Zachorowania w Indiach: jak Azja monitoruje wirusa Nipah
W indyjskim stanie Bengal Zachodni potwierdzono dwa przypadki zakażenia wirusem Nipah – śmiertelną chorobą przenoszoną przez nietoperze owocożerne. Niektóre kraje Azji uruchomiły na lotniskach procedury kontroli zdrowotnej przypominające te z czasów pandemii COVID-19, ale poziom zagrożenia pozostaje niski.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Gdzie doszło do zakażeń wirusem Nipah i jak zareagowały służby medyczne Indii i innych krajów.
- Jak przenosi się choroba i czy istnieje potencjał rozwoju
- Czy Indie są gotowe na epidemię o dużej skali
Władze indyjskiego stanu Bengal Zachodni poddały kwarantannie około stu osób i monitorują kontakty pacjentów, po wykryciu zakażeń groźnym wirusem Nipah. Rząd Indii wydał we wtorek oświadczenie, w którym apeluje o spokój i podkreśla, że dotychczas potwierdzono tylko dwa przypadki śmiertelnej choroby, a nie – jak informowano wcześniej – pięć. Sytuacja na miejscu pozostaje pod ścisłą obserwacją, a niektóre kraje Azji wzmocniły kontrole przyjezdnych z tej części Indii. To pierwsze od kilkunastu lat ognisko przenoszonej przez nietoperze choroby w tym regionie, ale w ostatnim czasie do zakażeń dochodziło wielokrotnie w Bangladeszu i w południowej części Indii.
Szybka reakcja
W połowie stycznia w miasteczku leżącym ok. 25 kilometrów od Kalkuty – trzeciego co do wielkości indyjskiego miasta – potwierdzono dwa przypadki zakażenia. Stwierdzono je u dwojga pielęgniarzy – kobiety i mężczyzny – pracujących w tym samym prywatnym szpitalu. Według służb medycznych zakażenie prawdopodobnie nastąpiło przez kontakt z niezdiagnozowanym pacjentem.
W ciągu kilku dni wśród pracowników tej samej placówki potwierdzono trzy kolejne przypadki. Tak poinformowały media, ale rząd Indii nie potwierdza tej informacji. Wśród zakażonych są lekarz, kolejna pielęgniarka i członek personelu pomocniczego. Z doniesień miejscowych mediów wynika, że dwójka chorych jest w stanie krytycznym na oddziale intensywnej terapii.
Stanowe służby medyczne przebadały blisko 200 osób i przeprowadziły intensywne śledzenie kontaktów zakażonych. Dziesiątki osób są pod domową obserwacją.
Indyjskie ministerstwo zdrowia wydało ogólnokrajowe ostrzeżenie. Nakazało wszystkim stanom wzmocnienie testów i nadzoru nad pacjentami z objawami, które może dawać wirus, przeprowadzenie testów RT-PCR i wprowadzenie ścisłych protokołów kontroli zakażeń w placówkach medycznych.
Wirus znany od ćwierć wieku
Wirus Nipah zidentyfikowano w 1999 r., po wybuchu rok wcześniej tajemniczej epidemii wśród hodowców świń w Malezji. Jego nazwa pochodzi od wioski Kampung Sungai Nipah w stanie Perak, gdzie po raz pierwszy wykryto nowy patogen. Epidemia objęła ostatecznie Malezję i Singapur, powodując 265 przypadków ostrego zapalenia mózgu i 105 zgonów.
Początkowo malezyjskie służby medyczne błędnie przypisały zachorowania japońskiemu zapaleniu mózgu. Opóźniło to wprowadzenie właściwych środków zapobiegawczych. Aby opanować epidemię, władze Malezji zdecydowały o uboju ponad miliona świń.
W 2001 roku wirusa wykryto niemal jednocześnie w Bangladeszu i Indiach (również w Bengalu Zachodnim). Od tego czasu Bangladesz doświadcza niemal corocznych wybuchów epidemii. W Indiach pojawiają się one okresowo.
W 2018 r. w stanie Kerala na południowym zachodzie kraju potwierdzono 19 przypadków, z czego 17 zakończyło się śmiercią. Kolejne pojedyncze zachorowania i niewielkie ogniska notowano tam w latach 2019-2025.
Według indyjskiego dziennika „Business Standard” w ostatnim ćwierćwieczu w całym kraju potwierdzono łącznie 108 przypadków zakażenia wirusem Nipah, z czego 78 zakończyło się zgonem. Daje to wskaźnik śmiertelności na poziomie 72 proc. – najwyższy na świecie. W Bangladeszu śmiertelność wyniosła 71 proc., a w Malezji 40 proc.
Kerala – stan o największym doświadczeniu w zmaganiu się z wirusem Nipah – rozwinęła w ostatnich latach solidny system reagowania. Działają tam cztery laboratoria zdolne do przeprowadzania testów RT-PCR wykrywających zakażenia.
Symptomy i leczenie wirusa
Naturalnym rezerwuarem wirusa Nipah okazały się nietoperze owocożerne z rodzaju pteropus (tzw. „latające lisy”). Świnie, jak było to w Malezji, mogą być gospodarzami pośrednimi. W Bangladeszu i Indiach zakażenia następowały głównie przez spożycie soku palmowego zanieczyszczonego moczem, śliną albo kałem zakażonych nietoperzy. Możliwa jest również transmisja bezpośrednia z człowieka na człowieka.
Większość zakażeń następowała przez kontakt z moczem, śliną albo kałem zakażonych nietoperzy. Gospodarzami wirusa mogą być także świnie. Możliwa jest transmisja z człowieka na człowieka.
Okres inkubacji wirusa wynosi zwykle od czterech dni do dwóch tygodni, a większość przypadków jest asymptomatycznych. Wczesne objawy przypominają grypę: gorączka, ból głowy, bóle mięśniowe, wymioty i ból gardła. W miarę jej rozwoju mogą dołączyć do nich zawroty głowy, senność, dezorientacja, spadek świadomości i drgawki. W ciężkich przypadkach dochodzi do ostrego zapalenia mózgu i zespołu ostrej niewydolności oddechowej. Może to prowadzić do śpiączki i śmierci.
Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wskaźnik śmiertelności w dotychczasowych wybuchach zachorowań wynosił od 40 do 75 procent. Było to uzależnione od szczepu wirusa i sposobu reakcji służby zdrowia. Spośród tych, którzy przeżyli ostrą fazę zapalenia mózgu, około 20 proc. doświadcza trwałych problemów neurologicznych, takich jak nawracające napady padaczkowe i zmiany osobowości.
Obecnie nie istnieje zatwierdzona szczepionka, a jedyną dostępną formą terapii jest leczenie objawowe i wspomagające.
W styczniu 2025 r. na Uniwersytecie Oksfordzkim rozpoczęto badania kliniczne szczepionki przeciwko wirusowi Nipah. W czerwcu otrzymała ona wsparcie w ramach programu Priority Medicines (PRIME) Europejskiej Agencji Leków.
Azjaci reagują
Pojawienie się wirusa Nipah w pobliżu Kalkuty wywołało zaniepokojenie w okolicznych krajach. Kilka z nich uruchomiło procedury monitorowania zdrowia podróżnych, przypominające te stosowane podczas pandemii COVID-19.
W Tajlandii od niedzieli obowiązuje wzmożona kontrola pasażerów na głównych lotniskach międzynarodowych. Screening obejmuje kontrolę temperatury i ocenę stanu zdrowia przyjezdnych z Bengalu Zachodniego.
Premier Tajlandii Anutin Charnvirakul uspokoił w poniedziałek, że w kraju nie wykryto żadnych przypadków Nipah, ale podkreślił, że poziom nadzoru zostanie utrzymany na wysokim poziomie. Rządowy Departament ds. Parków Narodowych i Dzikiej Przyrody nakazał wzmożone kontrole w jaskiniach i miejscach, w których przebywają nietoperze. Bangkok zazwyczaj reaguje w takich przypadkach stanowczo, aby nie odstraszać masowo odwiedzających kraj wczasowiczów.
Rząd Nepalu podniósł tymczasem stan gotowości i uruchomił dodatkowe kontrole na międzynarodowym lotnisku w Katmandu i na przejściach granicznych z Indiami.
Dodatkowe kontrole podróżnych z Bengalu zachodniego wprowadzono też w Hongkongu i na Tajwanie.
Media państwowe w Chinach informują, że władze prawdopodobnie wzmocnią środki kontroli i kwarantanny dla osób przybywających do Chin z Indii. Ale lekarze podkreślają, że chociaż wirus ma wysoki wskaźnik śmiertelności i jest wysoce patogenny, to jego zdolność transmisji jest ograniczona.
Niski potencjał epidemii
Dr Amit Jain, lekarz w delhijskiej klinice Dharamshila Rahat Medical Centre, podkreśla w rozmowie z XYZ, że ogólne ryzyko rozwoju epidemii pozostaje niskie.
– Nipah to rzadka infekcja, a przypadki są zwykle ograniczone i zlokalizowane, a nie rozprzestrzenione tak jak grypa czy COVID-19. Patogen jest wysoce zakaźny, ale w przeciwieństwie do koronawirusa powodującego COVID-19 nie przenosi się zwykle drogą kropelkową, tylko przez bezpośredni kontakt z wydzielinami zakażonych zwierząt i ludzi. Dzięki temu potencjał rozwoju epidemii jest mniejszy – dodaje dr Jain.
Patogen jest wysoce zakaźny, ale w przeciwieństwie do koronawirusa powodującego COVID-19 nie przenosi się zwykle drogą kropelkową. Dzięki temu potencjał rozwoju epidemii jest mniejszy.
Także WHO podkreśla, że dotychczasowe wybuchy pozostawały ograniczone geograficznie. Zwykle były szybko opanowywane dzięki intensywnemu śledzeniu kontaktów i izolacji.
Dr Amit Jain, który w 2021 r. w ramach swojej fundacji Hands That Heal pomagał w walce z tragiczną w skutkach falą zakażeń koronawirusem w Indiach, pozytywnie ocenia kroki podejmowane dziś przez władze.
– Nie ma na razie powodu do ogłaszania ogólnokrajowego alarmu, ale władze stanowe w Bengalu Zachodnim i Kerali, gdzie ognisko zachorowań wykryto w ubiegłym roku, powinny zachować specjalne środki ostrożności. Kluczowy jest monitoring podróżnych i ograniczanie podróży na tereny objęte infekcjami. Ci, którzy już tam przebywają, muszą ściśle przestrzegać zasad higieny i unikać surowego jedzenia, w tym owoców – mówi lekarz.
Dodaje, że kłopotem pozostaje brak skutecznej szczepionki i szybkich testów na obecność wirusa. Podkreśla też, że indyjskie społeczeństwo nie jest gotowe na wybuch kolejnej dużej epidemii.
– Co prawda zdolności władz centralnych i rządów stanowych poprawiły się od czasu pandemii COVID-19, ale ludzie często nie przestrzegają środków ostrożności. Potrzebne są akcje edukacyjne, monitoring ruchu turystów i poprawa infrastruktury poza lotniskami. Gdyby groźna choroba zakaźna zaczęła się rozprzestrzeniać na przykład na zatłoczonej stacji kolejowej, nie dałoby się jej powstrzymać – uważa dr Amit Jain.
Główne wnioski
- Służby medyczne w indyjskim stanie Bengal Zachodni poddały kwarantannnie około 200 osób i potwierdziły dwa przypadki zakażenia wirusem Nipah. Zachorowania przypominają o ciągłym zagrożeniu ze strony chorób odzwierzęcych w Azji. Skala zakażeń pozostaje niewielka, a potencjał rozwoju epidemii niski, ale niepokój budzi wysoka śmiertelność i brak szczepionki.
- Kilka azjatyckich krajów, w tym Tajlandia i Nepal, wprowadziło wzmożone kontrole na lotniskach i wzmacnia systemy nadzoru. Lekarze radzą podróżnym, aby unikali podróży na tereny objęte ogniskiem choroby, bliskiego kontaktu z osobami z gorączką i kaszlem, a także by dbali o higienę rąk. Doradza się też unikanie jedzenia owoców, które mogły być zakażone, w tym sprzedawanych na ulicy.
- Kluczowe pozostaje dalsze monitorowanie sytuacji, intensywne śledzenie kontaktów i izolacja podejrzanych przypadków. W dłuższej perspektywie ważne jest rozwijanie badań nad skutecznym leczeniem i szczepionką na śmiertelną chorobę. Choć Indie poprawiły zdolności reagowania na masowe zakażenia, to społeczeństwo nadal nie jest gotowe na duże epidemie.