3 proc. PKB na naukę? Polska stoi przed wyborem nowego modelu rozwoju
Dzisiejszy poziom nakładów Polski na B+R jest niższy niż średnia unijna. Doświadczenia innych państw wskazują, że istotniejszy jest ekosystem dla firm niż wydatki budżetowe. Oto 8 wykresów obrazujących wydatki na badania i rozwój.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wyglądają nakłady Polski na B+R w porównaniu do krajów UE.
- Jak zmieniały się wydatki na ten cel w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat.
- Czy można osiągnąć 3 proc. PKB na naukę w Polsce tylko zwiększając środki budżetowe.
Rozpędu nabiera propozycja, aby zwiększyć w Polsce wydatki na badania i rozwój (B+R) w Polsce do 3 proc. PKB do 2030 r. Postulatów jest więcej – minimalna pensja dla osób z doktoratem na stanowisku naukowym wynosząca co najmniej średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Oraz coroczna waloryzacja tego wynagrodzenia zgodna ze wzrostem średniego wynagrodzenia w tym sektorze.
Ponadto postulowane jest ustalenie wysokości stypendiów doktoranckich na poziomie co najmniej obowiązującej płacy minimalnej oraz możliwość zatrudnienia na umowę o pracę. Także przeznaczenie w ustawie budżetowej na 2027 rok dodatkowego miliarda złotych na potrzeby Narodowego Centrum Nauki (NCN) i ustalenie w kolejnych ustawach budżetowych gradientu wzrostu, który zapewni 25 proc. współczynnika sukcesu w konkursach NCN.
W poniższej analizie osadzimy część postulatów w danych, wskazując na ewolucję nakładów na badania i rozwój w Polsce od 1995 r. Ważne jest to, że nakłady na badania i rozwój w statystykach instytucji międzynarodowych, do których odnosi się propozycja, stanowią sumę publicznych oraz prywatnych środków (przedsiębiorstw). Z tego względu autorzy postulatu podkreślają, że chodzi o bezpośrednie wydatki budżetowe i systemowe zachęcanie biznesu do dalszych inwestycji w badania i rozwój.
1. Wydatki na badania i rozwój w Polsce są niższe niż w krajach UE, ale zbliżone do średniej dla regionu
Wydatki na B+R w Polsce w 2024 roku wyniosły 1,41 proc. PKB. Było to znacznie mniej niż średnia unijna (2,24 proc. PKB), ale nieco więcej niż średnia dla naszego regionu (1,33 proc. PKB). Na czele listy są kraje nordyckie przeznaczające na ten cel ponad 3 proc. PKB, a także Niemcy, Austria i Belgia. Również w naszym regionie są kraje, których wydatki na B+R są znaczące: Słowenia, Estonia i Czechy (1,8-2,2 proc. PKB).
Najmniej wydają Rumunia i Bułgaria oraz małe, wyspiarskie kraje UE (Cypr i Malta): od 0,5 do 0,8 proc. PKB. Wśród większych gospodarek relatywnie mało dedykują na B+R Włochy i Hiszpania (1,4-1,5 proc. PKB). Przypadek Irlandii jest zaś szczególny ze względu na zaburzony poziom PKB w odniesieniu do innych wskaźników zamożności kraju.
2. Polska od kilkunastu lat dogania kraje UE pod względem wydatków na B+R
Poniższy wykres przedstawia ewolucję nakładów na badania i rozwój w Polsce oraz UE od 1995 r. Z naszej perspektywy wyróżnić można dwa okresy. W pierwszym, obejmującym lata 1995-2009, wydatki na B+R w Polsce były zasadniczo na tym samym poziomie. W tym samym czasie nakłady w UE wzrosły o ok. 0,2 pkt proc.
Po 2009 r. zaczęliśmy szybko zbliżać się do tego poziomu, który jest w UE. Nakłady w Polsce zwiększyły się z 0,66 proc. PKB do wspomnianego już 1,41 proc. PKB, a zatem o 0,75 pkt proc. W tym okresie średnie nakłady w UE wzrosły o 0,28 pkt proc.
Jeżeli weźmiemy pod lupę ten drugi okres, to okaże się, że Polska była jednym z liderów w UE zwiększania nakładów na B+R. Poniższy wykres przedstawia wydatki w poszczególnych krajach wspólnoty w 2009 i 2024 roku posortowane pod względem największego przyrostu w pkt proc. Polska ustępuje tylko Belgii i Grecji. W przypadku tego ostatniego kraju niski poziom w 2009 roku nie wynikał z kryzysu, a był stałą cechą w pierwszej dekadzie XXI w.
W niewielkiej części krajów zmniejszył się udział wydatków na badania i rozwój w relacji do PKB. Z reguły były to kraje o najwyższych nakładach – Finlandia i Dania, ale także Francja będąca blisko średnio unijnej. Zwraca uwagę przypadek Rumunii, w której poziom ten jest niski (0,4-0,5 proc. PKB) i nie zmienia się praktycznie od dwudziestu lat.
3. Wydatki na badania i rozwój w Polsce są zgodne z naszym poziomem rozwoju na tle UE
Poniższy wykres prezentuje pozytywną korelację między nakładami na B+R a PKB na osobę w parytecie siły nabywczej w 2024 roku w krajach UE. Zależność może teoretycznie dotyczyć dwóch stron. Im wyższy jest dochód na osobę, tym więcej kraje mogą przeznaczać w relacji do PKB na B+R. Ale także im wyższe są nakłady na ten cel, tym wyższy może być PKB na głowę, po uwzględnieniu różnic w lokalnych cenach.
Nie przesądzając teraz o kierunku zależności, warto zauważyć, że Polska ma w zasadzie taki poziom wydatków, jaki odpowiada naszemu PKB na osobę w parytecie siły nabywczej. Są kraje wyraźnie powyżej linii trendu (Finlandia, Szwecja, Belgia, Austria), a także poniżej (Rumunia, Włochy).
Jak wyglądałoby spełnienie postulatu 3 proc. wydatków na B+R w przypadku Polski do 2030 roku? Widać to na poniższym wykresie, w którym uwzględniam również przewidywany wzrost realnego PKB Polski do tego czasu (przełożony na warunki 2024 roku). Sprawiłoby to, że bylibyśmy znacznie powyżej linii trendu. Nie jest to samo w sobie dyskwalifikujące dla propozycji, ale umieszcza ją w odpowiednim kontekście. Oznaczałoby to, że jako kraj stawiamy znacznie bardziej niż reszta krajów na szeroko rozumianą naukę – to zmiana paradygmatu rozwoju. A to zawsze ma swoje konsekwencje przy ograniczonych zasobach.
4. O wpływie B+R na rozwój
Szereg badań próbuje oczywiście wykazać przyczynowy wpływ nakładów na badania i rozwój na wzrost gospodarczy. Generalny konsensus wśród ekonomistów jest taki, że mają one pozytywny efekt. To w czym różnią się te badania to zazwyczaj jego skala. Po pierwsze, jest on warunkowany instytucjami, poziomem edukacji czy otwarciem na handel międzynarodowy. Zależy też od poziomu rozwoju kraju i tego, jak daleko jest od granicy technologicznej. Inne efekty mają nakłady prywatne (większy wpływ w krótkim okresie) a inne publiczne (istotniejsze w długim okresie). Zdolność z czerpania korzyści z nakładów na B+R zależy także od umiejętności komercjalizacji badań. Niektórzy autorzy wskazują na malejące korzyści krańcowe (ale wciąż pozytywne) przy wysokich poziomach nakładów.
O tym, jak skomplikowana jest ta relacja, pokazuje przykład Finlandii, której wysoki wzrost gospodarczy zbiegł się z gwałtownym podniesieniem nakładów na B+R. Od 1995 roku do 2008 roku wzrosły one z poziomu 2,2 proc. PKB do 3,5 proc. PKB. Za wzrost w ponad 90 proc. odpowiadały nakłady przedsiębiorstw. Od tego czasu wydatki spadły, choć wciąż utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie (2,8-3,2 proc. PKB). PKB na osobę w Finlandii spadł zaś do średniej unijnej. Ale powodów tego było co najmniej kilka. Pytanie też o skutek i o przyczynę: czy np. spadek nakładów na B+R był konsekwencją „momentu Nokii” i utraty udziału na rynku telefonów komórkowych?
5. Publiczne wydatki na badania i rozwój w Polsce są zbliżone (nieco mniejsze) względem naszego poziomu rozwoju na tle UE
Oczywiście, łatwiej jest wpływać na rzeczy, nad którymi rząd ma bezpośrednią kontrolę tzn. wydatkami publicznymi na ten cel. W przypadku wydatków przedsiębiorstw polityka państwa może sterować bodźcami, ale ostateczna decyzja i tak leży w gestii firm.
Powyższy wykres prezentuje relację wydatków publicznych na B+R (sektor rządowy i B+R na uczelniach wyższych) w krajach UE w 2024 roku odnosząc ją do poziomu PKB na osobę. Polska z nakładami 0,5 proc. PKB leży delikatnie poniżej linii trendu, co sugerowałoby, że w tym zakresie jest przestrzeń do podnoszenia nakładów. Obok krajów, które tradycyjnie wybijają się pod względem wydatków publicznych na B+R w naszym regionie wyróżnia się także Estonia (0,8 proc. PKB).
6. Im wyższy jest poziom całkowitych wydatków na B+R, tym większy udział w nich mają nakłady firm
Ale zwiększenie wydatków publicznych nie rozwiąże kwestii znacznego podniesienia całkowitych nakładów na badania i rozwój. Powód jest prosty: im są one większe, tym znaczniejszy jest udział wydatków przedsiębiorstw w całości. Obrazuje to poniższy wykres.
W państwach, które wydaje się najwięcej w relacji do PKB (Izrael, Tajwan, Korea), nakłady prywatnych firm to 80-90 proc. całości. W innych krajach będących w czołówce (USA, Japonia, Szwecja, Chiny) to 75-80 proc. W Polsce jest to 63 proc. Znacznie mniej, choć i tak nieco więcej niż wskazywałby nasz poziom dochodu na osobę na tle UE. Innymi słowy, aby znacząco podnieść nakłady na B+R w Polsce, sektor prywatny musiałby wykonać najtrudniejszą część zadania (heavy lifting). Szczegółowe propozycje w postulacie odnoszą się z kolei raczej do sektora publicznego. Żaden z krajów OECD nie przeznacza ze środków publicznych na B+R więcej niż 1,1 proc. PKB (Dania).
7. Sektor prywatny kluczowy...
Powyższa analiza wskazuje, że wydatki na B+R w Polsce są mniej więcej takie, jak wskazywałby nasz poziom rozwoju na tle innych państw UE. Ponadto przyrosty w ostatnich kilkunastu latach pod tym względem w Polsce są jednymi z największych we wspólnocie. Konstatacja ta nie wyklucza jednak dalszego ich podnoszenia. Część tego procesu zresztą odbywa się naturalnie – kraje wraz ze wzrostem realnego PKB co do zasady więcej przeznaczają na ten cel.
Ale analiza ta również wskazuje na to, że większość ciężaru tego procesu i tak spoczywać będzie na sektorze prywatnym. Państwo może tworzyć odpowiedni system instytucjonalny do tego, by firmy miały odpowiednie bodźce do zwiększania inwestycji.
... a uwarunkowania w publicznym
Wydaje się, że jest przestrzeń i potrzeba do tego, by stopniowo podnosić także nakłady publiczne. Działanie takie powinno być jednak odpowiednio dostosowane do wyzwań fiskalnych, przed którymi stoi obecnie Polska. A z tyłu głowy trzeba mieć na uwadze to, że to wydatki przedsiębiorstw stanowią 75-90 proc.
Pomysł automatycznego powiązania waloryzacji pensji w nauce z wysokością średniego wynagrodzenia nie wydaje mi się fortunny. Testujemy to od kilku lat w ochronie zdrowia i wydaje się, że konsekwencją tego mechanizmu jest przeznaczanie większych środków na ten cel bez zwiększania liczby udzielanych świadczeń. Dodatkowym kontrargumentem jest to, że Polska przeznaczała więcej środków w relacji do PKB na szkolnictwo niż średnio w UE (1,3 proc. PKB vs. 0,8 proc.) według klasyfikacji COFOG Eurostatu. Sensowniejszymi propozycjami, w mojej ocenie, wydaje się zwiększenie środków na NCN i promowanie tych naukowców, którzy mają większą ekspozycję na rywalizację w globalnym rynku naukowym.
Jedną z pierwszych rzeczy, których student uczy się w murach uczelni wyższej, jest to, aby porównywać „jabłka z jabłkami”. Z tego względu kłuje mnie porównywanie minimalnych poziomów wynagrodzeń brutto w danej gałęzi ze średnimi wynagrodzeniami w gospodarce. Nauczyciele akademiccy mogą stosować 50 proc. koszty uzyskania przychodu, co sprawia, że przy danym brutto otrzymują większe wynagrodzenie na rękę. Osobną kwestią jest używanie minimalnych a nie średnich pensji. Ale to problem systemowy, który dotyczy braku transparentności płac w szeregu zawodów w sferze publicznej. Warto za to zadbać o przyciąganie talentów do nauki i zwiększyć bodźce dla osób, które są w trakcie studiów doktoranckich.
Główne wnioski
- Polska przeznacza na badania i rozwój mniej niż średnia UE, ale jednocześnie szybko zmniejsza dystans do bardziej rozwiniętych gospodarek. W 2024 roku wydatki na B+R wyniosły w Polsce 1,41 proc. PKB wobec 2,24 proc. średnio w UE. Były jednak wyższe niż przeciętnie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Liderami pozostają państwa nordyckie oraz Niemcy, Austria i Belgia, gdzie nakłady przekraczają 3 proc. PKB.
- W latach 1995-2009 wydatki Polski na badania i rozwój pozostawały praktycznie na niezmienionym poziomie i wyraźnie odstawały od średniej unijnej. Przełom nastąpił po 2009 roku – od tego czasu nakłady na B+R zaczęły szybko rosnąć. Ich udział zwiększył się z 0,66 proc. PKB w 2009 roku do 1,41 proc. PKB w 2024 roku, czyli o 0,75 pkt proc. Tempo wzrostu było jednym z najwyższych w Unii Europejskiej – większy przyrost odnotowały jedynie Belgia i Grecja. Dzięki temu Polska stopniowo zmniejszała dystans do średniej UE, choć nadal pozostaje poniżej niej pod względem udziału wydatków na B+R w PKB.
- W krajach, które mają najwyższe nakłady na badania i rozwój (Izrael, Korea Południowa, Tajwan, USA, Szwecja), większość wydatków – ok. 70-90 proc. – pochodzi z sektora prywatnego. W Polsce udział firm to ok. 63 proc. całkowitych nakładów na B+R. Oznacza to, że nawet istotne zwiększenie wydatków publicznych nie wystarczy, jeśli nie wzrosną inwestycje przedsiębiorstw. W praktyce to właśnie sektor prywatny musiałby ponieść główny ciężar dojścia do poziomu 3 proc. PKB, a państwo może jedynie tworzyć zachęty i warunki instytucjonalne do takich inwestycji.