Kategorie artykułu: Kultura Recenzja Społeczeństwo

Zakonnice, które wiedziały wcześniej. Recenzja „Convent Wisdom: How Sixteenth-Century Nuns Could Save Your Twenty-First-Century Life”

Czy da się wyleczyć współczesną samotność barokiem? Ana Garriga i Carmen Urbita twierdzą, że tak – pod warunkiem, że potraktujemy zakonnice nie jak święte ikony, lecz jak kobiety, które przeżyły nasze lęki cztery wieki wcześniej.

Convent Wisdom: How Sixteenth-Century Nuns Could Save Your Twenty-First-Century Life
Ana Garriga i Carmen Urbita piszą: piszą: „Cokolwiek teraz przeżywasz, najpewniej przydarzyło się już zakonnicy żyjącej kilkaset lat temu”. Fot. Simon & Schuster

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób Garriga i Urbita reinterpretują życie barokowych zakonnic, aby uczynić je zrozumiałym i aktualnym dla współczesnych czytelników.
  2. Dlaczego motyw „szczególnych przyjaźni” w klasztorach jest tak istotny dla przesłania książki Convent Wisdom...”.
  3. Jak autorki łączą doświadczenie akademickie z doświadczeniem życia zakonnego i co to mówi o współczesnych instytucjach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Są książki, które udają poradniki, a w rzeczywistości są manifestami. I są takie, które podszywają się pod manifesty, a okazują się instrukcjami przetrwania. Convent Wisdom: How Sixteenth-Century Nuns Could Save Your Twenty-First-Century LifeAny Garrigi i Carmen Urbity jest jednym i drugim. Jakby z pełną świadomością, że życie nie da się zamknąć ani w regułach, ani w hasłach. To książka, która mówi: „chodź, nauczę cię, jak żyć”. Po chwili jednak dodaje: „ale pamiętaj, że każda forma życia jest zawsze nieco nielegalna”.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo: siedem rozdziałów – Przyjaźnie, Praca, Ciało, Miłość, Pieniądze, Dusza, Sława – czyli klasyczny szkielet self-helpu. Tyle że Garriga i Urbita wypełniają go materiałem wybuchowym. Nie chodzi im o to, by czytelnik „poprawił jakość swojego życia”, ale by zobaczył, że to, co dziś przeżywa jako osobisty kryzys, było przeżywane wcześniej – tylko w ciszy cel i pod ciężarem habitu. Jak same piszą: „Cokolwiek teraz przeżywasz, najpewniej przydarzyło się już zakonnicy żyjącej kilkaset lat temu”. To zdanie jest kluczem do całej książki – i jednocześnie ostrzeżeniem.

Klasztor jako pierwsza sieć społecznościowa

Autorki traktują barokowe zakonnice jak emocjonalne archiwum ludzkości. Benedetta Carlini, Teresa z Ávili, Sor Juana Inés de la Cruz nie są tu ani świętymi, ani skandalistkami. Są kobietami, które próbowały przeżyć w systemach tak opresyjnych, że każda forma uczucia stawała się ryzykiem. W tym sensie klasztor w „Convent Wisdom...” przypomina dziwnie współczesny open space albo media społecznościowe. Wszyscy są razem, wszyscy wszystko o sobie wiedzą, a jednocześnie nikt nie ma gdzie bezpiecznie być sobą.

Właśnie dlatego wątek „szczególnych przyjaźni” między zakonnicami – relacji zbyt intensywnych, zbyt prywatnych, zbyt naładowanych emocjonalnie – brzmi dziś jak opis toksycznych sytuationshipów. Święta Teresa pisała, że „żadna siostra nie powinna obejmować innej, ani dotykać jej twarzy czy rąk, ani tworzyć prywatnych przyjaźni… To, by kochać się nawzajem ogólnie, a nie w sposób szczególny, jest bardzo ważne”. To zdanie, czytane po czterech wiekach, brzmi jak nieudolna próba moderowania internetu za pomocą regulaminu.

Coś, czego system się boi

Najbardziej elektryzujący w książce pozostaje wątek bliskości zakonnic w klasztorach. Garriga i Urbita nie traktują go jak sensacji – raczej jak fakt, którego instytucje zawsze się bały, bo był nieunikniony. Jezuicki moralista Bernardino de Villegas w XVII w. opisał siedem oznak „szczególnych przyjaźni”. To zazdrość, obsesyjne rozmowy, prezenty, pragnienie ciągłej bliskości, emocjonalne wybuchy.

Autorki zauważają z gorzką ironią, że „intuicja matki założycielki i jezuickiego moralisty będzie zawsze czulsza niż przeczucia reakcyjnego tłumu”. Innymi słowy – system wiedział dokładnie, co się dzieje. Po prostu nie chciał tego nazwać.

Ana Garriga i Carmen Urbita
Autorki książki Ana Garriga i Carmen Urbita. Fot. Instagram

Miłość jako ryzyko, nie jako obietnica

Centralną figurą emocjonalną książki jest Sor Juana Inés de la Cruz i jej miłość do wicekrólowej Maríi Luisy. Wiersze, które jej poświęciła, są jednym z najpiękniejszych i najbardziej niepokojących zapisów miłosnej zależności w literaturze. „Niech nikt nie lituję się nade mną z powodu moich więzów – bo chętnie porzuciłabym królewskość, by zaznać niewoli” – pisze Sor Juana, a Garriga i Urbita nie próbują tego wygładzić. Pokazują miłość jako stan, w którym władza, pożądanie i autodestrukcja stapiają się w jedno. Jak same cytują: „Miłość rodzi się z niepokoju, z tęsknoty, z ognia pragnienia i bezsennych nocy — by w końcu ugasić się łzami, które sama wywołała”.

Ten sposób myślenia o miłości – jako o czymś, co raczej destabilizuje, niż leczy – jest jednym z najmocniejszych gestów „Convent Wisdom...”. Autorki bezlitośnie rozprawiają się z romantycznym kłamstwem, że związek to bezpieczna przystań. Dla zakonnic był często jedyną przestrzenią wolności – i jednocześnie największym zagrożeniem.

W książce silnie wybrzmiewa też wątek akademii jako świeckiego klasztoru. Garriga i Urbita opisują swoje doktoraty jako „samobiczujące się rekolekcje”, pełne wyczerpania, wstydu i potrzeby aprobaty.

„Byłyśmy z tej samej gliny: z klubu tych, którzy zawsze ustępują. Żałośnie ugodowych, pełzających ku cudzym oczekiwaniom” – piszą o sobie z brutalną szczerością. I nagle Sor Juana, Teresa z Ávili i współczesna doktorantka stają w jednym szeregu. Wszystkie próbujące znaleźć głos w instytucjach, które wolą ciszę.

Dlatego „Convent Wisdom…” nie jest ani historyczną ciekawostką, ani lekkim queerowym esejem. To książka o tym, że wspólnota zawsze jest polem napięć, że miłość jest ryzykiem, a autonomia kosztuje. Garriga i Urbita nie obiecują uzdrowienia – raczej coś ważniejszego: poczucie, że nie jesteśmy pierwsi w swoim chaosie.

I może to jest właśnie ta mądrość zakonnic, którą naprawdę warto odzyskać? Nie recepty na szczęście, lecz wiedza, że bycie pogubionym, zakochanym i przerażonym to najstarszy ludzki stan skupienia.

Warto wiedzieć

Zakonnice, queer i barok w podcaście

Ana Garriga i Carmen Urbita – obie mają trzydzieści dwa lata – zamiast bawić się w przypisywanie sobie zwierzęcych totemów, wolą wyobrażać sobie swoje zakonne imiona. Urbita byłaby Encarnación de la Paz, Garriga – siostrą Petronilą de las Llagas. To nie jest tylko zabawa: razem prowadzą podcast o mrocznych barokowych zakonnicach, mistycznych wizjach, bliskich związkach ukrytych pod płaszczem siostrzeństwa i magicznych eliksirach warzonych w szesnastowiecznych klasztorach.

Nazwę „Córki Filipa” wymyśliły podczas doktoratów w amerykańskim Providence, gdy zobaczyły na zdjęciu swoje blade, zmęczone twarze i skojarzyły je z potomkiniami hiszpańskiego króla Filipa II. Choć wychowały się w świeckich, ateistycznych rodzinach, obie jako dziewięciolatki postanowiły przyjąć chrzest, studiowały historię literatury i fascynowały się pismami barokowych zakonnic. Spotkały się dopiero w 2016 r. na studiach doktoranckich. „To było natychmiastowe zauroczenie” – mówi Garriga.

Dla jednej przełomem była święta Teresa z Ávili, dla drugiej – historia Jeanne des Anges, siedemnastowiecznej francuskiej zakonnicy opętanej przez demony, znanej w polskiej kulturze z opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza oraz filmu Jerzego Kawalerowicza z 1961 r. („Matka Joanna od Aniołów”). W swoim podcaście Hijas de Felipe wydobywają z przypisów zapomniane postaci i rytuały, łącząc je z popkulturą – od Netfliksa po współczesny feminizm – i tworzą z baroku coś zaskakująco aktualnego.

XYZ

Główne wnioski

  1. Convent Wisdom…” pokazuje, że emocjonalne kryzysy współczesności – samotność, wypalenie, chaos relacyjny – nie są nowe, lecz mają swoje historyczne odpowiedniki w życiu zakonnic.
  2. Książka demaskuje wyparcie kobiecej intymności w oficjalnych narracjach religijnych, ujawniając, że instytucje od wieków próbowały kontrolować to, czego nie potrafiły wyeliminować.
  3. Autorki dowodzą, że zarówno klasztor, jak i nowoczesna akademia są systemami, które jednocześnie oferują sens i produkują lęk, co czyni je zaskakująco podobnymi przestrzeniami egzystencjalnego napięcia.