Zarobki kobiet i mężczyzn w sporcie. Dlaczego ważne jest wyrównywanie szans?
Dlaczego sportowiec może zarabiać wielokrotnie więcej niż sportsmenka? Odpowiedź nie kryje się wyłącznie w wysokości kontraktów. Sięga znacznie wcześniej, do liczby osób uprawiających sport, historii lig, zainteresowania kibiców i pieniędzy od sponsorów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Skąd biorą się różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn w sporcie.
- Jak zmienia się kobiecy sport, dlaczego jego przychody rosną i czy większa liczba zawodniczek może w przyszłości przełożyć się na wyższe zarobki.
- Dlaczego wyrównywanie szans w sporcie zaczyna się znacznie wcześniej niż na poziomie wynagrodzeń.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Najlepiej zarabiające sportsmenki wciąż osiągają zaledwie ułamek dochodów najlepiej opłacanych mężczyzn. Źródeł tej różnicy należy jednak szukać znacznie wcześniej niż na etapie kontraktów i nagród. Kobiety rzadziej uczestniczą w sporcie klubowym, a profesjonalne rozgrywki kobiet powstawały dekady później niż ich męskie odpowiedniki. Jednocześnie sport kobiet szybko się komercjalizuje, pokazując, że dzisiejsze różnice w przychodach i zarobkach nie muszą być trwałe.
Proporcje w zarobkach najlepszych pozostają podobne
W 2025 r. na liście najlepiej zarabiających sportowców na świecie nie znalazła się żadna kobieta. Tenisistka Coco Gauff zarobiła według danych Sportico 31 mln dolarów, co uczyniło ją najlepiej zarabiającą kobietą w sporcie. Tymczasem próg wejścia do setki męskiej grupy sportowców z najwyższymi zarobkami wyniósł 37,9 mln dolarów.
Na wykresie porównaliśmy, jaki odsetek dochodu najlepiej zarabiających sportowców płci męskiej otrzymywały sportsmenki w ostatnich latach. W 2022 r. czołowa piątka kobiet miała dochody rzędu 26 proc. dochodów mężczyzn. W przypadku top 10 było to 19 proc., a dla top 15 – 16 proc. Natomiast w kolejnych roku te odsetki wyraźnie spadły, a następnie lekko wzrosły. W 2025 r. top 5 kobiet mogło liczyć na 16 proc. dochodów najwyżej opłacanych sportowców płci męskiej.
To porównanie warto jednak skorygować o odstającą obserwację, jaką jest Cristiano Ronaldo. W 2023 r. podpisał bajeczny kontrakt z saudyjskim klubem Al-Nassr. Rocznie inkasował od 200 do 215 mln dolarów. Gdyby wyłączyć Ronaldo oraz konsekwentnie najlepiej zarabiające sportowczynie w każdym roku, to okazuje się, że różnice pozostają na zbliżonym poziomie.
W 2022 r. grupy czterech, dziewięciu i 14 najlepiej zarabiających kobiet w sporcie na świecie miały dochody rzędu od 14 do 16 proc. tego, co mężczyźni. W 2023 i 2024 r. te odsetki były nieco niższe. Jednak w 2025 r. powróciły do tego, co obserwowaliśmy w 2022 r.
Skąd się bierze różnica?
Analiza 15 sportowców i sportowczyń z najwyższymi dochodami w 2025 r. ujawnia bardzo duże różnice pomiędzy tymi grupami wychodzące poza same kwoty.
Po pierwsze, na liście sportsmenek znajdują się niemal wyłącznie przedstawicielki sportów indywidualnych. Jedynym wyjątkiem w tym gronie jest amerykańska koszykarka Caitlin Clark. Co więcej, lista kobiet jest zdominowana przez przedstawicielki tenisa, które zajmują 10 z 15 czołowych lokat. Znajdują się tam też dwie golfistki, narciarka oraz gimnastyczka. W przypadku mężczyzn proporcje są odwrotne – tylko pięciu z 15 zawodników uprawia sport indywidualny. Na liście znajduje się najwięcej piłkarzy oraz koszykarzy (po czterech).
Po drugie, w przypadku kobiet większość dochodów pochodzi z reklam i współprac. Stanowią one 70 proc. łącznych zarobków czołowej piętnastki. Pozostałe 30 proc. to pensja i/lub nagrody wygrane na turniejach. W przypadku mężczyzn jest odwrotnie, tj. 65 proc. to pensje i nagrody, a 35 proc. pochodzi z reklam.
Te różnice widać też, kiedy spojrzymy na źródła dochodów pojedynczych sportowców i sportowczyń. Tylko cztery z 15 czerpały więcej niż 50 proc. dochodów z pensji i nagród. W przypadku mężczyzn jedynie czterech z 15 czerpało więcej niż 50 proc. z reklam. Konkluzja? Różnice to w dużej mierze kwestia ogromnej popularności sportów drużynowych, które windują pensje zawodników. Przekładają się też na bardzo wysokie stawki uzyskiwane z reklam.
W sportach indywidualnych te różnice są znacznie mniejsze, co przekłada się na wyższe pieniądze płacone zawodniczkom w relacji do zawodników. Jako przykład można tu podać tenis, w którym pomagają także przepisy o równości nagród pomiędzy płciami w turniejach Wielkiego Szlema. Carlos Alcaraz, najwyżej opłacany tenisista, w 2025 r. zarobił 57,8 mln dolarów, z czego 21,8 mln z nagród, a 36 mln z reklam. W tym sezonie wygrał dwa z czterech turniejów Wielkiego Szlema (French Open, US Open). Był też w finale Wimbledonu oraz w ćwierćfinale Australian Open.
Z kolei najlepiej zarabiająca tenisistka Coco Gauff zarobiła 31 mln dolarów – 8 mln z nagród oraz 23 mln z reklam. Wygrała jednak „tylko” jeden turniej wielkoszlemowy (French Open). Była też w jednym ćwierćfinale (Australian Open), raz odpadła w czwartej rundzie, a raz w pierwszej rundzie. Można więc postawić tezę, że proporcjonalnie do sukcesów sportowych tylko w tym sezonie Gauff zarobiła proporcjonalnie tyle samo, a może nawet więcej. Te statystyki świadczą o sile popularności kobiecego tenisa.
Zarobki są końcem, a nie początkiem procesu
Różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn w sporcie zawodowym są w dużej mierze efektem tego, co dzieje się na wcześniejszych etapach rozwoju poszczególnych dyscyplin. Wysokość wynagrodzeń sportowców zależy bowiem od przychodów generowanych przez ligi, kluby i zawody. Te z kolei są pochodną zainteresowania kibiców, wartości praw telewizyjnych, wpływów od sponsorów czy ze sprzedaży biletów. Zanim więc zaczniemy porównywać kontrakty zawodniczek i zawodników, warto spojrzeć na cały proces prowadzący do powstania profesjonalnego sportu.
Proces ten zaczyna się znacznie wcześniej. Im więcej osób uprawia daną dyscyplinę, tym większa jest baza, z której mogą wyłonić się zawodowi sportowcy. Rozbudowany system szkolenia i rywalizacji sprzyja następnie profesjonalizacji sportu i podnoszeniu jego poziomu. Wraz ze wzrostem zainteresowania kibiców pojawiają się większa obecność w mediach, transmisje, sponsorzy i coraz większe przychody. Dopiero na końcu tego łańcucha znajdują się wynagrodzenia zawodników i zawodniczek.
Dlatego wyrównywanie szans w sporcie nie musi oznaczać prostego administracyjnego zrównania zarobków kobiet i mężczyzn. Znaczenie ma również to, czy dziewczęta i kobiety mają podobne możliwości rozpoczęcia treningów, rozwoju talentu i przejścia do sportu zawodowego. Później – czy kobiece rozgrywki mają warunki do budowania własnej widowni i wartości komercyjnej. Dzisiejsze różnice w przychodach i wynagrodzeniach mogą odzwierciedlać bieżące różnice w zainteresowaniu poszczególnymi rozgrywkami. Są jednak również wynikiem wieloletniego rozwoju całych sportowych ekosystemów.
Wyrównywanie szans zaczyna się od uczestnictwa
Liczba kobiet ćwiczących w klubach sportowych w Polsce w ostatnich kilkunastu latach niemal się podwoiła. W 2012 r. było ich około 222 tys., podczas gdy w 2024 r. już ponad 435 tys. Oznacza to wzrost o 96 proc. Szczególnie silny przyrost nastąpił w ostatnich latach. W 2018 r. liczba ćwiczących kobiet wynosiła 293 tys., a do 2024 r. zwiększyła się o blisko połowę.
Wzrost liczby ćwiczących kobiet nie wynikał przy tym wyłącznie z ogólnego zwiększenia popularności klubów sportowych. Stopniowo zwiększał się również udział kobiet wśród wszystkich ćwiczących. W 2012 r. stanowiły one 24,5 proc. osób ćwiczących w klubach, w 2018 r. 25,8 proc., a w 2024 r. już 27,6 proc. Zmiana jest więc wyraźna, choć wciąż stosunkowo powolna. Kobiety nadal stanowią niewiele ponad jedną czwartą wszystkich osób ćwiczących w polskich klubach sportowych.
Wśród pięciu najpopularniejszych sportów w Polsce największy wzrost udziału kobiet widać w siatkówce i karate. W siatkówce kobiety już w 2014 r. stanowiły większość ćwiczących a do 2024 r. ich udział wzrósł do 61,7 proc. W liczbach bezwzględnych oznaczało to wzrost z około 30 tys. do 69 tys. ćwiczących kobiet. Jeszcze większą zmianę struktury widać w karate. Udział kobiet zwiększył się z 31 proc. w 2016 r. do 39 proc. w 2024 r. Ich liczba wzrosła w tym czasie z około 12 tys. do 27 tys.
Znacznie mniejszy udział kobiet występuje w dwóch największych pod względem liczby ćwiczących dyscyplinach – piłce nożnej i strzelectwie sportowym. W piłce nożnej udział kobiet wzrósł z zaledwie 5,7 proc. w 2014 r. do 7 proc. w 2024 r. Ze względu na ogromną popularność tej dyscypliny nawet tak niewielka zmiana oznacza jednak duży wzrost liczby zawodniczek: z około 21 tys. do ponad 40 tys.
Nie oznacza to oczywiście, że proporcje w sporcie amatorskim mechanicznie przekładają się na popularność i przychody sportu zawodowego. Pokazują jednak, jak różna jest baza uczestników, na której budowane są później poszczególne dyscypliny.
Sport kobiet miał znacznie mniej czasu na rozwój
Nie chodzi tylko o to, że obecnie mniej kobiet uprawia część dyscyplin. Sport kobiet miał również znacznie mniej czasu na zbudowanie profesjonalnego rynku. W wielu najpopularniejszych dyscyplinach profesjonalne rozgrywki mężczyzn powstały dziesiątki lat wcześniej niż ich kobiece odpowiedniki. Oznaczało to więcej czasu na budowę klubów i lig, przyciąganie kibiców, rozwój infrastruktury, pozyskiwanie sponsorów, a później także sprzedaż praw do transmisji. Dzisiejsza różnica w wartości komercyjnej rozgrywek kobiet i mężczyzn jest więc nie tylko obrazem ich obecnej popularności, lecz także rezultatem odmiennej historii rozwoju.
Dobrym przykładem jest koszykówka w Stanach Zjednoczonych. NBA wywodzi się z utworzonej w 1946 r. Basketball Association of America, podczas gdy WNBA rozpoczęła rozgrywki dopiero w 1997 r. Oznacza to ponad pół wieku różnicy. Podobnie było w europejskiej piłce klubowej. Pierwsza edycja męskiego Pucharu Europy rozpoczęła się w 1955 r., natomiast pierwsze klubowe rozgrywki UEFA kobiet wystartowały dopiero w sezonie 2001/2002.
Sama data powstania ligi oczywiście nie przesądza o jej dzisiejszej popularności ani przychodach. Pokazuje jednak, jak różne były warunki, w których rozwijały się oba segmenty rynku. Męskie rozgrywki przez dziesięciolecia budowały marki klubów, przywiązanie kibiców i swoją pozycję w mediach w okresie, gdy kobiecy sport zawodowy często dopiero powstawał.
Czy sport kobiet potrafi się komercjalizować?
Dochody sportowców zależą od pieniędzy, które generuje cała dyscyplina. Sport kobiet długo tkwił w błędnym kole: mało transmisji oznaczało niską rozpoznawalność, a ta niskie przychody. To się szybko zmienia. Według Deloitte przychody kobiecego sportu elitarnego wzrosły w latach 2022–2025 o 248 proc., a w 2026 r. po raz pierwszy przekroczą 3 mld dolarów. Najwięcej przypada na piłkę nożną i koszykówkę. WNBA w 2026 r. zanotowała rekordową oglądalność telewizyjną, średnio 1,37 mln widzów na mecz. Te pieniądze dopiero zaczynają jednak przekładać się na pensje zawodniczek.
Sporty indywidualne łatwiej skomercjalizować, bo produktem jest konkretna osoba. Nawet w WNBA to zawodniczki, a nie kluby, przyciągają uwagę. Według danych Sportico, w 2025 r. żadna drużyna nie ma na Instagramie więcej obserwujących niż jej najpopularniejsza zawodniczka, a 10 koszykarek przekraczało milion obserwujących. To właśnie te zasięgi kupują reklamodawcy. Przypadek Caitlin Clark pokazuje jednak, że jedna gwiazda może pociągnąć całą ligę. Przed jej debiutem żaden mecz WNBA od 2008 r. nie przyciągnął miliona widzów, a w jej pierwszym sezonie takich transmisji było 23.
Równość szans nie oznacza automatycznie równych zarobków
Wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn w sporcie nie oznacza, że ich zarobki muszą być identyczne. W sporcie zawodowym wynagrodzenia zależą przede wszystkim od pieniędzy generowanych przez poszczególne ligi, kluby i zawody. Jeżeli męskie rozgrywki przyciągają większą widownię, sprzedają drożej prawa telewizyjne i generują większe przychody komercyjne, mają również większe możliwości wynagradzania zawodników. Dobrym przykładem są NBA i WNBA. Ogromna różnica w pensjach koszykarzy i koszykarek jest związana przede wszystkim z różnicą skali obu biznesów. Samo zrównanie wynagrodzeń bez zbliżenia przychodów oznaczałoby więc oderwanie płac od reguł ekonomicznych.
Nie oznacza to jednak, że obecne różnice w przychodach należy traktować jako niezmienne. Jak pokazują wcześniejsze przykłady, kobiecy sport przez dziesięciolecia miał mniejsze możliwości budowania bazy zawodniczek, profesjonalnych rozgrywek, widowni i pozycji w mediach. Wyrównywanie szans powinno więc dotyczyć przede wszystkim wcześniejszych etapów tego procesu. Dostępu do treningu i infrastruktury, możliwości rozwoju talentu i przejścia do profesjonalnego sportu oraz warunków pozwalających kobiecym rozgrywkom zdobywać widzów, sponsorów i przychody. Ostateczne zarobki mogą nadal się różnić, ale powinny być wynikiem wartości generowanej przez sport, a nie nierównych możliwości jej zbudowania.
Główne wnioski
- Różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn w sporcie są bardzo duże. W 2025 r. najlepiej zarabiająca sportsmenka, Coco Gauff, osiągnęła 31 mln dolarów, podczas gdy próg wejścia do 100 najlepiej zarabiających sportowców wynosił 37,9 mln dolarów. Dochody pięciu najlepiej zarabiających kobiet stanowiły około 16 proc. dochodów pięciu najlepiej zarabiających mężczyzn.
- Liczba kobiet uprawiających sport w Polsce wyraźnie wzrosła. W 2012 r. w klubach sportowych ćwiczyło około 222 tys. kobiet, a w 2024 r. już ponad 435 tys., czyli o 96 proc. więcej. Ich udział wśród wszystkich ćwiczących zwiększył się z 24,5 do 27,6 proc.
- Sport kobiet szybko zyskuje na znaczeniu komercyjnym. W latach 2022–2025 przychody kobiecego sportu elitarnego wzrosły o 248 proc., a w 2026 r. mają po raz pierwszy przekroczyć 3 mld dolarów. Mimo tego różnice w zarobkach nadal są duże, ponieważ kobiece ligi miały znacznie mniej czasu na rozwój i budowanie swojej widowni oraz przychodów.