Kategoria artykułu: Sport
Sport to pieniądz Sezon 2 Odc. 42

Wyścigi na Służewcu biją rekordy. Tor chce zarabiać także w inny sposób

Ponad 18 tys. osób wybrało się na tegoroczną Wielką Warszawską. Gonitwa jest najważniejszym punktem sezonu wyścigów konnych w Polsce. – Dni wyścigowych mamy znacznie więcej, a na 138 ha przestrzeni dzieje się znacznie więcej – opowiada dyrektor Toru Służewiec Paweł Rabantek.

Paweł Rabantek

Z tego odcinka dowiesz się…

  1. Jak zwiększają się przychody Toru Służewiec.
  2. Ile Tor zarabia na zakładach na wyścigi konne.
  3. Jakie wydarzenia, poza wyścigami konnymi, odbywają się na Służewcu.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Wyścigi konne mają w Polsce wizerunek sportu elitarnego, kojarzonego z zamożnymi klientami i obstawianiem wygranych koni. Służewiec – najbardziej znany tor w naszym kraju – próbuje ten stereotyp przełamać.

– W tym roku postawiliśmy na komunikację „przeżyj weekend po warszawsku”. Lokalne inicjatywy i coś, co jest mocno zakorzenione w lokalnej kulturze, ma dość duży potencjał i wokół tego chcemy budować nasz wizerunek – mówi w podcaście „Sport to pieniądz” Paweł Rabatnek, dyrektor Toru Służewiec.

Na rozgrywaną w ostatni weekend września Wielką Warszawską, najbardziej prestiżową gonitwę w Polsce, przyszło ponad 18 tys. osób. Nie tylko stali bywalcy Służewca i miłośnicy wyścigów konnych, ale też rodziny z dziećmi czy grupy znajomych, szukającego mniej typowego sposobu na spędzenie weekendu.

Tegoroczna frekwencja to rekord ostatnich lat, który wygenerował także rekordowy przychody z biletów. Do najwyższych frekwencji wszech czasów jednak daleko – w latach 70. największe gonitwy przyciągały nawet 40 tys. widzów. W ciągu sezonu przez Służewiec przewijało się 2 mln widzów.

– Czasy się zmieniły. Jak spojrzymy na lata 70., kiedy ta frekwencja była najwyższa, to Tor Służewiec nie miał za dużej konkurencji w Warszawie, jeśli chodzi o sposób spędzania wolnego czasu. Teraz konkurujemy nie tylko z Łazienkami czy wyjściem nad Wisłę, ale też z Netflixem, wydarzeniami kulturalnymi i sportowymi. W Warszawie jest ich bardzo dużo – zauważa Paweł Rabantek.

Wyścigi dla każdego

W tym roku na Służewcu zaplanowano w sumie 45 dni wyścigowych. Najważniejsze z nich to, oprócz Wielkiej Warszawskiej, to także otwarcie sezonu i Derby. To one przyciągają największą publikę. Coraz częściej także tych, którzy debiutują na służewieckich trybunach.

– Badamy bariery, jakie są wśród osób przed przyjściem na tor. Wiele z nich uważa, że to trochę niedostępne miejsce, na które trzeba się specjalnie wystroić. Obawiają się swojego nieodpowiedniego ubioru. Zupełnie niepotrzebnie – mówi Paweł Rabantek.

Jedną z psychologicznych barier jest też spodziewana cena biletów. Tymczasem bilety na Wielką Warszawską można było nabyć za 75zł. Na wiele gonitw sezonie kosztują 20zł. W kalendarzu wydarzeń są też gonitwy, na które wstęp jest bezpłatny.

– Gonitwy są oczywiście osią naszych wydarzeń, wszystko odbywa się wokół nich i to one są głównym pretekstem żeby przyjść na Służewiec. Natomiast nie trzeba znać się na gonitwach, analizować wcześniej jakie konie pobiegną. Można po prostu przyjść, poczuć atmosferę i wziąć udział w czymś, co jest unikatowe – tłumaczy dyrektor Toru.

Kto wygrywa na zakładach?

Pula nagród tegorocznej Wielkiej Warszawskiej wyniosła 520 tys. zł. Ale wyścigi konne kojarzą się też z nagrodami dla obstawiających je kibiców.

– To jest element uczestniczenia w wydarzeniu. Puścić kupon dosłownie za kilka złotych i może coś wygrać. To odbywa się na innych zasadach niż bukmacherka. Mamy totalizator, gdzie osoby wpłacają pieniądze i z tej puli mniej więcej dwie trzecie jest przeznaczone na wygrane. Nie wiem czy są osoby, które żyją z tego obstawiania, ale są osoby, które twierdzą, że tak – mówi Paweł Rabantek.

Zakłady nie są znaczącą częścią całkowitych przychodów Toru. Tu dominują wpływy z biletów i sponsoringu.

– W tym roku zaczęliśmy budować siatkę sponsorską. Przychody ze sponsoringu rok do roku to jest plus 45 proc. To, co marki widzą w Torze Służewiec w przeciwieństwie do innych dyscyplin sportowych, to możliwość budowania unikatowych treści. W Ekstraklasie, w koszykówce czy w siatkówce liczy się rozpoznawalność. U nas to wyjątkowość – przekonuje Paweł Rabantek.

Nie tylko konie

Cały kompleks Toru Służewiec zajmuje 138 hektarów. Znajdują się tam trybuny, stajnie, mieszkania i ogromne przestrzenie, które mogą być wykorzystywane przez pozostałą część roku.

Organizowane są tam imprezy firmowe i sportowe, kino samochodowe, biegi, wydarzenia rowerowe oraz festiwale. W sumie Tor wynajmuje przestrzenie 250 razy w roku.

– Mówiąc Tor Służewiec myślimy o torze zielonym, po którym biegają konie. Natomiast ta przestrzeń jest znacznie większa i cały czas staramy się jak najlepiej zagospodarowywać. Oczywiście bez kolizji z dniami wyścigowymi, bo to jest cały czas najważniejsze – mówi Paweł Rabantek.

Na terenie Służewca odbywają się już m.in. Orange Warsaw Festival i Letnie Brzmienia. Dyrektor Toru chciałby przyciągać kolejne duże, międzynarodowe wydarzenia niezwiązane z wyścigami. W planach jest też budowa ogólnodostępnego parku.

Toru Służewiec nie chce być wyłącznie miejscem, do którego przychodzi się oglądać i obstawiać konie. Ma być obiektem sportowym, przestrzenią wydarzeń, miejscem spotkań i atrakcyjną platformą dla marek. A wyścigi pozostanąą jego najważniejszym atutem. Tegoroczny sezon potrwa do 15 listopada.