szczególe. Ustawodawca nie poprzestał bowiem na samej legalizacji egzekucji, ale poszedł o krok dalej i wprost wskazał jej metodę: powieszenie. Nie jest to wybór przypadkowy.

Na wcześniejszych etapach prac rozważano inne rozwiązania, w tym m.in. zastrzyk z trucizną. Wokół tego pomysłu wybuchł jednak ostry spór. Izraelskie środowisko medyczne stanowczo sprzeciwiło się wciąganiu lekarzy w procedurę wykonywania wyroków, a tego właśnie wymagałaby ta metoda.

Ostateczne wskazanie na szubienicę odsłania więc nie tylko radykalizm projektu, lecz także jego teatralny, symboliczny wymiar: państwo ma nie tylko wymierzać najwyższą karę, ale demonstrować przy tym także absolutną bezwzględność.

Jak nowe przepisy mają działać w praktyce?

Trzeba zacząć od tego, że izraelski wymiar sprawiedliwości nie opiera się na jednym systemie karnym. Na Zachodnim Brzegu Palestyńczycy są na ogół sądzeni przez sądy wojskowe, podczas gdy izraelscy osadnicy zamieszkujący to samo terytorium podlegają jurysdykcji sądów cywilnych.

Przed sądami wojskowymi na terytoriach okupowanych kara śmierci za morderstwo o charakterze terrorystycznym ma stać się regułą. Dożywocie zostanie sprowadzone do roli rzadkiego wyjątku, dopuszczalnego wyłącznie w „szczególnych okolicznościach”, których jednak sama ustawa w żaden sposób nie precyzuje. Aby wydać wyrok śmierci, wystarczy zwykła większość głosów składu sędziowskiego, a w składzie orzekającym nie wszyscy muszą już posiadać co najmniej stopień podpułkownika. Co więcej, prokuratura wcale nie musi się takiej kary domagać. Nowe przepisy odbierają również miejscowemu dowódcy wojskowemu prawo do złagodzenia lub zamiany wyroku. Dokument określa też rygorystyczne ramy czasowe: co do zasady egzekucja ma zostać wykonana w ciągu 90 dni od uprawomocnienia się orzeczenia. Premier zyskuje wprawdzie prawo do wnioskowania o jej odroczenie, ale łączny czas zwłoki nie może przekroczyć 180 dni. 

Druga ścieżka, dotycząca izraelskich sądów cywilnych, ma węższy zakres, lecz politycznie jest równie wymowna. Przepisy te dopuszczają orzeczenie kary śmierci lub dożywocia za morderstwo popełnione w celu „zanegowania istnienia Państwa Izrael”. Zwolennicy ustawy przekonują, że zapis ten ma charakter neutralny i uderza w terroryzm, a nie w konkretną grupę etniczną. Eksperci prawni i obrońcy praw człowieka interpretują to jednak inaczej. W ich ocenie takie sformułowanie pełni rolę prawnego filtru. Sprawia on, że na papierze nowe prawo wydaje się uniwersalne, podczas gdy w praktyce będzie wymierzone przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, w Palestyńczyków. Trudno bowiem zakładać, by podobny motyw polityczny przypisywano aktom przemocy ze strony żydowskich ekstremistów.

Bezwzględnie, ale bez działania wstecz

Ustawa ponadto drobiazgowo rozpisuje logistykę odbierania życia. Poza wskazaniem powieszenia jako metody egzekucji nowe prawo wprowadza wymóg izolacji skazańca, rygorystycznie ogranicza do niego dostęp (prawo do kontaktu z maksymalnie dwoma adwokatami), a sam przebieg wykonania wyroku i tożsamość zaangażowanego w nie personelu obejmuje ścisłą tajemnicą. Nowe prawo ponadto dopuszcza obecność przedstawiciela rodzin ofiar podczas wykonywania wyroku i nakłada obowiązek publikacji informacji o egzekucji na stronie internetowej służby więziennej.

Niezwykle istotne jest również to, czego nowa ustawa... nie robi. Choć politycznie „sprzedawano” ją opinii publicznej jako bezpośrednią odpowiedź na masakrę z 7 października 2023 roku, ustawa nie działa wstecz. Sprawcy tamtego ataku mają być ścigani na mocy zupełnie odrębnych rozwiązań legislacyjnych. Innymi słowy, tamta tragedia posłużyła w tym przypadku przede wszystkim za polityczne i emocjonalne paliwo.

Wyraźny sprzeciw aparatu bezpieczeństwa

Zwolennicy ustawy na swoich sztandarach niosą hasła o odstraszaniu, bezpieczeństwie narodowym i ukróceniu procederu porywania Izraelczyków na wymianę. Zresztą w oficjalne cele nowych przepisów wprost wpisano „wzmocnienie odstraszania”, „zapobieganie braniu zakładników” oraz sprawiedliwy odwet za „ohydne czyny”.

Problem w tym, że nawet wewnątrz Izraela argumenty te nie przekonują ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za obronę państwa. Z doniesień z prac komisji wynika, że ustawa napotkała twardy opór samego aparatu bezpieczeństwa. Sprzeciw wobec niej zgłaszało dowództwo armii, agencja wywiadu wewnętrznego Szin Bet oraz resortowi urzędnicy.

Tłumaczą, że groźba kary śmierci nie odstraszy zamachowców, którzy z góry są gotowi ponieść śmierć w wyniku ataku. Może za to przynieść skutki odwrotne do zamierzonych: mocno skomplikować negocjacje w sprawie uwolnienia zakładników i jeszcze bardziej nakręcić spiralę przemocy.

Krytyka płynie nie tylko z Zachodu

W ujęciu globalnym Izrael idzie wyraźnie pod prąd. Jak przypomina Amnesty International, ponad dwie trzecie państw na świecie zdążyło już znieść najwyższy wymiar kary - czy to w literze prawa, czy w praktyce. Do końca 2024 roku aż 113 krajów całkowicie wykreśliło ją ze swoich kodeksów.

Nic więc dziwnego, że jeszcze przed ostatecznym głosowaniem w Knesecie stanowczy sprzeciw zgłosili szefowie dyplomacji Australii, Francji, Niemiec, Włoch, Nowej Zelandii oraz Wielkiej Brytanii. W zachodnich stolicach nowe przepisy nie są bowiem traktowane po prostu jako kolejne zaostrzenie metod walki z terroryzmem. Odbiera się je jako drastyczny regres wobec standardów praw człowieka, które w demokratycznym świecie od lat systematycznie się umacniały. Co ciekawe, wkrótce po przyjęciu ustawy oficjalnie potępiło ją również osiem państw muzułmańskich.

O krok od tortur

Skala międzynarodowej krytyki nie wynika wyłącznie z pryncypialnej niechęci świata do kary śmierci. Zdaniem zagranicy problem leży znacznie głębiej. Unia Europejska nazwała nowe prawo „poważnym regresem” po latach nieformalnego moratorium, wprost wytykając ustawie jej „de facto dyskryminacyjny charakter”.

Głos zabrał również Volker Türk, wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka, który ocenił, że Izrael łamie w ten sposób swoje międzynarodowe zobowiązania. Wskazał między innymi na drakońskie tempo przyjętych procedur: konieczność wykonania egzekucji w zaledwie 90 dni w praktyce odbiera skazanemu realną szansę na ułaskawienie.

Alarm podniosła także specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. tortur Alice Jill Edwards, zwracając uwagę na niezwykle groźne połączenie. Ostrzegła, że selektywne wymierzanie kary śmierci na tle narodowościowym, w dodatku w systemie od lat oskarżanym o wymuszanie zeznań, to prosta droga do naruszenia absolutnego zakazu tortur i nieludzkiego traktowania.

Teraz czas na Sąd Najwyższy

Samo przyjęcie ustawy nie kończy jednak tej politycznej batalii. Niemal natychmiast po głosowaniu zarówno organizacje broniące praw człowieka ACRI oraz Adalah, jak i arabscy członkowie Knesetu skierowali nowe przepisy do Sądu Najwyższego. Zdaniem części izraelskich prawników istnieje duże prawdopodobieństwo, że ustawa zostanie uchylona. Izraelski Instytut Demokracji, ważny ośrodek ekspercki o umiarkowanym profilu, ostrzega, że nowe przepisy mają charakter jawnie dyskryminacyjny i naruszają fundamentalne zasady równości wobec prawa oraz ochrony życia. Sąd Najwyższy już zwrócił się do rządu o zawieszenie obowiązywania nowych przepisów i przedstawienie stanowiska wobec tych skarg najpóźniej do 24 maja 2026 roku.

To postępowanie może okazać się przełomowym momentem, ponieważ sprawa ta stanie się testem dla całego izraelskiego systemu konstytucyjnego. Sąd będzie musiał rozstrzygnąć fundamentalną kwestię: czy Kneset w ogóle posiada kompetencje do wprowadzania tak radykalnych rozwiązań na terytoriach okupowanych, których mieszkańców chroni prawo międzynarodowe.

Nawet jeśli w dającej się przewidzieć przyszłości w Izraelu nie staną żadne szubienice, nowe prawo zdążyło już spełnić swój nadrzędny cel polityczny. Brutalnie wyciągnęło kwestię kary śmierci z zapomnianego marginesu izraelskiego prawodawstwa i wrzuciło ją w samo centrum ogólnonarodowej debaty o stosunku do Palestyńczyków, granicach bezpieczeństwa i samej istocie władzy państwowej.

Główne wnioski

  1. Po kilkudziesięciu latach moratorium Izrael legalizuje egzekucje przez powieszenie dla sprawców zamachów terrorystycznych. Ustawa, forsowana przez skrajną prawicę, wprowadza ekspresowe procedury (wykonanie wyroku w 90 dni), ale wbrew pierwotnej politycznej narracji nie zadziała wstecz wobec sprawców ataku Hamasu z 7 października.
  2. Nowe prawo pogłębia podwójne standardy prawne wobec Palestyńczyków sądzonych w sądach wojskowych i izraelskich osadników przed sądami cywilnymi. Unia Europejska, ONZ oraz organizacje praw człowieka alarmują, że przepisy stanowią poważny regres w porównaniu do globalnych trendów i w praktyce będą wymierzone wyłącznie w Palestyńczyków.
  3. Argumenty o "odstraszaniu" odrzuca sam izraelski aparat bezpieczeństwa (armia i Szin Bet), który uważa, że ustawa utrudni negocjacje z zakładnikami i nakręci spiralę przemocy. Ostateczny los kontrowersyjnego prawa leży teraz w rękach Sądu Najwyższego.