Wniosek o wotum nieufności dla Pauliny Hennig-Kloski testem dla rządzących
Koalicję czeka test jedności. Opozycja szósty raz w tej kadencji składa wniosek o wotum nieufności dla członka rządu Donalda Tuska. To jednak pierwsza sytuacja, w której koalicyjna jedność stoi pod znakiem zapytania.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co dla koalicji oznacza wniosek o wotum nieufności dla Pauliny Hennig-Kloski.
- Jakie jest tło wewnątrzkoalicyjnych napięć wokół wniosku.
- Jak do sprawy podchodzi premier Donald Tusk.
Do tej pory ministrowie z rządu premiera Donalda Tuska mogli czuć spokój przed głosowaniami nad wyrażeniem wotum nieufności. Koalicja obroniła już przed takimi wnioskami m.in. Bartłomieja Sienkiewicza, Adama Bodnara, Izabelę Leszczynę, Marcina Kierwińskiego i Paulinę Hennig-Kloskę.
Paulina Hennig-Kloska zagrożona?
Na najbliższym posiedzeniu posłowie zajmą się drugim wnioskiem o wotum nieufności dla ministry klimatu i środowiska. Za wnioskiem o wotum nieufności stoją politycy Konfederacji. Konfederaci krytykują Ministerstwo Klimatu i Środowiska za wdrażanie unijnej polityki klimatycznej, systemu kaucyjnego oraz nieprawidłowości w programie Czyste Powietrze.
W sprawie Czystego Powietrza państwo podjęło niedawno kolejne kroki. We wtorek 21 kwietnia do resortu weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Zażądali dokumentów dotyczących programu Czyste Powietrze (od czerwca 2021 r.). Śledztwo dotyczące m.in. nieuczciwych praktyk niektórych wykonawców prowadzi Prokuratura Europejska.
Konfederacja może liczyć na wsparcie polityków PiS, którzy niespełna dwa lata temu również próbowali odwołać Paulinę Hennig-Kloskę ze stanowiska.
Również koło poselskie partii Razem ma głosować za odwołaniem ministry klimatu. W radiowej Jedynce zapowiedział to poseł Razem – Maciej Konieczny. Zastrzegł jednak, że choć jego partia jest krytyczna wobec m.in. funkcjonowania systemu kaucyjnego i stanu debaty o reformie systemu ETS, to nie przyłączy się do wniosku ze względu na „antyklimatyczną ofensywę prawicy”.
Zakładając, że za odwołaniem Hennig-Kloski zagłosują posłowie ze wszystkich klubów i kół, które nie należą do koalicji, głosów i tak byłoby zbyt mało.
Tarcia z Polską 2050
Tym razem rzeczywistość polityczna wygląda nieco inaczej niż w maju 2024 r. Wtedy koalicja odrzuciła poprzedni wniosek posłów PiS o wotum nieufności dla Pauliny Hennig-Kloski. Szefowa klimatu była wtedy jeszcze członkinią Polski 2050. Ówczesny lider partii Szymon Hołownia bronił Paulinę Hennig-Kloskę wiele razy. Również wtedy, gdy we wrześniu 2024 r. sugerowała, że poszkodowani przez powódź mogą liczyć na pomoc w postaci pożyczek. Poniosła wtedy wizerunkowe straty.
Dziś Paulina Hennig-Kloska jest poza partią, w której kilka miesięcy temu przegrała walkę o przywództwo z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Wspólnie z połową dotychczasowych parlamentarzystów Polski 2050 powołała klub parlamentarny Centrum i tworzy nowy ruch polityczny. Parlamentarzyści odeszli z Polski 2050 w atmosferze sporu.
W obecnej sytuacji napięcia między Polską 2050 a klubem Centrum przekładają się na dyskusję o wniosku o wotum nieufności.
Spośród dawnych kolegów Paulinę Hennig-Kloskę krytykuje poseł Bartosz Romowicz. Publicznie deklaruje, że zagłosuje za wotum nieufności dla byłej partyjnej koleżanki. Coraz częściej staje w kontrze do działań jej resortu. Niedawno wspólnie z Polskim Stronnictwem Ludowym przygotował projekt zmiany ustawy o ochronie przyrody – rady gmin miałyby decydujący głos przy tworzeniu rezerwatów przyrody.
Za zmiany w radzie we władzach Banku Ochrony Środowiska Paulinę Hennig-Kloskę krytykują również politycy PSL.
Koalicja bez jedności w głosowaniu?
Na poniedziałkowy wieczór 21 kwietnia władze klubu Polski 2050 po raz kolejny zaprosiły na klubowe posiedzenie szefową klimatu. Oczekiwali wyjaśnień w powyższych sprawach.
W klubie Polski 2050 słyszymy, że nie ma jeszcze wspólnego stanowiska klubu w sprawie czwartkowego głosowania. Choć mało kto stawia tak twarde deklaracje jak poseł Bartosz Romowicz, to – z tego, co nieoficjalnie słyszymy – niewykluczone, że nie będzie osamotniony w głosowaniu przeciwko szefowej klimatu.
Postawa polityków Polski 2050 budzi niezadowolenie dawnych partyjnych kolegów, którzy z Pauliną Hennig-Kloską tworzą klub Centrum.
– W koalicji podstawowym obowiązkiem jest obrona własnych ministrów. Jeżeli to zawodzi, to nie ma koalicji. Wszyscy to wiedzą, może poza przypadkiem klubu marnotrawnego, który postanowił być bardziej opozycyjny niż opozycja. W sprawie tego wniosku niemal nie odzywają się Konfederacja i PiS, a ciężar sprawy wzięła na siebie Polska 2050. To absurdalne – mówi nieoficjalnie jeden z posłów klubu Centrum.
Ultimatum premiera
Przed tygodniem premier Donald Tusk postawił sprawę jasno. Oczekuje, że cała koalicja zagłosuje za Pauliną Hennig-Kloską.
– Jeśli jesteśmy koalicją, to musimy działać solidarnie i lojalnie wobec siebie. Jeśli chcemy szkodzić, to znaczy, że stajemy się opozycją – powiedział szef rządu.
Dzień wcześniej spotkał się z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, szefową Polski 2050 oraz ministrą funduszy i polityki regionalnej.
– Powiedziałem otwarcie. Jeśli się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy. Jeśli zdacie ten test koalicyjnej lojalności i solidarności, będziemy dalej pracować – powiedział premier Donald Tusk.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w mediach społecznościowych napisała: „W Umowie koalicyjnej zobowiązaliśmy się do współpracy opartej na wzajemnym szacunku. Język ultimatum to łamanie umowy. Koalicja budowana na przemocy to droga do katastrofy”.
Główne wnioski
- Wniosek o wotum nieufności dla szefowej klimatu Pauliny Hennig-Kloski może być najpoważniejszym testem spójności koalicji w tej kadencji. Do tej pory większość rządząca skutecznie broniła ministrów rządu Donalda Tuska. Tym razem jednak realia polityczne są inne. Po rozłamie w Polsce 2050, w którym również brała udział Paulina Hennig-Kloska, jedność koalicji w jej obronie nie jest oczywista.
- Paulina Hennig-Kloska stoi na czele ruchu skupionego wokół klubu Centrum, który tworzy połowa pierwotnego składu klubu Polski 2050. Najostrzejszym krytykiem Pauliny Hennig-Kloski w jej dawnej partii jest poseł Bartosz Romowicz.
- Premier Donald Tusk traktuje sprawę jako sprawdzian koalicyjnej lojalności, której oczekuje od koalicjantów. Publicznie zaznaczył, że brak koalicyjnej solidarności będzie oznaczał koniec współpracy w ramach koalicji. Jego stanowisko zostało odebrane jako polityczne ultimatum wobec Polski 2050, co nie spodobało się szefowej tej partii Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz.