Kategorie artykułu: Analizy Biznes

Wszystko o kredytach frankowych. 11 wykresów na 11 rocznicę uwolnienia kursu szwajcarskiej waluty

Jedenaście lat po tzw. czarnym czwartku, który rozpoczął w Polsce debatę o kredytach frankowych, wciąż są wyzwaniem dla polskich banków i sądów. Widać jednak poprawę – klienci składają już dużo mniej nowych pozwów, banki poprawiają warunki ugód i zawiązują niższe rezerwy, a sądy przyspieszają z wydawaniem prawomocnych wyroków. Co więcej, inwestorzy znów polubili kredytodawców, których akcje wyprzedawali lata temu. Dziś kursy mBanku i Millennium rosną najszybciej w całym sektorze. Oto co trzeba wiedzieć o kredytach frankowych w 2026 r.

Na zdjęciu banknoty franka szwajcarskiego
W 2015 r. Polacy spłacali 550 tys. kredytów frankowych o łącznej wartości 149,6 mld zł. Obecnie może ich być ok. 150 tys. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile spraw frankowych trafia kwartalnie do sądów, a ile z nich jest zamykanych.
  2. Jak polskim bankom idzie zawieranie ugód z posiadaczami kredytów frankowych.
  3. Czy banki i kredytobiorcy nadal korzystają ze wsparcia mediatora z sądu polubownego KNF.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Mija 11 lat od tzw. czarnego czwartku, czyli dnia, w którym Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) przestał bronić sztywnego dotychczas kursu własnej waluty. W efekcie frank szwajcarski natychmiast się umocnił. W szczytowym momencie jego kurs przekroczył 5 zł wobec 3,54 zł na początku notowań. Następnie ustabilizował się w okolicy 4,15 zł.

Zmianę szczególnie mocno odczuli frankowicze, czyli posiadacze kredytów mieszkaniowych we franku. W 2015 r. Polacy spłacali ich 550 tys. o łącznej wartości 149,6 mld zł. Nic dziwnego, że ruszyły prace legislacyjne nad uregulowaniem tego obszaru. Ostatecznie jednak jedyną wdrożoną regulacją stanowiącą po części odpowiedź na ten problem było stworzenie w 2016 r. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FWK). Fundusz zakładał częściowo zwrotną pomoc państwa w uporaniu się z wysokimi ratami kredytu mieszkaniowego. Nie dotyczył on tylko kredytów frankowych, ale też tych w złotych czy w euro. Inne inicjatywy legislacyjne kończyły się fiaskiem.

Z upływem czasu, do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) trafiły pytania prejudycjalne. Wraz z pierwszym prokonsumenckim wyrokiem w październiku 2019 r. sądy w Polsce zaczęła zalewać fala pozwów o "odfrankowienie" lub unieważnienie kredytu. Pokazujemy, jaka jest obecnie skala problemu frankowego. Bazujemy na informacjach z Ministerstwa Sprawiedliwości (MS), Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), sprawozdań finansowych banków oraz prezentacji wynikowej jednego z największych graczy wśród kancelarii walczącej po stronie frankowiczów, czyli grupy Votum.

1. Załatwianych spraw jest więcej niż nowych

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Pozwy frankowe zaczęły napływać w 2017 r. Do sądów trafiło wtedy 2,58 tys. spraw, z czego 497 załatwiono, a kolejne 2,1 tys. przeniesiono na kolejny okres. Rekordowe były lata 2023-2024, kiedy to składano po 123-124 tys. nowych pozwów rocznie. Robili to zarówno frankowicze, jak i banki. Te ostatnie kierowały sprawy do sądów, by przerwać trzyletni bieg przedawnienia swoich roszczeń i odzyskać pożyczony kredytobiorcy kapitał. W efekcie na koniec 2024 r. w sądach było rekordowe 204,1 tys. spraw frankowych.

Nie ma jeszcze pełnych danych za 2025 r., jednak można zakładać, że szczyt jest już za nami. Powód? Po trzech kwartałach do sądów trafiło 73 tys. pozwów, czyli o 18,8 proc. mniej niż przed rokiem. Od początku roku utrzymywał się pozytywny trend – sądy rozwiązywały więcej spraw, niż trafiało do nich nowych pozwów. W trzecim kwartale ta różnica wyniosła aż 30 proc. Efekt? Na koniec września w sądach było 182 tys. spraw frankowych, o 22 tys. mniej niż na koniec 2024 r.

2. Bankom ubywa pozwów, liderem pozostaje mBank

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Kredytobiorcy pozywają łącznie kilkanaście grup bankowych, jednak liczba toczących się spraw jest bardzo zróżnicowana pomiędzy poszczególnymi graczami. Przez lata na czele najczęściej pozywanych banków plasowały się banki z największymi portfelami kredytów w szwajcarskiej walucie, czyli PKO BP, mBank oraz Millennium. Ten drugi jednak od lat najszybciej w sektorze redukuje liczbę prowadzonych spraw, wskutek czego spadł aż na piąte miejsce zestawienia.

Na koniec września 2025 r. PKO BP miał 34,1 tys. toczących się pozwów, w Millennium było ich 19 tys., a w Santanderze 14,1 tys. Ten ostatni w związku z transakcją przejęcia przez Erste Group wyodrębnił działalność Santander Consumer Banku, a wraz z nią 6,2 tys. spraw w sądach. Gdyby nie to, cała grupa Santander plasowałaby się na drugim miejscu zestawienia z niewielkim spadkiem liczby pozwów rok do roku. Taki spadek raportują wszystkie banki giełdowe. Liderem w obniżaniu liczby pozwów jest kierowany przez Cezarego Kocika mBank. Bank ma już tylko 7,4 tys. spraw w sądach, o 12,1 tys. mniej niż przed rokiem.

3. W PKO BP widać mocne przyspieszenie w ugodach

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na koniec trzeciego kwartału 2025 r., osiem notowanych na warszawskiej giełdzie grup bankowych zaraportowało podpisanie z kredytobiorcami frankowymi łącznie 151,2 tys. ugód. To niemal 39 tys. więcej niż przed rokiem, a także więcej niż liczba aktywnych pozwów przeciwko tym bankom. Tak duża poprawa to efekt nie tylko korzystnych warunków dla kredytobiorców i bardziej proaktywnego podejścia samych banków. Odpowiada za to także zniecierpliwienie kredytobiorców długim oczekiwaniem na zakończenie postępowań toczących się w sądach. Sam czas postępowań się jednak skraca, o czym piszemy w punkcie ósmym.

Liderem pozostawał PKO BP, w którym liczba ugód jest już o ponad dwie trzecie wyższa niż spraw w sądach. Szybkie zamknięcie tematu frankowego stał się jeden z priorytetów, które postawił przed bankiem Szymon Midera, prezes największego w Polsce banku. O ile jeszcze w I kwartale 2024 r. PKO BP zawarł z klientami 177 ugód sądowych (czyli już po złożeniu pozwu przez klienta), o tyle już pół roku później liczba wzrosła niemal dziesięciokrotnie, do 1,85 tys., a w trzecim kwartale 2025 r. dobiła do rekordowych w skali banku 2,62 tys.

4. Przybywa ugód bez udziału sądu polubownego

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Banki mogą zawierać ugody samodzielnie lub z udziałem mediatora z sądu polubownego przy KNF. Z tego drugiego sposobu chętnie korzystały banki, zawierające porozumienia według wytycznych przewodniczącego KNF Jacka Jastrzębskiego przedstawionych w grudniu 2020 r. (także, jeśli uległy one modyfikacji). To przede wszystkim PKO BP, ING Bank Śląski i Bank Ochrony Środowiska (BOŚ). Od połowy 2024 r. ugody z udziałem mediatora zawiera też polski oddział Raiffeisena, o czym jako pierwsi informowaliśmy.

Do tej pory zainicjowano tam łącznie 73,9 tys. postępowań mediacyjnych, z czego 71,7 tys. (97 proc.) zostało już zakończonych. W 53 tys. skończyło się zawarciem ugody. Uwagę zwraca spadająca liczba inicjowanych postępowań. Po szczycie w trzecim kwartale 2024 r. (3,4 tys.), liczba znacząco wyhamowała. W ostatnich trzech miesiącach 2025 r. zainicjowano tam o 55 proc. mniej postępowań, zaledwie 1,58 tys. Kancelarie frankowe potwierdzają ten trend. Słyszymy, że postępowania przed sądem polubownym KNF są sformalizowane i czasochłonne, co zniechęca banki i kredytobiorców do korzystania z tej ścieżki dochodzenia do finalnego porozumienia.

Poprawia się za to skuteczność postępowań. W ostatnim kwartale podpisaniem ugody zakończyło się 80 proc. postępowań wobec 69 proc. rok wcześniej.

5. Zostaje niepewność co do spłaconych kredytów

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na koniec września 2025 r. PKO BP, Santander, mBank, Millennium i Pekao miały łącznie 32 tys. aktywnych kredytów frankowych, wobec których kredytobiorcy nie podjęli żadnych działań. To znaczy, że nie złożyli w ich sprawie pozwów, ani też nie rozpoczęli procesu ugodowego. Liczba ta systematycznie maleje. Dla przykładu w mBanku zmniejszyła się przez rok o 60 proc., do 1,96 tys.

To, co bardziej niepokoi bankowców to jednak wciąż duża liczba kredytów spłaconych w poprzednich latach, które potencjalnie mogłyby stać się przedmiotem pozwu lub ugody, ale jeszcze do tego nie doszło. Być może te działania w ogóle nie zostaną podjęte, ale takie kredyty pozostaną jednym z niewiadomych przy dalszym procesie rozwiązywania problemu frankowego. Pięć wymienionych banków ma 195,1 tys. takich kredytów, z czego najwięcej, aż 71 tys. przypada na PKO BP. Faktyczne dane byłyby jeszcze pełniejsze, gdyby uwzględnić w nich BNP Paribas, BOŚ, a także banki spoza giełdy z kredytami frankowymi w portfelu (BPH, Getin, Deutsche Bank i oddział Raiffeisena). Podmioty te nie podają jednak takich informacji w swoich sprawozdaniach.

6. Większość banków raportuje spadek rezerw

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Kiedy pod koniec 2019 r. kredytobiorcy frankowi zaczęli masowo składać pozwy w sądach, sektor zaczął zawiązywać rezerwy na ryzyko prawne związane z tymi produktami. Stały się stałym elementem wyników większości banków notowanych na giełdzie, poza Citi i Aliorem, które mają pojedyncze kredyty frankowe w swoim portfelu. Analiza sprawozdań banków giełdowych pokazuje, że do tej pory mogły one zawiązać na ten cel ponad 70 mld zł, zaś cały sektor (włącznie z BPH, Deutsche Bankiem, Getinem i Raiffeisenem) nawet 100 mld zł.

Wartość nowych rezerw zaczęła się jednak kurczyć. O ile jeszcze w drugim i czwartym kwartale 2024 r. giełdowe banki księgowały łącznie po 4 mld zł dodatkowych kosztów związanych z kredytami frankowymi, o tyle już w trzecim kwartale 2025 r. sięgnęły one zaledwie 2,3 mld zł i były najniższe od lat. Aż pięć z siedmiu analizowanych banków zaraportowało rezerwy niższe niż przed rokiem. W BOŚ i mBanku spadły o ponad połowę w ujęciu rok do roku. Wstępne dane za czwarty kwartał 2025 r. wskazują, że końcówka roku również powinna cechować się niższymi rezerwami. Dla przykładu, w mBanku rezerwy mają sięgnąć 362 mln zł, czyli o 60 proc. mniej niż rok temu.

7. Sądy powszechne wydają coraz więcej wyroków

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polskie sądy coraz lepiej radzą sobie z wydawaniem wyroków w sprawach frankowych. O ile jeszcze w 2023 r. wskaźnik opanowania wpływu, czyli relacja załatwianych spraw sądowych do wnoszonych pozwów w sądach okręgowych wynosił 66,3 proc., o tyle już rok wcześniej sięgnął 99,2 proc., by po trzecim kwartale 2025 r. dobić do 199 proc. Najbardziej obciążony sprawami frankowymi Sąd Okręgowy w Warszawie poprawił swój wynik w tym czasie z 104 proc. do 254 proc. Przyczyniła się do tego m.in. większa liczba asystentów, o czym w listopadowym wywiadzie opowiadała nam pełnomocnik ministra sprawiedliwości Aneta Wiewiórowska-Domagalska.

Gorzej wygląda sytuacja w sądach apelacyjnych, do których trafiają nieprawomocne wyroki. W 2023 r. wskaźnik wynosił tu 39,2 proc. i zaczął wtedy powoli rosnąć – najpierw do 43 proc. Po trzech kwartałach wynosił już 67,8 proc. Stało się to pomimo faktu, że przez dziewięć miesięcy do sądów wpłynęło łącznie niemal 35 tys. spraw, czyli więcej niż w całym 2023 r., a tylko o 3,5 tys. mniej niż w 2024 r. Najwięcej spraw trafia do apelacji warszawskiej, a najbardziej sprawnym w opanowaniu wpływu jest Sąd Apelacyjny w Łodzi (89 proc.).

8. Skraca się średni czas postępowań w sądach

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Sytuacja w polskich sądach nadal jest daleka od optymalnej, jednak dzięki spadającej liczbie nowych pozwów, rosnącej liczbie ugód sądowych i zatrudnieniu asystentów sędziego, większość z sądów znacząco skraca czas trwania postępowań. W sądach okręgowych jest on o niemal połowę krótszy niż w 2023 r. (453 dni wobec 891 dni). Najsprawniejsze są sądy z apelacji białostockiej, na czele z Sądem Okręgowym w Suwałkach (155 dni).

W sądach apelacyjnych poprawa nie jest aż tak widoczna. Średni czas postępowań wprawdzie się skraca (do 784 dni), jednak daleko mu do skali poprawy notowanej w pierwszej instancji. Powód jest prozaiczny. O ile w sądach okręgowych ubywa nowych spraw, o tyle liczba pozwów trafiających do sądów drugiej instancji rośnie (trafiają tam zaskarżone przez banki pozwy z pierwszej instancji). W czterech sądach średni czas trwania postępowań przekracza tysiąc dni, czyli ponad trzy lata. W SA w Warszawie sięga 699 dni, czyli jest niewiele krótszy niż średniej dla kraju.

9. W apelacjach banki przegrywają 97 proc. spraw

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Banki niechętnie dzielą się informacjami o strukturze prawomocnych wyroków. Jedynie cztery z nich informują szczegółowo o liczbie korzystnych i niekorzystnych wyroków, przy czym część uwzględnia w tym ponadto ugody z kredytobiorcami i uznaje je na równi z wyrokiem korzystnym dla banku (na powyższym wykresie odjęliśmy takie przypadki, by nie zakrzywiały porównywalności statystyk). Znamienne jest to, że PKO BP informuje jedynie, że przegrywa większość spraw, nie podając przy tym żadnych szczegółów.

Zarówno w Millennium, mBanku, jak i Santanderze udział niekorzystnych dla banków wyroków sięga ponad 97 proc. To w zdecydowanej większości unieważnienie umowy, choć warto przypomnieć, że w pierwszych latach problemu frankowego sądy zasądzały też tzw. odfrankowienie, czyli przewalutowanie kredytu na złote na korzystniejszych zasadach. W BNP Paribas relacja jest korzystna. Być może ma to związek z nieco inną strukturą produktów. Bank wskazuje, że za trzy czwarte jego kredytów odpowiadają kredyty walutowe. Chodzi o kredyty, w których wypłata i spłata mogły odbywać się w walucie obcej. Poza BNP Paribas takiego finansowania udzielał też Deutsche Bank.

10. Frankowicze nie rzucili się na pomoc z FWK

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jedyną regulacją zakładającą wsparcie dla frankowiczów (ale i innych kredytobiorców mających problemy ze spłatą rat), było powołanie w 2016 r. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FWK), którym zarządza BGK. Łącznie w ostatnich pięciu latach wartość umów o udzielenie częściowo zwrotnej pomocy sięgnęła 1,48 mld zł, z czego większość kwoty (922 mln zł) przypadła na lata 2022-2023. W 2025 r. umowy osiągnęły wartość 260,84 mln zł, a w samym czwartym kwartale zarówno liczba, jak i wartość podpisywanych umów była najniższa od początku 2022 r.

Jak podaje nam BGK, po wsparcie sięgały w dużej mierze osoby zadłużone w złotym (95 proc.), a a zatem nie ta grupa, o której najwięcej mówiono podczas wprowadzania regulacji. Frankowicze odpowiadali za ok. 4 proc. udzielonego wsparcia. Potwierdza to korelacja między wartością podpisanych umów, a stopami procentowymi Narodowego Banku Polskiego (NBP), dużo bardziej niż z kursem franka czy wysokością stóp procentowych SNB. Przykład? W trzecim kwartale 2023 r., gdy kurs franka dobijał do 4,8 zł zainteresowanie FWK było najniższe od półtora roku.

11. Kursy banków frankowych przestały odstawać

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W pierwszych latach po prawomocnym wyroku TSUE z października 2019 r., mBank, Millennium i PKO BP księgowały wysokie rezerwy na ryzyko frankowe. Przekładało się to na ich zyski i tym samym zniechęcało inwestorów do kupowania ich akcji. Efekt? Inwestorzy wyceniali te banki dużo gorzej niż ich konkurentów, których problem frankowy dotyczył w mniejszym stopniu. Korzystały na tym przede wszystkim ING oraz Pekao.

W styczniu 2026 r. po dawnym zróżnicowaniu podejścia inwestorów nie ma już śladu. mBank i Millennium są dziś odpowiednio drugim i trzecim bankiem z najlepszą relacją kursu akcji do wartości księgowej (C/WK). W ostatnim roku kurs mBanku podskoczył o 81 proc., a Millennium o 76 proc. Dla porównania cena akcji Pekao urosła w tym czasie o 55 proc., a ING o 46 proc.

Główne wnioski

  1. Mija 11 lat od chwili, gdy Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) przestał bronić sztywnego dotychczas kursu własnej waluty. Frank szwajcarski gwałtownie się wtedy umocnił, co przełożyło się na gwałtowny wzrost rat kredytów mieszkaniowych zaciągniętych w helweckiej walucie.
  2. Banki raportują spadającą liczbę nowych pozwów, co pozwala im złapać oddech w tworzeniu rezerw na ryzyko prawne związane z toczącymi się postępowaniami. mBank nie ma sobie w sektorze równych pod względem liczby kończonych spraw w sądach. PKO BP natomiast gwałtownie poprawia skuteczność w zawieraniu ugód sądowych. Efekt? W wielu bankach ugód jest już więcej niż spraw, które nie doczekały się jeszcze finalnego wyroku.
  3. Sądy coraz lepiej radzą sobie z wydawaniem wyroków. Średni czas postępowań w sądach drugiej instancji spadł przez niecałe dwa lata o niemal 200 dni, zaś w sądach okręgowych aż o 400 dni. To efekt jednolitego orzecznictwa, rosnącej liczby ugód sądowych, ale też większej liczby asystentów w sądach. Poprawę notują nawet sądy warszawskie, dotychczas najbardziej obciążone pozwami.