Kategoria artykułu: Polityka

Żółta łódź tonie. Odejścia z Polski 2050 nie tylko przyspieszają dezintegrację partii, ale chwieją też koalicyjną stabilnością

W telenoweli z Polską 2050 w roli głównej po partyjnych wyborach wygasły nieco nagłe zmiany akcji. Była to jednak cisza przed burzą. W ostatnich dniach doszło do odejść kilku prominentnych działaczy partii. Wiele wskazuje na to, że to dopiero początek większych zmian nie tylko w partii, ale także w rządowej koalicji.

Politycy Polski 2050
Tuż po wyborach partyjnych członkowie Polski 2050 deklarowali jedność i współpracę. Po dwóch tygodniach ta deklaracja jest już nieaktualna i część posłów będących w opozycji do nowej szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz grozi odejściem. Fot. PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób podzielona jest Polska 2050.
  2. Jakie są główne powody podziałów.
  3. Jakie znaczenie dla koalicji rządowej ma spór w Polsce 2050.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Niewprawionym w polskiej polityce trudno połapać się w dynamice kadrowej Polski 2050. Polityczna telenowela partii i klubu parlamentarnego miała zakończyć się wraz z partyjnymi wyborami. I choć tuż po wyborach politycy partii zapewniali, że najważniejsza dla nich będzie współpraca w odbudowaniu zaufania wyborców, to powyborcza jedność trwała bardzo krótko.

Dwie Polski 2050

Minęły zaledwie dwa tygodnie od drugiej tury partyjnych wyborów, a posłowie partii ponownie przenieśli wewnętrzne kłótnie na publiczne łamy.

Przypomnijmy: partia zakładana przez Szymona Hołownię podzielona jest na dwa obozy. Pierwszy skupiony jest wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – ministra funduszy i polityki regionalnej oraz nowej przewodniczącej partii. Drugi – opozycyjny wobec Pełczyńskiej-Nałęcz – koncentruje się wokół Pauliny Hennig-Kloski – ministry klimatu i środowiska.

Kością niezgody między zwaśnionymi frakcjami były różnice dotyczące wizji i przyszłego kierunku ugrupowania.

Kierunek „wyrazistego centrum”...

Szefowa funduszy postrzega Polskę 2050 jako „partię wyrazistego centrum”, która pełni rolę „lobbysty ludzi w rządzie”. We wtorkowej rozmowie z Marcinem Fijołkiem w stacji Polsat News Pełczyńska-Nałęcz podkreślała, że chce reprezentować klasę średnią, nie zaś „bogate korporacyjne lobby”.

Pełczyńska-Nałęcz w trakcie partyjnej kampanii, ale i wcześniej podkreślała swój sprzeciw wobec dopłat do kredytów mieszkaniowych, popierała również podwyższenie drugiego progu podatkowego.

– Moja wizja jest osadzona w żółtym DNA Polski 2050. To jest społeczna gospodarka rynkowa. To jest wyraziste centrum, które nie będzie szło za bogatymi lobby – mówiła Pełczyńska-Nałęcz w porannym wywiadzie w Polsacie.

Zaproponowany przez Pełczyńską-Nałęcz kierunek partii od dawna krytykowany był przez jej partyjnych oponentów, m.in. posła Ryszarda Petru czy europosła Michała Koboskę.

...kontra kierunek przeciwko „partyjnej dyktaturze”

Ten ostatni w poniedziałkowy wieczór opublikował oświadczenie, w którym zrezygnował z członkostwa w Polsce 2050, której był współzałożycielem. W oświadczeniu zarzucił Pełczyńskiej-Nałęcz m.in. „prywatyzację partii”, „socjalistyczne pomysły programowe” czy wreszcie „próbę wprowadzenia w partii dyktatury”.

W szczególności ostatni zarzut odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Kobosko porównał działania Pełczyńskiej-Nałęcz do „standardów Orbana czy nawet Łukaszenki”.

Mocne – i z pewnością kontrowersyjne – oskarżenia Koboski motywowane są przegłosowaniem uchwały w klubie parlamentarnym Polski 2050 nazywanej przez jej przeciwników „uchwałą kagańcową”. Decyzją minimalnej większości członków klubu przyjęto uchwałę zobowiązującą członków partii do zaprzestania eskalacji napięć do 21 marca. Wówczas ma się odbyć zjazd krajowy partii.

Jednak do tego czasu partii w kształcie, jakim znamy, może już nie być. Tylko w ostatnich kilku dniach z partii odeszło troje działaczy.

Początek końca Polski 2050?

Szlaki w sobotę przetarła posłanka Żaneta Cwalina-Śliwkowska, która – co dość zaskakujące – choć opuściła partię, to pozostała członkinią jej klubu parlamentarnego. W poniedziałek odszedł także wspomniany Michał Kobosko oraz Anna Radwan-Röhrenschef, była wiceszefowa MSZ z ramienia Polski 2050.

Ich odejścia dla sejmowej układanki jednak znaczenia nie mają, ponieważ ani Kobosko, ani Radwan-Röhrenschef nie są posłami. Posłem jest jednak Petru, który w poniedziałkowym wywiadzie TVN24 zapowiedział, że nastąpią zmiany w partii.

Według Petru idą zmiany

Jakie? Ryszard Petru był enigmatyczny.

– Czas na zmiany. Natomiast ja nie będę ogłaszał zmian sam. Zrobię to z większą grupą koleżanek i kolegów – mówił Petru w TVN24.

Były szef Nowoczesnej zastrzegł, że „gdyby jakiekolwiek zmiany miały mieć miejsce, muszą być tak przeprowadzone, żeby nikt nie miał wątpliwości co do stabilności koalicji”. Według Petru grupa przeciwna Pełczyńskiej-Nałęcz jest co najmniej kilkunastoosobowa.

– Na tyle duża, że jestem przekonany, że może powstać klub parlamentarny – powiedział Petru.

W tym samym wywiadzie Petru zarzucał Pełczyńskiej-Nałęcz – podobnie jak Kobosko – brak demokratycznych standardów w prowadzeniu partii. Podobne zarzuty wobec Pełczyńskiej-Nałęcz sformułowała posłanka Aleksandra Leo we wtorkowej audycji w radiu TOK FM.

– Mamy prawo decydować o prezydium, regulaminie naszego klubu i wreszcie o samym klubie. My, parlamentarzyści. Nowa przewodnicząca chce jednoosobowo podejmować decyzje klubu, którego nawet nie jest członkiem – mówiła Leo na antenie radia.

Trwa liczenie szabel

Wszystkie powyższe wypowiedzi polityków tworzą spójny front wymierzony w Pełczyńską-Nałęcz i jej stronników. Nieprzypadkowo, bowiem posłowie Kobosko, Petru i Leo należą do sygnatariuszy niedawnego listu do struktur partii, w którym zarzucają jej władzom brak chęci do deeskalacji.

Pod listem podpisało się kilkunastu posłów Polski 2050. Są to Elżbieta Burkiewicz, Żaneta Cwalina-Śliwowska, Sławomir Ćwik, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk, Rafał Komarewicz, Aleksandra Leo, Barbara Okuła, Barbara Oliwiecka, Ryszard Petru, Marcin Skonieczka, Mirosław Suchoń, Ewa Szymanowska i Paweł Zalewski, a także Norbert Petrykowski. Pod listem podpisało się także troje senatorów partii, a według Polskiej Agencji Prasowej z grupą kojarzona jest także posłanka Joanna Mucha.

W ostatnich sondażach Polska 2050 nieco poprawiła swoje notowania. Średnio w lutym 2026 r. partia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz cieszy się poparciem 3,1 proc. ankietowanych. Być może już wkrótce poparciem poniżej progu wyborczego dzielić się będą dwie zwaśnione frakcje.

W klubie poselskim Polski 2050 zasiada łącznie 31 posłów. Wymienionych posłów rzeczywiście łączy krytyka działań Pełczyńskiej-Nałęcz. 16 posłów w teorii wystarczy do utworzenia nowego klubu parlamentarnego po stronie koalicyjnej. Nie wiadomo jednak czy wymieniona grupa jest w stanie w całości stworzyć osobny byt polityczny. Nie jest także jasne czy wszystkich pozostałych 15 posłów stanie murem za obecną przewodniczącą.

Konsekwencje dla całej koalicji

Wydaje się jednak, że spór w Polsce 2050, choć w ostatnim czasie bardziej groteskowy niż licujący z powagą członka koalicji rządowej, może mieć niemałe znaczenie w rządowej układance. Wszystko zależy bowiem od tego, czy zbuntowani posłowie będą zdolni do utworzenia nowego bytu parlamentarnego, czy być może rozpierzchną się po już istniejących ugrupowaniach.

Jeśli jednak Polska 2050 podzieli się na pół, to w istocie zachwieje to układem koalicyjnym zbudowanym na dotychczas czterech filarach. A każdy z dwóch podzielonych filarów Polski 2050 będzie istotny z powodu sejmowej arytmetyki. Obecnie w klubach koalicji zasiada 240 posłów. To oznacza, że nawet bez połowy obecnego stanu posiadania Polski 2050 koalicja – w teorii – nie ma większości.

Niezależnie jednak od szczegółowości sejmowego rachowania, wewnętrzny spór w partii zakładanej przez Szymona Hołowni ma znaczenie dla szczelności i wewnętrznych proporcji w koalicji rządowej. W skrajnym przypadku, premier Tusk stanie przed koniecznością nowego podziału rządowych stanowisk. W przeciwnym wypadku rząd w każdym głosowaniu będzie musiał obłaskawiać żądania poszczególnych posłów, na których w danym momencie wisi większość.

Główne wnioski

  1. Polska 2050 mierzy się z głębokim kryzysem wewnętrznym zaledwie dwa tygodnie po wyborach partyjnych. Spór koncentruje się wokół dwóch zwaśnionych frakcji prezentujących odmienne wizje rozwoju ugrupowania. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stoi na czele obozu promującego społeczną gospodarkę rynkową oraz sprzeciw wobec lobby korporacyjnego. Jej oponenci skupieni wokół Pauliny Hennig-Kloski i Ryszarda Petru krytykują ten kierunek jako socjalistyczny. Konflikt eskalował do tego stopnia, że współzałożyciel partii Michał Kobosko zrezygnował z członkostwa. Zarzucił nowej przewodniczącej wprowadzanie dyktatury oraz prywatyzację struktury politycznej.
  2. Napięcie wewnątrz klubu parlamentarnego skutkowało przyjęciem kontrowersyjnej uchwały dyscyplinującej. Dokument ten zobowiązuje polityków do powstrzymania się od medialnych ataków do czasu marcowego zjazdu krajowego. Mimo tych regulacji grupa kilkunastu posłów podpisała list otwarty wymierzony we władze partii, a Ryszard Petru – jeden z sygnatariuszy – otwarcie sugeruje możliwość utworzenia nowego i odrębnego klubu parlamentarnego.
  3. Potencjalny rozłam w partii Szymona Hołowni stanowi realne zagrożenie dla stabilności całej koalicji rządowej. Obecna większość sejmowa opiera się na 240 mandatach przy 31 posłach należących do klubu Polski 2050. Ewentualne wyodrębnienie się nowej grupy politycznej może pozbawić rząd bezpiecznej przewagi w głosowaniach. Taki scenariusz zmusiłby premiera Donalda Tuska do ponownego podziału stanowisk w gabinecie.