10 wykresów o mundialu. Co decyduje o sukcesie państw?
22 turnieje, ale tylko ośmiu zwycięzców. Mundial to jeden z najbardziej nieproporcjonalnych turniejów sportowych na świecie. Sprawdzamy, co decyduje o sukcesie na mistrzostwach świata: piłkarski ranking, siła gospodarcza, wielkość populacji czy może po prostu fakt bycia gospodarzem.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak bardzo zdominowane przez nieliczne kraje jest podium piłkarskich mistrzostw świata.
- Dlaczego gospodarz mistrzostw świata prawie zawsze radzi sobie lepiej, niż wskazuje jego rzeczywista siła.
- Czy wielkość populacji przekłada się na sukcesy państw na mundialu.
1. Nieliczni zwycięzcy mundialu
Do tej pory odbyły się 22 edycje mundialu. Różniły się formatem, liczbą uczestników, a także wielkością zgromadzonej widowni. Jedna rzecz jednak raczej się nie zmienia: pula zwycięzców turnieju jest bardzo ograniczona. Największe sukcesy odnosiła Brazylia, która wygrała pięć mistrzostw świata (23 proc. wszystkich). Czołowa trójka – dołączając Włochy i Niemcy – zwyciężyła w aż 13. turniejach (niemal 60 proc.). Zaledwie sześć krajów odpowiada za 90 proc. zwycięstw. Tylko osiem państw sięgnęło po najwyższe trofeum.
Taka koncentracja zwycięzców jest niezwykła, biorąc pod uwagę, że według ONZ jest obecnie aż 193 krajów na świecie. Obliczyliśmy współczynnik Giniego, znany na przykład z miar nierówności dochodowych w ekonomii, dla zwycięstw w mundialach. W przypadku, gdyby tylko jedna drużyna wygrywała każdy turniej, to wyniósłby on jeden. Z kolei, gdyby każdy z turniejów wygrywała zawsze inna drużyna, to współczynnik Giniego wyniósłby zero. Dla mundiali jest to aż 0,97.
2. Duopol Europy i Ameryki Południowej
Podobnie silna koncentracja zwycięzców występuje w rozbiciu na kontynenty. Kraje z Ameryki Łacińskiej zdobyły 12 tytułów, a z Europy 10. Żaden przedstawiciel innych kontynentów tego nie dokonał.
Nieco inaczej kształtuje się rozkład liczby awansów do szeroko rozumianej strefy medalowej. Tu dominują kraje europejskie. Aż 62 razy do półfinału awansowały drużyny z Europy. Biorąc pod uwagę, że odbyło się na razie 22 mundiali, kraje ze Starego Kontynentu zajęły aż 70 proc. możliwych miejsc. Zaliczamy tu też Turcję ze względu na jej przynależność do UEFA. 23 razy w półfinałach brały udział kraje z Ameryki Łacińskiej, przy czym tylko raz nie była to Brazylia, Argentyna lub Ekwador. Po jednym występie w strefie medalowej zanotowały USA (1930 r., trzecie miejsce), Korea Południowa (2002 r., brąz) oraz Maroko (2022 r., czwarte miejsce).
Najczęściej do półfinałów awansowały Niemcy (dawniej RFN) – 13 razy. Ale zdobycie złota pod warunkiem znalezienia się w tej fazie naszych zachodnich sąsiadów jest stosunkowo niska – ok. 30 proc., zbliżona do Francji. Znacznie lepiej w ostatnich fazach turnieju radzą sobie historycznie Włosi, Argentyńczycy (50 proc. szans na zwycięstwo, jeśli są w półfinale) oraz Brazylijczycy (45 proc.). Z drugiej strony, są kraje, które nie zdobyły złota pomimo licznych wygranych w meczach ćwierćfinałowych. Największymi pechowcami są Holendrzy (pięć razy), Szwedzi (cztery razy) i Chorwaci (trzy razy).
3. Brak efektu zimnowojennej rywalizacji
Część krajów, które były medalistami mistrzostw świata, przestało już istnieć w wyniku wydarzeń politycznych. Tak jest, chociażby ze Związkiem Radzieckim, Jugosławią czy Czechosłowacją. Czy kraje dawnego bloku wschodniego lepiej radziły sobie na mundialach w dawnych czasach czy obecnie? Za cezurę przyjmujemy 1994 r. W 1990 r. na mundialu wystąpiły jeszcze wspólnie Czechosłowacja, Jugosławia a do zjednoczenia Niemiec doszło kilka miesięcy po turnieju. Oddzielnie rozpatrujemy okres przed II wojną światową.
Jeśli przyjąć za kryterium sukcesu awans do półfinałów, to najczęściej kraje bloku wschodniego osiągały tę fazę w latach 1930-1938. Wynikało to z ograniczonej liczby drużyn na mundialu. Nie ma, co ciekawe, istotnej różnicy w relatywnej (względem liczby mundiali) liczbie awansów przed i po 1994 r. W latach 1950-1990 dokonała tego dwukrotnie Polska oraz po razie ZSRR, Jugosławia, Czechosłowacja i Węgry. W nowszych czasach zaś Bułgaria oraz trzykrotnie Chorwacja.
4. Klasyczna i nowoczesna faza mundiali
O tym, jak dawne mundiale różniły się od współczesnych, świadczy średnia liczba goli przypadająca na spotkanie. Widać wyraźny przełom od mistrzostw świata w 1962 r. Wcześniej padały ponad 4 gole na mecz ze szczytem na mundialu w RFN w 1954 r. (5,4). Od mistrzostw świata w Chile liczba bramek na mecz zmniejszyła się znacząco i do dziś utrzymuje się w dość wąskim przedziale 2,2-3 gole na spotkanie. Tak możemy oddzielić klasyczną fazę mundiali od nowoczesnej.
5. Ranking siły piłkarskiej i gospodarczej
Jest niewielka zależność pomiędzy siłą gospodarczą kraju a jego pozycją w rankingu siły piłkarskich drużyn Elo. Ten ostatni to metoda oceny siły reprezentacji oparta na wynikach meczów, która uwzględnia zarówno siłę przeciwnika, jak i wagę spotkania. W przeciwieństwie do rankingu FIFA, system Elo szybciej reaguje na zmiany formy drużyn i jest często uznawany za lepszy wskaźnik ich rzeczywistego poziomu sportowego. Do oceny siły gospodarki użyliśmy naszego autorskiego rankingu, który stworzyliśmy przy okazji „gospodarczego mundialu”.
Wśród 10 najlepszych drużyn piłkarskich średnio tylko trzy są też w naszym rankingu siły gospodarczej: Francja, Anglia (Wielka Brytania) i Holandia. Średnie miejsce tej dziesiątki pod względem gospodarczym to 32. pozycja. Obrońcy tytułu na mundialu – Argentyńczycy – zajmują 58. pozycję gospodarczo. Alternatywnie, najsilniejsze gospodarczo USA ma reprezentację w piłce nożnej, która jest oceniana jako 41. miejsce na świecie.
6. Mundial wygrywa jeden z najlepszych
Mundial zwykle wygrywają państwa, które w rankingu siły drużyny piłkarskiej w roku poprzedzającym mundial były wśród czołówki. Na koniec 2021 r. drużyna Argentyny była klasyfikowana na 3. miejscu, a na mistrzostwa w kolejnym roku sięgnęła po tytuł. Francja, która wygrała w 2018 r. była klasyfikowana na miejscu 5. Dokładne dane dla wszystkich turniejów przedstawiliśmy na poniższym wykresie.
Spośród 22 rozegranych dotychczas mistrzostw, aż 15 razy wygrała drużyna z pierwszej piątki rankingu siły piłkarskiej. Czterokrotnie zdarzyło się, żeby tytuł trafił do zespołu z drugiej piątki. Ostatnio tak było w przypadku reprezentacji Włoch, która była na 7. miejscu. Jedynie trzykrotnie doszło do niespodzianki i to drużyna spoza top 10 rankingu wzniosła puchar. Tak było z Brazylią w 2002 r., która była na 17. miejscu rankingu, a wcześniej z Argentyną w 1978 r. oraz Urugwajem w 1950 r.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na paradoks. Tylko raz zdarzyło się, by wygrała drużyna z pierwszego miejsca rankingu. Była to Brazylia w 1962 r. Można więc powiedzieć, że wygrywają jedyni z faworytów, ale zwykle nie ta drużyna, która wydaje się najsilniejsza.
Dotychczas mistrz świata przed swoim triumfem zajmował średnio ok. 6 miejsca. Z kolei mediana wynosiła 4. Gdyby potraktować to jako predyktor, to obecne MŚ powinna wygrać Brazylia lub Anglia.
7. Efekt gospodarza
Często w przypadku imprez sportowych mówi się o efekcie gospodarza, czyli sytuacji, kiedy sportowcy z kraju organizującego radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Taki efekt był dotychczas bardzo wyraźnie widoczny na MŚ w piłce nożnej. Widać to na wykresie.
Spośród 23 państw-gospodarzy, tylko dwa razy zdarzyło się, by reprezentacja zajęła niższe miejsce, niż wynikałoby z rankingu siły piłkarskiej w roku poprzedzającym turniej. W 2014 r. Brazylia skończyła turniej na 4. miejscu, choć w rankingu była pierwsza. Z kolei w 2002 r. Japonia zakończyła zmagania w 1/8 finału, a więc w czołowej szesnastce. Z kolei w rankingu była na 13. miejscu. Można więc powiedzieć, że to było miejsce zgodne z potencjałem kadry, ale nie wystąpił wówczas efekt gospodarza.
W przypadku pozostałych 21. przypadków ten efekt był, tzn. reprezentacja gospodarzy okazywała się lepsza niż w rankingu. Przy czym trzeba rozróżnić tutaj dwa mechanizmy działania tego efektu. Pierwszy dotyczy samego awansu na MŚ, którego mogłoby nie być, gdyby reprezentacja musiała się na niego kwalifikować. Na to przynajmniej wskazuje wynik z rankingu – miejsce danego państwa przed MŚ było niższe niż liczba drużyn, które występowały na turnieju. Było to szczególnie widoczne w przypadku niedawnych organizatorów mistrzostw jak Katar (2022 r.), RPA (2010 r.), czy Rosja (2018 r.). Zaznaczyliśmy takie państwa na żółto na wykresie.
Działa jednak także drugi mechanizm, który jest niezwiązany z kwestią samego awansu. Gospodarze na własnym turnieju osiągają duże sukcesy. Najbardziej spektakularne przykłady to awans Szwecji do finału MŚ w 1958 r., 3. miejsce Chile w 1962 r., dojście Korei Południowej do półfinału w 2002 r. Można tu też wskazać zwycięstwo Argentyny w 1978 r., choć w rankingu była dopiero na miejscu 11.
Jak to wyjaśnić? Działa tutaj wiele zjawisk. Po pierwsze, czynniki organizacyjne. Gospodarze podczas losowania grup są rozstawieni w koszyku z najlepszymi drużynami, a więc w fazie grupowej nie mogą na nie trafić. Mogą zdecydować, gdzie będą grali swoje pierwsze mecze i do pewnego stopnia także ewentualne mecze w fazie pucharowej. Mogą też odpowiednio zorganizować swoje zaplecze treningowe, mają nad tym pełną kontrolę. Po drugie, znaczenie mają czynniki psychofizyczne. Wspierający kibice, znajomość stadionów, przystosowanie do strefy pogodowej, jedzenia itd. Wreszcie jest też aspekt przychylności sędziów wobec drużyny gospodarzy, potwierdzony w badaniach naukowych.
8. Mniejsze kraje też mają szanse
Postanowiliśmy również przyjrzeć się korelacji pomiędzy wynikami na mundialu a wielkości kraju mierzonego populacją. Na powyższym wykresie pokazana została liczba zwycięstw meczów na mundialach w latach 1994-2022 oraz średnia populacja państw w tym okresie.
Widać wyraźnie, że te czynniki nie są ze sobą powiązane. Do półfinałów MŚ w tym czasie wchodziły zarówno malutkie kraje, jak i Urugwaj z populacją ok. 3 mln, czy Chorwacja licząca ok. 4 mln. Do tej fazy turnieju dochodziły także duże kraje jak Brazylia (prawie 190 mln), czy liczące od 40 do 100 mln – Niemcy, Francja, czy Korea Południowa. Z drugiej strony, Chiny z populacją znacznie ponad 1 mld ludzi tylko raz grały na MŚ, ale nie udało im się wygrać żadnego meczu. Słabe wyniki mają także inne kraje z populacją ponad 100 mln, jak Nigeria (6 zwycięstw), czy Rosja (4 zwycięstwa). Nie wspominając już o potęgach pod względem liczby ludności, które w ogóle nie zagrały na mundialu w tym okresie jak Indie, czy Indonezja.
Nieco inaczej wygląda to w przypadku samych zwycięzców. Jedynym małym państwem, które zostało mistrzem świata w piłce nożnej w okresie współczesnym, był Urugwaj, który wygrał w 1950 r., z populacją ok. 2,2 mln osób. Wszyscy pozostali zwycięzcy to duże państwa jak Argentyna, Hiszpania, czy Anglia lub też bardzo duże jak Brazylia, czy Niemcy. A więc przynajmniej pod względem populacji, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to reprezentanci Polski podnieśli kiedyś puchar świata.
Główne wnioski
- Koncentracja zwycięzców – Tytuł mistrza świata zdobyło dotąd zaledwie osiem krajów, a trzy z nich (Brazylia, Włochy, Niemcy) odpowiadają za blisko 60 proc. wszystkich triumfów. Współczynnik Giniego dla zwycięstw na mundialach wynosi aż 0,97, co świadczy o skrajnej nierówności wyników.
- Faworyt nie zawsze wygrywa, ale zwycięzca jest z czołówki – W 15 spośród 22 turniejów tytuł zdobyła drużyna z pierwszej piątki rankingu siły piłkarskiej Elo, jednak tylko raz (Brazylia 1962 r.) wygrał lider rankingu. Można więc mówić o tzw. paradoksie faworyta – złoto trafia do czołówki, ale rzadko do najlepszego.
- Gospodarz ma wyraźną przewagę – W 21 z 23 przypadków reprezentacja kraju-organizatora radziła sobie lepiej, niż wynikałoby z jej rankingu przed turniejem. Na efekt gospodarza składają się czynniki organizacyjne, psychofizyczne oraz – potwierdzona naukowo – przychylność sędziów.