Sprawdź relację:
Dzieje się!
Sport

W Zakopanem odbędą się Skoki w Punkt. Adam Małysz wyjaśnia, jak skoczek może kontrolować swój lot

Na rozbiegu skoczni skoczkowie osiągają prędkość większą niż 90 km/h, w powietrzu jeszcze wyraźnie przyspieszają. – To skomplikowany sport… Nawet ruch palcem w rękawiczce może sporo zmienić w czasie lotu – mówi Adam Małysz.

Na zdjęciu Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego
Adam Małysz mówi: „Prędkości i siły, z którymi mierzą się skoczkowie, są zawrotne, ale w powietrzu da się manewrować”. Źródło: Grzegorz Momot/PAP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakiego porównania użył pewien polski fizyk, opisując skoki narciarskie.
  2. Z jakimi prędkościami latają skoczkowie narciarscy i z jakimi problemami muszą sobie radzić podczas lotu.
  3. W jaki sposób skoczek może „hamować” w powietrzu oraz w jaki może dodać sobie parę metrów tuż przed lądowaniem.

Słowa Adama Małysza o palcu i rękawiczce robią wrażenie. Od razu też przypomina się wypowiedź prof. fizyki Pawła Kowalczyka z Uniwersytetu Łódzkiego. On nie mniej barwnie kilka lat temu opisał ekstremalność tego sportu. Wyjaśniał w materiale TVN-u: „Wyobraźmy sobie, że jedziemy tak jak James Bond, trzymając się na leżąco dachu auta rozpędzonego do blisko 100 km/godz. W ułamku sekundy musimy wstać na równe nogi. Z takimi siłami muszą się mierzyć skoczkowie”.

Nie trzeba więc uzasadniać sensowności tytułowego pytania. W jakim stopniu skoczek może kontrolować to, gdzie wyląduje? Dotąd takie pytanie raczej się nie nasuwało, ponieważ, z grubsza biorąc, w każdym konkursie chodziło o to, by lecieć jak najdalej.

Ale 5 kwietnia w Zakopanem odbędą się zawody nietypowe. Red Bull organizuje Skoki w Punkt. W zawodach weźmie udział pięć czteroosobowych drużyn, ich kapitanami będą gwiazdy sprzed lat: Adam Małysz, Martin Schmitt, Andreas Goldberger, Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern. W ekipie Małysza wystartują: Polak Paweł Wąsek, Słoweniec Domen Prevc, Amerykanin Tate Frantz i Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Skoki w Punkt. Jak rozbić bank?

Pięć drużyn będzie walczyć o to, by w dwóch seriach jak najbardziej zbliżyć się do dystansu 1000 metrów. Rywalizacja odbędzie się na Wielkiej Krokwi (jej rozmiar wynosi 140 metrów, punkt K – 125).

– Każda z drużyn odda osiem skoków, a więc teoretycznie osiem skoków na odległość 125 metrów oznacza rozbicie banku. Ale zapewniam, że to nie będzie takie proste. Emocje będą rosły wraz z każdą kolejną próbą – mówi Adam Małysz, dodając, że w tych zawodach nie będą obowiązywać noty za styl oraz rekompensaty za wiatr i za długość rozbiegu.

Każda z drużyn składa się ze skoczków mocniejszych i słabszych, istotna będzie więc strategia – tę mają pomóc ustalić kapitanowie. Może zdarzyć się tak, że w decydujących momentach turnieju jedni skoczkowie będą musieli wyciągać ze skoku jak najwięcej, a inni – nieco hamować w powietrzu. Gdyż oczywiście łączny wynik 990 m będzie lepszy niż ten wynoszący np. 1050.

Co potrafi skoczek narciarski

Tylko jak „hamować” w powietrzu, gdy pędzi się na dwóch cienkich deskach z prędkością ponad 100 km/h? Albo jak dodać do skoku jeszcze trzy metry, gdy grawitacja już wcześniej ściąga w dół?

– Przyznaję, że sam jestem trochę ciekaw tego, o co pan pyta. W jakimś stopniu na pewno można to kontrolować, choć oczywiście prędkości i siły są zawrotne. Wiem, że na skoczniach mamucich występuje następujące przełożenie: na rozbiegu dochodzimy do prędkości od 100 do 104 km/h, przy lądowaniu mamy 140 lub 145. U nas, w Zakopanem na rozbiegu skoczkowie osiągają ok 92 km/h, więc pewnie przy lądowaniu mają ok. 120 – zaczyna głośno myśleć Adam Małysz.

Najpierw wyjaśnia sprawę „dodawania” do skoków kilku metrów.

– W naszych zawodach nie będzie not za styl, a zatem skoczek nie musi skupiać się na wykonaniu pięknego telemarku. I może w końcowej fazie lotu mocniej wyciągnąć się do przodu, a też trochę, mówiąc potocznie, „podkurczyć” nogi. Podnieść narty. To jest wykonalne, tak, również przy takich prędkościach, o których mówiłem. Można zyskać parę metrów – tłumaczy były mistrz.

Jak zahamować w powietrzu

Przechodzimy do sprawy „hamowania” w powietrzu.

– Szersze rozłożenie rąk powoduje pewną utratę prędkości. Tak samo jak odchylenie ciała do tyłu. Skoczkowie są przyzwyczajeni do takiego manewrowania w powietrzu. Przecież oni w Pucharze Świata walczą nie tylko o odległości, ale też z wiatrem. Raz wieje z jednej strony, a raz z drugiej. Trzeba też korygować własne błędy. Ktoś wybije się z progu zbyt wcześnie, a ktoś zbyt odbicie spóźni. Są też jeszcze inne błędy, ktoś może mocniej wybić się z jednej nogi i wtedy szybko musi kontrować, „dociskać” drugą stronę. Po wyjściu z progu czekają na skoczków różne niespodzianki. Jeśli ktoś dostaje podmuch wiatru w ciało, musi mocniej nachylić się do przodu, żeby niwelować utratę prędkości. Jeśli wiatr wieje mu w plecy, musi trochę się prostować, żeby nie ściągało go w dół. Nawet jeśli odchyli palec w rękawiczce, to już może zacząć lekko skręcać w powietrzu – wyjaśnia Adam Małysz.

On już będzie się tylko przyglądał oraz odpowiednio ustalał taktykę drużyny. Myśli, czy może warto byłoby wprowadzić podobne konkursy do Pucharu Świata, nie będą go trapić. Chyba że zakopiańskie zawody okażą się jeszcze bardziej emocjonujące, niż zakłada.

– Na razie jestem zwolennikiem tezy, by nie komplikować dodatkowo Pucharu Świata nowymi formatami – kończy Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Skoki w Punkt rozpoczną się 5 kwietnia o 16, transmisję przeprowadzi TVN.

Główne wnioski

  1. Skoczkowie narciarscy osiągają w powietrzu prędkości przekraczające 100 km/h, a jednak ich repertuar, jeśli chodzi o manewrowanie podczas lotu, jest całkiem bogaty. W walce z wiatrem radzą sobie nieźle, a więc mają też pewne umiejętności, by próbować kontrolować długość swoich skoków.
  2. Skoki w Punkt to impreza komercyjna, nieobecna w kalendarzu Pucharu Świata. Odbędzie się, ponieważ jest częścią działalności marketingowej Red Bulla, który w ten sposób chce także promować skoki narciarskie.
  3. W imprezie zaplanowanej na 5 kwietnia wygra ta z pięciu drużyn, która w ośmiu skokach osiągnie łączną odległość najbliższą tysiącowi metrów.