Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Przeciąganie liny w UOKiK. Sektor finansowy liczy na zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim

W siedzibie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zbiorą się przedstawiciele rynku, administracji i think-tanków. Będą rozmawiać o pierwszej od półtora dekady dużej nowelizacji prawa o kredycie konsumenckim. Sektor finansowy liczy, że urząd wyjaśni zdawkowe odpowiedzi na uwagi zgłoszone podczas konsultacji, a także da się przekonać do negatywnie ocenionych propozycji. Chodzi m.in. o sankcję kredytu darmowego, limit kosztów pozaodsetkowych, demonopolizację rynku informacji kredytowej i okres przechowywania danych onkologicznych. Ustawa ma wejść w życie najpóźniej 20 listopada 2026 r.

Logo UOKiK
W siedzibie UOKiK-u spotkają się przedstawiciele organizacji branżowych, think-tanków i administracji. Będą rozmawiać o projekcie ustawy o kredycie konsumenckim. Fot. PAP/Rafał Guz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak będzie wyglądać konferencja uzgodnieniowa w siedzibie UOKiK-u.
  2. Które z dotychczasowych postulatów UOKiK wziął już pod uwagę.
  3. Z jakimi postulatami idą na spotkanie przedstawiciele sektora finansowego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

To będą dwa dni trudnych i długich rozmów. 20 stycznia na Plac Powstańców Warszawy w Warszawie zjadą przedstawiciele samorządów branżowych, administracji i think-tanków. Łącznie zaproszenie dostało ponad sto instytucji, które wzięły udział w konsultacjach publicznych projektu ustawy o kredycie konsumenckim. W siedzibie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) spróbują nie tylko lepiej zrozumieć stanowisko i intencje urzędu, ale przede wszystkim przekonać go do zmiany stanowisk w najbardziej palących z ich punktu widzenia obszarach.

1500 stron uwag na temat kredytów konsumenckich

Wspomniany projekt od początku wzbudzał wiele emocji. Nie był wprawdzie krajową inicjatywą, ale przeniesieniem do polskiego prawa unijnej dyrektywy CCD2, ale dla wielu stał się pretekstem do pierwszej od 2011 r. dużej nowelizacji prawa o kredytach konsumenckich w Polsce. Obejmie bowiem bardzo szeroki obszar rynku. Chodzi zarówno o banki, instytucje pożyczkowe, dostawców płatności odroczonych, jak również pośredników kredytowych, biura informacji gospodarczej i ubezpieczycieli. Dlatego część z nich postanowiła zgłosić uwagi wykraczające poza zakres CCD2.

Pierwsze opinie można było usłyszeć na początku lipca, gdy prezes UOKiK-u przedstawił projekt i zaprosił do zgłaszania uwag w toku konsultacji publicznych, opiniowania i uzgodnień międzyresortowych. W kolejnych tygodniach rynek, urzędy i ministerstwa zgłosiły do projektu łącznie 1200 stron uwag. Później dosłały kolejne 300 stron, zwiększając tę liczbę do 1500 stron.

Nic dziwnego, że potrzeba było aż pięciu miesięcy, aby urząd przedstawił tabelę uwag. Zrobił to w drugiej połowie grudnia, realizując zapowiedź prezesa Tomasza Chróstnego z listopadowego wywiadu w XYZ. UOKiK przedstawił w tabeli wszystkie zgłoszone postulaty i mniej lub bardziej konkretnie odniósł się do każdej z nich.

Urząd odpowiedział, ale dość ogólnie i arbitralnie

– Cieszymy się z odniesienia się do uwag, ale sposób, w jaki urząd to zrobił, nie jest ani przejrzysty, ani łatwy w odbiorze. Wiele komentarzy to po prostu „uwaga częściowo uwzględniona”, ale bez propozycji brzmienia przepisu. Musimy zatem uwierzyć, że UOKiK przyjął argumenty instytucji zgłaszającej, ale nie wiemy, jak je zaadresował. Niekiedy pojawia się komentarz „uwaga wyjaśniona”. To sugeruje, że rynek zinterpretował przepisy inaczej, niż zakładał urząd. Jeśli jednak te sprawy trafią do sądów, to sądy nie będą patrzeć jak zinterpretować przepis według UOKiK-u, ale jakie jest literalne brzmienie konkretnego przepisu. To budzi nasze obawy – komentuje jeden z przedstawicieli sektora finansowego biorący udział w konsultacjach publicznych.

Nasi rozmówcy z sektora finansowego potwierdzają, że odpowiedzi były zdawkowe, a nawet arbitralne. Urząd powtarzał swoje stanowisko, odrzucał propozycje i w żaden sposób tego nie argumentował. Liczą, że konferencja uzgodnieniowa pozwoli teraz poznać intencje regulatora i zaprezentować mu argumenty stojące za zmianą stanowiska. Niektórzy zastanawiają się, czy regulator ma już gotowe propozycje przepisów, czy dopiero zostaną one wypracowane na konferencji. Zapytaliśmy o to biuro prasowe urzędu.

„Organizujemy konferencję, by przede wszystkim wysłuchać stronę społeczną, o co wielokrotnie apelowała. Po konferencji, przedyskutowaniu i wyjaśnieniu uwag z rynkiem, przygotujemy ostateczny kształt projektu ustawy” – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Wiadomo już, że konferencję poprowadzi wiceprezes UOKiK-u Daniel Mańkowski wraz z dyrekcją departamentu odpowiedzialnego za przygotowanie przepisów. Bezpośrednio nad ustawą pracowało 10 osób.

Banki chcą jasności w sprawie stosowania SKD

Lista postulatów branży pozostaje długa. Dla banków oraz firm pożyczkowych kluczowa jest kwestia sankcji kredytu darmowego (SKD). To obejmująca kredyty do 255,55 tys. zł i zapisana w art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim kara wobec banku lub pożyczkodawcy. Zakłada ona zwrot przez klienta kredytu bez odsetek i innych kosztów należnych kredytodawcy.

Do sądów trafiło 23 tys. pozwów dotyczących zastosowania SKD, np. w związku z kredytowaniem kosztu kredytu, czy niedopełnieniem obowiązków informacyjnych po stronie banku. Zupełną nowością, wprowadzaną przez regulację autorstwa UOKiK-u, jest jeden z przepisów mówiący, że SKD można byłoby stosować za badanie zdolności kredytowej. Już rok temu do tego postulatu na naszych łamach odnosił się prezes Związku Banków Polskich (ZBP) Tadeusz Białek.

– To zbyt daleko idąca ingerencja. SKD zawsze dotyczyła treści umowy, a nie kwestii, które są trudno mierzalne i subiektywne, jak ocena zdolności kredytowej – komentował Białek po publikacji założeń projektu w wykazie prac rządu. Sam projekt nie był jeszcze wtedy znany.

„Sankcjonowanie błędnej oceny zdolności kredytowej poprzez SKD może powodować kwestionowanie praktycznie każdej decyzji kredytowej. Może to stworzyć problem systemowy masowego kwestionowania decyzji kredytodawców oraz występowania z roszczeniami” – pisał z kolei w swoim piśmie do UOKiK-u Związek Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF).

W toku konsultacji sektor finansowy zyskał sprzymierzeńców w postaci Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG).

UOKiK nie odniósł się szczegółowo do postulatów w tym zakresie. Wskazał tylko, że SKD zostanie utrzymane, ale regulator dokona przeglądu w zakresie obowiązków objętych tą sankcją. Wcześniej Tomasz Chróstny w wywiadzie dla XYZ wskazywał, że urząd analizuje, które czynności są kluczowe przy badaniu zdolności kredytowej oraz czy można je enumeratywnie wskazać.

Pożyczkodawcy apelują o zmianę limitu kosztów

Dla branży pożyczkowej kluczowa pozostaje walka o podwyższenie maksymalnej wysokości kosztów pozaodsetkowych (MPKK). Obecnie MPKK wynosi 10 proc. za każdy rok okresu spłaty zobowiązania, ale nie więcej niż 45 proc. całkowitej kwoty kredytu. To poziom obowiązujący od grudnia 2022 r. Wprowadziła go tzw. ustawa antylichwiarska, nad którą pracował jeszcze resort sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobrą. Minister argumentował to walką z nadmiernymi kosztami finansowania, zaś branża pożyczkowa ostrzegała ograniczeniem dostępności kredytów konsumenckich. Według ZPF, od tamtej pory poziom odmów wniosków o finansowanie w branży pożyczkowej wzrósł z 50 do 80 proc.

„Przy obecnym poziomie odrzuceń wniosków o legalne finansowanie obywatele są
masowo wypychani do nierejestrowanej, przestępczej szarej strefy. Przyczyną tego problemu jest ustawowy limit pozaodsetkowych kosztów kredytu, który w zderzeniu z realiami ekonomicznymi przestał być skutecznym mechanizmem regulacyjnym. Stał się za to barierą dla legalnej działalności i bezpieczeństwa obywateli” – alarmuje w uwagach do projektu Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

Dyrektywa CCD2 zakłada uregulowanie tego obszaru. Według branży pożyczkowej to szansa na poprawienie błędu sprzed ponad trzech lat. ZPP proponuje, by podnieść limit z 10 do 20 proc. rocznie, a całkowite koszty finansowania z 45 do 75 proc. Bardziej ostrożne są: Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) i Pracodawcy RP, którzy proponują 15-procentowy MPKK za każdy rok spłaty i 75-procentowy całkowity limit kosztów. Obie organizacje argumentują potrzebę podwyżek wzrostem inflacji oraz średniego wynagrodzenia.

UOKiK nie przyjmuje argumentów organizacji. W tabeli uwag jasno wskazuje, że pozostawia obecnie obowiązujący limit MPKK. Branża pożyczkowa liczy, że konferencja uzgodnieniowa da jej szansę kolejny wskazać argumenty, które mogłyby doprowadzić do zmiany podejścia urzędu.

Biura informacji gospodarczej chcą konkurencji z BIK-iem

Kolejny postulat zgłasza ZPF i kierowany przez byłego prezesa Pekao Leszka Skibę think-tank Instytut Sobieskiego. Zwracają na niego też uwagę bezpośredni potencjalni beneficjenci, czyli Krajowy Rejestr Długów (KRD BIG), ERIF BIG oraz KBIG. Chodzi o demonopolizację rynku informacji kredytowej, na którym jedynym dostawcą pozostaje BIK, kontrolowany przez ZBP oraz dziewięć banków.

– Prowadzone prace nad ustawą o kredycie konsumenckim są dobrym momentem, by na nowo zastanowić się, czy stworzony w 1997 r. model wymiany informacji kredytowej nadal jest optymalny. Zaproponowaliśmy, aby umożliwić BIG-om tworzenie instytucji przewidzianych w art. 105 ust. 4 prawa bankowego. BIG-i to dziś instytucje silne technologicznie, kapitałowo, organizacyjnie, a przy tym są nadzorowane przez ministra finansów i gospodarki. Mają dedykowaną, restrykcyjną i dopracowaną ustawę, na jej podstawie działają. Są przygotowane do pełnienia takiej roli – wyjaśniał w styczniowym artykule w XYZ prezes ZPF Marcin Czugan.

– Dopiero konkurencja wprowadziłaby realną presję na doskonalenie jakości danych, wiarygodność modeli i obniżenie kosztów usługi – wskazywał wtedy Adam Łącki, szef KRD BIG.

UOKiK w odpowiedzi na te uwagi ocenił, że postulat demonopolizacji wykracza poza zakres ustawy. Kierunkowo uwzględnił natomiast inny z postulatów, aby instytucje finansowe mogły raportować informacje o opóźnieniach w spłacie nie tylko do BIK-u, ale też do BIG-u. ZPF liczy, że przekona UOKiK do rozszerzenia definicji tzw. baz danych, w których instytucje mogą sprawdzić dochody i wydatki konsumenta. Obecnie są nimi BIK i BIG. Według ZPF-u powinny nimi być także podmioty oferujące usługę dostępu do informacji z rachunku (AIS) jak Kontomatik. UOKiK odrzucił tę uwagę na etapie konsultacji publicznych.

Urząd zmodyfikował podejście w sprawie pośredników

Postulatów będzie zapewne dużo więcej. Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) miała uwagę dotyczącą prawa konsumenta do bycia zapomnianym. Dyrektywa CCD2 przewiduje, że informacje o przebytym nowotworze nie mogą być wykorzystywane do oceny ryzyka ubezpieczeniowego dłużej niż przez 15 lat. Tymczasem projekt autorstwa UOKiK-u zakłada zaledwie pięcioletni okres dostępu do danych o historii chorób onkologicznych.

„Spowoduje to konieczność uwzględnienia większego marginesu niepewności w wyliczeniu składek. Będzie to prowadziło do wzrostu składek z umów ubezpieczenia oraz ograniczenia oferty” – wskazywała PIU w swoich uwagach do projektu.

UOKiK pomimo przeprowadzenia dodatkowych konsultacji, zdecydował się nie zmieniać stanowiska. Bardziej otwarty na argumenty był w kwestii nadzoru nad pośrednikami kredytu konsumenckiego. W tabeli uwag czytamy, że przepisy dotyczące narzucenia KNF nadzoru nad tego rodzaju instytucjami zostały zmodyfikowane, choć nie wskazuje w jaki sposób.

Przypomnijmy, że jeszcze w listopadowym wywiadzie szef UOKiK-u wskazywał w XYZ, że KNF ma odpowiednią wiedzę o rynku i dysponuje mechanizmem, by objąć rynek kredytów konsumenckich swoim nadzorem. Argumentem miało być m.in. to, że już dziś nadzoruje pośredników kredytu hipotecznego i agentów. Urząd KNF odbijał piłeczkę, tłumacząc, że sens, cel i zakres nadzoru nie mieści się w ustrojowym charakterze działalności organu KNF.

Przepisy muszą wejść w życie 20 listopada 2026 r.

UOKiK narzucił sobie dość wymagający harmonogram dalszych prac. Liczy, że jeszcze w I kwartale projekt trafi na komitet do spraw europejskich oraz komitet stały Rady Ministrów. Na przełomie marca i kwietnia powinniśmy zakończyć ścieżkę rządową. 

Przepisy muszą wejść w życie najpóźniej 20 listopada 2026 r. Tomasz Chróstny zapewnia, że urząd ma świadomość napiętego kalendarza i czuje odpowiedzialność, by wprowadzić przepisy na czas.

Na uwagi o zbyt krótkim vacatio legis odpowiada, że urząd już teraz kieruje rozmowy w tym kierunku, aby instytucje finansowe wiedziały dokładnie, co je czeka.

– Moglibyśmy przyspieszyć prace przez ograniczenie konsultacji i rezygnację z konferencji uzgodnieniowej, jednak to nie jest nasz styl pracy. Bylibyśmy bowiem wówczas mniej konstruktywni w zakresie wysłuchiwania i uwzględniania uwag. To zbyt ważna regulacja, aby ten etap skrócić. Chcemy wypracować bardzo dobrą ustawę, która będzie służyła tak konsumentom, jak i przedsiębiorcom w zapewnianiu jeszcze lepszych usług finansowych – tłumaczył w wywiadzie Chróstny.

Zapytani o to przedstawiciele instytucji finansowych o dziwo są podobnego zdania. Twierdzą, że przygotowanie się do nowych przepisów będzie dużym wyzwaniem, pod względem systemów IT, produktów i procesów, jednak wolą lepiej skonsultowaną i przemyślaną regulację na kolejną dekadę niż taką, której efektem byłaby potrzeba kolejnej nowelizacji na kilka lat.

Główne wnioski

  1. Projekt wdrażający unijną dyrektywę CCD2 wywołał największą od 2011 r. debatę o kredycie konsumenckim. Do UOKiK spłynęło łącznie 1500 stron komentarzy, a urząd potrzebował pięć miesięcy, by się do nich odnieść. Teraz, 20 stycznia, regulator i rynek spotykają się twarzą w twarz, by rozstrzygnąć, co w rzeczywistości oznaczają komentarze typu: „uwaga częściowo uwzględniona”.
  2. Instytucje nie idą do UOKiK z pustymi rękami. Będą chciały przekonać urzędników do zmian w zakresie sankcji kredytu darmowego, podwyższenia limitu kosztów pozaodsetkowych, demonopolizacji rynku informacji kredytowej. Ciekawe mogą być też rozmowy na temat prawa do bycia zapomnianym oraz nadzoru nad rynkiem pośredników kredytu konsumenckiego.
  3. Wyścig z kalendarzem: dłuższe konsultacje, ale krótsze vacatio legis. Najpóźniej w listopadzie 2026 r. przepisy powinny zacząć obowiązywać, a UOKiK chce zamknąć ścieżkę rządową już na przełomie marca i kwietnia. Urząd świadomie wybiera długie, intensywne konsultacje kosztem skróconego vacatio legis. Paradoksalnie rynek mu przytakuje: banki i instytucje finansowe wolą lepiej skonsultowaną ustawę „na dekadę”, choćby oznaczało to nerwowe dostosowywanie systemów, produktów i procesów, niż szybkie prawo, które za chwilę trzeba będzie nowelizować.