Kategoria artykułu: Kultura

Z tych sreber nie jadali królowie. Czy rozpoznasz wpadki w „Lalce” Netfliksa?

„Czasy są zawsze straszne”, ale można rozchmurzyć się żartem! Czy zauważyliście, że serialowa „Lalka” bawi również groteskową scenografią? Od wątpliwie wiekowych sreber z posagu po… bezcenny obraz Rafaela, który zaplątał się na tyłach lombardu.

„Czasy są zawsze straszne” – pada nieraz w serialowej „Lalce”. Z pewnością nie powinno się to jednak odnosić do rzemiosła epoki, które w drugiej połowie XIX wieku bywało niezwykle różnorodne. Na ile wiernie odtwarza tamte realia serialowa scenografia? W jednych ujęciach zadziwia bogactwem, w innych – wygląda raczej na żart lub wpadkę. Fot. Netflix

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Które elementy scenografii netfliksowej „Lalki” okazują się zgodne z fabułą, a które wydają się do niej zupełnie niedopasowane.
  2. Ile na rynku kolekcjonerskim kosztuje cukiernica, którą eksponowano w salonie Łęckich.
  3. Dlaczego polscy monarchowie z XVI wieku nie mogli korzystać z serwisów kawowych. 
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

„Są takie sytuacje w życiu, że to, co dla męża, trzeba sprzedać wcześniej”. Z czyich ust padła ta życiowa mądrość? Dla podpowiedzi – uzupełniła ona scenę, w której dwie damy wyszarpują sobie z rąk lichtarz będący elementem posagu… W tle krzątała się służba w białych rękawiczkach, pieczołowicie składająca do głębokich skrzyń srebrzące się imbryki i zdobione ornamentami tace. Izabela Łęcka (Sandra Drzymalska) podjęła decyzję o sprzedaży rodowych kosztowności. A ile byłyby warte takie wyroby na współczesnym rynku kolekcjonerskim? W serialu pada kwestia wskazująca, że uginały się pod nimi stoły rodzimych monarchów! Gdyby tak było, w istocie byłyby to obiekty najwyższej muzealnej klasy. Na ekranie połyskują jednak głównie naczynia… o sto lat późniejsze od koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego, ostatniego króla niepodległej Polski.

Porcelana jak ta lala

Pomijając pamiętnikarskie relacje subiekta Rzeckiego, właściwa akcja powieści Bolesława Prusa toczy się w końcówce lat 70. XIX wieku. Kostiumowe ekranizacje przenoszą nas więc w epokę eklektycznych salonów cieszących oko bogato rzeźbionymi meblami i mięsistymi draperiami suto zdobionych tkanin. Netfliksowa „Lalka” raczy nas m.in. wspaniałą sekwencją porcelanowych grup figuralnych, w których ceramiczne sylwetki arystokratów podrygują w misternie oddanych koronkowych rękawach. Takie wielopostaciowe rzeźby rozsławiły chociażby turyndzką fabrykę w Volkstedt, której XIX-wieczne figurki wyceniane bywają na aukcjach nawet na kilkanaście tysięcy złotych.

Oprócz wyrobów porcelanowych pomieszczenia Łęckich zdobią serwantki pełne najróżniejszych waz i pater na wysokich nogach, o których zapewne powstać mógłby osobny serial. Na środku stołu – żardiniery, czyli naczynia przeznaczone do eksponowania roślin. Słodycz tej scenerii umiejętnie przełamują jednak kadry, w których na ekran wysypują się precjoza stanowiące posag. Ujęcia te bezsprzecznie dowodzą, że w doborze scenografii wykazano się poczuciem humoru.

Przedwojenne komplety sztućców w specjalnych kantynach osiągają na aukcjach wartości nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przykładowy zestaw dla dwunastu osób sprzedany został w grudniu 2024 r. w cenie 48 tys. zł. Bardzo zbliżony obiekt, pochodzący najpewniej z warszawskiej wytwórni Braci Henneberg, zaprezentowany został w pierwszych minutach serialowej „Lalki”. Warto jednak zaznaczyć, że fabryka ta nie powstała w czasach królewskich, tylko w latach 50. XIX wieku. Fot. Sopocki Dom Aukcyjny

Litości, Florentyno…

Przenieśmy się do zacienionych zakamarków warszawskiego lombardu. W odcinku drugim serialowej „Lalki” wspomniane skrzynie z posagiem stara się upłynnić tam Florentyna (Julia Wyszyńska). Spogląda z żalem to na stojący w smutnym kącie fortepian, to na zastawę, z którą przychodzi jej się rozstać.

– Ten serwis, drogi panie Szlangbaum, wart jest tysiąc takich fortepianów. Królowie z niego jedli, polscy królowie… Ten serwis widział trzysta lat historii naszej ojczyzny – zaczęła się rozwodzić z nostalgią.

Wygłaszając tę pełną goryczy kwestię, trzymała jednak w dłoniach współczesny jej angielski pojemnik na słodkości. Model jakich wiele w ofercie wiktoriańskich sreber. W posagu towarzyszyć miała mu też okazała cukiernica z XIX-wiecznej fabryki platerów oraz serwis do kawy lub herbaty, który już z samej natury nie mógł powstać trzysta lat wcześniej.

– Generalnie wyposażenie wnętrz w serialowej „Lalce” mieści się w okolicach początków eklektyzmu. Niedopatrzeniem wydaje się jednak właśnie kwestia sreber rodowych. „Z tych sreber jadali polscy królowie”, czyli nawet nie jeden. Czy miało to znaczyć, że rodzina była tak znacząca, że podejmowała królów? Czy może tak zamożna, że kupiła srebra na wyprzedażach po śmierci króla Stasia [Poniatowskiego – red.]? Tak czy inaczej, byłoby to nieprawdopodobne, nawet jeżeli uznamy za polskiego króla cara Mikołaja I, który mimo detronizacji w 1831 r. używał tytułu do śmierci – zauważa Adam Chełstowski, ekspert i właściciel domu aukcyjnego Artessia.

Jego zdaniem przykładowe ozdobne pudełko na cukierki stało się popularne dopiero w czwartej ćwierci XIX wieku i to raczej w Anglii jako tzw. biscuit box. Aż chciałoby się więc zapytać o zawartość srebra w tych rodowych srebrach…

Jeden z najpopularniejszych wzorów cukiernic ze stołecznej fabryki Frageta.
Poznajecie ten projekt z kadrów „Lalki”? To jeden z najpopularniejszych wzorów cukiernic ze stołecznej fabryki Frageta. Przykładowy egzemplarz wyceniony został w katalogu na 1,6-1,9 tys. zł. Wbrew powszechnej opinii nie jest jednak wyrobem srebrnym, tylko platerowanym, a więc pokrytym zaledwie cienką powłoką szlachetnego metalu. Fot. Rempex

Plater na królewski stół

Oprócz dekoracyjnego pojemnika z Anglii w skrzyni spoczywają prezentowane w wielu ujęciach naczynia do serwowania kawy. Sam Szlangbaum (Andrzej Róg) puka dłonią w brzusiec jednego z dzbanków, kręcąc głową na widok tak cennego arcydzieła rzemiosła… Nie myli go czasem oko?

– Widoczne elementy zestawu do kawy z giloszowaną dekoracją pochodzą z drugiej  połowy XIX wieku, a ich formy pozwalają się nawet zastanawiać, czy nie oglądamy raczej wyrobów platerowanych. Zamiast skarbu rodzinnego sprzed wieków widzimy więc bardziej zbieraninę przedmiotów z drugiej połowy XIX stulecia – dodaje Adam Chełstowski.

Żeby rozjaśnić: gilosz to rodzaj zdobienia z cieniuteńkich linii układający się w zawiły ornament. Platerem może być natomiast wyrób z zupełnie nieszlachetnego surowca pokrytego jedynie powierzchowną powłoką ze srebra. Przykładem takiego obiektu jest chociażby ujęta w serialu cukiernica skrzynkowa, z którą lokaj obchodzi się z powagą godną nie byle jakiego ceremoniału. W zależności od stanu zachowania popularna „fragetka” wyceniana bywa na rynku przeważnie od kilkuset do ponad 1,5 tys. zł. O ile cukiernice warszawskich zakładów platerniczych istotnie uznawać można niekiedy za lokatę kapitału, zdecydowanie porzucić należy fantazję o polskich monarchach. Fragetowie zakładali swoją fabrykę w latach 20. XIX wieku. Sam Tomasz Łęcki mógł mieć już wtedy kilka lat!

Rafael Santi pod zastaw

Jeśli nie z platerowanych dzbanków, to z czego nalewano polskim królom kawę czy herbatę? Gdyby wiązała nas aptekarska skrupulatność, musielibyśmy wyjść od pytania, czy trzysta lat przed fabułą „Lalki” – a więc w XVI stuleciu – w ogóle sobie „kawkowano”. Niestety nijak się nie składało. Zarówno kawa, jak i herbata zaczęły gościć na europejskich stołach dopiero w XVII wieku. Jak podaje opracowanie londyńskiego Muzeum Wiktorii i Alberta, transportowana przez Holenderską i Brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską herbata stanowiła wówczas rarytas wyceniany niekiedy wyżej niż złoto.

„Portret młodzieńca” Rafaela Santi
„Portret młodzieńca” Rafaela Santi odtworzony na podstawie archiwalnych fotografii wydaje się zdobić również ściany serialowego lombardu w drugim odcinku. Dzieło jednego z czołowych przedstawicieli malarstwa renesansu uznaje się za najcenniejszy obiekt, który polskie muzea utraciły w czasie II wojny światowej. Fot. domena publiczna

Czy w serialu pojawiło się więc coś ciekawego, co rzeczywiście łączyć można ze sztuką XVI wieku? Owszem, choć nigdy nie odgadlibyśmy, że akurat taki obiekt zaplątać się mógł u Szlangbauma razem z posagowymi bibelotami. Wróćmy więc do odcinka drugiego, w którym Florentyna zamyka za sobą drzwi lombardu. Transakcji wykupu dokonuje tam akurat hrabia Krzeszowski (Piotr Adamczyk), którego cylinder połyskuje na tle nieco rozmytego „Portretu młodzieńca”. Przyjmuje się, że autorem datowanego na ok. 1511 r. dzieła był Rafael Santi. Pracę, która wchodziła w skład majątku Czartoryskich, uznaje się dziś za najcenniejszy obiekt, który zaginął z polskich muzeów w okresie II wojny światowej. Wiadomo, że obciążony walkami o niepodległość ród Czartoryskich usiłował sprzedać dzieło w Londynie – bezskutecznie. W drugiej połowie XIX wieku obraz został sprowadzony do Krakowa. Szkoda, że skoro zabawny zbieg okoliczności rzucił go przy okazji do warszawskiego lombardu, nie wypatrzył go tam sam Wokulski. Gdyby dysponował dziełem Rafaela, dopiero miałby co zastawiać w kartach…

Główne wnioski

  1. O ile w większości scen serialowa „Lalka” wiarygodnie prezentuje eklektyzm drugiej połowy XIX wieku, niektóre z elementów scenografii przeczą serialowej narracji. Za największe niedopatrzenie uznać można chociażby srebra z posagu Izabeli Łęckiej, które komentowane są w serialu jako służące królom i pamiętające trzysta lat historii. W rzeczywistości mowa jednak o popularnych wyrobach z drugiej połowy XIX wieku, a nierzadko nawet o platerach.
  2. Tłem dla scen rozgrywających się w lombardzie jest w serialu dzieło Rafaela Santi. Choć słynny „Portret Młodzieńca” zapewne nie mógł trafić w latach 70. XIX wieku do lokalu tego rodzaju, posłużenie się tym wizerunkiem uznać można za oczywisty żart. 
  3. W kadrach serialu prezentowane są również warszawskie platery – naczynia wykonane z nieszlachetnego surowca pokrytego cienką warstwą srebra. Platerowana cukiernica, którą widzimy na ekranie, wyceniana bywa na aukcjach poniżej 2 tys. zł.