Kategoria artykułu: Technologia

Zastrzyk pieniędzy dla wojskowego zakładu. Inwestycje, wzrost zatrudnienia i ważna produkcja

Duże środki finansowe popłyną do Wojskowych Zakładów Elektronicznych w podwarszawskiej Zielonce. Dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i wojsk rakietowych to bardzo dobra wiadomość. Ale także dla przedsiębiorców.

Cezary Tomczyk
Zastrzyk pieniędzy dla wojskowego zakładu. Inwestycje, wzrost zatrudnienia i ważna produkcja. Na fot. wiceszef MON, Cezary Tomczyk. Fot. PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zawiera umowa podpisana w poniedziałek w podwarszawskiej Zielonce.
  2. W jaki sposób przełoży się na wzmocnienie możliwości obronnych Wojska Polskiego.
  3. Czy w produkcji i dostawach komponentów do pocisków może się odnaleźć także sektor prywatny.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

130 mln zł dostaną Wojskowe Zakłady Elektroniczne (WZE) w Zielonce pod Warszawą. Sfinansują budowę Centrum Serwisowo-Produkcyjnego pocisków rakietowych CAMM-ER. Powstanie także hala produkcyjna. Z pocisków tych korzystać mają dwa ważne obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

– Polska stanie się krajem, który będzie miał najnowocześniejszą w Europie tarczę antyrakietową ze zdolnością do zwalczania systemów bezzałogowych, rakiet manewrujących, śmigłowców, samolotów – podkreślił wiceszef MON, Cezary Tomczyk, podczas podpisania umowy.

Inwestycja w WZE umożliwi produkcję, montaż i dostawę przeciwlotniczych pocisków rakietowych CAMM-ER. Hala produkcyjna będzie służyła nowej organizacji procesów produkcyjnych, związanych z pracami nad kabinami dowodzenia do systemów obrony powietrznej.

Cel: pociski do Narwi i Pilicy+

Pociski z Zielonki będą zintegrowane z ważnymi systemami: Narwią i Pilicą+. Narew to system obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Zasięg używanych w nim pocisków CAMM-ER to ok. 45 km. Mają chronić polskie niebo przed wrogimi samolotami, śmigłowcami, dronami i niektórymi pociskami.

System będzie mocno spolonizowany: oparty na ciągnikach siodłowych Jelcz, polskich radarach (Bystra i Sajna). Polskie firmy wezmą też udział w tworzeniu niektórych podsystemów. Wreszcie – polonizacja pocisków. Początkowo produkowane będą w Wielkiej Brytanii (fabryka w Bolton), docelowo – w Polsce. Inwestycja w WZE to pierwszy etap dalszej polonizacji Narwi.

Wiceminister Tomczyk zaznaczył, że inwestycja to pierwszy przykład, „kiedy od samego początku do samego końca w perspektywie kolejnych lat zdolność wyprodukowania całego pocisku rakietowego będzie właśnie w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej i m.in. tutaj w Wojskowych Zakładach Elektronicznych w Zielonce”.

CAMM-y trafią również do Pilicy+, czyli systemu bardzo krótkiego zasięgu, przeznaczonego do punktowej obrony. Np. zakładów i fabryk. To system w dużej części polskiej produkcji, powstający głównie siłami PGZ. Wreszcie, CAMM-y trafią również na polskie fregaty z programu Miecznik.

Horyzont inwestycyjny: trzy lata

Jak powiedział prezes WZE, Damian Gorzelany, horyzont inwestycji to trzy lata. W takim czasie mają powstać nowe budynki, hale i zaplecze techniczne. Za certyfikację zaplecza logistyczno-produkcyjnego i technologicznego będą odpowiadać Brytyjczycy.

– Mówimy praktycznie o transferze produkcji całości pocisków. Nie chodzi o sam montaż, integrację, czy dostarczenie do sił zbrojnych, ale budowę w ramach PGZ centrów kompetencyjnych w zakresie elementów i podzespołów samego pocisku: silnika marszowego czy optoelektroniki – wskazywał prezes WZE.

Będzie to odpowiednik brytyjskich zakładów MBDA w brytyjskim Bolton. A celem, jak podkreślił Damian Gorzelany, jest uniezależnienie nas od brytyjskiego partnera. Prezes mówił też o wyzwaniach, choćby takich, jak znalezienie niezbędnej liczby inżynierów, techników czy elektroników do rozpoczęcia produkcji.

– Uważam, że takie osoby w kraju są, wystarczy po nie sięgnąć, zaproponować dobre warunki. Jest bardzo wielu pasjonatów, którzy chcą wejść w branżę defence – mówił prezes WZE.

Zapowiedział również, że w minionym roku zakłady zatrudniły 50 osób, a na przestrzeni trzech lat firma może zatrudnić 50 kolejnych: techników, inżynierów, elektromonterów.

Szansa dla prywatnych przedsiębiorców

Jest jeszcze jedna kwestia. Warszawa i okalające ją powiaty (tworzące tzw. obwarzanek warszawski) to wiele prywatnych firm z branży wojskowej – choćby sztandarowa Grupa WB z Ożarowa Mazowieckiego. Nie można więc nie zapytać o współpracę na linii państwowego giganta (WZE są częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej) z biznesem prywatnym.

– W WZE od zawsze współpracujemy z prywatnym biznesem. Poruszamy się w ramach otoczenia kosztowo-biznesowego, poszukujemy odpowiednich dostawców, z wyrobami o odpowiedniej jakości. W naszej bazie ARP mamy ponad 4 tys. dostawców, więc współpraca jest – mówił Damian Gorzelany.

Wskazywał, że jego firma ma w przyszłości produkować podzespoły do pocisków CAMM-ER. Początkowo będzie jednak integratorem podzespołów dostarczonych od kontrahenta zagranicznego, by z czasem, po nabyciu odpowiednich umiejętności i rozbudowie, z czasem wejść w dalsze łańcuchy dostaw MBDA.

Kolejnym zakładem, który podpisze umowę dotyczącą współtworzenia pocisków CAMM będzie MESKO ze Skarżyska-Kamiennej.

A warto pamiętać, że zamówienia na pociski CAMM mogą wzrosnąć w Europie. Zbrojącej się i kupującej uzbrojenie na potęgę. Dla WZE inwestycja ta może być zatem wygraną na loterii. Oby zakłady nie zmarnowały tej szansy.

Główne wnioski

  1. Wojskowe Zakłady Elektroniczne dostaną duże pieniądze na rozbudowę istotnych zdolności i inwestycje. Do zakładów trafi 130 mln zł na budowę nowych hal, części zakładów i infrastruktury.
  2. Prezes WZE, Damian Gorzelany, mówi, że zakłady mają przejść od etapu integratora pocisków, do wytwórcy technologii. Pociski CAMM i CAMM-ER trafią do wyrzutni systemów Newr, Pilica+ i na fregaty Miecznik. Na razie będą w Polsce składane, jednak celem jest uniezależnienie się od brytyjskiego dostawcy.
  3. Po WZE kolejnym zakładem, który podpisze umowę dotyczącą współtworzenia pocisków CAMM będzie MESKO ze Skarżyska-Kamiennej.