Wraca „tankovací turismus”. Czesi i Słowacy będą częściej odwiedzać polskie stacje
Czeski kierowca tankując w Polsce do pełna, może teraz zaoszczędzić równowartość prawie 60 zł, słowacki – nawet 65 zł. Właściciele stacji po południowej stronie granicy rwą włosy z głów. A ministrom finansów... wszystko jedno.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ile Czesi i Słowacy mogą zaoszczędzić, tankując paliwo w Polsce.
- Jak polskie obniżki cen paliw wpłyną na stacje paliw po czeskiej i słowackiej stronie granicy.
- Czy paliwowa turystyka istotnie odciśnie się na budżetach Polski, Czech i Słowacji.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Czescy i słowaccy kierowcy już się cieszą z profitów, jakie daje kolejna odsłona polskiego programu obniżek cen paliw. Ale właściciele stacji po południowej stronie granicy mają powody do złorzeczenia. Zapytaliśmy czeskich i słowackich ekspertów o mikro- i makroekonomiczne skutki nowej sytuacji.
– Wpływ obniżek będzie podobny do tego, z jakim mieliśmy do czynienia w lecie. Turystyka paliwowa będzie szczególnie odczuwalna w przypadku benzyny, ponieważ w Czechach akcyza na nią nie została obniżona – mówi nam Boris Tomčiak, analityk Finlord.cz i zarządzający portfelem funduszu Slavic Capital.
Według jego wyliczeń różnica w cenie 1 litra benzyny po obu stronach granicy będzie wynosić średnio 7 koron (1,25 zł). W przypadku oleju napędowego, którego obciążenie akcyzą również w Czechach zostało zmniejszone, będzie to tylko 3 korony (0,54 zł).
325 koron oszczędności na jednym baku
– Spodziewam się, że Czesi będą jeździć do Polski nawet częściej niż latem. Tankując pełen bak, będzie można zaoszczędzić nawet kilkaset koron – mówi nam Jiří Tyleček, szef analityków w czeskim oddziale XTB.
Lukáš Kovanda, główny ekonomista z Trinity Bank, który tę różnicę szacuje na 5-6 koron w przypadku benzyny i 4 korony w przypadku diesla, zrobił dokładniejsze wyliczenia. Według nich zatankowanie do pełna 50-litrowego baku benzyny pozwoli zaoszczędzić 325 koron (58 zł). Oszczędność w przypadku oleju napędowego przekroczy 200 koron (prawie 40 zł).
Uważa, że turystyką paliwową parać się będą zwłaszcza mieszkańcy m.in. Liberca, Jesionika oraz kraju hradeckiego i kraju morawsko-śląskiego. Zwłaszcza że teraz odwiedziny na stacjach będą mogli połączyć z wyjazdami na zakupy, które i tak regularnie robią w Polsce.
Zdaniem analityka z XTB, jeśli czeski rząd nie przedłuży mających obowiązywać do końca października regulacji cen benzyny, skala paliwowej turystyki może się jeszcze nasilić.
Zagraniczne stacje nadzieją Orlenu
Boris Tomčiak i Jiří Tyleček są zgodni – w nowej sytuacji czeskie stacje nie będą w stanie konkurować z polskimi. Obecnie ich marża na 1 litrze benzyny to tylko 2,5 korony (0,45 zł).
– Nawet jeśli obniżyłyby ją jeszcze trochę, i tak stracą część klientów – wyrokuje ekspert z Finlord.cz.
Lukáš Kovanda zwraca uwagę na to, że 60-procentowy podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który ma wejść w życie 1 listopada, może się również odcisnąć na… czeskich kierowcach. Płatnikiem nowej daniny będzie m.in. Orlen. Zdaniem głównego ekonomisty Trinity Banku płocki koncern może chcieć odzyskać część utraconej marży na innych rynkach, m.in. właśnie w Czechach.
Orlen jest właścicielem prawie 3,55 tys. stacji, z czego prawie 45 proc. jest zlokalizowanych poza Polską. I właśnie tam – na tyle, jak dalece pozwolą tamtejsze regulacje oraz konkurencja – może próbować zwiększyć swój zarobek.
Słowacy z większą motywacją niż latem
– Słowacy oczywiście również będą jeździć do Polski po paliwo. Ale skala tego zjawiska będzie ograniczona – uważa Martin Vlachynsky, analityk ze słowackiego Instytutu Analiz Ekonomicznych i Społecznych (INESS).
Ondrej Greguš, analityk finansowy z tamtejszego oddziału firmy XTB, wskazuje, że kluczową zmienną będzie tu odległość od granicy. Dlatego efekt będzie zauważalny na Orawie, Kysucach i północno-wschodniej Słowacji, ale w reszcie kraju już nie.
– Polska wprowadzała w tym roku już podobne regulacje, więc kierowcy w regionie przygranicznym wiedzą, jakich różnic w cenach można się spodziewać. Jeśli będzie to 25-30 centów na litrze paliwa, ich motywacja do skorzystania z okazji może być podobna albo nawet nieco większa niż latem – ocenia Ondrej Greguš.
Jego zdaniem właściciele stacji na północy Słowacji będą mieli podobny problem jak ich koledzy z przygranicznych regionów w Czechach. Nawet radykalne ścięcie marż i wprowadzenie rabatów nie pozwoli im zniwelować różnicy cen.
Bez większego wpływu na budżety Czech i Słowacji
Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy, mają taką samą opinię co do makroekonomicznych konsekwencji tej sytuacji. Z powodu niższego wolumenu sprzedaży paliw wpływy do budżetów Czech i Słowacji się zmniejszą, ale tylko nieznacznie.
Natomiast straty wynikające z obniżki stawki VAT z 23 proc. do 8 proc. będą znacznie bardziej dotkliwe dla budżetu Polski. Analityk słowackiego oddziału XTB powołuje się na szacunki Reutersa, według którego koszt trzymiesięcznego programu to około 5 mld zł. Owszem, turystyka paliwowa może podpompować te wpływy, ale będzie to tylko kosmetyczna zmiana.
Główne wnioski
- Tańsze paliwo w Polsce przyciągnie czeskich i słowackich kierowców. Podobnie jak latem tego roku, zjawisko będzie szczególnie widoczne w regionach przygranicznych. W przypadku benzyny różnica cen może sięgać około 5-7 koron na litrze, co przy pełnym baku oznacza oszczędność nawet 325 koron. Słowacy będą mogli zaoszczędzić 25-30 eurocentów na litrze.
- Przygraniczne stacje w Czechach i na Słowacji stracą część klientów. Nie będą bowiem w stanie skutecznie konkurować z polskimi stacjami. Ich marże są zbyt małe, by w pełni zniwelować różnicę cen.
- Skala paliwowej turystyki będzie zbyt mała, by znacząco wpłynąć na budżety Czech i Słowacji – uważają eksperci. Dla polskiego budżetu znacznie ważniejszym skutkiem obniżki VAT będzie natomiast ubytek dochodów, szacowany na około 5 mld zł w ciągu trzech miesięcy.