Religia i duchowość. Jak adaptują się do cyfrowego świata?
Medytacje wspomagane AI, msze w Roblox, aplikacje do modlitwy, a nawet spowiedź na zoomie to już standard. Co dalej? Gdzie naszą duchowość i religijność zaprowadzą nowe technologie? Jakie są tu szanse i zagrożenia?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy internet jest dziś przestrzenią duchową, czy narzędziem do mówienia o duchowości i religii.
- Czy duchowość bez wspólnoty i fizycznego rytuału to jeszcze duchowość. Czy aplikacja może zastąpić mistrza duchowego, mitycznego pasterza.
- Czy są obszary duchowości, których nie powinno się przenosić do świata cyfrowego.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
W cyklu wideocastów XYZ Przełom mówimy jasno: tak jak było, już nie będzie. I rozmawiamy z ekspertami o tym, co i dlaczego się zmieniło w różnych istotnych przestrzeniach naszego życia. Dyskutujemy o tym, do czego zmiana, która dzieje się na naszych oczach, nas prowadzi.
Dziś rozmawiamy religii, kościele, duchowości i technologii. Dlaczego? Bo w dobie szybkiego rozwoju sztucznej inteligencji coraz częściej pojawiają się pytania, jak technologie mogą wspierać duchowe poszukiwania.
Dorota Peretiatkowicz, połowa teamu socjolożki.pl, Michał Niewęgłowski, twórca aplikacji do świeckiej medytacji Intu i autor książki „Polubić poniedziałki", oraz jezuita Paweł Kowalski rozmawiają, jak religia i duchowość adaptują się do cyfrowego świata.
Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny – mówi ojciec Paweł Kowalski, jezuita.
Religia i duchowość w cyfrowym świecie
Co nowe technologie dały i dają, a co zabrały duchowemu i religijnemu doświadczaniu?
– Już parę lat temu papież Franciszek mówił, że nie żyjemy jedynie w epoce zmian, ale w czasie zmiany epoki. Widać to szczególnie w obszarze technologii i świata cyfrowego. Przez długi czas życie Kościoła było zorganizowane wokół parafii, czyli jednostki geograficznej. Parafia obejmowała kilka ulic, a ludzie uczęszczali do jednego, lokalnego kościoła. Od pewnego czasu ten model przestaje jednak działać. Ludzie więcej podróżują, mają większy wybór i coraz częściej kierują się tym, co im odpowiada. Szukają miejsc, w których czują się zauważeni, gdzie treści są dla nich bardziej wartościowe – mówi ojciec Paweł Kowalski, jezuita.
W efekcie wybierają konkretne parafie czy wspólnoty, niezależnie od miejsca zamieszkania. Żyjemy w epoce procesów, a nie w logice sztywnych granic geograficznych.
– Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny – mówi ojciec Paweł Kowalski.
Michał Niewęgłowski, twórca aplikacji do świeckiej medytacji Intu, dodaje, że trudno nie zauważyć tempa zmian w sposobie komunikacji, cyfryzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. Z drugiej strony ludzkie potrzeby pozostają w gruncie rzeczy takie same.
– Nasz mózg nie zmienia się tak szybko jak technologia. Zmienia się sposób docierania do ludzi w kontekście religii i duchowości, ale nie same potrzeby, z którymi ludzie przychodzą do parafii czy na medytację. Z jednej strony cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do spłycenia tych doświadczeń – zastanawia się Michał Niewęgłowski.
Jak to wygląda z socjologicznego punktu widzenia?
– Żyjemy dziś w epoce dużego chaosu. Z naszych badań i rozmów z ludźmi wynika, że coraz częściej czują się zagubieni. Przez długi czas istniało przekonanie, że odpowiedzi na wszystkie pytania można znaleźć w psychologii, że wystarczy zastosować określone reguły, by osiągnąć dobrostan tu i teraz. Dziś widzimy, że to nie wystarcza. Pojawia się dezorientacja, nie wiadomo już, co w życiu jest najważniejsze. Kiedy prosimy ludzi, by wskazali priorytety, często zaznaczają wszystkie odpowiedzi. W efekcie tracą poczucie sensu. To zjawisko coraz wyraźniej widać w badaniach. Ludzie bardzo potrzebują dziś kogoś, kto pomoże im rozróżnić, co jest dobre, a co złe, co jest naprawdę istotne. Zatarł się podział na kulturę wyższą i niższą – mówi Dorota Peretiatkowicz.
Z jednej strony cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do spłycenia tych doświadczeń – mówi Michał Niewęgłowski.
Technologia jako pośrednik
Chrześcijaństwo w swojej istocie kręci się wokół relacji. Zarówno horyzontalnych między ludźmi, jak i wertykalnych, czyli relacji człowieka z Bogiem.
– Technologia wchodzi między tych dwóch aktorów. Ułatwia kontakt, pozwala być w łączności ze wspólnotą i z drugim człowiekiem. Od jakiegoś czasu sporą część mojego życia zajmują indywidualne rozmowy z ludźmi, którzy przychodzą nie tylko do spowiedzi, ale też po prostu porozmawiać o swoim życiu duchowym. Wielokrotnie zdarzało się, że łączyliśmy się przez Zooma z osobami mieszkającymi w różnych krajach. W tym sensie technologia działa jak pośrednik, facilitator między człowiekiem a człowiekiem. Z drugiej strony jest też przestrzeń relacji wertykalnej. Jako jezuici mamy aplikację „Modlitwa w drodze”, oferującą codzienną, piętnastominutową medytację opartą na Piśmie Świętym. Korzysta z niej ok. 30 tys. osób dziennie. To przykład technologii, która pomaga w relacji ja i Pan Bóg, nie narzuca formy modlitwy, ale wspiera człowieka w codziennej praktyce – mówi Paweł Kowalski.
Jestem jak najbardziej za rozwojem działań cyfrowych pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym, a nie je zastępują – mówi Dorota Peretiatkowicz.
Michał Niewęgłowski przyznaje, że technologia w kontekście duchowości ma dzisiaj dwa oblicza.
– Z jednej strony prowadzi do spłycenia uwagi, bo nieustanny pęd, nadmiar bodźców, media społecznościowe i powiadomienia powodują jej fragmentację. Z drugiej strony technologia może też wspierać regularność praktyki i pomagać w redukcji rozproszenia. Dla części osób wejście w gotową wspólnotę bywa krępujące, dlatego zaczynają od indywidualnej praktyki w domu, z pomocą aplikacji. Czasem to właśnie ona staje się pierwszym krokiem, który prowadzi później do relacji z innymi ludźmi. Przykładem może być moja aplikacja, która ma pół miliona pobrań – przyznaje Michał Niewęgłowski.
Wykluczeni cyfrowo
– Ja jednak mam wrażenie, że w ostatnich latach porzuciliśmy ludzi, którzy nie potrafią funkcjonować w świecie aplikacji. Samotność stała się dziś jednym z największych problemów społecznych, ale dotyczy przede wszystkim osób starszych. Cały czas koncentrujemy się na depresji młodych, na złym samopoczuciu milenialsów, podczas gdy grupa 60+ doświadcza w ogromnym stopniu samotności, wykluczenia społecznego i lęku przed śmiercią. Moim zdaniem media społecznościowe i aplikacje nie oferują im w tym zakresie praktycznie nic – twierdzi Dorota Peretiatkowicz.
Z badań socjolozki.pl wynika, że wiara i Kościół okazały się najbardziej potrzebne kobietom po sześćdziesiątce mieszkającym na wsi.
– One nie mają żadnego pojęcia o aplikacjach. A jednocześnie mówią o tym, że czują się kompletnie porzucone przez Kościół, przez wspólnotę, przez parafię. Tracą wiarę, a nikt nie podejmuje z nimi rozmowy o duchowości ani o sensie życia. Jestem jak najbardziej za rozwojem działań cyfrowych, pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym. A nie je zastępują. Nawet jeśli ksiądz transmituje mszę w internecie i starsze osoby oglądają ją na YouTubie, to kluczowe jest, by przy parafii istniał klub seniora. Chodzi o miejsce, gdzie można się spotkać, porozmawiać, ugotować coś razem, napić się kawy i pobyć z innymi – mówi Dorota Peretiatkowicz.
Główne wnioski
- Żyjemy w epoce procesów dziejących się w czasie, a nie w logice sztywnych granic geograficznych. Bardzo wyraźnie widać to w technologii i sposobie, w jaki ludzie korzystają z przestrzeni cyfrowej w kontekście wiary, transmisji nabożeństw, platform internetowych czy mediów społecznościowych. Gdy ktoś jest chory albo nie może uczestniczyć w liturgii osobiście, może wybrać, skąd wysłucha mszy. Ten przełom jest już dziś bardzo widoczny.
- Cyfryzacja daje dostęp do ogromnej liczby bodźców i treści, często w bardzo krótkiej, uproszczonej formie. Pojedyncze materiały, na przykład rolki w mediach społecznościowych, mogą być interesujące. Jeśli jednak konsumujemy ich dziesiątki czy setki dziennie, pojawia się pytanie, co tak naprawdę przyswajamy. Jaka jest istota doświadczenia religijnego czy duchowego i czy nie dochodzi do jego spłycenia.
- Rozwój działań cyfrowych w obszarze religii i duchowości jest zasadny, pod warunkiem, że prowadzą do relacji w świecie rzeczywistym, a nie je zastępują.