Wielkie powroty do PKO BP Ekstraklasy. Polska liga przyciąga znane nazwiska
Powroty piłkarzy do PKO BP Ekstraklasy przestały być wyjątkiem, a stały się znakiem rozpoznawczym letniego okna transferowego. Do Polski wrócili reprezentanci kraju, zawodnicy z doświadczeniem zdobytym w czołowych ligach Europy czy Major League Soccer. Dla jednych jest to szansa na odbudowę kariery, dla innych możliwość uczestniczenia w coraz bardziej atrakcyjnym projekcie, jakim staje się polska liga.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakiej nieoczywistej roszady w bramce dokonał mistrz Polski.
- Który piłkarz, mający na koncie ponad 50 występów w reprezentacji Polski, wzbudził szczególne zainteresowanie obserwatorów PKO BP Ekstraklasy po powrocie do Polski.
- Który z piłkarzy wracających do PKO BP Ekstraklasy okazał się wielkim pechowcem.
Choć Lech Poznań w poprzednim sezonie obronił mistrzostwo Polski i między słupkami doszło do zmiany. Bartosza Mrozka zastąpił Mateusz Lis, który wrócił do Ekstraklasy po występach w Turcji.
– Na papierze transfer Mateusza Lisa, który w Göztepe był kapitanem i zanotował w poprzednim sezonie aż 16 czystych kont, wyglądał naprawdę obiecująco. Wydaje mi się też, że Bartosz Mrozek doszedł do momentu, w którym sam czuje, że powinien spróbować swoich sił gdzieś indziej, więc Lech musiał się odpowiednio zabezpieczyć. Nie dziwi mnie zatem, że Niels Frederiksen od początku sezonu postawił między słupkami na nowy nabytek, chcąc go zbudować. Sęk w tym, że mecz z Cracovią i rewanż z Aarhus postawiły pod znakiem zapytania, czy Lis będzie w stanie skutecznie zastąpić swojego poprzednika. Według mnie nie jest on bowiem lepszym fachowcem od Mrozka i obawiam się, że podobne słabsze występy mogą mu się jeszcze przytrafiać, choć chciałbym się mylić – mówi Filip Trokielewicz, dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna”.
Piłkarze wracający do PKO BP Ekstraklasy
| Zawodnik | Obecny klub | Poprzedni klub w Ekstraklasie |
| Karol Świderski | Widzew Łódź | Jagiellonia Białystok |
| Bartosz Bereszyński | Motor Lublin | Legia Warszawa |
| Filip Marchwiński | Cracovia | Lech Poznań |
| Mahir Emreli | Raków Częstochowa | Legia Warszawa |
| Mateusz Lis | Lech Poznań | Wisła Kraków |
| Filip Szymczak | Zagłębie Lubin | Lech Poznań |
| Ben Lederman | Wieczysta Kraków | Raków Częstochowa |
| Zlatan Alomerović | Zagłębie Lubin | Jagiellonia Białystok |
| Conrado | Radomiak Radom | Lechia Gdańsk |
| Karol Niemczycki | Śląsk Wrocław | Cracovia |
| Mateusz Wieteska | Wieczysta Kraków | Legia Warszawa |
| Antonio Milić | Wieczysta Kraków | Lech Poznań |
Powroty świadczą o sile ligi
Widzew Łódź w poprzednim sezonie zaskoczył całą ligę rozmachem na rynku transferowym. Klub zarządzany przez Roberta Dobrzyckiego wydał około 20 mln euro na nowych piłkarzy, jednak ogromne inwestycje nie przełożyły się na sportowy sukces. Symbolem nieudanego okienka okazał się Osman Bukari. Ghańczyk kosztował rekordowe 5,5 mln euro, lecz nie sprostał wyzwaniu i został wypożyczony do Crvenej Zvezdy Belgrad. Teraz ciężar zdobywania bramek ma wziąć na siebie Karol Świderski.
– Bez wątpienia powrót Karola Świderskiego do Ekstraklasy jest jednym z tych, z którymi wiążę największe nadzieje. Zasadniczo powroty Polaków do Ekstraklasy są niezbitym dowodem na dynamiczny rozwój naszych rodzimych rozgrywek w ostatnich sezonach. Jeszcze parę lat temu zawodnicy pokroju Karola Świderskiego, Przemysława Wiśniewskiego czy Bartłomieja Drągowskiego najprawdopodobniej patrzyliby na ofertę powrotu do polskiej ligi z przymrużeniem oka. Dziś propozycja z Ekstraklasy jest natomiast często dla reprezentantów Polski interesującą opcją – mówi Filip Trokielewicz.
W minionym sezonie PKO BP Ekstraklasy granicę 10 ligowych trafień przekroczyło tylko dwóch Polaków. Karol Czubak, który zdobył 18 bramek dla Motoru Lublin, a także autor 14 goli: Sebastian Bergier, gracz Widzewa Łódź. Czy drugi z wymienionych snajperów znajdzie nić porozumienia z nowym nabytkiem RTS, a może między nimi będzie toczyć się rywalizacja o miejsce w składzie...
– Zdecydowanie najwięcej obiecuję sobie po transferze Karola Świderskiego do Widzewa Łódź. Wystarczyły tylko dwa mecze, by „Świder” pokazał, że jest w stanie odmienić ofensywę Łodzian. Sebastian Bergier ma się czego obawiać, ponieważ dalsze problemy ze skutecznością mogą sprawić, że Aleksandar Vuković odejdzie od ustawienia z dwójką napastników. W takim wypadku „Vuko” postawi raczej na 51-krotnego reprezentanta Polski. Pod względem techniki i szybkości podejmowania decyzji Świderski przerasta Ekstraklasę. Doskonale widać, dlaczego w minionym sezonie Ligi Europy strzelił aż cztery gole – ocenia Stanisław Pisarzewski, dziennikarz Kanału Sportowego.
Polska jako gwarancja stabilności
Sam poziom sportowy nie jest jednak jedynym argumentem przemawiającym za powrotem do kraju. Coraz większe znaczenie mają również kwestie pozaboiskowe – od jakości życia po poczucie bezpieczeństwa.
– Jestem przekonany, że wynika to nie tylko z rosnącego poziomu sportowego, ale również z kilku innych czynników. Po pierwsze, w Polsce – przynajmniej moim skromnym zdaniem – żyje się obecnie naprawdę komfortowo. Dla przykładu kilka miesięcy temu na łamach tygodnika „Piłka Nożna” ukazała się moja rozmowa z Ivo Rodriguesem z Motoru Lublin, który opowiadał między innymi o tym, że w Polsce czuje się czasem bezpieczniej niż w swojej ojczyźnie – Portugalii – mówi Filip Trokielewicz.
Fani polskiej ligi od dłuższego czasu regularnie są świadkami futbolowego święta podczas wielu spotkań.
– Co więcej, oprawa Ekstraklasy stoi dziś na bardzo wysokim poziomie, a stadiony coraz szczelniej wypełniają się kibicami. Myślę, że to również wpływa na sposób, w jaki postrzegane są dziś nasze rozgrywki przez piłkarzy, którzy analizują, czy warto wrócić na stare śmieci – dodaje dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna”.
Znaczenie mają także warunki, które dziś oferuje PKO BP Ekstraklasa. Warto mieć na uwadze kwestie finansowe, które coraz częściej pozwalają polskim klubom skutecznie konkurować o solidnych ligowców.
– Tematem, od którego nie uciekniemy, są również apanaże oferowane zawodnikom. Pod tym względem polskie kluby także nie odstają od wielu zagranicznych ekip. Ponadto warto zaznaczyć, że w Polsce większość piłkarzy rozlicza się w formule B2B, co sprawia, że płacą oni niższe podatki niż choćby w krajach skandynawskich. Agent Daniel Weber opowiadał swego czasu na antenie „Meczyków”, że w Polsce podatki wynoszą 15 proc., podczas gdy w wielu europejskich ligach obciążenia podatkowe sięgają średnio 40-50 proc. To różnica, która może mieć w przypadku niektórych graczy wpływ na decyzję o powrocie nad Wisłę. Nie zapominajmy bowiem, że dla tych ludzi gra w piłkę to często po prostu praca – zwraca uwagę Filip Trokielewicz.
Bereszyński nową twarzą Motoru
Do Ekstraklasy wrócił również Bartosz Bereszyński. Wielokrotny reprezentant Polski, który ma za sobą występy w Sampdorii, Napoli, Empoli i Palermo, będąc na ostatnim etapie kariery, opuścił Półwysep Apeniński. Teraz doświadczeniem ma pomóc Motorowi Lublin, który pod wodzą Mariusza Misiury rozpoczyna nowy etap swojej historii.
– Transfer Bartosza Bereszyńskiego do Motoru Lublin można porównać do historii napisanej przez Kamila Glika w Cracovii. To kolejny wielki powrót, który daje Ekstraklasie odrobinę kolorytu. Jeśli chodzi o jego rolę w zespole Misiury, zdziwiłbym się, gdyby zagrał na boku obrony. Po pierwszych meczach Motoru można wysnuć wniosek, że Misiura będzie stawiał na piłkarzy, którzy podłączają się do akcji ofensywnych, czyli Thomasa Santosa i Filipa Lubereckiego. Myślę, że Bereszyński będzie głównie stoperem, co jest zresztą naturalną ścieżką dla bocznych obrońców, którzy zbliżają się do końca kariery – wyjaśnia Stanisław Pisarzewski.
Szymczak szuka odrodzenia
Filip Szymczak jest wychowankiem Lecha Poznań. Do akademii Kolejorza trafił 13 lat temu, a w międzyczasie rozwijał się w GKS Katowice. W pierwszym zespole Lecha trudno było jednak wywalczyć miejsce wobec niepodważalnej pozycji Mikaela Ishaka. Po nieudanym epizodzie w belgijskim Charleroi napastnik 9 lipca 2026 roku został piłkarzem Zagłębia Lubin.
– Choć Filip Szymczak nie poradził sobie najlepiej w Lechu Poznań i w belgijskim Charleroi, w dalszym ciągu jest to piłkarz z potencjałem. Rzecz w tym, że Zagłębie Lubin to bardzo specyficzna drużyna. Pragmatyczny styl preferowany przez Leszka Ojrzyńskiego sprawia, że wielu graczom trudno jest rozwinąć skrzydła. Kajetan Szmyt, były gracz „Miedziowych”, znacznie lepiej czuje się w systemie proponowanym przez Adriana Siemieńca. Można też zastanawiać się, jakie liczby wykręcałby teraz Marcel Reguła, gdyby grał w zespole, który stara się mieć piłkę przy nodze. Wracając do Szymczaka, może to być dla niego dobry sezon, ale przekroczenie granicy 10 goli byłoby pewną niespodzianką – nawet jeśli Leszek Ojrzyński postawi na niego kosztem Michalisa Kosidisa – przewiduje Stanisław Pisarzewski.
Wieczysta sięga po doświadczenie
Beniaminek PKO BP Ekstraklasy nie zwalnia tempa. Wieczysta Kraków w ciągu zaledwie pięciu lat przeszła drogę od ligi okręgowej do najwyższej klasy rozgrywkowej. Klub finansowany przez krakowskiego przedsiębiorcę Wojciecha Kwietnia jest zjawiskiem w polskiej piłce.
Jednym z najgłośniejszych transferów było pozyskanie przez Wieczystą Mateusza Wieteski. Środkowy obrońca podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Dla sześciokrotnego reprezentanta Polski jest to powrót do kraju po czterech latach. Po odejściu z Legii Warszawa występował we francuskim Clermont Foot, następnie został wykupiony przez Cagliari za ponad 5 mln euro. Ostatnie miesiące nie należały do udanych. Po wypożyczeniach do PAOK-u Saloniki i Kocaelisporu w debiucie zerwał więzadło krzyżowe, co sprawiło, że de facto stracił cały poprzedni sezon. Do Wieczystej trafił także Antonio Milić. 32-letni Chorwat przez pięć sezonów był opoką Lecha Poznań, jednak po wygaśnięciu kontraktu strony nie doszły do porozumienia w sprawie prolongaty. Doświadczony stoper pozostał jednak w Ekstraklasie.
Wieczysta rozpoczęła sezon od porażek z Radomiakiem i Lechem Poznań. Po spotkaniu z „Kolejorzem” dyrektor sportowy klubu Sławomir Peszko zasugerował w programie „Liga+ Extra” na antenie CANAL+Sport, że Kazimierz Moskal prawdopodobnie nie pozostanie trenerem do końca sezonu. Trudno nie odnieść wrażenia, że takie deklaracje po dwóch kolejkach są kuriozalne i szkodą morale zespołu. Być może duet doświadczonych środkowych obrońców w osobach Wieteski i Milicia pozwoli beniaminkowi ustabilizować sytuację na boisku.
Casus Marchwińskiego. Pech zamiast nowego początku
Spośród wszystkich zawodników wracających do Ekstraklasy największego pecha miał Filip Marchwiński. Wychowanek Lecha Poznań latem 2024 roku przeniósł się do Lecce. Jego pobyt we Włoszech okazał się jednak rozczarowujący z powodu poważnej kontuzji. Po zaledwie trzech występach Marchwiński zerwał więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Konieczna była rehabilitacja, która oznaczała kilkumiesięczny rozbrat z futbolem.
Na początku 2026 roku Marchwiński co prawda wrócił do kadry meczowej Lecce, jednak do końca sezonu nie pojawił się już na boisku. Latem został wypożyczony do Cracovii. Traf chciał, że swój debiut w ekipie „Pasów” zanotował właśnie przeciw Lechowi Poznań na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Bezbramkowy remis nie był efektownym widowiskiem, lecz po końcowym gwizdku arbitra zrobiło się głośno wokół samego Marchwińskiego. Część kibiców Lecha domagała się walkowera, twierdząc, że zawodnik nie powinien wystąpić w tym spotkaniu. Ostatecznie okazało się, że gracz odbył karę za czerwoną kartkę otrzymaną przed wyjazdem do Włoch i jego występ był zgodny z przepisami.
Niestety, zaledwie kilka dni później Marchwiński po raz drugi w karierze zerwał więzadło krzyżowe. Oznacza to kolejne długie miesiące rehabilitacji i niemal pewną stratę zdecydowanej większości sezonu. Z listy graczy, którzy wrócili do kraju, akurat jego los nie oszczędza.
Główne wnioski
- Jedną z mniej oczywistych decyzji kadrowych przed startem sezonu ligowego podjął Lech Poznań. Mistrz Polski zdecydował się na zmianę podstawowego bramkarza, mimo że Bartosz Mrozek był jednym z ważnych ogniw zespołu, który sięgnął po tytuł. Jego miejsce zajął Mateusz Lis, wracający do PKO BP Ekstraklasy po występach w Turcji. To ruch, który z jednej strony wpisuje się w długofalowe planowanie kadry i przygotowanie na ewentualne odejście Mrozka, z drugiej jednak niesie ze sobą spore oczekiwania wobec nowego golkipera. Lis wrócił do Polski z mocnymi referencjami. W barwach Göztepe pełnił funkcję kapitana zespołu i zakończył poprzedni sezon z 16 meczami bez straty gola. Początek jego przygody w Poznaniu nie był jednak sielankowy. Pierwsze ligowe spotkania oraz rywalizacja w europejskich pucharach pokazały, że zastąpienie jednego z najlepszych bramkarzy poprzedniego sezonu będzie wymagającym zadaniem. Z tego względu obsada bramki Lecha może pozostać jednym z najciekawszych tematów do obserwowania w kolejnych tygodniach.
- Jednym z najgłośniejszych powrotów do PKO BP Ekstraklasy tego lata był transfer Karola Świderskiego do Widzewa Łódź. Reprezentant Polski wrócił do kraju po latach spędzonych za granicą i od początku budzi ogromne oczekiwania. Sam transfer jest również kolejnym przykładem rosnącej atrakcyjności Ekstraklasy dla polskich piłkarzy z międzynarodowym doświadczeniem, którzy jeszcze kilka lat temu znacznie rzadziej decydowali się na taki krok. Świderski ma stać się liderem ofensywy Widzewa, który po kosztownym, ale rozczarowującym poprzednim sezonie liczy na zdecydowaną poprawę wyników. Już pierwsze występy pokazały, że napastnik umie wnieść do gry zespołu jakość, której wcześniej brakowało. Jego doświadczenie, technika i umiejętność podejmowania szybkich decyzji mogą znacząco zwiększyć siłę ataku łodzian.
- Spośród wszystkich piłkarzy, którzy tego lata wrócili do PKO BP Ekstraklasy, największego pecha miał bez wątpienia Filip Marchwiński. Wychowanek Lecha Poznań po nieudanym pobycie we włoskim Lecce zdecydował się na wypożyczenie do Cracovii, licząc na odbudowę po pierwszym zerwaniu więzadła krzyżowego i wielomiesięcznej rehabilitacji. Jego powrót do ligowej rywalizacji rozpoczął się symbolicznie – debiut w barwach „Pasów” przypadł na mecz przeciwko Lechowi Poznań przy ulicy Bułgarskiej. Choć po spotkaniu pojawiły się wątpliwości dotyczące możliwości jego występu, szybko wyjaśniono, że zawodnik zgodnie z przepisami odbył wcześniej karę zawieszenia i mógł zagrać. Niestety zaledwie kilka dni później Marchwiński po raz drugi w karierze zerwał więzadło krzyżowe, co oznacza kolejne długie miesiące rehabilitacji i praktycznie przekreśla jego szanse na regularną grę w obecnym sezonie.