Zarządzanie klubem Ekstraklasy. Czy przy presji wyniku jest czas na długofalową strategię?
Piłka nożna to nie jest klasyczny biznes. Tutaj cele finansowe muszą się zgadzać ze sportowymi, a wymagania zarządzającym klubom stawiają wszyscy wokół. - Chyba nie ma drugiego takiego biznesu, którym by się tak wszyscy interesowali. Ale najważniejszą różnicą jest to, że musisz umieć zarządzać emocjami- mówi w podcaście „Sport to pieniądz” Mateusz Dróżdż, były prezes Zagłębia Lubin, Widzewa Łódź i Cracovii.
Z tego odcinka dowiesz się…
- W jaki sposób kluby Ekstraklasy zmieniły swoje podejście do transferów na przestrzeni ostatnich lat
- Jakie są kluczowe różnice między zarządzaniem klubem sportowym a „normalnym” biznesem
- Który model zarządzania klubem dominuje w Polsce i dlaczego transformacja między nimi jest trudna
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Rewelacją tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów jest mistrz Norwegii FK Bodø/Glimt. Jednym z fundamentów sukcesu tego klubu jest stabilność i długoletnia realizacja strategii. Zarówno obecny prezes, jak i trener, pracują w zespole od 2018 roku. Tymczasem średnia długość pracy trenera klubu Ekstraklasy to mniej niż sezon.
– Myślę, że czasami brakuje cierpliwości. Kiedyś czytałem, że średnie zatrudnienie prezesa czy zarządu w polskiej piłce to rok i 8 czy 7 miesięcy. Nawet w normalnym biznesie trudno powiedzieć, że jesteś w stanie wprowadzić swoją wizję w takim okresie – mówi Mateusz Dróżdż.
Wynik na tu i teraz
Właściciele klubów często szumnie zapowiadają plany długoterminowej budowy drużyny, która ma osiągnąć satysfakcjonujący poziom sportowy i finansowy. Ale bywa, że porzucają ją przy pierwszym dołku wynikowym, ulegając zniecierpliwieniu kibiców.
– Zarządzanie emocjami to także zarządzanie oczekiwaniami kibiców. I musisz w pewnym momencie albo do tych kibiców wyjść i tłumaczyć im pewne rzeczy, albo ulegasz ich presji. Ja zawsze się starałem z kibicami rozmawiać. Zawsze starałem się tłumaczyć, że czasami klub musi przyjąć strategię tu i teraz, a czasami musi przyjąć tą koncepcję długoterminową. W piłce nożnej niestety często większość rzeczy jest tu i teraz - mówi Mateusz Dróżdż.
– Podoba mi się sytuacja Korony Kielce z nowym właścicielem. Lech Poznań dla mnie zawsze był takim wzorem do naśladowania. Może nie we wszystkim, ale praca prezesów czy też Karola Klimczaka to coś, z czego naprawdę można czerpać. Ale też na przykład nawet Termalica. To stabilny klub, w którym właściciele dają bardzo dużo pieniędzy. Oczywiście nie zrealizuje się tam wszystkiego, co zrealizuje się w dużych klubach. Myślę jednak, że to takie trzy kluby, które mają jakiś pomysł na siebie – mówi Mateusz Dróżdż.
Coraz więcej pieniędzy i pokus
Ostatnie okienka transferowe pokazują, że w Ekstraklasie jest coraz więcej pieniędzy. Kluby biją ligowe, ale też własne rekordy piłkarskich wydatków. Jednak nie zawsze mocne na papierze nazwiska bronią się później na boisku, co rodzi pytania o weryfikację sprowadzanych piłkarzy.
– Polska liga naprawdę się rozwinęła. Mogę powiedzieć, że w Krakowie stworzyliśmy model dzięki skautingowi - dyrektorowi skautingu, dyrektorowi technicznemu czy samym skautom,
gdzie zawodnicy byli prześwietleni od A do Z. My pracowaliśmy dosyć mocno na liczbach, na
ich wydolności. Nawet kiedy agent nam przesyłał zawodnika, to raczej szło to w drugą
stronę, raczej my pytaliśmy o zawodnika, którego chcemy w ramach określonych finansów,
którymi dysponujemy – tłumaczy Mateusz Dróżdż.
Były prezes piłkarskich klubów opowiada też o swoim hobby. Sprowadzanych przez niego do do klubów piłkarzy, którzy grali w swoich reprezentacjach narodowych, prosił o przywiezienie mu reprezentacyjnych koszulek.
– Otar Kakabadze mi podarował koszulkę z meczu z Hiszpanią, to chyba była 1/8 Euro. Pamiętam, że jak wrzuciłem ją na Twittera, to ludzie z Gruzji proponowali olbrzymie sumy za jej wykupienie. To były kwoty w tysiącach dolarów – mówi Mateusz Dróżdż.