Wraca Campus Polska Przyszłości. Czy impreza Trzaskowskiego wciąż ma polityczne znaczenie?
Po roku przerwy do Olsztyna wraca Campus Polska Przyszłości – impreza, która dotychczas wzmacniała wizerunek Rafała Trzaskowskiego. Piąta edycja odbywa się jednak w cieniu jego słabnącej pozycji politycznej. Czego możemy się spodziewać?
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jakich okolicznościach powstał pomysł organizacji Campusu i jakie jest znaczenie imprezy w krajowej polityce.
- Kto wystąpi podczas tegorocznej edycji.
- Jakie kontrowersje towarzyszyły poprzednim edycjom.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Po roku nieobecności w środę 26 sierpnia Campus Polska Przyszłości wraca do olsztyńskiego Kortowa. Impreza zainicjowana i firmowana przez Rafała Trzaskowskiego odbędzie się już po raz piąty. Po raz pierwszy jednak prezydent Warszawy nie odgrywa już w krajowej polityce żadnej znaczącej roli.
Od pomysłu do politycznego przyczółka
Olsztyńska impreza na stałe zagościła w politycznym kalendarzu jako ostatni akt politycznych wakacji poprzedzający powrót do standardowej bieżączki. Campus Polska tradycyjnie bowiem odbywa się w ostatnim tygodniu sierpnia, co umożliwia udział młodzieży szkolnej i studentów. To właśnie z myślą o najmłodszych uczestnikach życia społecznego i politycznego zorganizowano pierwszą edycję latem 2021 roku. Za organizację zabrano się rok po wyborach prezydenckich, po których Rafał Trzaskowski stał się największą nadzieją ówczesnej opozycji.
Powrót do krajowej polityki ogłosił jednak Donald Tusk. Trzaskowski nie zdecydował się rzucić rękawicę powracającemu z Brukseli dawnemu premierowi i nie przejął inicjatywy w Platformie Obywatelskiej. Swój polityczny przyczółek zbudował właśnie wokół Campusu, który współorganizował ze swoimi najbliższymi współpracownikami, m.in. Sławomirem Nitrasem czy Barbarą Nowacką.
Impreza co roku rosła. Jej gościem regularnie był Tusk w roli przywódcy ówczesnej opozycji, a samego Trzaskowskiego postrzegano jako przyszłego prezydenta.
Przegrana, wkur… Trzaskowski i pytania o dalsze losy Campusu
Polityczna historia Polski potoczyła się jednak zgoła inaczej. W ubiegłym roku z racji zaangażowania Trzaskowskiego i jego współpracowników w kampanię wyborczą Campus odbył się w dużo skromniejszej formule pod koniec września w Międzyzdrojach. To wówczas Trzaskowski po raz pierwszy podzielił się swoimi odczuciami po kolejnej przegranej w wyborach prezydenckich głośnymi słowami o „totalnym wkur…”.
Potencjał w postaci zbudowania politycznego zaplecza spośród najaktywniejszych młodych uczestników Campusu został przez Trzaskowskiego zupełnie niewykorzystany. To częsta opinia w wewnętrznych kręgach Koalicji Obywatelskiej, szczególnie wśród osób znających Campus od środka. Podobnie jak krążące po ubiegłorocznych wyborach pytania dotyczące dalszego sensu organizacji Campusu.
Impreza jednak się odbędzie i to w skali podobnej do tej z poprzednich lat. W trwającym od środy do niedzieli wydarzeniu ma uczestniczyć ponad 1200 osób w wieku 18-35 lat. Ponadto gościć będą dziesiątki ekspertów z wielu dziedzin, szczególnie stanowiących główną oś tegorocznych dyskusji. Mają one orbitować przede wszystkim wokół geopolityki, bezpieczeństwa Polski, budowy innowacyjnego państwa czy odporności na kryzysy i wyzwania przyszłości.
Campus ostrzałem polityków stoi
Nie zabraknie także wątków czysto politycznych. Organizatorzy zapowiedzieli występ m.in. premiera Donalda Tuska, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, marszałka sejmu Włodzimierza Czarzastego czy szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Campusowa formuła spotkań przewiduje możliwość zadania pytań politykom, co w ostatnich latach wielokrotnie podgrzewało temperaturę dyskusji.
Jedną z najbardziej palących kwestii była m.in. liberalizacja prawa aborcyjnego. Donald Tusk, jeszcze przed zmianą władzy, zapowiadał w Olsztynie legalizację aborcji do 12 tygodnia ciąży. Weryfikacja nadeszła już w 2024 roku, kiedy premier gęsto tłumaczył się z braku zmian w prawie, a Władysław Kosiniak-Kamysz został przez olsztyńską publiczność wybuczany. Było to niedługo po odrzuceniu przez sejm ustawy depenalizującej zabiegi aborcyjne – a zatem i tak zmieniającej prawo w znacząco skromniejszy sposób niż pierwotne obietnice premiera.
– Większość osób ma tutaj inne poglądy, ale z szacunku do dialogu, który przywracamy, chcę, żeby to było fundamentem. Jestem tutaj z otwartością mimo różnic – mówił do zgromadzonych Władysław Kosiniak-Kamysz.
W tym roku, dwa lata po ostatniej olsztyńskiej edycji, pytań i pretensji do obozu władzy może być znacznie więcej. Premier Donald Tusk ledwo wytłumaczył się z afery szpitalnej, a obecnie gasi już kolejny wizerunkowy pożar. Mowa o byłej już pełnomocniczce rządu ds. marki Polska prof. Barbarze Mróz-Gorgoń i niesławnym raporcie jej autorstwa. Jeszcze do niedawna ekspertka miała wziąć udział w jednym z paneli dyskusyjnych na Campusie. Mróz-Gorgoń ostatecznie w Olsztynie się nie pojawi. Z pewnością jednak pytań o nią, jak również o inne problemy wizerunkowe rządu, nie zabraknie.
Poza polityką jest też klimat końca wakacji
Choć Campus Polska Przyszłości nie odcisnął znaczącego piętna na polskiej polityce ani nie spowodował zwiększenia udziału młodych polityków i aktywistów w życiu publicznym, niewątpliwie stał się jednym z niewielu miejsc, gdzie w późnowakacyjnej atmosferze młode osoby zainteresowane polityką mogą faktycznie zabrać głos i wyrazić swoje opinie.
W tegorocznym programie poza dyskusjami z politykami znajdują się także spotkania z działaczami na rzecz praw człowieka, np. Alesiem Bialackim czy Andrzejem Poczobutem, a także koncerty, dyskoteka, zawody sportowe czy nawet „speed talking” z parlamentarzystami.
Przez lata politycy prawicy z trudem przyznawali, że po ich stronie brakuje podobnego wydarzenia, które może przyciągnąć część młodego elektoratu. W tym roku rękawicę olsztyńskiej imprezie rzuca prezydent Karol Nawrocki.
Urosła prawicowa konkurencja
W tym samym bowiem czasie, w najbliższy weekend, prezydent będzie gościł w prezydenckim ośrodku w Juracie ponad 800 osób w wieku od 18 do 26 lat. Wraz z „ciekawymi i wybitnymi intelektualistami” mają one rozmawiać o tym, „komu potrzebna jest Polska, kto jest potrzebny Polsce”.
To skala mniejsza niż olsztyńskiego Campusu, ale sam fakt organizacji podobnej imprezy świadczy o potencjale, który widzi w takiej formule obóz prezydenta Nawrockiego. Być może jednak impreza organizowana przez prezydenta także wywoła kontrowersje.
Druga strona campusowego medalu
Potencjał polityczny, społeczny i medialny to z pewnością jasna strona Campusu. Jest jednak także druga strona, do której należą kontrowersje związane m.in. z finansowaniem imprezy czy medialnymi incydentami w jej trakcie.
W 2024 roku w mediach społecznościowych głośno było o nagraniu z silent disco organizowanego na terenie imprezy w trakcie której odtwarzano wulgarną piosenkę o Prawie i Sprawiedliwości, szczególnie popularną w trakcie fali protestów jesienią 2020 roku. Nagranie zostało szybko usunięte przez jej autora (jednego z młodych radnych KO). Szybko jednak zyskało drugie życie, a ze sprawy tłumaczyć musiał się Sławomir Nitras. Innym razem były minister sportu tłumaczył się ze swoich słów o „opiłowywaniu katolików z przywilejów”.
W poprzednich edycjach głośno było m.in. o usunięciu dziennikarza Grzegorza Sroczyńskiego z jednego z paneli dyskusyjnych, co pociągnęło za sobą falę rezygnacji innych zaproszonych dziennikarzy i aktywistów.
Pod szczególną lupą opinii publicznej były także edycje z 2023 i 2024 roku.
Trzy lata temu Campus odbywał się już w trakcie formalnej kampanii wyborczej. Na terenie imprezy niemal na każdym rogu widoczny był napis „zakaz agitacji”. Z kolei w trakcie paneli unikano jawnego popierania konkretnych kandydatów. Sprawa jednak wzbudzała kontrowersje, bowiem na imprezie obecni byli politycy. Ówcześnie rządząca prawica skierowała zawiadomienia do Państwowej Komisji Wyborczej o możliwości łamania zasad finansowania kampanii. Komisja jednak takich uchybień nie odnotowała.
W 2024 roku z kolei głośno było o kwestii finansowania imprezy ze środków publicznych. Jak wyliczył Paweł Figurski, dwa lata temu samorządy i instytucje publiczne przekazały organizatorom ponad 900 tys. zł. Najwięcej wpłaciły województwo warmińsko-mazurskie oraz miasto Olsztyn, które goszczą imprezę. Po fali dyskusji o finansowaniu przez samorządy rada miasta Krakowa przyjęła uchwałę, w której deklaruje zaprzestanie finansowania wydarzeń promujących partie polityczne.
Organizację imprezy dwa lata temu wsparły także podmioty prywatne, m.in. Orange, Allegro czy Żabka Group.
Kiedyś entuzjazm, a dzisiaj?
Rafał Trzaskowski prezydentem Polski raczej już nie zostanie, a politycy związani z koalicją 15 października nie unikną wielu trudnych pytań od uczestników Campusu. Nie zmienia to jednak faktu, że olsztyński festiwal już na stałe wpisał się w kalendarz ważnych politycznych wydarzeń – szczególnie z racji na rzeczywisty udział młodzieży.
W 2023 roku wyczuwalny na terenie olsztyńskiego Kortowa entuzjazm uczestników udzielił się młodym wyborcom przy urnach kilka miesięcy później. Liczny udział młodego elektoratu przyczynił się do końca rządów Zjednoczonej Prawicy.
Jakie nastroje udzielą się tegorocznym festiwalowiczom? I czy będą zwiastunem kolejnej zmiany w preferencjach wyborczych młodego elektoratu? Na to pierwsze pytanie poznamy odpowiedź już wkrótce, a relacje z Campusu przeczytacie na naszych łamach.
Główne wnioski
- Campus wraca w nowej rzeczywistości politycznej. Piąta edycja Campusu Polska Przyszłości odbywa się w olsztyńskim Kortowie, ale po raz pierwszy bez mocnej pozycji Trzaskowskiego w krajowej polityce. Impreza, która przez lata przyczyniała się do budowy wizerunku Trzaskowskiego-prezydenta ma jednak swoją kontynuację w skali podobnej do lat poprzednich.
- Równolegle do Campusu prezydent Karol Nawrocki organizuje w Juracie spotkanie dla ponad 800 młodych osób, mniejsze skalą, ale symbolicznie ważne. To pierwsza próba prawicy zbudowania alternatywy dla imprezy, która przez lata pozostawała bez odpowiednika po tej stronie sceny politycznej.
- Wokół Campusu narosły kontrowersje niezwiązane z jego programem. Poprzednie edycje wiązały się z aferami medialnymi, m.in. wulgarnym nagraniem z silent disco czy usunięciem dziennikarza z panelu, a także pytaniami o finansowanie imprezy ze środków publicznych (w 2024 roku ponad 900 tys. zł). Te wątki, obok głównego programu politycznego, regularnie odbijają się szerokim echem. Tegoroczna edycja będzie zapewne obfitować w niewygodne dla koalicji 15 października pytania o dalszą wizję rządzenia.
