Władimir Semirunnij stawia na nową dyscyplinę. Powalczy o medal na letnich igrzyskach?
Ma 24 lata, a na koncie wicemistrzostwo olimpijskie, wicemistrzostwo świata oraz mistrzostwo Europy. I zapowiada, że to dopiero początek jego medalowej kolekcji. W nowym sezonie Władimir Semirunnij chce ścigać się już nie tylko na łyżwach, ale też... na rowerze.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Jak medal olimpijski zmienił życie Władimira Semirunnija.
- Na co przeznaczył otrzymane za wicemistrzostwo pieniądze.
- Dlaczego chce spróbować sił w nowej dysyplinie.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Władimir Semirunnij to jeden z trzech – obok Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąska - polskich medalistów tegorocznych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina. Wywalczony w biegu łyżwiarskim na dystansie 10 000 metrów medal sprawił, że jego rozpoznawalność gwałtownie wzrosła.
– Fala zainteresowania cały czas trwa. Nie mogę powiedzieć, że mi się to nie podoba, chociaż trochę się męczę. Ale też nie ma problemu, mam na to czas. Znajdę czas dla wszystkich – mówi Władimir Semirunnij w podcaście „Sport to pieniądz”.
Popularność traktuje jednak jako coś więcej niż efekt sportowego sukcesu. Widzi w niej także szansę dla całej dyscypliny. Polski medal w łyżwiarstwie szybkim po latach przerwy sprawił, że o tej konkurencji znów zaczęto mówić więcej.
– Być może mam taką odpowiedzialność za łyżwy w Polsce, bo w końcu po 12 latach jest medal w łyżwiarstwie. Chciałbym, żeby więcej ludzi w Polsce wiedziało o tej dyscyplinie. Wiadomo, że w Polsce najpopularniejsze są skoki narciarskie, ale w łyżwiarstwie też są dobrzy zawodnicy – uważa wicemistrz olimpijski.
Liczy się tylko złoto
Na co dzień Władimir Semirunnij trenuje w Tomaszowie Mazowieckim. Tamtejsza Hala Lodowa spełnia wymagania niezbędne do organizacji międzynarodowych imprez. Wkrótce panczeniści będą mogli ścigać się także na powstającym torze w Zakopanem.
– Jak skończą tor w Zakopanem, będzie super. To będzie najwyżej położony tor w Europie, możliwe, że jeden z najszybszych na świecie. W Europie na pewno. Ogólnie w Polsce mamy super warunki do łyżew – mówi 24-latek.
Mimo rosnącej popularności i sukcesów Semirunnij nie ma poczucia spełnienia.
– Srebrny medalista to pierwszy przegrany. Zawsze chcę wygrywać złoto. Arianna Fontana w short tracku ma 14 olimpijskich medali. Ja też chcę mieć tyle. Chcę być jednym z najlepszych zawodników. Nie tylko za cztery lata, ale w ogóle. Chcę, żeby przez kilkanaście lat o mnie po prostu
pamiętali, że był taki fajny łyżwiarz, który był mocny – mówi Władimir Semirunnij.
Motywacja do zdobycia kolejnych medali może być tym większa, że swój srebrny krążek Władimir Semirunnij przekazał na streamie Łatwoganga na aukcję fundacji Cancer Fighters.
– Wszystkie te wspomnienia z igrzysk i to, że jestem wicemistrzem olimpijskim, mam w głowie. Zdobywając ten medal, podziękowałem Polsce. Chciałem też jednak pomóc. Nawet nie wiem, czy można byłoby zrobić z tym medalem coś lepszego – tłumaczy gość „Sport to pieniądz”.
Wywalczony we Włoszech medal dał łyżwiarzowi stabilność finansową dzięki jednorazowej nagrodzie od PKOl-u i stypendium ministra sportu. Cześć pieniędzy przeznaczył na zakup auta, ale większość na inwestycje w siebie.
– W sporcie jest jak w biznesie: jak w coś inwestujesz i to idzie do góry, musisz dalej inwestować, żeby nadal rosło. W sporcie jest tak samo. Dlatego muszę jeść lepszej jakości jedzenie, mieć lepszy osprzęt na treningi i lepsze warunki do regeneracji – mówi Władimir Semirunnij.
Z panczenów na rower
Nieodłącznym elementem przygotowań do startów jest dla wicemistrza olimpijskiego rower. W ciągu ostatnich dwóch lat wykręcił na nim 35 tys. kilometrów. Podpatruje też profesjonalnych kolarzy i zastanawia się, jak ich metody treningowe i sprzęt mogą przełożyć się na jego sukcesy na lodzie. Inwestuje w nowoczesny sprzęt i analizuje ich przygotowania do zawodów. Nie wyklucza nawet walki o kwalifikację na letnie igrzyska olimpijskie.
Na dwóch kołach Władimir Semirunnij czuje się na tyle pewnie, że we wrześniu planuje wystartować w kolarskich mistrzostwach Polski.
– Bardzo chcę wystartować w czasówce w duecie z moim przyjacielem. Obaj dobrze kręcimy na rowerze. On teraz nawet startuje w zawodach, bo ma licencję UCI i już w takich prawdziwych wyścigach startował. Ja startowałem tylko raz, jeszcze w Rosji, chyba cztery lata temu. Byłem czwarty, więc to chyba niezły wynik – tłumaczy Władimir Semirunnij.
Według niego przygoda z kolarstwem mogłaby rozwinąć się na tyle, by wystartował w tej dyscyplinie na letnich igrzyskach olimpijskich.