Rząd odkłada bardziej zdecydowane zaciskanie pasa. Problem wróci po wyborach ze zdwojoną siłą
Rząd ogłosił sprawozdanie z realizacji średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego, który stanowi podstawowe ramy polityki fiskalnej państwa w latach 2025-2028. Ministerstwo Finansów ogłosiło też założenia dotyczące wskaźników makroekonomicznych na lata 2025-2030.
Uważny czytelnik XYZ nie jest zaskoczony planowaną wysokością deficytu oraz długu w 2026 r., gdyż pisaliśmy o nich już tydzień temu. Gwoli przypomnienia, deficyt ma wynieść 6,8 proc. PKB (o 0,5 pkt proc. mniej niż w 2025 r.), a dług 65,1 proc. PKB.
Czy tak będzie, jeszcze się okaże. Ministerstwo Finansów nie może się ostatnio pochwalić trafnymi prognozami deficytu. Obrazuje to tytułowy wykres. Względem pierwotnych prognoz faktyczny deficyt okazał się wyższy o odpowiednio 1,3 pkt proc. w 2024 r. oraz 1,8 pkt proc. w 2025 r. W tym drugim przypadku pewnym usprawiedliwieniem jest skorzystanie z klauzuli wyjścia z reguł unijnych ze względu na wydatki obronne. Zwiększyło to elastyczność fiskalną w Polsce, ale mimo to deficyt w prognozie został zaniżony o 0,7 pkt proc.
Makro bez wpływu ataku USA na Iran
Zgodnie z założeniami realny wzrost PKB ma wynieść w Polsce 3,6 proc., natomiast inflacja 2,5 proc. Zmiana PKB została podniesiona o 0,1 pkt proc. w górę względem ustawy budżetowej. Wpływ na to mają zapewne dobre wyniki w drugim półroczu 2025 r., które pozytywnie oddziałują na wzrost ze względu na „efekt przeniesienia”.
Kluczową kwestią jednak jest brak uwzględnienia w scenariuszu makroekonomicznym (a także fiskalnym) wpływu szoku związanego z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie. Założono cenę ropy naftowej Brent na poziomie 65 dolarów za baryłkę. Stanowi to oczywiście znaczące ryzyko dla realizacji prognozy.
Klauzula wyjścia (nie) na cele obronne
Nie widać, aby uruchomiona w I kwartale 2025 r. klauzula wyjścia z reguł ze względu na wydatki obronne była wykorzystywana w celu ich zwiększenia w porównaniu z planami z 2024 r. (czyli przed jej wprowadzeniem). Co prawda w 2025 r. planowane są większe o 0,2 pkt proc. wydatki militarne, ale już w 2026 r. mają być o 0,3 pkt proc. niższe. A zatem z dużym prawdopodobieństwem dodatkową przestrzeń w ramach unijnych reguł fiskalnych wykorzystujemy na wzrost innych wydatków.
Perspektywy na 2027 rok...
Mało wiemy o kolejnych dwóch latach w polityce fiskalnej. Wzrost wydatków militarnych o 0,6 pkt proc. w 2027 r. (jak planowano w lipcu 2024 r.) wymagałby ograniczenia wydatków lub podniesienia podatków o co najmniej taką samą wartość. Już od 2025 r. przekraczamy limit wydatków na cele militarne w ramach reguł unijnych (3,1 proc. PKB). W 2027 r. wejdzie też w życie kosztowna podwyżka renty wdowiej z 15 proc. kwoty drugiego świadczenia do 25 proc. Ponadto założony jest spadek podatku CIT od banków z 30 do 26 proc. W 2027 r. wydatki na ochronę zdrowia mają – zgodnie z ustawą – wzrosnąć z 6,8 proc. PKB sprzed dwóch lat do 7 proc. PKB. Ale sytuacja jest tu bardziej skomplikowana, bo od kilku lat przekraczamy ustawowe minimum.
Wydaje się zatem, że podobnie jak w 2026 r. rząd będzie starał się ograniczać deficyt zgodnie z regułami unijnymi, ale w minimalnym wymiarze.
... i kolejne lata: konsolidacja przy niskim wzroście
Więcej wiemy – paradoksalnie – o latach po 2027 r. Odłożenie konsolidacji (w związku ze skorzystaniem z klauzuli wyjścia) oznacza konieczność silniejszych dostosowań w przyszłości. Punkt startowy dla deficytu i długu będzie bowiem wyższy, niż zakładano w pierwotnym planie.
Komisja Europejska przedstawiła stylizowaną [opartą na upraszczających założeniach – red] skalę koniecznego dostosowania fiskalnego, rozumianego jako redukcja deficytu strukturalnego, dla państw, które skorzystały z klauzuli wyjścia w kolejnym planie budżetowym (przyjęto, że od 2029 r.). Wśród 16 państw Unii Europejskiej Polska miałaby drugie co do wysokości wymagane dostosowanie, co pokazuje wykres zamieszczony poniżej.
Będzie to oznaczało konieczność niepopularnych cięć wydatkowych lub podwyżek podatków. I to dużych.
„Szacunkowe dostosowanie po zakończeniu okresu klauzuli wyjścia może być bliskie lub przekraczać 1 proc. PKB rocznie, znacznie przekraczając poziom, który jest powszechnie uważany za możliwy do osiągnięcia dla danego kraju” – oceniła ostatnio Europejska Rada Fiskalna oceniła to tak (nie wymieniając Polski).
A niewykluczone, że w tym czasie wydatki militarne w metodologii unijnej dobiją do wydatków kasowych. Obecnie są o ok. 1-1,5 pkt proc. niższe. Wymagałoby to dodatkowego ograniczenia wydatków lub podnoszenia podatków o taką wysokość.
Dodatkowym problemem jest to, że odbędzie się to w warunkach zwalniającego tempa wzrostu realnego PKB. MF szacuje go na 2,6 proc. w 2029 r. i 2,2 proc. w 2030 r.
Scenariusze
Możliwe jest złagodzenie ścieżki dostosowawczej przez wydłużenie kolejnego planu do siedmiu lat. Warunkiem jest uzgodnienie z Komisją Europejską reform strukturalnych i ich wprowadzenie. Proces byłby dość podobny do KPO. W przypadku wygranej opozycji w wyborach w 2027 r. mogłoby to stanowić zarzewie konfliktu na linii Warszawa-Bruksela. Przekonaliśmy się o tym przy okazji reakcji na SAFE. Ale też obecna koalicja rządowa w przypadku zwycięstwa nie miałaby aż tak łatwo. Byłoby tak, gdyby na przykład KE wymagała w ramach reform uzasadnionego z ekonomicznego punktu widzenia wydłużenia wieku emerytalnego kobiet.