Kategoria artykułu: Sport
Sport to pieniądz Sezon 1 Odc. 55

Walka ze stalkerem trwała osiem lat. Jak Małgorzata Glinka pozbyła się niechcianego wielbiciela?

Była ikoną i liderką „Złotek”. W cieniu sukcesów na parkiecie toczyła wieloletnią walkę o uwolnienie się od natrętnego stalkera. W nowym odcinku podcastu „Sport to pieniądz” Małgorzata Glinka wspomina najlepsze chwile swojej kariery, ocenia obecną reprezentację Polski i opowiada o dramatycznych zmaganiach z prześladującym ją adoratorem.

Małgorzata Glinka

Z tego odcinka dowiesz się…

  1. Co spotkało Małgorzatę Glinkę ze strony tureckiego stalkera.
  2. Czy dwukrotna mistrzyni Europy popiera przepisy ograniczające możliwość zmiany reprezentacji narodowej przez zawodników.
  3. Jak ocenia obecną reprezentację Polski siatkarek.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Na siatkarskich parkietach Małgorzatę Glinkę można było oglądać przez ponad 20 lat. Grała w klubach we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Turcji, zdobywając z nimi krajowe tytuły i wygrywając Ligę Mistrzów. W reprezentacji Polski rozegrała blisko 300 meczów, dwukrotnie sięgając po mistrzostwo Europy. Od czasów „Złotek” polskie siatkarki nie odniosły podobnych sukcesów – choć w ostatnich latach regularnie stają na podium Ligi Narodów.

– Na pewno brakuje Asi Wołosz – ocenia Małgorzata Glinka obecną kadrę Polski.

Joanna Wołosz zdecydowała się zakończyć reprezentacyjną karierę po igrzyskach w Paryżu.

– Rozgrywająca to mózg drużyny i na pewno dziewczyny bardzo dużo przy niej zyskały, ponieważ przez kilkanaście lat grała u boku najlepszych zawodniczek. Ona się nie boi, dawała drużynie pewność, więc z mojej perspektywy brakuje dziś takiej drugiej Asi – mówi Małgorzata Glinka.

Jej zdaniem wyróżniające się polskie zawodniczki powinny decydować się na grę w klubach z najsilniejszych lig zagranicznych.

– Nasza męska liga jest bardzo silna, ale żeńska nie jest jeszcze na takim poziomie. Zawsze mówiłam każdej zawodniczce, która wahała się przed wyjazdem: jedź. Będziesz trenować z najlepszymi, grać z najlepszymi i przeciwko najlepszym. To szkoła życia – nie tylko sportowa, ale też życiowa. Dojrzewasz bardzo szybko i musisz być samodzielna – uważa Małgorzata Glinka.

Zmiana kadry będzie trudniejsza

Od przyszłego roku wejdą w życie zaostrzone przepisy Międzynarodowej Federacji Siatkówki (FIVB) dotyczące zmiany reprezentowanych barw. Zawodniczki i zawodnicy, którzy zagrają w barwach jednej reprezentacji, nie będą mogli występować dla innego kraju. Zgodnie z nowymi zasadami Wilfredo Leon, który wcześniej reprezentował Kubę, nie mógłby zagrać w barwach Polski. Przepisy nie działają jednak wstecz, więc polscy kibice mogą być spokojni – Leon nadal będzie punktował w biało-czerwonych barwach.

Zdaniem Małgorzaty Glinki to krok w dobrą stronę.

– Rozumiem, że są różne sytuacje. Wilfredo Leon uciekł z Kuby, bo tutaj jest lepsze życie. Na Kubie jest bardzo ciężko – to była jego życiowa szansa i dobrze, że z niej skorzystał – mówi Małgorzata Glinka.

Na tę kwestię polska zawodniczka patrzy też z drugiej strony.

– Ale patrząc stricte sportowo… Grałam kiedyś przeciwko Kubankom występującym w reprezentacji Włoch i nie udawało mi się z nimi wygrywać. Byłam wściekła i uważałam, że to niesprawiedliwe, że Włosi „biorą” dwie Kubanki i zdobywają medale jako Włochy. Nie jestem za naturalizowaniem zawodników. Wolałabym, żeby reprezentacja była z krwi i kości – dodaje Małgorzata Glinka.

Osiem lat walki ze stalkerem

Po sukcesie polskich siatkarek na rozgrywanych w Turcji mistrzostwach Europy w 2003 r., do Małgorzaty Glinki podszedł jeden z kibiców. Poprosił o zdjęcie, autograf – sytuacja dla sportowców całkowicie naturalna. Tym razem okazało się jednak, że spotkanie z polską siatkarką przerodziło się w obsesyjne poszukiwanie kontaktu przez mężczyznę, który oczekiwał, że Małgorzata Glinka zostawi swoją rodzinę i zwiąże się z nim.

– Gdy grałam w Cannes, jeździł za nami na mecze. Wydawało mi się to coraz dziwniejsze. Gdy miałam urodziny, przyszedł na stołówkę, kiedy jadłyśmy z drużyną obiad, z tortem z moją podobizną. Później zaczął mi wysyłać przeróżne zdjęcia mnie, ale takie, o których nie wiedziałam wcześniej, że ktoś mi je zrobił. To było trochę przerażające, bo zdjęcia wyglądały jak robione przez jakiegoś detektywa – opowiada Małgorzata Glinka.

W pewnym momencie mężczyźnie udało się zdobyć numer telefonu siatkarki.

– Miałam po 50-100 nieodebranych telefonów w ciągu jednego dnia. Wysyłał mi przeróżne rzeczy. Na przykład: „jestem w szpitalu w Cannes, podciąłem sobie żyły, bo nie chcesz ze mną być”. Zaczęłam się naprawdę bać. W końcu opowiedziałam o wszystkim prezesce klubu, która swoimi drogami załatwiła, że ten mężczyzna miał zakaz wjazdu do Francji – mówi Małgorzata Glinka.

Jej opowieści budzą grozę. Stalker potrafił zamieścić w sieci fałszywy nekrolog z danymi męża Polki. Walka o spokój trwała w sumie przez osiem lat.

– Tym, których spotyka taka sytuacja, mogę powiedzieć jedną rzecz: nie dyskutować z tą osobą, nie tłumaczyć. Ona ma pożywkę z tego, że w ogóle mamy z nią kontakt. Trzeba odciąć się całkowicie i zgłosić to na policję albo do innych instytucji, zajmujących się takimi sprawami – radzi ofiarom stalkingu Małgorzata Glinka.